Recenzje
Dzieci z Kuřim. Wstrząsająca opowieść o przemocy, manipulacji i sekcie
Pierwszy raz mam styczność z reportażem i było to serio miłe (licząc doświadczenie, nie historię) zapoznanie. Kamila opowiada o wydarzeniach z czeskiego miasteczka, które wstrząsnęło obywatelami Czech. Uwierzycie, że to wszystko zostało odkryte przez przypadek? Elektryczną nianią? Co gdyby kamerka nie połączyła się sygnałem z kamerą sąsiadów umieszczoną w piwnicy, gdzie przetrzymywany był siedmioletni chłopiec? Jestem fanką podcastów i true crime, więc zdziwiłam się, że nigdy nie natknęłam się na tę opowieść pełną brutalności, manipulacji i psychologii. Autorka świetnie opisuje wszystkie wydarzenia, ze szczegółowością i dokładnością. Nie narzuca swojej opinii czy perspektywy, prowadzi czytelnika przez drogę pełną znaków zapytania i szokujących prawd, które kartka za kartką wychodzą na jaw, a odbiorca sam może interpretować czyny postaci. Lektura skłania do refleksji, jak łatwo zatracić swoje „ja”? Ile razy przeszliśmy nieświadomie obok ofiar przemocy? Do jak wielkiego okrucieństwa może posunąć się człowiek, tym bardziej jeśli w tym przypadku chodzi o najbliższe osoby? Myślę, że będzie to idealna pozycja dla fanów true crime! Polecam 🤍
Gdy emocje ranią ciało. O psychosomatycznych źródłach chorób
W kulturze Zachodu od pokoleń utrwala się przekonanie, że emocje należy kontrolować, a ich nadmierne okazywanie świadczy o braku dojrzałości i samodyscypliny. Wychowywani w duchu racjonalizmu i powściągliwości, uczymy się tłumić złość, żal czy smutek, nie dostrzegając, że niewyrażone uczucia nie znikają, lecz pozostają w nas - uwięzione w ciele. Ewa Klepacka-Gryz w książce „Gdy emocje ranią ciało” podejmuje ten problem, wskazując na ścisły związek między stanami psychicznymi a dolegliwościami somatycznymi. Jej publikacja stanowi refleksję nad współczesnym człowiekiem, który w pogoni za kontrolą i perfekcją utracił zdolność wsłuchiwania się w siebie. Ale nie tylko - to również praktyczny poradnik wypełniony ćwiczeniami ukierunkowującymi nas na słuchanie swojego ciała, na zrozumienie sygnałów, które wysyła. Autorka, psycholożka i terapeutka, od lat zajmuje się tematyką psychosomatyki, czyli wzajemnego oddziaływania ciała i psychiki. W omawianej książce w sposób przystępny, a zarazem pogłębiony, analizuje mechanizmy, które sprawiają, że niewyrażone emocje przybierają postać fizycznych dolegliwości. Klepacka-Gryz odrzuca uproszczone podejście do zdrowia, w którym ciało i psychika stanowią odrębne sfery, proponując perspektywę holistyczną — postrzeganie człowieka jako nierozerwalnej całości. W tym sensie jej praca wpisuje się w szerszy nurt humanistycznego myślenia o człowieku, obecny w psychologii humanistycznej czy współczesnej psychosomatyce. Książka „Gdy emocje ranią ciało” nie jest wyłącznie teoretycznym opracowaniem. Autorka posługuje się licznymi przykładami z praktyki terapeutycznej, co nadaje jej wywodom charakter empiryczny i czyni je wiarygodnymi. Opisuje przypadki pacjentów, których długo utrzymujące się bóle czy napięcia fizyczne miały źródło w traumach emocjonalnych, lękach bądź niewyrażonym gniewie. W ten sposób pokazuje, że choroba somatyczna często bywa formą komunikatu - językiem, jakim ciało stara się przekazać to, czego nie potrafi wypowiedzieć umysł. Książka składa się z trzech części, z czego pierwsza mówi o potrzebach ciała (m.in. o dotyku), druga traktuje o emocjach, trzecia zaś o ciele w stresie, gdzie znajdziemy m.in. omówienie dolegliwości psychosomatycznych wywołanych przez stres. Każdej z nich towarzyszą ćwiczenia, techniki pozwalające zrozumieć nam, co się dzieje z ciałem pod wpływem kolejnych emocji i uczą m.in. samouspokajania czy wspierającego stawiania granic. Styl Klepackiej-Gryz wyróżnia się połączeniem rzeczowości i empatii. Autorka nie moralizuje i nie formułuje osądów, lecz z wyrozumiałością i zrozumieniem ukazuje zmagania z różnymi dolegliwościami, starając się prześledzić, czego mogą być one wynikiem. Ciało, według autorki, nie jest jedynie biologicznym narzędziem funkcjonowania, lecz również przestrzenią, w której zapisuje się historia przeżyć człowieka. Każdy ból, napięcie czy choroba stanowią - jak sugeruje - symboliczny zapis emocji, których nie dopuszczono do głosu. W kontekście współczesnego tempa życia przesłanie książki nabiera szczególnego znaczenia. Klepacka-Gryz zwraca uwagę, że kultura produktywności i sukcesu sprzyja ignorowaniu sygnałów płynących z ciała. Człowiek przyzwyczaja się do napięcia, bólu, przemęczenia, traktując je