Recenzje
Gdańsk. Nieprzewodnik dla turystów i mieszkańców
Miałam wobec tej książki naprawdę wysokie oczekiwania - i nie zawiodłam się ani trochę. Po lekturze „Nieprzewodnika" po Krakowie wiedziałam, że ta seria ma w sobie coś wyjątkowego, a „Gdańsk. Nieprzewodnik…” tylko to potwierdził. Przyznam szczerze, że Gdańsk nigdy nie był dla mnie miejscem, które szczególnie mnie przyciągało. Owszem, wiedziałam, że ma ciekawą historię i piękną architekturę, ale nie było to miasto, które znajdowało się wysoko na mojej liście podróżniczych marzeń. Ale po tej lekturze spojrzałam na Gdańsk zupełnie inaczej. Miasto, które wydawało się odległe i nieco „oczywiste”, nagle nabrało barw, głębi i niepowtarzalnego charakteru. Ogromną zaletą książki jest jej forma. To nie jest typowy przewodnik, w którym dostajemy listę atrakcji do „odhaczenia”. To raczej zaproszenie do spaceru - czasem wytyczonym szlakiem, czasem zupełnie własnym tempem, z możliwością zatrzymania się tam, gdzie akurat coś nas zaciekawi. Rozdziały można czytać wyrywkowo, co daje wrażenie swobody i lekkości. Każdy znajdzie tu coś dla siebie - zarówno pasjonat historii, jak i osoba szukająca anegdot, ciekawostek czy mało znanych zakamarków miasta. Autor z łatwością łączy fakty historyczne z opowieściami o architekturze, sztuce i codzienności dawnych gdańszczan. Ale na tym nie poprzestaje - serwuje czytelnikowi także drobniejsze historie, anegdoty i smaczki, które sprawiają, że książka nie jest „suchą” opowieścią, lecz pełną życia mozaiką. „Nieprzewodnik” to również zachęta do odkrywania mniej oczywistych miejsc - zakamarków pomijanych przez przewodniki, a nierzadko także przez samych mieszkańców. Podobnie jak w przypadku innych książek Wydawnictwa Bezdroża, i tutaj otrzymujemy publikację dopracowaną, mądrą i inspirującą. A co najważniejsze - sprawia, że chce się tam pojechać i odkrywać miasto na własną rękę.
Bez rozwagi. Chestnut Springs #4
„To miał być jeden raz. Wypadek. Tylko że teraz… jestem w ciąży. „Nie planowałem być ojcem. Ale jeśli mam być - to chcę być tym najlepszym. Dla niego. Dla ciebie.” „Być może jestem nieostrożna. Ale kochanie ciebie nigdy nie było błędem.” „Ona przyszła z bałaganem, który rozwalił mój idealny świat. I właśnie dlatego już nie chcę go z powrotem.” „Zawsze uciekam, zanim ktoś może mnie zostawić. Ale ty... ty ciągle tu jesteś.” „Nie jestem bohaterem. Ale zrobię wszystko, żebyś nie musiała być silna sama. Zazwyczaj zaczynam recenzję cytatem, by oddać nieco ducha powieści, która trafiła w moje ręce, ale tym razem doprawdy nie miałam pojęcia, który wybrać tak mnie ta historia zauroczyła. Nie będę ukrywać, jestem fanką serialu Yellowstone i Ripa Wheelera , więc gdy przeczytałam, że kolejna część serii Chesnut Springs opowiada o gwiazdorze rodeo z trudną przeszłością wiedziałam, że to może być dokładnie to czego potrzebuję. Siostra Summer , Winter Valentine bardzo wiele przeszła. Jej związek z mężem, którego bardzo kochała i bolesna strata sprawiają ,że dziewczyna pomimo trudnych relacji rodzinnych i braku planu na dalsze życie wyjeżdża by pracować jako technik weterynaryjny w niewielkim miasteczku Chesnut Springs. Jest temperamentna, lecz unika bliskości stąd pomysł na spędzenie jednej nocy z mężczyzną na którego widok poczuła motylki w brzuchu. Nie ma tylko pojęcia jak jedna decyzja radykalnie odmieni jej życie. Theo Silva dotąd miał w życiu tylko jedną poważną relację z kobietą. Sarah jednak mimo ,że wydawała się ideałem zdradziła partnera porzucając go. Odtąd młody kowboj zmienia swoje towarzyszki jak rękawiczki i nie angażuje się uczuciowo. W wyniku nieporozumienia początkowo nie jest świadomy tego ,że został tatą. Jednak, gdy się o tym dowiaduje pragnie być obecny w życiu córeczki. Czy z tej mąki będzie chleb? Jejku naprawdę zakochałam się w tej historii. Chemia między tytułową parą jest doprawdy niesamowita i wyczuwalna na każdej stronie. Jedyne co nieco mnie irytowało, to fakt, że młoda mama w krytycznych sytuacjach niemal od razu kapitulowała. „Bez rozwagi” to piękna, emocjonalna opowieść o dwójce ludzi, którzy nigdy nie czuli się naprawdę wybrani - aż wreszcie znajdują siebie. Nie ma tu toksycznych zwrotów, a jedynie zdrowy związek z potknięciami, lękami i powolnym dojrzewaniem do miłości.
