Recenzje
Codzienność w depresji. Rzecz o tym, jak z depresji powrócić do życia
DLACZEGO: O depresji warto czytać i dokształcać się w tym temacie. OPINIA: O depresji mówi się wiele, ale wciąż za mało. I dlatego uważam, że warto sięgnąć po tę książkę, bo to niesamowicie ważna pozycja, która pomaga zrozumieć temat depresji. Pierwszy rozdział, który mówił o depresji poporodowej był mi bardzo potrzebny, mimo, że takiej depresji nie miałam, ale uważam, że każda kobieta w ciąży/ po urodzeniu powinna przeczytać chociaż ten jeden rozdział. Mi otworzył oczy na wiele tematów i poczułam się po nim lepiej. Ale każdy kolejny rozdział jest równie ciekawy i przede wszystkim - pomocny. Dużą mocą tej książki jest to, że jest prowadzona w formie rozmowy ze specjalistami - psychoterapeutką okołoporodową, psychiatrą, specjalistką psychoterapii uzależnień, seksuologiem klinicznym, psychologiem sportowym, certyfikowaną nauczycielką mindfulness itd. Dodatkowo, autorka sama przyznaje, że sama jest doświadczona przez depresję, dzięki czemu pytania są trafne i ciekawe. PODSUMOWANIE: Dla każdego, kto czuje, że może popadać w depresję, ale także dla tych, którzy mają bliskich w depresji, albo dla tych, którzy po prostu potrzebują się dokształcić w temacie, albo chcą po prostu zrozumieć depresję.
Świąteczna wojna serc. Magiczne święta w Kolorado #1
🎁 Recenzja 🎁 Meghan Quinn - Świąteczna wojna serc Q: Lubicie książki z klimatem Świąt Bożego Narodzenia? "Nigdy nie czułam się lepiej. Nigdy w całym swoim życiu nie byłam tak zaangażowana w cokolwiek, a teraz poprzeczka została zawieszona wysoko. Jestem w trybie planowania. Mamy punkt startowy i musimy piąć się coraz wyżej." Storee nie planowała powrotu do malowniczego miasteczka w którym Boże Narodzenie trwa cały rok, jednak wypadek jej ciotki sprawił, że musiała się nią zaopiekować. Cole wychował się w Kringle i nigdy nie planował opuszczać tego miasteczka bo było całymi jego życiem. Tutaj był jego dom, jego rodzice chociaż odeszli. Cała akcja kręci się wokół tego, że bohaterowie będą musieli rywalizować pomiędzy sobą w konkursie. A to wiąże się z ogromną rywalizacją, nieczystymi zagrywkami, ale i ciągłym dogryzaniem sobie. To co mi się w tej historii podobało, że cały klimat tego konkursu był obecny przez całą książkę, jednak nie przytłaczał on całej akcji która skupiała się na bohaterach, ale i pozostałych mieszkańcach miasteczka. To co dało się wyczuć w tej historii to klimat świąt Bożego Narodzenia towarzyszący nam przez cały czas. Nie jest łatwo utrzymać takie tempo, jednak autorce naprawdę się to udało i zrobiła to w niesamowicie ciekawy, ale i zabawny sposób. Relacja pomiędzy bohaterami to enemies to lovers; rywalizują ze sobą w konkursie, ale po drodze udało im się szczerze porozmawiać i wyjaśnić nieporozumienia z przeszłości. Z każdym dniem stawali się przyjaciółmi, dostrzegali, że tak wiele się zmieniło przez te lata gdy się nie widzieli, a ich przyjaźń ponownie odżyła. "Świąteczna wojna serc" to przyjemny romans świąteczny z rywalizacją która zaczęła wymykać się spod kontroli. Pełna barwnych opisów, zabawnych rywalizacji, bohaterów którzy potrafią rozbawić do łez - taka właśnie jest ta historia, więc jeśli lubicie zanurzyć się w klimacie świąt Bożego Narodzenia jest to historia zdecydowanie dla was. 4.5/5 🎁
Wesołych świąt, świntuchu! Magiczne święta w Kolorado #2
"Wesołych świąt, świntuchu!" - Meghan Quinn Kto powiedział, że świąteczna magia musi być spokojna, romantyczna i pełna grzecznych gestów? Jeśli znacie twórczość Meghan Quinn, to doskonale wiecie, że u niej święta potrafią być naprawdę szalone. Po pierwszej części serii "Magiczne święta w Kolorado" z przyjemnością wróciłam do tego wyjątkowego miasteczka. Kolejna historia absolutnie mnie nie zawiodła. Tym razem bliżej poznajemy Atlasa, który próbuje uratować rodzinną farmę choinek. Nie jest to jednak takie proste, bo tuż obok pojawia się Betty, która pomaga wujkowi otworzyć konkurencyjną farmę. Od samego początku między tą dwójką nie ma mowy o spokojnym