Recenzje
Breaking hearts
5/5 "Czasami nowe życie zaczyna się od... ucieczki." Książka opowiada o życiu Diany, która przedwcześnie traci matkę i zostaje sama z ojcem tyranem. W końcu postanawia uciec z domu i zacząć nowe, lepsze życie. Jak to bywa w większości młodzieżówek - poznaje swoją miłość. Oczywiście życie nie może być idealne, więc na jej drodze pojawiają się różne przeszkody. Co będzie dalej? Tego dowiecie się już podczas czytania książki. Teraz przejdźmy do mojej opinii. To dość krótka książka, którą bardzo przyjemnie się czyta. Znalazłam kilka fragmentów, które były dla mnie niezbyt zrozumiałe, ale nie umniejsza to całej historii. Wiem, że odkąd mam współpracę, to wszystkie książki z niej oceniam wysoko - ale naprawdę, te książki sprawiają mi radość. Nieważne, czy książka jest bardzo wartościowa, czy nie - dla mnie najważniejsze jest to, jak się przy niej bawię. A przy Breaking Hearts bawiłam się naprawdę dobrze, więc nie widzę przeciwwskazań, żeby dać ocenę 5/5. Pamiętajcie, że jest to książka 16+, w której pojawiają się takie wątki jak: utrata bliskiej osoby, problemy rodzinne, przemoc fizyczna i psychiczna oraz agresja. Dziękuję Wam za przeczytanie i pozdrawiam!
Sklep dla samotnych serc. Riverside Lane #1
Drogi Czytelniku... Pewna młoda kobieta? Obecna. Zwolnienie z pracy? Cóż... Przeprowadzka? Jasne. Urokliwa wioska w Anglii? Będzie. Pewien sklepik? Oczywiście. Próba ratowania rodzinnego interesu? Znajdzie się. Nowy początek? Koniecznie. Kłopoty? Niestety... Emocje? Bez nich się nie obędzie. Pewien remont? Pewnie. Trudne wybory? A jakże. Wątpliwości? I to wiele. Poznanie się od nowa? Tak. Strach? Momentami... Między innymi właśnie to znajdziemy w debiutanckiej książce Alison Sherlock pod tytułem „Sklep dla samotnych serc”. Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście. Jest to tom pierwszy cyklu Riverside Lane. Wspaniale było przenieść się do świata Amber, Josha, Cathy, Clotilde, Denise, Franka, Mike'a, Belle, Pete'a, Molly, Toma, Kate, Jane, Jeremy'ego, Joe, Marka, Stanleya i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i interesujący. Polubiłam tu Amber, Josha i Cathy. Niestety tylko ich. Reszta mnie ciągle czymś irytowała. Jest to jednak w tym wypadku spory plus. Nadało to realizmu naszym personom. Ok, nie pisnę już nic więcej, nie chcę zdradzać za dużo. Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to nie do końca prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie, mimo iż akcja rozkręca się dość szybko i przez cały czas coś się dzieje. Autorka serwuje nam emocje dużymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć oraz problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Ania. Po trzecie, emocje. Zdradzę Wam, że znajdziemy ich tu sporo, zwłaszcza w pewnych momentach (oczywiście nie zdradzę jakich). Przyznaję za to plusika. Po czwarte, styl. Książka napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To bardzo uprzyjemnia i przyśpiesza czytanie. Muszę dać za to plusa. Po piąte, zakończenie. Było... cóż powiem, że warto do niego dotrzeć. Zdecydowanie pozostawia lekki niedosyt i chęć oczekiwania na kolejny tom cyklu (choć z innymi bohaterami w roli głównej). Czy jestem zaskoczona finałem, który zaserwowała nam autorka? Szczerze? Nie, ale cieszę się, że był właśnie taki. Leci za to kolejny plus. Po szóste, urokliwa angielska wioska w tle. Autorka zmyślnie i płynie nam je tu wprowadziła i podzieliła się z nami jej urokami, plusami i minusami. Aż chwilami czułam się jakbym tam była i zechciałam zostać na dłużej. Przyznaję za to plusika. Powieść jest lekką lekturą do poduszki. Opowieść pokazuje, że czasami nasze miejsce na ziemi odkrywany w tam, gdzie nigdy byśmy nawet nie pomyśleli, że może nim być (a czasami wręcz przeciwnie). Książka praktycznie czyta się sama. Historia nawet wciąga, sprawia, że chce się być częścią życia (chociaż chwilami bardzo pokręconego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do finału, przynajmniej w tym tomie. Autorce bardzo dziękuję za tę przygodę. To było ciekawe doświadczenie, nawet miło spędziłam czas przy tej lekturze. :) Ogólna ocena - 5/6. :) POLECAM, POLECAM. Warto po nią sięgnąć.