jako nieodłączny element codzienności. Tymczasem - jak dowodzi autorka - chroniczne napięcie psychiczne może z czasem prowadzić do poważnych zaburzeń somatycznych, takich jak problemy z układem trawiennym, krążenia czy immunologicznym. Na szczególne uznanie zasługuje również etyczny wymiar książki. Autorka konsekwentnie ukazuje, że droga do zdrowia zaczyna się od autentycznego spotkania z samym sobą, od odwagi przyjęcia emocji - także tych trudnych i niechcianych. W tym sensie „Gdy emocje ranią ciało” można odczytywać nie tylko jako pozycję popularnonaukową, lecz również jako rodzaj refleksyjnego eseju psychologicznego, który zachęca do autorefleksji i pogłębienia samoświadomości. Pod względem formy publikacja odznacza się klarowną strukturą i przejrzystością języka. Klepacka-Gryz pisze w sposób zrozumiały nawet dla czytelnika niezwiązanego z psychologią, unikając hermetycznego słownictwa. Równocześnie nie rezygnuje z naukowej rzetelności - jej rozważania osadzone są w kontekście współczesnych badań nad zależnością między psychiką a ciałem. Dlatego też książka „Gdy emocje ranią ciało” stanowi cenne i oryginalne opracowanie dotyczące problematyki psychosomatyki. Łączy w sobie walory naukowe, terapeutyczne i refleksyjne, a przy tym zachowuje przystępność i ciepło charakterystyczne dla stylu autorki. To publikacja, która uczy pokory wobec własnych emocji i zachęca do spojrzenia na chorobę nie jako na porażkę organizmu, lecz jako na sygnał ostrzegawczy - wołanie ciała o zrozumienie. W dobie rosnącego tempa życia i chronicznego stresu książka Ewy Klepackiej-Gryz jawi się jako głos rozsądku i empatii, przypominający, że zdrowie człowieka zaczyna się od harmonii pomiędzy tym, co przeżywa, a tym, co potrafi wyrazić.
Bez rozwagi. Chestnut Springs #4
Za każdym razem, gdy mam okazję, aby przenieść się do Chestnut Springs, nie zastanawiam się - po prostu to robię! Uwielbiam wracać na moje ulubione ranczo, w towarzystwie bohaterów, którzy na stałe zagościli w moim sercu i wspólnie pragną opowiedzieć mi kolejną historię. Tym razem czas na Winter, siostrę bohaterki z pierwszej części oraz Theo, ucznia naszego ujeżdżacza byków. ღ Myślałam, że trudno będzie przebić drugi tom, który zawierał wszystko, co kocham w książkach, ale nagle pojawiło się „Bez rozwagi”. Z ręką na sercu mogę stwierdzić, że ta część przewyższa pozostałe tomy pod każdym względem. ღ Winter pragnie uwolnić się od męża, który okazał się jej największym błędem, i rozpocząć nowy etap w życiu. Dlatego decyduje się na wyjazd na ranczo, gdzie mieszka jej siostra. Tam poznaje Theo, ucznia swojego szwagra, który ma dość sceptyczne podejście do swoich ulotnych relacji. Nie zdają sobie sprawy, że mężczyzna zmienił się, a noc, w której po raz pierwszy ujrzał Winter, na zawsze pozostanie w jego pamięci. Połączyła ich nierozerwalna nić, jakim jest dziecko, i to do nich należy decyzja , czy wspólnie stworzą rodzinę, o jakiej oboje marzą. ღ Bohaterowie są wspaniali, a ja z przyjemnością wspominam czas, gdy zaczynałam czytać tę książkę. Już od samego początku czułam, że mocno zwiążę się z tymi postaciami, i nie myliłam się. Winter, przedstawiana jako królowa śniegu, oraz nasz uroczy czaruś idealnie do siebie pasują i uzupełniają się na wszystkich płaszczyznach. Można by rzec, że są definicją przysłowia „przeciwieństwa się przyciągają”. Widać jak ich relacja się rozwija, i to właśnie ona stała się podstawą do tego, aby ich życie wygląda tak, jak tylko sobie wymarzą. To para, która rozumie się bez słów, a nawet gdy inni ich nie pojmują, dla tej dwójki liczy się tylko ich miłość i córeczka, która stała się ich oczkiem w głowie. ღ Bohaterowie poboczni, których dotąd miałam przyjemność poznać, również mnie nie zawiedli. Zabawa z nimi była niezwykle przyjemna, mogłabym czytać o nich bez końca. Uwielbiam dodatek, który pojawił się już w poprzednich tomach, ponieważ jest zabawny, wzruszający i z pewnością przyjemny dla oka. ღ Motywy ukazane w „Bez rozwagi” są doskonale dobrane i od razu sprawiły, że zapragnęłam poznać tę historię. Grumpy&sunshine, one night stand oraz sekretne dziecko pasują tutaj idealnie i szczerze mówiąc, ta książka nie mogłaby być lepsza pod tym względem. ღ Jeśli chodzi o tłumaczenie, bywało różnie. Jak wspominałam w poprzednich recenzjach, jestem pewna, że niektóre zwroty czy słowa mogłyby być lepiej przetłumaczone, aby lektura była jeszcze przyjemniejsza. ღ Mimo wszystko gorąco polecam tę książkę oraz całą serię i z niecierpliwością czekam na ostatni tom, który zapowiada się niezwykle obiecująco.