sąsiedztwie. Jest rywalizacja, wzajemne złośliwości, nieporozumienia i cała masa świątecznego zamieszania. Po pierwszej części zastanawiałam się, jaka kobieta będzie pasowała do Atlasa. I muszę przyznać, że autorka świetnie ją wykreowała. Betty okazała się bohaterką, która idealnie do niego pasuje. Ma charakter, energię i zdecydowanie potrafi postawić na swoim. Razem tworzą duet, przy którym naprawdę trudno się nudzić. Bardzo podobało mi się to, jak została poprowadzona ich relacja. Zaczynamy od wzajemnej niechęci, przez kolejne potyczki i próby uprzykrzenia sobie życia, aż stopniowo pojawia się coś zupełnie innego. Uczucie rodzi się wśród złośliwości, zabawnych sytuacji i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Chemia między bohaterami jest świetna, a ich wspólne sceny dostarczyły mi mnóstwo radości. Humor to zdecydowanie jeden z największych atutów tej historii. Uwielbiam sposób, w jaki Meghan Quinn potrafi rozbawić czytelnika. Nie brakuje tutaj absurdalnych sytuacji, zabawnych dialogów i momentów, przy których można śmiać się na głos. Kolejna część i kolejna dawka świetnej zabawy. A do tego wszystkiego dochodzi klimat, który po prostu kocham. Małe miasteczko, świąteczne tradycje, farmy choinek, śnieg i Boże Narodzenie, które trwa przez cały rok. To jedna z tych historii, w których można się zatracić i poczuć tę wyjątkową magię świąt. "Wesołych świąt, świntuchu!" to dla mnie kolejna bardzo udana odsłona serii. Dostałam mnóstwo humoru, świetnie dobranych bohaterów, iskrzący romans i cudowny świąteczny klimat. Bawiłam się naprawdę świetnie i już wiem, że z ogromną przyjemnością sięgnę po kolejne historie z tego miasteczka jak tylko się ukażą.
Wesołych świąt, świntuchu! Magiczne święta w Kolorado #2
Dziś zapraszam na parę słów drugiego tomu "Magicznych świąt w Kolorado" od Meghan Quinn. Niech Was nie zawiedzie ten dziwny i średnio udany moim zdaniem tytuł, to nie to, co myślicie!😅 Chociaż w sumie...😉 Autorka ponownie zabiera nas w świąteczny, pełen chaosu klimat miasteczka Kringle, a głównego bohatera już zdążyliśmy poznać (i polubić) w "Świątecznej wojnie serc". Atlas, szalony i wiecznie wesoły przyjaciel Cole'a, jest najwiekszym panikarzem i koloryzatorem otaczającego go świata. Jednak tym razem nie przesadza, bo w Kringle naprawdę pojawili się NAJEŹDŹCY, którzy chcą zaszkodzić farmie jego rodziców. Ale on ma plan! Spytacie jaki? Kurde, sprytny.🤭 Betty jest nowa w miasteczku i przymierza się do otwarcia biznesu na działce swojego wujka, ale od początku ma pod górkę. Najpierw wujek niewiele jej mówi, potem sama ma wątpliwości co do planu, a do tego jeszcze musi znokautować (butelką Pepsi) jakiegoś zboczonego podglądacza. Co prawda trafia na fajną dziewczynę, z którą mogłaby się zaprzyjaźnić, a także uroczego faceta, który idealnie odpowiada na jej energię, ale... Ale ten facet okazuje się nie tylko zboczonym podglądaczem, ale też właścicielem konkurencyjnej farmy i największym wrogiem jej wujka. Czy magia świąt sprawi, że rzeczywistość okaże się dla bohaterów nieco bardziej przychylna?🤔 Meghan Quinn ponownie ugościła nas świetnym humorem i zwariowaną historią, choć może nieco mniej, niż pierwszy tom.😁 Nie zabraknie tu jednak ciętych ripost, absurdalnych sytuacji i dialogów. Muszę też przyznać, że druga część była bardziej sprośna niż pierwsza.🫢 Niektóre teksty i sytuacje były naprawdę... odważne, ale jednocześnie często tak absurdalne, że zamiast przewracać oczami, po prostu się śmiałam. 😆 Chyba był to celowy zabieg, więc się nie zrażajcie, jeśli nie lubicie takiej gadki, bo tu to element humoru. Meghan Quinn zdecydowanie wie, jak przesunąć granicę dobrego smaku, a przy tym zrobić z tego komedię.🤭 Jedną z rzeczy, które szczególnie mi się spodobały, było podobieństwo charakterów głównych bohaterów. Zazwyczaj w romansach mamy do czynienia z przyciąganiem się przeciwieństw, a motyw grumpy x sunshine należy do ulubionych dla wielu czytelniczek. Tutaj natomiast dostajemy dwie identyczne, urocze paple, których mózgi działają na najwyższych biegach, a wszystko, co w głowie, to na języku. Dzięki temu było naprawdę śmiesznie i uroczo niezdarnie. 