Mój powrót do Walterów. Walter Boys #2
Druga książka z serii Moje Życie z Walterami czyli Mój Powrót do Walterów jest zupełnie inna niż sezon 2 serialu - jest zdecydowanie bardziej zabawna i nie ma w niej trójkąta miłosnego. Skupia się wyłącznie na Cole'u i Jackie (i szczerze mówiąc, gdybym mogła, skupiłabym się tylko na Cole'u). Czyta się ją bardzo szybko i ma w sobie coś z klimatu kowbojskiego! Jest też trochę cringy, ale cóż - serial też jest cringy.
Till the Last Breath
Życie dziewiętnastoletniej Lucile McCarthy można podzielić na dwa etapy . Ten, gdy mając przy sobie oboje rodziców i nic większego nie zakłóca jej poczucia bezpieczeństwa i ten wyjątkowo mroczny , gdy taty przy nich zabrakło. To właśnie śmierć mężczyzny uruchomiła lawinę zdarzeń. Od tej pory dziewczynka jest zmuszona radzić sobie wszelkimi możliwymi- nie zawsze słusznymi moralnie metodami. Matka dziewczynki popadła w uzależnienie od alkoholu, w wyniku czego była łatwym celem dla Wspólnoty. Odizolowanej od świata brutalnej sekty w której nie ma miejsca na wolność i niezależne myślenie, a wszelkie przejawy buntu są gaszone przemocą. Lucille decyduje się na ucieczkę w której to nieoczekiwanie odnajduje sojusznika - Thoren Davies ma trzydzieści cztery lata przeszłość wypełnioną bólem i pragnienie odwetu za doznane krzywdy. Pobyt w chacie zgubionej pośród śniegów Alaski sprawia, że tych dwoje zaczyna łączyć trudne choć pełne namiętności uczucie. Ich relacja przypomina taniec między ogniem a lodem - od niechęci i lęku po zrozumienie i trudną więź. A w tle manipulacja nielegalne i bardzo niebezpieczne leki i przemoc od której kręci się w głowie. Tu nic nie jest oczywiste, a gardło ściskało mi się niemal co stronę. Dramaturgia, poświęcenie i namiętność. Żadnej z tych emocji nie brakuje.. Ta historia roztrzaskała mi serce… i poskładała je na nowo. Till the Last Breath Karoliny Zielińskiej to mroczna, poruszająca opowieść o ucieczce, traumie, zemście i nadziei. Narracja z perspektywy Lucille i Thorena, brutalne realia Alaski, slow-burn relacja i surowe sceny — to wszystko sprawia, że książka „łapie za gardło” i zostaje z czytelnikiem na długo. Jest to lektura wymagająca, ale niezwykle satysfakcjonująca emocjonalnie.
Venus
Książka z motywem pokera to coś, co od razu przyciągnęło moją uwagę. Pamiętam, jak babcia uczyła nas wszystkich grać, aby na starość miała z kim zagrać partyjkę, więc ten motyw był dla mnie naprawdę przyjemny. A gdy jest to połączone z mrocznym romansem, ryzykiem i niebezpieczeństwem, wychodzi historia, która potrafi pozytywnie zaskoczyć. Historia opowiada o Kendall - dziewczynie, która jest mistrzynią gry w pokera. Silną, sarkastyczną, umiejętnie posługującą się manipulacją - idealną, by podjąć się oszukania samego Diabła, właściciela kasyna i najbogatszego mężczyzny w Las Vegas. Jednak Nathaniel okazuje się sprytniejszym przeciwnikiem, niż Kendall się spodziewała. Dużym plusem są tu właśnie bohaterowie. Kendall kupiła mnie od razu - uwielbiam bohaterki, które nie boją się wejść w świat zdominowany przez facetów i jeszcze grają na ich zasadach, a nawet potrafią je wyznaczać. Miała w sobie tyle odwagi, której na co dzień każdemu z nas może brakować, że śledziłam jej kroki z ogromnym zainteresowaniem. Nathaniel z kolei to taki typowy „bad boy”, ale w wersji bardziej luksusowej - bogaty, trochę niebezpieczny, pociągający, a przede wszystkim owiany tajemnicą. Jego zachowania bywają sprzeczne, ale da się go lubić. Ich relacja od początku to jedna wielka gra i to nie tylko w pokera. To sprawia, że książka nie nudzi, bo między bohaterami aż iskrzy. Całość czytało się naprawdę dobrze, a styl mi odpowiadał, mimo że jest tu nielubiana przez większość osób narracja trzecioosobowa. Mnie ona nie przeszkadzała - wręcz przeciwnie, w tej grze pełnej manipulacji lubiłam domyślać się, co bohaterowie mogą mieć w głowie. Dodatkowo humor i sarkazm jaki tu znalazłam idealnie wpasował się w moje klimaty za co kolejny plus. Mogę śmiało uznać tę książkę za udany debiut - może nie idealny, ale naprawdę solidny. Jeśli lubicie romanse z odrobiną adrenaliny i nutką hazardu, warto sprawdzić tę pozycję. Ja chętnie poznam następne książki autorki.