ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Dzieci z Kuřim. Wstrząsająca opowieść o przemocy, manipulacji i sekcie

Jak rodzona matka mogła zrobić swoim dzieciom takie rzeczy? Ondrei miał siedem lat. Dzieci w jego wieku spędzają czas, bawiąc się z rówieśnikami. On, pozostawiony sam sobie, spędził na zimnej podłodze w piwnicy kilka miesięcy. Gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce, zobaczyli go skrępowanego tak, że nie mógł nawet swobodnie się poruszać. Przepełnione strachem oczy błagały o pomoc. […] Recenzja 8/10 📖 „Dzieci z Kuřim” to reportaż, który wstrząsa od pierwszych stron zwłaszcza dlatego, że dotyczy dzieci. A kiedy cierpienie dotyka najmłodszych, odczuwamy je jeszcze mocniej, z większą bezradnością i gniewem. Sprawę znałam już wcześniej częściowo dzięki filmowi Sierota, inspirowanemu historią Barbory. Jednak to, co przedstawia Kamila Morzy, nadaje jej jeszcze głębszy, bardziej realny i przerażający wymiar. Autorka zrobiła solidny research ,zebrała wszystkie najważniejsze fakty i wnioski, tworząc spójną opowieść o sprawie, która wydaje się wręcz nie do pomyślenia. Choć momentami narracja lekko zwalnia, ostatecznie każdy element układa się w całość i pokazuje mechanizmy manipulacji, sekciarskiego (jest takie słowo ? 🙈)myślenia i przemocy, które mogą istnieć tuż obok nas. To, co uderza najmocniej, to świadomość, że to wydarzyło się naprawdę. Proces się zakończył, winni zostali osądzeni, a mimo to pozostaje wrażenie niepokoju ,bo takie osoby, nawet jeśli znikają z medialnych nagłówków, wciąż gdzieś są. Nigdy nie mamy pewności, jak bardzo niezrównoważone mogą być i czy nie budują nowych sieci wpływów. „Dzieci z Kuřim” to reportaż wart przeczytania zarówno jako przestroga, jak i próba zrozumienia, jak daleko może sięgać manipulacja i jak wiele osób potrafi ulec jej wpływowi. To książka, po której zostaje nie tylko refleksja, ale i dreszcz niepokoju.
angie.and.boys Angie

Pełna MOC inspiracji. Kalendarz 2026

Planujesz już 2026? Niby dopiero wrzesień, ale kolejny rok już czeka tuż za rogiem. Niedawno trafił do mnie kalendarz „Pełna moc inspiracji” Jacka Walkiewicza - i mam przeczucie, że to właśnie w tym kalendarzu zapiszę swoje plany na nadchodzące miesiące. To nie tylko kalendarz tygodniowy i miesięczny (a dla mnie widok całego miesiąca z miejscem na terminy szkoleń i zakończenia projektów to absolutna podstawa, żeby wiedzieć, kiedy w danym miesiącu powiedzieć “pas”), ale też inspirownik - z przestrzenią na cele, priorytety i listy zadań, które porządkują myśli i działania (i które to z przyjemnością odhaczam). Zawiera również ćwiczenia, pytania i refleksje, które mogą być dobrym pretekstem do zatrzymania się i zajrzenia w głąb siebie. Dla tych, którzy lubią łączyć planowanie z inspiracją - to naprawdę ciekawa propozycja. A Ty, czego najbardziej potrzebujesz od swojego kalendarza, żeby naprawdę dobrze Ci służył? 

pani.komunikacyjna Pawlik-Pyda Dominika

Wszystkie barwy mroku

„Wszystkie barwy mroku” to książka, o której cokolwiek by się nie napisało, to będzie za mało/niewystarczająco… Tę książkę po prostu trzeba przeczytać samemu. Najlepiej w samotności (bo ze stuprocentową pewnością mogę was zapewnić, że łzy się poleją i to wielokrotnie) oraz ciszy, by móc zatracić się w każdym przeczytanym słowie. Chris Whitaker jest wirtuozem słowa. W tej ponad sześciusetstronicowej powieści nie ma ani jednego fragmentu, który byłby tu zbędny i można by było wskazać, że jest rysą na winylu tej historii. Nie ma się co obawiać, że barwy mroku was przytłoczą. Znajdziecie tu pełną paletę kolorów życia i każdy z was zabierze coś do swojego serca już na zawsze, bo to jedna z tych książek, o których się nie zapomina. „Kochać i być kochanym to więcej, niż można oczekiwać; więcej, niż wystarczy na tysiąc zwykłych żyć”. Trzynastoletni, jednooki Patch jest jednym z tych dzieciaków, którym pozostaje jedynie bogata wyobraźnia, aby móc choć trochę ubarwić zbyt surowe realia, w których przyszło im żyć. Mimo wszelkich nieprzyjemności, jakie go spotykały, nie tracił nadziei i każdego poranka wierzył, że przed nim najlepszy dzień jego życia. Marzył o przygodach, w których będzie równie dzielny i zwycięski, jak podziwiani przez niego piraci. Marzył także o zdobyciu serca Misty Meyer (nawet miał już wybraną na tę uroczystość opaskę na oczy) …, ale jak dotąd brakowało mu odwagi, by do niej podejść i zagadać. Dzieliła ich zbyt wielka przepaść. Los jednak zdecydował się dać mu szansę… Pewnego dnia Patch usłyszał przeraźliwy krzyk Misty na polanie przy starej kolei. Dziewczyna była atakowana przez ogromnego mężczyznę, który mimo panującego upału miał naciągnięty na głowę kaptur i kominiarkę na twarzy. Oprócz ich trójki w zasięgu wzroku nie było nikogo. Tylko Patch mógł uratować Misty. Nie wiedział jednak, że to co za chwilę zrobi zmieni w jego (ale i nie tylko jego) życiu wszystko. Zapanuje mrok… Czy Patch go przetrwa? „Wszystkie barwy mroku” to nie tylko rozdzierająca serce i trzymająca w napięciu do samego końca historia, ale także (a może przede wszystkim) bohaterowie, którym będziemy towarzyszyć przez dekady ich życia. Jak zahipnotyzowani będziemy chłonąć każdą stronę powieści i przeżywać ich wzloty i upadki. Obok Patcha i Misty spotkamy tu także Saint – przyjaciółkę chłopca. Przyjaciółkę przez duże P. I to ona {oraz jej poczynania) według mnie jest bohaterem numer jeden tej historii. Trzeba także podkreślić, że postacie drugoplanowe dodają tu sporo kolorytu. Moimi ulubieńcami bez wątpienia jest duet Sammy’ego i Charlotte (ale nie będę zdradzać, jaką oni rolę odgrywają w tej historii, by nie psuć wam zabawy). PS. Myślę, że po lekturze nie pozostaje nam nic innego, jak zakupić słoik miodu fioletowego.
Kulturatka.pl Anna Joanna Brzezińska

