ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Kalendarz Create Yourself 2027

MATEUSZ GRZESIAK KALENDARZ CREATE YOURSELF 2027 Do trzech razy sztuka! 😎 To już mój trzeci kalendarz z rzędu autorstwa @drmattofficial i chyba jest to najlepszy dowód na to, że naprawdę przypadł mi do gustu! Nie jest to zwykły kalendarz, w którym zapisujemy ważne daty, spotkania czy codzienne obowiązki. To coś znacznie więcej! To połączenie praktycznego planera z książką o rozwoju osobistym, która motywuje do działania, refleksji i pracy nad sobą. Każdy miesiąc poświęcony jest innemu zagadnieniu. Znajdziemy tutaj między innymi tematy związane z planowaniem, finansami, duchowością czy nauką. Nie brakuje również inspirujących cytatów, ciekawych teorii oraz ćwiczeń, które zachęcają do zatrzymania się na chwilę i spojrzenia na własne życie z nieco innej perspektywy. Najbardziej podoba mi się to, że kalendarz nie narzuca nam wielkich zmian z dnia na dzień. Pokazuje, że rozwój to proces, na który składają się małe, codzienne kroki. Lubię takie publikacje, które nie tylko pomagają mi uporządkować codzienność, ale również dają coś od siebie. Tutaj oprócz miejsca na plany otrzymujemy sporą dawkę wiedzy i motywacji. Skoro sięgam po ten kalendarz już trzeci rok z rzędu, to chyba nie muszę dodawać, że z czystym sumieniem mogę go polecić! A Wy korzystacie z tradycyjnych, papierowych kalendarzy, czy wszystko zapisujecie już w telefonie?

ataga_el Lizut Agata

Jingle Bells & Royal Kisses

Q: Lubicie romanse z zimowym, świątecznym klimatem? „Jingle Bells and Royal Kisses” - Ludka Skrzydlewska Ocena: 4,75/5 Recenzja: Uwielbiam historie, które już od pierwszych stron potrafią wciągnąć mnie w swój świat, a jeśli do tego dochodzi zimowa Anglia, świąteczne przygotowania, romantyczne zamieszanie i przystojny facet, to właściwie jestem kupiona! Właśnie tak było z „Jingle Bells and Royal Kisses”. Ludka Skrzydlewska po raz kolejny stworzyła historię, od której trudno mi się oderwać! (dosłownie, czytałam ją nawet podczas zajęć i tak opowiadałam przyjaciółkom akcje, które się dzieją, że aż prowadzący zwrócił nam uwagę 😂 - dla dobrej książki warto, okej? 😅❤️‍🔥) Belle miała po prostu pomóc swojemu przyjacielowi Tristanowi i spędzić święta w jego rodzinnym domu. Brzmi niewinnie, prawda? Gdyby tylko wiedziała, że ma udawać jego narzeczoną i wziąć udział w rodzinnej rywalizacji o majątek, nie zgodziła by się tak szybko. Jakby tego było mało, po drodze zalicza kilka niefortunnych zdarzeń, a na jej drodze pojawia się Rhys. Problem? To brat Tristana. A jeszcze większy problem? Belle zdążyła już stracić dla niego głowę! Chemia między Belle a Rhysem? ABSOLUTNIE UWIELBIAM! Ich wzajemne przyciąganie, drobne gesty, docinki i te wszystkie momenty między nimi sprawiały, że miałam ochotę czytać dalej i dalej. Ludka ma chyba jakiś magiczny sposób na tworzenie relacji, dla których po prostu przepadam. Nie chodzi tylko o sam romans, ale o emocje, więź i to, jak bohaterowie stopniowo się przed sobą otwierają. Właśnie takie historie trafiają do mnie najbardziej! Dużym plusem była też rodzinna rywalizacja Montgomerych. Ambicje, wzajemne docinki, trochę złośliwości i oczywiście sekrety, których tutaj zdecydowanie nie brakuje. Nie będę ukrywać, że mój mózg zaczął podsuwać mi różne, momentami naprawdę dziwne teorie, szczególnie jeśli chodzi o Helen, mamę Tristana, Rhysa i Charlotte. Trzeba przyznać, że ta rodzina jest nieco toksyczna i chyba każdy ma coś za uszami. Ale właśnie dzięki temu jeszcze bardziej chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej! Nie można też zapomnieć o samym Rhysie. Pod tą jego zewnętrzną powłoką kryje się sporo bólu i poczucia winy, które nosi w sobie od dzieciństwa. To, jak bardzo obwinia się za przeszłość i jak wpływa to na jego relację z bratem, naprawdę mnie poruszyło. Lubię, kiedy za zachowaniem bohatera kryje się coś więcej, a tutaj zdecydowanie tak jest. Nie jest to po prostu kolejny przystojny książkowy facet, ale ktoś z własnymi demonami, z którymi musi się zmierzyć. No i w tym wszytskim babcia Margot! Totalna shipperka, która chyba bardziej niż sami zainteresowani kibicuje temu, żeby Belle i Rhys w końcu się zeszli. Kocham ją! Takie babcie to ja rozumiem. Ogromnie urzekły mnie również momenty ze starą kapliczką. Mam słabość do takich motywów. Historia z pierścionkiem również złapała mnie za serduszko. To jedne z tych wątków, które niby są niewielką częścią całej opowieści, ale zostają w głowie na dłużej. No i ten świąteczny klimat! Przygotowania do Bożego Narodzenia, zimowe miasteczko w Anglii, rodzinny dom i cała atmosfera oczekiwania na święta. Moim zdaniem Ludce idealnie udało się oddać ten przedświąteczny czas. Czytając, naprawdę można poczuć tę magię i nabrać ochoty na kocyk, coś ciepłego do picia i własne przygotowania do świąt. „Jingle Bells and Royal Kisses” to dla mnie naprawdę świetna historia! Jest romantycznie, zabawnie, momentami wzruszająco, a do tego mamy rodzinne tajemnice, rywalizację, przyjaźń i prawdziwe uczucia. Wszystko to, co lubię najbardziej. Po raz kolejny przekonałam się, że Ludka potrafi stworzyć bohaterów i relacje, dla których bez problemu tracę głowę.

