ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Doskonal się w każdej dziedzinie. 12 maksym mistrzostwa

Cała książka opiera się na dwunastu zasadach, które pomagają lepiej zrozumieć, jak rozwijać umiejętności. Autor pokazuje, jak działa proces uczenia się i jak unikać pułapek, takich jak powtarzanie tych samych błędów czy zbyt szybkie zniechęcanie się. Pisze prostym językiem, a jego przykłady są różnorodne — dotyczą pracy, sportu, sztuki czy codziennych zajęć. Dzięki temu książkę czyta się lekko, nawet jeśli tematyka rozwoju osobistego nie jest nam wcześniej bliska. To, co wyróżnia tę pozycję, to jej uniwersalność. Niezależnie od tego, czy chcesz lepiej mówić po angielsku, nauczyć się rysować, czy rozwijać własny projekt, zasady Younga da się zastosować praktycznie wszędzie. Autor zachęca, żeby nie zniechęcać się porażkami i traktować je jak część nauki. Wiele fragmentów daje do myślenia i sprawia, że chce się natychmiast coś zmienić w swoim podejściu. Niektórzy czytelnicy mogą jednak uznać, że książka momentami jest zbyt ogólna. Nie znajdziesz tu gotowych planów działania ani szczegółowych ćwiczeń, raczej wskazówki i filozofię uczenia się. To bardziej inspiracja niż podręcznik krok po kroku. Mimo to „Doskonal się w każdej dziedzinie” to bardzo dobra lektura dla każdego, kto chce się rozwijać i szuka motywacji do działania.

@bajkowe_zacisze Ochab Paulina

Puck Off

Recenzja "Puck Off" to 3 tom serii Puck me up i historia kolejnego z graczy Nafciarzy z Edmonton. Tym razem poznajemy Rosie Gallagher specjalistę od PR-u pracującą dla hokeistów, która wraca z wakacji do domu w Edmonton i w drodze powrotnej poznaje Matta, z którym przeżywa upojną noc. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, że Matt to nie kto inny jak nowo zakontraktowany gracz Nafciarzy Matthias Carlsson dopóki nie zostaje ona przydzielona do tego aby poprawić jego PR-owy wizerunek. Przysięgam, że gdyby ktoś zapytał mnie, który tom z serii podobał mi się najbardziej, to ja nie potrafiłabym wybrać 🤭 "Puck Off" tak jak jej poprzednicy to pełna ciepła, komfortu i uroku historia. Chociaż nieco różni się od wcześniejszych tomów. Podczas gdy tam mieliśmy relacje w typie slow burn, tutaj akcja między bohaterami jest nieco bardziej dynamiczna, ale mi się to bardzo podobało, bo zdecydowanie pasowało do tej dwójki. "Puck Off" różni się od poprzednich tomów jeszcze jedną rzeczą, a mianowicie tym, że tutaj Matt dostał swoje rozdziały na przestrzeni całej książki i mogłam poznać jego perspektywe, myśli i to jak postrzega Rosie 🥰 To jest to czego właśnie brakowało mi w "Puck me up" i w "Puck Luck", gdzie Mikko i Mavi mieli głos tylko w epilog i bonusowych rozdziałach. Zarówno Rosie, jak i Matt są cudownymi bohaterami, który natychmiast wzbudzają sympatię, a ich poczynania śledzi się z uśmiechem na twarzy. Chemia między nimi jest wszechobecna, a te ich słowne potyczki dodają takiej zadziorności. Ich relacja jest pełna ognia, ale też niesie za sobą masę obaw, strachu, rozterek ze strony Rosie (jak przeczytacie, zrozumiecie dlaczego) Z całą pewnością mogę zapewnić, że tych dwoje dostarcza wiele wrażeń i emocji, a sama Ludka stopniuje napięcie między nimi, jak i w czytelniku. Ta książka to nie tylko romans, to też historia która pokazuje miłość do hokeja, a sam hokej nie jest tu tylko tłem, jest autentycznym elementem zarówno fabuły i życia obojga bohaterów. Ogólnie rzecz ujmując jest to lekka, urocza, chwytająca za serce historia, ale Ludka nie byłaby sobą, gdyby nie przemyciła tu poważniejszych wątków (bolało mnie serce jak to czytałam 💔) przez co nie ma się wrażenia, że książka jest zbyt cukrowa. Było wiele momentów kiedy rozpływałam się z zachwytu, co głównie związane było z osobą Matta i jego podejściem do Rosie 🫠 ale były też momenty, gdy drżałam w obawie co zdarzy się dalej. Ludka poraz kolejny sprawiła, że jestem zachwycona tym co stworzyła i poraz kolejny śmiało mogę powiedzieć, że to była cudowna przygoda, a "Puck Off" jak i ogólnie cała ta seria znalazła się w mojej topce najlepszych romansów hokejowych. Pozwólcie sobie skraca serce, tak jak ja to zrobiłam. Czytajcie i bawcie się dobrze! Polecam 💙

Czytelniczka_z_promienistej Fabisiak Natalia

Recenzownik. Mój książkowy journal

Must have każdej książkary! Dziennik jest idealnie w moim guście i mogę się założyć, że piękniejszego nikt nie znajdzie! Powiedzieć, że jest on estetyczny to jak nie powiedzieć nic. Grafika jest cudowna, tak samo jak zawartość. Zawiera mnóstwo miejsca na recenzje co jest dla mnie najważniejsze. Oprócz tego znajduje się wiele niespodzianek, jak na przykład przepis na herbaty z książek! Jak dobrze, że istnieją na tym świecie osoby tak kreatywne jak twórczyni tego journala. Po prostu K O C H A M. 5/5⭐

book.with.tea Borowiak Izabela

Mózg odporny na krytykę. Neuronaukowe i psychologiczne metody radzenia sobie z lękiem przed oceną i hejtem