Forget me not
“Forget me not” to kolejna książka Ludka Skrzydlewska, która miałam okazję przeczytać. Astra Flaganan to dwudziestopięcioletnia piękna kobieta, która jest zdolną programistką. Dziewczyna wiedzie poukładane i satysfakcjonujące życie. Astra ma pracę, która lubi, tego samego partnera od lat oraz paczkę znajomych z firmy, z którymi spędza wolny czas. Pewnego dnia jej poukładane życie kończy się kiedy przyłapuje swojego narzeczonego Patrica z inną kobieta. Jednak szybko się okazuje się, że zdrada to dopiero początek przykrości jakie mają ją spotkać. Niewierny mężczyzna postanawia do reszty upokorzyć dziewczynie życie i pozbawić ją pracy, mieszkania oraz znajomych. Załamana wylądowała w małym barze w centrum miasta. Topiąc smutki w alkoholu, do Astry przysiada się nieznajomy przystojniak, który również wydaje się smutny. Oboje nie przestawiają się sobie, ale zaczynają rozmawiać, między nimi pojawia się chemia. Wieczór kończy się w pokoju hotelowym. Astra szybko się przekonuje, że noc, która spędziła z obcym facetem ma poważne konsekwencje. Thane Lennox, anonimowy mężczyzna z baru, staje ponownie na drodze, aby namieszać w jej życiu prywatnym jak i zawodowym. A na dodatek Thane jej nie pamięta. Czy jedna noc potrafi zmienić całe życie? “Forget me not” to niesamowita i emocjonalna powieść, w której nie zabraknie tajemnic, napięcia, intrygi, niedomówień, dramatu, chemii oraz pożądania. Czyta się szybko i przyjemnie, a książka przeznaczona jest dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
IT STARTED WITH A LIE - The Rebellion Trilogy
,,It Started With A Lie” to debiutowa książka Marzeny Czyż. Można to wyczuć od pierwszych stron, nie do końca wyćwiczone jeszcze pióro autorki daje się we znaki. Mimo to, styl jej pisania jest przyjemny dla oka. Jeśli chodzi o fabułę - uważam, że wszystko działo się za szybko. Zaledwie po kilkudziesięciu stronach zniknął nasz David, który, po opisie można było się spodziewać, że wyjeździe zdecydowanie później. Mimo to nie przeszkadzało mi to. Osobiście nie był to mój typ postaci. Robił co chciał, ale w nieprzyjemny sposób. Moim zdaniem manipulował Gretę swoim uśmiechem, próbując osiągnąć to, co chciał. Jedyne co mi się podobało w nim, to fakt, że pomógł dziewczynie zacząć przełamywać zakazy i obsesje na punkcie nie zawodzenia rodziców. Co do Sebastiana, czyli drugiego z braci, on zdecydowanie był bardziej w moim guście. Był trochę jak Damon z Pamiętników Wampirów, które ciągle przewijały się w książce. Chłopak jest zdystansowany co powinno odpychać, jednak jednocześnie czuje się przyciąganie tej postaci i wyczekuje się jej w każdym rozdziale (ja wyczekiwałam nawet zanim się pojawił). No i pora na Gretę… Tutaj sprawa wygląda ciężko, gdyż nie wiem co czuje do tej dziewczyny. Na pewno fakt, że tak jak ja, jest wielką fanką Pamiętników Wampirów. Jeśli chodzi o jej charakter to cóż, nie zachwyca. Postać przyjemna do czytania w pierwszej osobie, jednak była nijaka, jak wiele innych postaci. Nic w niej nie sprawiło, że mogłam ją pokochać. Dodatkowo często podejmowała głupie i irracjonalne decyzje, które działały tylko na jej niekorzyść. Podobało mi się, że chce przełamać się i próbować nowych rzeczy, jednak często robiła to w zły sposób. Książka na pewno nie jest dla ludzi, którzy nie lubią chaosu, który znajduje się w całej książce, jednak w gruncie rzeczy warto ją przeczytać - chociażby dla Sebastiana.