ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Jego wysokość prezes 2. Zemsta młodszego brata

Pamiętam jak czytałam pierwszy tom z tej serii. To było niecały rok temu, w grudniu, kiedy królowały świąteczne książki, a ta była taką odskocznią trochę od świątecznej magii. Kocham świąteczne książki, ale między nimi była świetną odmianą. Podobała mi się bardzo tamta książka, dlatego nie zastanawiałam się, czy chcę czytać kontynuację, bo to było oczywiste. Sam to młodszy brat Liama, który dał się poznać jako ten mniej okiełznany, zdecydowanie trudniejszy przypadek dla chcącej stworzyć z nim związek kobiety. Nie w głowie mu z całą pewnością ożenek, a jednak okazuje się, że dla niego dziadek też miał niespodziankę. Jeśli wnuk chciał nie stracić swoich przywilejów miał się w końcu ustatkować. Dziadka już nie ma, ale Liam zamierza dopilnować jego ostatniej woli. Sam jest totalnie przeciwny, mimo to znajduje sposób jak z całej sytuacji wybrnąć. Udawana dziewczyna przecież załatwi sprawę prawda? Wiadomo, że on się nie zakocha, więc ryzyko żadne, wystarczy tylko wszystko uzgodnić, potem pożegnać się jak sprawa będzie załatwiona... Powiem tak, podobała mi się ta książka i miło było wrócić do znajomych postaci. Książka lekka, przyjemna w odbiorze. Czy podobała mi się tak samo bardzo jak pierwsza z tej serii? Jednak nie. Moje serce mocniej zabiło przy pierwszym tomie i przy nim pozostaje. Często tak się zdarza, bo jednak całe tło tych historii miłosnych poznawaliśmy przy tomie pierwszym, przez to może bardziej atrakcyjna zdaje mi się być pierwsza książka. Po roku też nie jest tak, że dokładnie pamiętam fabułę tamtej lsiążki, powracały fragmenty w pamięci kiedy czytałam teraz drugi tom, ale to jednak prawie rok przerwy, więc nic dziwnego. Książki można oczywiście traktować jako oddzielne historie, ale zawsze warto przy serii znać poprzednie. Polecam tom drugi, bo miło się czyta, ale nie zaskoczyła mnie ta książka fabułą, nie przeżywałam jej tak mocno jak pierwszej części i chyba po prostu nie ma co dłużej tłumaczyć serce zostało przy Liamie i Emmie. Za tom drugi 7/10. Czytajcie, zobaczcie czy Wasze serca zdobędzie.