„Mózg odporny na krytykę” - Justyna Żejmo Czasem jedno słowo potrafi zatrzymać nas na długo. „Nie nadajesz się.” „Inni robią to lepiej.” „Po co to pokazujesz?” Brzmi znajomo? Ta książka to jak miękki kocyk dla naszego mózgu - taki, który nie tylko otula, ale też tłumaczy, dlaczego tak bardzo boimy się oceny i jak ten lęk rozbroić kawałek po kawałku. Autorka, Justyna Żejmo, łączy psychologię z neuronauką w bardzo przystępny sposób. Nie czuć tu akademickiego tonu - raczej rozmowę z kimś, kto sam dobrze zna ten strach i znalazł sposoby, żeby go oswoić. Dowiadujemy się m.in.: 🧠 jak działa nasz mózg, gdy słyszy krytykę (spoiler: reaguje jak na zagrożenie życia!), 💬 jak odróżnić konstruktywną opinię od hejtu, 💪 i jak zbudować w sobie spokój, który pozwala robić swoje - mimo że świat czasem mówi „nie tak”. To nie jest książka, którą się połyka w jeden wieczór. To raczej towarzyszka na dłużej - do podkreśleń, notatek i wracania, gdy znów zabrzmi w głowie ten stary głos: „Nie jesteś wystarczająca”. Zawiera również mnóstwo ćwiczeń. Dla mnie - obowiązkowa lektura dla każdego, kto tworzy, pokazuje się światu, wychodzi z bezpiecznego kąta. Bo odporność na krytykę nie oznacza gruboskórności. To raczej miękkość z mądrym pancerzem.

@bajkowe_zacisze Ochab Paulina

Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1

„Każdego z nas czeka określona liczba okrążeni słońca, Nash, i nigdy nie wiesz, kiedy twoja okazja, by coś zrobić, przepadnie na dobre”. Wróciła do domu, by znaleźć ukojenie po rozstaniu. Jej ukochane ranczo i rodzina. On… Zawsze był jej bliski, miała do niego słabość. Wiele się zmieniło. Pragnienie… Trzymać serce na wodzy. Jego zasada. Ale czy czując wszędzie jej obecność, jej zapach, to w ogóle możliwe? Może czas te wodze popuścić… „Nieważne , ile razy sobie powtarzam, żeby trzymać się od niej z daleka, CeCe Ashby coraz bardziej wkrada się pod moją skórę”. Oszalałam na punkcie kowbojskich romansów. Każda zapowiedź wywołuje u mnie ogromną ekscytację. Zatracam się w świecie książek, poznaję nowe historie, ale to na rozpoczęcie nowego rodeo chyba ostatnio czekam najbardziej. „Serce na wodzy” to kolejny zabawny kowbojski romans, który zawrócił mi w głowie i rozpalił do czerwoności. To było naprawdę gorące! Pióro Paisley Hope tak bardzo mi się spodobało, że chwilę po poznaniu pierwszego tomu przesłuchałam drugi i trzeci w oryginale. Bawiłam się doskonale, a Paisley trafiła do grona moich komfortowych autorek, po których książki sięgam, gdy potrzebuję czegoś na poprawę humoru. Małomiasteczkowy klimat, ranczo, głośna rodzina, przyjaciółki Diablice, szalona Mama Jo, humor i miłość. Dokładnie tego potrzebowałam. Pośród ognia i śmiechu odnalazłam w tej książce też taką delikatną stronę. Strata, żałoba, strach, koszmary niepozwalające na sen. Autentyczność, która sprawiła, że zżyłam się z bohaterami jeszcze bardziej. Ranczo Srebrzyste Sosny to kolejne miejsce w świecie książek, do którego będę wracać z wielką przyjemnością. CeCe i Nash On wiele zawdzięczał jej rodzinie, a gdy wszystko zaczęło rozsypywać się na drobne kawałki role się odwróciły. Hokeista, który rano zakładał kowbojski kapelusz oraz kowbojki i pomagał na ranczu. Członek rodziny. Ona jego słabością, a on jej. Ta relacja miała, według nich, w sobie coś zakazanego, choć była piękna. W jej ramionach w końcu zasnął. Koszmary przestawały dręczyć. Ona po okropnym związku w końcu poczuła, że ktoś się o nią troszczy, myśli o niej, pragnie. A jednak… Lubię kiedy relacja bohaterów jest trochę zakazana, bo dodaje to pikanterii. Są jednak też te delikatne aspekty, piękne. Ukrywający się przed światem, zamknięci. Tylko oni. Ich uczucie. Ich serca. Mój uśmiech był szeroki, a rumieńce ogromne! Pierwszy wybuch śmiechu? Już na pierwszej stronie. Kocham małe miasteczka, tych wścibskich mieszkańców i wiadomości rozchodzące się z prędkością światła. A przyjaciółki zwane „Diablicami” i wieczory z sangrią? Kocham! Czy „Serce na wodzy” to mój nowy ulubiony kowbojski romans? Może nie, ale to nie jest ważne. Ta książka dała mi wszystko, czego akurat potrzebowałam i spędziłam z nią cudowne dwa wieczory. Nie mogę się doczekać powrotu na Ranczo Srebrzyste Sosny. Kowbojki i kapelusz mam już przygotowane. Jestem gotowa na kolejne rodeo! Polecam!

@leavelawforbooks Petr Weronika