Dzieci z Kuřim. Wstrząsająca opowieść o przemocy, manipulacji i sekcie

Zdarza Ci się sięgać po książki true crime? Sprawa dzieci z czeskiego Miasteczka Kurim, nie była mi wcześniej znana. Choć swojego czasu sporo słuchałam podcastów kryminalnych i oglądałam dokumenty o różnorakich zbrodniach, to na tę się nie natknęłam. Gdy zbrodnia wyszła na jaw miałam niespełna 14 lat i w głowie miałam lekcje, książki i Simsy. Wiadomości raczej nie oglądałam. Historia ta jest straszna. Wyobraź sobie, że niedługo masz zostać ojcem, prawie wszystko jest już gotowe na pojawienie się Twojej żony z Waszym nowonarodzonym dzieckiem. Właśnie montujesz elektroniczną nianię. Podłączasz ją do telewizora, a tam nie widać uroczego pokoju Twojego dziecka, a zamiast tego ukazuje Ci się ciasne, ciemne pomieszczenie, a w nim związany kilkulatek, który patrzy prosto w obiektyw kamery. Wydaje Ci się, że to jakiś żart, albo program w telewizji, jednak gdy potem ponownie uruchamiasz nianię widzisz tego samego chłopca. Zawiadamiasz policję. Okazuje się, że to dziecko mieszka tuż obok, w Twojej okolicy.... Chłopiec był więziony przez około pół roku w składziku pod schodami. Jego ciotka tłumaczy to tym, że chłopiec bawił się w Harry'ego Pottera. Mamy tu wątki znęcania się nad dziećmi, sekty, manipulacji i chorób psychicznych. Ondrej i Jakub byli normalnymi dziećmi, co prawda ich rodzice się rozstali, jednak matka bardzo ich kochała, do czasu aż wprowadziła się do nich nastoletnia Ana. Pojawienie się dziewczyny zmienia życie chłopców w niekończące się piekło. Kim tak naprawdę jest nastolatka i czy ona również jest maltretowana?
kryzys.czytelniczy Kurenda Aldona

Dzieci z Kuřim. Wstrząsająca opowieść o przemocy, manipulacji i sekcie

„Dzieci z Kuřim” to książka, która wstrząsnęła mną do głębi. Spodziewałam się mocnego reportażu true crime, ale to, co przeczytałam, przerosło moje oczekiwania i zostawiło mnie z poczuciem bezsilności, gniewu i niedowierzania. Kamila Morzy zabiera czytelnika do miasteczka, w którym rozegrał się koszmar, jakiego trudno sobie wyobrazić. Historia Kláry Mauerovej i jej dzieci pokazuje, jak daleko może posunąć się ludzka manipulacja, fanatyzm i zło. Najbardziej przeraża fakt, że wszystko to działo się w pozornie zwyczajnym domu, wśród zwyczajnych ludzi, a prawda wyszła na jaw przez przypadek. Autorka nie idzie na łatwiznę – nie szuka sensacji, nie podsyca taniej grozy. Zamiast tego serwuje nam skrupulatnie udokumentowaną, boleśnie realną opowieść. I właśnie ta rzeczowość uderza najmocniej – bo uświadamia, że nie mamy do czynienia z fikcją, tylko z prawdziwym dramatem dzieci, które powinny być kochane i chronione. To książka, która nie daje ukojenia. Każda strona boli, bo dotyka tego, co w człowieku najokrutniejsze. Czytałam ją z zaciśniętym gardłem i ciągle powtarzałam sobie: „to naprawdę się wydarzyło”. Najbardziej uderzyło mnie to, jak cienka jest granica między normalnym życiem a piekłem, które ktoś potrafi zbudować w czterech ścianach. „Dzieci z Kuřim” nie są lekturą dla każdego. To reportaż duszny, ciężki i pełen cierpienia. Ale jednocześnie jest to książka potrzebna, bo obnaża obojętność, naiwność i słabość systemu, który miał chronić najmłodszych. Nie da się przejść obok niej obojętnie. To opowieść, która wbija się pod skórę i zostaje tam na długo. Dla mnie – jeden z najmocniejszych reportaży, jakie czytałam.
bookworm.lifestyle Kramarczyk Małgorzata