ank_1985_czyta Kopczyk Anna

Puck Off

„Puck Off” to trzecia odsłona serii „Puck me up” autorstwa Ludki Skrzydlewskiej. Tym razem poznajemy historie nowego napastnika Nafciarzy z Edmonton — Matthiasa Carlssona i Rosie Gallagher, dwudziestotrzyletniej specjalistki do spraw public relations. Czy ich losy również przypadły mi do gustu? Już spieszę z wyjaśnieniem. Osoby, które znają mnie trochę dłużej doskonale wiedzą, że uwielbiam romanse sportowe, a te, które zawierają wątek hokejowy, mają specjalne miejsce w moim sercu. Nie inaczej było również w przypadku serii Ludki Skrzydlewskiej „Puck me up”. Pierwsze dwie odsłony bardzo mi się podobały, dlatego z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnego tomu i teraz kiedy jego lekturę mam już za sobą mogę śmiało powiedzieć, że warto było czekać, ponieważ jest to zdecydowanie moja ulubiona część. Losy Matthiasa i Rosie były mocno zakręcone i to w pozytywnym znaczeniu tego słowa, począwszy od ich przypadkowego spotkania w samolocie, poprzez spędzenie ze sobą namiętnej nocy, aż po lawinę zabawnych sytuacji, które przydarzały im się przez całą książkę. Nie myślcie sobie jednak, że ich historia sprowadza się jedynie do tych pozytywnych aspektów, ponieważ autorka nie byłaby sobą, gdyby trochę nie skomplikowała ich sytuacji. Jednak tym razem postawiła na bardzo trudny i myślę, że również drażliwy dla większości kobiet temat. I chociaż autorka podeszła do niego z odpowiednią dozą empatii, obawiam się, że dla tych czytelniczek, które przeżyły podobną stratę, czytanie o podobnych doświadczeniach może okazać się zbyt bolesne, dlatego cieszę się, że na początku książki pojawiły się odpowiednie ostrzeżenia. Wracając jednak do sedna recenzji, chciałabym się chwilę skupić na głównym bohaterze historii, czyli Matthiasie Carlssonie, ponieważ drogie panie, myślę, że jest to kolejny kandydat do umieszczenia na liście książkowych mężów. Dlatego? Ponieważ jest to bardzo wrażliwa postać, która charakteryzuje się niezwykłą odpowiedzialnością (pomimo swojego młodego wieku), pełna empatii, współczucia dla drugiej osoby i nad wyraz opiekuńcza. A dodatkowym atutem przemawiającym na jego korzyść jest również fakt, że nie wahał się ani chwili, by adoptować niezbyt urodziwego pieska ze schroniska, czym zdecydowanie skradł również moje serce. W swojej książce Ludka Skrzydlewska zaserwowała nam również przedsmak historii Mishy i Shelby, która została opisana w połączonej serii autorstwa Magdaleny Szponar, dlatego za kilka dni mam zamiar wrócić do Edmonton, by poznać losy wspomnianej pary.

Kantorek90 Kantorska Magdalena

Dobry Rodzic Wewnętrzny, czyli jak stworzyć pełną troski i miłości relację ze sobą

Czy umiesz być dobrym i widzialnym dla siebie? Ja powiem szczerze, że ja nie zawsze..nie zawsze jestem widzialna.. Mamy bagaż doświadczeń. Różnych. Z dzieciństwa każdy wyniósł zarówno dobre, jak i trudne doświadczenia.. Dobre owocują i napędzają nas, natomiast trudne niejednokrotnie nam mocno przeszkadzają w rozwoju, w dobrym życiu. Zatem jest okazja, by wrócić.. żeby zaopiekować się wewnętrznym dzieckiem (jeśli jest taka potrzeba czy pragnienia w to wejść). Ta książka poprowadzi czytelnika poprzez pierwsze fazy rozwoju niemowlęcia i małego dziecka oraz poprzez dostosowane do nich funkcje dobrego rodzica wewnętrznego. „Zdarza się, że dziecko jednak jest „niewidzialne” w sensie psychologicznym i emocjonalnym, nie otrzymuje wystarczającej uwagi albo rodzice nie potrafią go adekwatnie odzwierciedlić)na przykład błędne odczytują emocje czy intencję dziecka i reagują na swoje projekcje, a nie na dziecko). Dziecko „niewidzialne” lub nierozumiane cierpi z powodu deprywacji emocjonalnej, samo nie rozumie, co się z nim dzieje, jeśli nie ma empatycznego świadka. Może nawet uwierzy, że nie jest ważne dla innych; albo że musi się jakoś nadzwyczajnie starać, aby dostać uwagę i być „widziane”(poprzez zachowania zgodne z oczekiwaniami opiekunów albo wręcz przeciwnie, poprzez tak zwane “złe zachowanie”). Może czuć się, w sensie emocjonalnym, osamotnione i tylko warunkowo kochane”. Mnie te słowa zatrzymały jako osobę, która pracuje nad sobą, ale też zatrzymały mnie jako mamę. Myślę, że właśnie tak trzeba podchodzić do tej książki- wyciągać pożyteczne wskazówki dla siebie jako człowieka w ciągłym rozwoju i też czerpać z tej pozycji jako rodzic. A tych wskazówek jest tutaj naprawdę dużo. Książka jest podzielona na trzy części: Kto ma się zatroszczyć o Wewnętrzne Dziecko? Dobry Rodzic Wewnętrzny w funkcji opiekuna. Dobry Rodzic Wewnętrzny w funkcji przewodnika. Treści nie są lekkostrawne, jednak pożyteczne. Podzielone są na rozdziały i podrozdziały, po których znajdziemy też proponowane praktyczne zadania ( w celu autoterapii i właściwego przeżywania na bieżąco różnych doświadczeń i emocji)i miejsce na notatki.