The ASMR (Arrogant-Sexy-Messy-Roommate)
Cameron trenuje kalistenikę, kocha porządek, pracuje jako trener personalny, uśmiech nie schodzi mu z twarzy. A za to Parker jest jego totalnym przeciwieństwem. Aby się odprężyć, pójdzie na spacer na cmentarz, czarny humor to jej język miłości, żyje w artystycznym nieładzie, zamiast świeczek w szafce trzyma znicze. Nagrywa dla zabawy ASMR, a pracuje jako lektorka romansów. Co się stanie kiedy tak dwie różne osobowości zostaną współlokatorami? Ja tutaj się tak bawiłam świetnie. Ta niechęć na początku i stopniowe przekonywanie się było idealnie napisane. W końcu zostali podstępem zmuszeni do wspólnego zamieszkania i poznali się też dziwnej sytuacji… takie tam podpalaczka moment 😂. Momentami działy się tu absurdalne rzeczy, ale ta książka taka jest. Jest nie idealna, ale totalnie cudowna. Zakochałam się. Śmieszki śmieszka mi, a jest też bardzo gorąco. Nie będzie wam potrzebny koc, bo gwarantuje wam wzrost temperatury w pokoju! Oh Cameron…<3 Czy czasami czułam takie małe ciarki żenady? Tak, ale wiem, że tak miało być i ta książka jest totalnie luźna i zabawa. Mega się zaangażowałam, śmiałam się jak głupia i już wiem, że wrócę do tej książki. Naprawdę mnie pochłonęła i co jak bardzo polubiłam Parkera i Camerona, się w głowie nie mieści. Ta książka jest w takim jesiennym klimacie. Stad cynamonki! Jak szukacie czegoś, co totalnie was odpręży, bo alternatywny tytuł tej książki (jak to było l w podziękowaniach) „Poradnik poskromienia wiedźmy” kocham jak unserious jest ta książka. I ta lista zdrobnień, których używał Cameron, made my day. Jestem gotowa na ten duet literacki i już nie mogę doczekać się kolejnej historii spod pióra tych Pań, bo bawiłam się wybornie.
Gdy emocje ranią ciało. O psychosomatycznych źródłach chorób
Sięgając po książkę Ewy Klepackiej-Gryz „Gdy emocje ranią ciało. O psychosomatycznych źródłach chorób” miałam poczucie obcowania z tekstem, który nie tyle „uczy”, ile konfrontuje. Autorka wprowadza czytelnika w świat psychosomatyki, pokazując, że ciało nie jest jedynie maszyną reagującą na bodźce fizjologiczne, ale żywym archiwum naszych przeżyć, w którym zapisują się niewyrażone emocje i zepchnięte do podświadomości doświadczenia. Narracja jest klarowna, pozbawiona hermetycznego języka, a jednocześnie nie spłyca tematu. Szczególnie cenne okazały się fragmenty poświęcone emocjom trudnym - takim jak wstyd czy poczucie winy - które często bywają pomijane w popularnych publikacjach. Klepacka-Gryz nadaje im rangę równą lękowi czy złości, odsłaniając ich realny wpływ na kondycję ciała. Zdarzało mi się jednak dostrzegać pewną schematyczność - przypisywanie konkretnym dolegliwościom określonych emocjonalnych źródeł może rodzić wrażenie uproszczenia. Brakuje też szerszego osadzenia w badaniach naukowych, które uwiarygodniłyby niektóre tezy. Nie zmienia to faktu, że autorka świadomie stawia na perspektywę praktyczną i terapeutyczną, a nie stricte akademicką. Na uwagę zasługuje także warstwa wizualna - książka jest pięknie zilustrowana, co nadaje jej dodatkowej lekkości i czyni lekturę przyjemniejszą. Nie traktuję tej książki jako poradnika, lecz raczej jako zaproszenie do dialogu z własnym ciałem. To lektura, która prowokuje do zatrzymania się i zadania sobie pytań, na które nie zawsze mamy odwagę odpowiedzieć. Wymaga uważności i wewnętrznej gotowości, ale w zamian oferuje coś znacznie więcej niż proste wskazówki - przestrzeń do refleksji nad sobą i własną historią emocji.
Whispers on Ice
Życie Hope w żadnej mierze nie przypomina bajki. Dziesięć lat temu została porzucona przez ojca i od tej pory mieszka z chorą matką, która wymaga wsparcia i opieki. Dzielna córka w ciągu dnia pracuje w restauracji, wieczorami zaś dorabia jako kelnerka w nocnym klubie. Ta książka to niezwykle wciągająca mieszanka sportowych emocji i wzruszającej historii o miłości, która rodzi się w najmniej oczywistych momentach. Autorka pokazuje dwie zupełnie różne drogi życiowe - Hope, która od lat walczy o każdy dzień, odkładając własne marzenia na bok, i Logana, błyskotliwego hokeistę, dla którego sukcesy na lodzie nie rekompensują osobistych porażek. Ich spotkanie wcale nie wygląda jak klasyczna bajka, a właśnie dlatego wydaje się tak autentyczne i poruszające. Nie ukrywam, że sięgając po tę część, miałam w głowie słowa Lori, która w swojej dedykacji obiecała mi, że Logan okaże się jeszcze lepszy niż Mason z pierwszej książki. I muszę przyznać - zadanie niełatwe, bo Mason skradł moje serce od razu. Teraz jednak nie potrafię wskazać zwycięzcy tego pojedynku, bo zarówno Mason, jak i Logan mają w sobie coś, co sprawia, że nie sposób ich nie polubić. Historia Hope i Logana pełna jest ciepła, trudnych wyborów i pięknych emocji. To opowieść o zaufaniu, o tym, że można dostać od życia drugą szansę, a także o sile uczucia, które rodzi się wbrew przeciwnościom. Całość czyta się jednym tchem, a zakończenie pozostawia czytelnika z uśmiechem i lekkim żalem, że to już koniec. To idealna propozycja dla tych, którzy kochają nie tylko romanse, ale też książki, w których bohaterowie są ludzcy, niedoskonali i przez to jeszcze bardziej prawdziwi. Ja spędziłam bardzo przyjemny czas z tą książką! Mimo, że była krótka, to uważam że w pewnym sensie wypełniona po brzegi.