😁 Co prawda cała główna "drama" była nieco przewidywalna, ale nie jest to duży minus, bo nie zabrakło innych niespodzianek! Ponownie pojawił się tu tajemniczy narrator, choć będzie nieco mniej tajemniczy, niż w pierwszej części.😉 Było lekko, zabawnie, momentami absurdalnie i zdecydowanie świątecznie. Ale nie dajcie się zwieść komediowemu charakterowi tej historii, bo pojawił się w niej również wątek związany z pewną ozdobą, który totalnie mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się chyba takiej głębi w tym temacie i cały wątek mnie jednocześnie bardzo zasmucił i wzruszył. Cały klimat małego miasteczka i świąt ponownie tutaj zachwyca, a i w życiu nie "widziałam" tylu pocałunków pod jemiołą.😁 No i podobało mi się nawiązanie do "Kevina samego w domu", a jedna scena była przekomiczna.😁 A także nigdy nie spojrzę tak samo na popcorn, ale powód musicie już odkryć sami.😅 Czy bawiłam się dobrze? Zdecydowanie! Czy było idealnie? Nie do końca, ale to wciąż bardzo przyjemna, zabawna lektura, która świetnie sprawdzi się na poprawę humoru i powinniście dopisać ją do swojego świątecznego tbr. 7/10 ❤️
Zawalczę o ciebie
☆ Tata dla 19-letniej Olivii jest stałą i opoką, ale jego czas się kończy. Umiera na nieuleczalną chorobę zostawiając zrozpaczoną córkę w rękach przyjaciela. 37-letni Ronan to szorstki i twardy typ, który zadanie to podejmuje niechętnie, ale... młoda kobieta wyzwala w nim to czego dotąd nie zaznał. A jest ona dla niego zakazana! ☆ Jej, ależ to świetnie się czytało! Moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i jestem kupiona. Tym co tu bije najsilniej są emocje, tak burzliwe i pokrętne, ale to one wyzwalają czyny, które znaczą najwięcej. Fabuła stawia głównie na motyw miłości niemożliwej z dużą różnicą wieku i wydaje się przewidzialna, ale w pewnym momencie dochodzi do tąpnięcia. To co zostało mozolnie wypracowane w relacji delikatnej i ostrożnej z przebiegiem slow burn, zostaje zaprzepaszczone. A serce boli. Zostaje zaciągnięty dług, jego spłata przyjmuje zaskakujące oblicze, pokazując determinację i wolę walki dla czegoś co może już nigdy się nie ziścić. ☆ Bohaterowie ci czują tak wiele. Olivia zmaga się ze stratą, tak bardzo złakniona zwyczajnej ludziej troski i wsparcia. Przyznaje, że ma już za sobą nastoletnie zadurzenie przyjacielem taty, jednak tym razem podchodzi do jego tematu ostrożniej. Nie jednokrotnie mam wrażenie, że trochę nim się bawi, podświadomie grając taką trochę głupiutką i kruchą, prowokując go do działania. A sam Ronan. To twardy gość. Światowej sławy bokser, który właśnie kończy karierę, a nadmiar czasu ma gdzie spożytkować. Przystojnemu i dojrzałemu mężczyźnie coraz trudniej jest opierać się pięknej i młodej kobiecie. Faktem jest, że z tym walczy, wbrew logice i niestety niejednokrotnie przy tym rani. Ale nie tylko ją, ale i samego siebie. ☆ Absolutnie uwielbiam te emocje, które autorka między nimi wywołuje, tą cichą sensualność, gdzie każde spojrzenie i dotyk mają znaczenie. Gdzie nie tylko w głowach, ale przede wszystkim w sercach rodzi się bój. Bo tu z uczuciem walczy też lojalność. Wybory nie są łatwe. Zaliczają wiele ślepych zaułków, a czas jak się okazuje nie gra na ich korzyść. I to do Ronana należy większość narracji, czym jestem urzeczona. ☆ Ciekawy wątkiem jest też miłość ukazana w kontraście do tego, co wypracowują główni bohaterowie, dla których to zniosłe uczucie jest tym pierwszym. Chodzi o bycie "tą drugą" dla tego, który był całym światem. Co też tłumaczy dla mnie troszeczkę postawę matki wobec córki. ☆ Papparazi, różnica wieku, własne słabości tu jest z czym walczyć. Samotność, pustka, ból to rani, a najcenniejszym poświęcenie. Bo prawdziwa miłość wymaga poświęceń, to coś ulotnego i złapanej raz, nie można zaprzepaścić. Bez względy na cenę, bo tu stawką jest serce! ☆ Historia, która hipnotyzuje wartościami najcenniejszymi. Warto ją poznać! Ja polecam szalenie ♡ Czytajcie!