@rozgadana_jana Kostecka Jana

Pierwsza samopomoc w zaburzeniach lękowych. Jak nie pozwolić, by lęk przejął kontrolę nad Twoim życiem

Zauważyliście, jak bardzo nie lubimy, jak bardzo nas uwiera to sformułowanie:”zaburzenia lękowe”? Nie specjalnie lubimy lęk. Prawda? A może to wynika z tego, że wciąż za mało o nim wiemy i zamiast go zrozumieć, to od niego chcemy uciec? Czas to zmienić, zrozumieć i pochylić się nad tym, czego doświadcza każdy z nas! Ta książka uczy spojrzeć na rzeczywistość jako na „pole” do pracy nad sobą. Zatem książka ta stanowi narzędzie, wskazówki do lepszego poznania siebie, do rozwoju osobistego, gdzie nie da się wyeliminować lęku. To książka, którą zwarto czytać po kawałku, poznając strategię, dzięki którym poczujesz się lepiej. Na początku jest miejsce, gdzie zapiszemy czego oczekujemy od tej książki(swoją drogą bardzo mi się to podoba, bo wtedy jasno i klarownie wiemy, czego tak naprawdę potrzebujemy), potem pochylimy się nad tym, czy da się nie czuć lęku: „Przestań wierzyć w to, że możesz kontrolować, zatrzymać, zablokować swoje emocje. Nie masz na to wpływu. Po prostu w danej chwili masz pewną emocje i już. Po prostu to czujesz. Natomiast masz wpływ na to, jakie DZIAŁANIA pod wpływem tych emocji podejmujesz.” Bardzo mi się podoba pierwszy rozdział książki, w którym konkretnie jest opisane czym jest lęk, czym lęk różni się od strachu i czym są zaburzenia lękowe. Oprócz tego, że są definicje, to są też przykłady, dzięki czemu możemy lepiej się przejrzeć swojemu samopoczuciu. Znajdziemy tutaj pytania, które pomogą nam zrozumieć w jakim „trybie” obecnie jesteśmy i też ćwiczenie, które pomoże wrócić do chwili obecnej. Znowu mamy miejsce na notatki, gdzie zapiszemy to, czego się obawiamy i co nas przeraża. W tym rozdziale też dowiemy się o „dobrych stronach” lęku, o tym, co możemy zrobić z naszymi emocjami. Dalej dowiemy się o rodzajach zaburzeń lękowych, o podłożu tych zaburzeń i o tym, jak interpretować sygnały z naszego ciała.

@rozgadana_jana Kostecka Jana

Wolni od uzależnienia. Droga do życia bez nałogów

„Wolni od uzależnienia” @psycholog_od_uzaleznien to ważna książka. Ważna, bo tematyka obejmuje miliony osób na całym świecie. To poradnik, napisany z olbrzymią wyrozumiałością i troską, ale też z odpowiednią dawką poczucia humoru, który przeprowadza czytelnika od uświadomienia sobie problemu, przez rozpoznanie objawów, mechanizmów i konsekwencji, aż po proces zdrowienia z nałogu i utrzymania trzeźwości. Napisana w przystępny sposób okazuje się połączeniem wiedzy merytorycznej z praktycznymi narzędziami pomocowymi - książka jest dobrym wyborem nie tylko dla osób zmagających się z uzależnieniem czy ich rodzin i bliskich, ale także dla specjalistów i terapeutów. Jej celem jest nowiem poszerzenie ogólnej świadomości o tematyce uzależnień, obalenie mitów i (z)motywowanie do podjęcia pierwszego kroku ku lepszemu życiu.

Psyche in soma Matysek Katarzyna