bookishvibes_bysandra Stupek Sandra

Simon. #4. Bracia Torrino

"Simon" - Monika Kondas 4.5/5⭐ Q: Pisaliście kiedyś do kogoś listy? Leila wraca do rodzinnego miasta, aby dokonać zemsty za dawne krzywdy, których kiedyś doznała ze strony rodziny Torrino. Choć ona i Simon zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia i planowali wspólną przyszłość, ich rodziny od zawsze pałały do siebie nienawiścią. Ojciec chłopaka postanowił uknuć intrygę, która skutecznie zniszczyła związek młodej pary. Dzień, który miał być dla Leili najszczęśliwszy zakończył się rozstaniem pełnym łez, zaś ona musiała opuścić miasto i rodzinny dom. Simon nie próbował wyjaśnić tej sprawy, uwierzył swoim bliskim, a choć o Leili nigdy nie zapomniał i nie znalazł sobie nowej miłości, to do dziś nie potrafi wyrzucić z głowy obrazu tamtych chwil i złości na ukochaną. Teraz Leila wraca i szykuje się na ostre starcie z rodziną Torrino. Nie wróciła sama, jest zwarta i gotowa, ma wokół siebie ludzi, którzy ją kochają, a ona z miłości jest gotowa na wielkie poświęcenia. Pełna zemsty i niechęci jest gotowa na wszystko, każdy chwyt jest dozwolony. Choć nadal czuję coś do swojej pierwszej miłości, teraz zrobi też wszystko dla swojej rodziny. Simon i jego rodzina muszą wreszcie poczuć to z czym ona mierzyła się lata temu, a także poznać prawdę. Tak naprawdę uczucia między głównymi bohaterami nigdy nie wygasły. Kolejne spotkania tylko utwierdzają Leilę i Simona w potwierdzeniu, że ich uczucia stały się silniejsze, a oni nie potrafią z tym walczyć. Muszą jednak wiele sobie wyjaśnić, wybaczyć dawne sprawy i zadbać o to, by poznali przeszłość. W tej historii autorka prócz romansu, skupia się na historii całej rodziny. Cofamy się do przeszłości i poznajemy szczegóły sprzed lat, intrygi ojca Simona oraz zamieszanego w to brata. Teraz muszą odpokutować, a rzuca to zupełnie inne światło na bohaterów. Leila skupia się na swojej nowej rodzinie, uporządkowała swoje życie, kocha swoich bliskich, choć zdecydowanie nie jest to taka relacja i uczucie, jakim kiedyś darzyła Simona. Nie brakuje też zabawnych perypetii rodziny Torrino, żony braci zacieśniają więzi, a bracia pod wpływem założonych rodzin coraz bardziej się zmieniają. Oczywiście sekrety bywają bardzo bolesne i traumatyczne, co może doprowadzić do łez czytelników. Cała historia napisana bardzo ciekawie, prosto i tak, że chce się czytać, każdy kolejny rozdział. Już czekam na kolejny tom, bo jestem ciekawa dalszych losów bohaterów serii. Polecam 🔥

domi_books.czytam Goska Dominika

Świąteczna wojna serc. Magiczne święta w Kolorado #1

🎁 Recenzja 🎁 Meghan Quinn - Świąteczna wojna serc Q: Lubicie książki z klimatem Świąt Bożego Narodzenia? "Nigdy nie czu­łam się le­piej. Nigdy w całym swoim życiu nie byłam tak za­an­ga­żo­wa­na w co­kol­wiek, a teraz po­przecz­ka zo­sta­ła za­wie­szo­na wy­so­ko. Je­stem w try­bie pla­no­wa­nia. Mamy punkt star­to­wy i mu­si­my piąć się coraz wyżej." Storee nie planowała powrotu do malowniczego miasteczka w którym Boże Narodzenie trwa cały rok, jednak wypadek jej ciotki sprawił, że musiała się nią zaopiekować. Cole wychował się w Kringle i nigdy nie planował opuszczać tego miasteczka bo było całymi jego życiem. Tutaj był jego dom, jego rodzice chociaż odeszli. Cała akcja kręci się wokół tego, że bohaterowie będą musieli rywalizować pomiędzy sobą w konkursie. A to wiąże się z ogromną rywalizacją, nieczystymi zagrywkami, ale i ciągłym dogryzaniem sobie. To co mi się w tej historii podobało, że cały klimat tego konkursu był obecny przez całą książkę, jednak nie przytłaczał on całej akcji która skupiała się na bohaterach, ale i pozostałych mieszkańcach miasteczka. To co dało się wyczuć w tej historii to klimat świąt Bożego Narodzenia towarzyszący nam przez cały czas. Nie jest łatwo utrzymać takie tempo, jednak autorce naprawdę się to udało i zrobiła to w niesamowicie ciekawy, ale i zabawny sposób. Relacja pomiędzy bohaterami to enemies to lovers; rywalizują ze sobą w konkursie, ale po drodze udało im się szczerze porozmawiać i wyjaśnić nieporozumienia z przeszłości. Z każdym dniem stawali się przyjaciółmi, dostrzegali, że tak wiele się zmieniło przez te lata gdy się nie widzieli, a ich przyjaźń ponownie odżyła. "Świąteczna wojna serc" to przyjemny romans świąteczny z rywalizacją która zaczęła wymykać się spod kontroli. Pełna barwnych opisów, zabawnych rywalizacji, bohaterów którzy potrafią rozbawić do łez - taka właśnie jest ta historia, więc jeśli lubicie zanurzyć się w klimacie świąt Bożego Narodzenia jest to historia zdecydowanie dla was. 4.5/5 🎁

SunaiConte Kondas Monika

W jego rękach. Rzeczywistość

Z niecierpliwością wyczekiwałam kontynuacji tej historii i doczekałam się! 👀📚 🏵️Kathreen Bennett nie zawodzi. W drugim tomie relacja między Collinem i Ayleen nabiera rumieńców, ale przecież chyba wszyscy na to czekaliśmy?! Dzięki rozwojowi relacji między dwójką głównych bohaterów Collin pokazuje swoje nieco cieplejsze oblicze. Ayleen ulega swojemu szefowi i nadal płynie z prądem ze swoim życiem. Autorka jest konsekwentna w kwestii kreacji jej postaci. 🏵️Collin i Aileen to jedno, ale gdy pojawia się braciszek głównego bohatera, Cayden włoski na karku stają dęba. Cay jest jak pierwiastek szaleństwa, który dodaje fabule pazura. Nieco niezrównoważony i porywczy hedonista. Jak dla mnie Cay kradnie show. Nie jest to typowy kandydat na książkowego męża, ale joker, który zmienia zasady gry. 🏵️Książkę czyta się błyskawicznie. Jest romans, mafijny klimat, intrygi i tajemnice. Nie ma czasu na nudę! Autorka ma lekkie pióro, dlatego świetnie się to czyta. Powieść kończy się w idealnym momencie. Napięcie łapie czytelnika w swoje szpony i pewnie nie odpuści, aż do premiery trzeciej częściej. Zatem pytam: kiedy?😁 Kto czeka ze mną?

osobisty.spis.tresci Bylica Małgorzata