ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Lepsza wersja mózgu. Sekret osiągania pełnego potencjału i realizacji najtrudniejszych celów

Peter Hollins nie sprzedaje kolejnej złotej recepty na sukces w stylu „wstawaj o 5:00 i pij zielone soki”. Zamiast tego daje praktyczny przewodnik po tym, jak wykorzystać potencjał swojego mózgu, poprawić koncentrację, pamięć i zdolność uczenia się - bez popadania w pseudonaukowe teorie czy coachingowy bełkot. Książka podzielona jest na krótkie, konkretne rozdziały, w których Hollins tłumaczy, co sprawia, że jedni potrafią uczyć się szybciej i efektywniej, a inni wciąż kręcą się w kółko. Co ważne, autor łączy wiedzę z neurobiologii, psychologii poznawczej i… dietetyki. I tu wchodzi wątek, który mnie naprawdę wciągnął - jelita jako drugi mózg. Nie jest to jedynie metafora. Okazuje się, że mikroflora jelitowa realnie wpływa na procesy poznawcze. Serotonina, dopamina, reakcje na stres - to wszystko częściowo „zarządzane” jest przez nasz układ pokarmowy. Hollins pokazuje, że zła dieta potrafi spowolnić naukę tak samo jak brak snu. Z kolei właściwe odżywianie, dbałość o bakterie jelitowe i odpowiednia suplementacja mogą sprawić, że mózg zacznie działać wyraźnie szybciej. Do tego dostajemy praktyczne strategie - jak ćwiczyć pamięć, jak organizować naukę w blokach czasowych, jak uczyć się w sposób aktywny, a nie bierny (czytaj: koniec z bezmyślnym podkreślaniem zdań w podręczniku). Hollins podaje też przykłady, jak unikać efektu przeładowania informacjami i jak wyciągać maksimum z powtórek. To książka dla ludzi, którzy chcą realnie podnieść swoje możliwości poznawcze, nie zmieniając życia w eksperyment biohakerski. Konkret, zero ściemy, a przy okazji - przypomnienie, że nauka zaczyna się nie tylko w głowie, ale i w brzuchu.
Michalina Dzumek - Edukacja, Terapia i Wsparcie Dzumek Michalina

Pozostań sobą. Zostaw za sobą oczekiwania innych i żyj według własnych zasad

Ellie Middleton - „Żyj bez maski! Nowe spojrzenie na ADHD, autyzm i neuroodmienność” Ellie Middleton - „Pozostań sobą. Zostaw za sobą oczekiwania innych i żyj według własnych zasad” Książki Ellie Middleton były dla mnie ciekawym doświadczeniem, i trochę innym niż to, do czego przywykłam przy literaturze psychologicznej. Nie ukrywam, czytało się je ciężej. Jest w nich sporo treści, dużo tekstu, momentami mózg wręcz podpowiadał: „ej, to jest wymagające, weź się skup”, i faktycznie wymagały ode mnie więcej uwagi niż inne książki o podobnej tematyce. Ale to wcale nie znaczy, że było źle, wręcz przeciwnie. „Żyj bez maski!” to książka, która daje coś więcej niż tylko teorię o ADHD i autyzmie. Dla mnie, jako osoby lubiącej czytać o takich tematach, była naprawdę wartościowa. Middleton pisze szczerze, jasno, z własnego doświadczenia. Z kolei „Pozostań sobą” miała dla mnie bardziej motywacyjny charakter. To książka, która podpowiada, jak nie ulegać presji innych, jak zostawić za sobą oczekiwania i żyć naprawdę po swojemu. Brzmi banalnie, a jednak w wykonaniu Ellie nabiera sensu. To taka pozycja, po której człowiek łapie długi oddech. Obie książki razem tworzą naprawdę spójną całość, nawet okładki świetnie ze sobą współgrają, co daje satysfakcję samą w sobie. A sama Ellie ze zdjęć i wywiadów wydaje się osobą niesamowicie charyzmatyczną i pełną empatii (a jaka jest śliczna😭💕) Co ważne, to nie są książki wyłącznie dla osób z ADHD czy autyzmem. To pozycje dla wszystkich. Dla każdego, kto chce lepiej rozumieć innych ludzi, ale też siebie samego. Bo prawda jest taka, że każdy z nas zakłada jakieś „maski” i każdy mierzy się z oczekiwaniami, które czasem go przytłaczają. Podsumowując: obie książki oceniam na 7/10. Może nie były superlekkie w odbiorze, ale zdecydowanie wartościowe. To nie jest lektura na raz - to coś, do czego można wracać, odkrywając za każdym razem nowe rzeczy.
book.mitka Babinek Amelia

Sploty rodzinne. Jak budować dobre i wspierające kontakty z bliskimi

Rodzinne więzi to temat, który dotyka każdego z nas. Autorka podejmuje próbę uporządkowania tego, co często bywa trudne do nazwania: emocji, oczekiwań i konfliktów pojawiających się w relacjach z najbliższymi. Nie obiecuje cudownych recept na idealne stosunki rodzinne - przeciwnie, podkreśla, że idealne relacje nie istnieją. Zamiast tego proponuje perspektywę „wystarczająco dobrych więzi”, w których można czuć się sobą, doświadczać wsparcia i bezpieczeństwa, a jednocześnie mieć przestrzeń na różnice i własne granice. Książka napisana jest przystępnie, bez nadmiernego żargonu psychologicznego. Znajdziemy w niej zarówno refleksje, jak i konkretne techniki i wskazówki pomocne w codziennych kontaktach - od rodzinnych spotkań przy stole, po bardziej wymagające rozmowy, które często wywołują napięcia. Autorka zachęca, aby próbować, obserwować i rozmawiać, To wartościowa pozycja zarówno dla osób, które chciałyby poprawić swoje codzienne kontakty z bliskimi, jak i dla tych, którzy mierzą się z trudnymi emocjami wobec rodziny. To lektura, która uczy, że mamy prawo do dbania o siebie, a jednocześnie daje nadzieję, że więzi rodzinne - choć skomplikowane - mogą być źródłem radości i siły.
cytrynoweopowiesci Pytel Martyna

Strasznostwory

Ja i moje dziewczynki bardzo lubimy gdy w książkach, które czytamy są podobieństwa do naszej rzeczywistości. Podobni wiekowo bohaterowie czy lubiący podobne rzeczy. Dzięki takim szczegółom Zuzi i Heli łatwiej jest się „wczuć” w historię i zauważyłam, że wtedy bardziej zapadają im w pamięci. Właśnie skończyłyśmy czytać taką książkę „podobną do nas” - mam tu na myśli „Strasznostwory” autorstwa @nina_igielska z ilustracjami @gilgotka @czytalisek_wydawnictwo. Główne bohaterki tej historii to dwie siostry: starsza Elenka i młodsza zwana Liskiem. Dziewczynki mają wspólny pokój, a jedną z ich ulubionych zabaw jest „chowany”. Tutaj podobieństwa się nie kończą, bo kolejnym jest fakt, że bohaterki książki też niekoniecznie lubią chodzić wcześnie spać 😘. Pewnego wieczoru przed pójściem spać Elenka (aby opóźnić czas zasypiania) chce poczytać siostrze, ale nie mogą się dogadać jaką książkę, dlatego jednak zamiast gasić światło zaczynają zabawę w chowanego. Starsza liczy, a młodsza się ukrywa. Niestety tym razem za dobrze. Elenka przeszukuje wszystkie znane kryjówki i nic. Robi się nieco strasznie i tajemniczo 🫣, a do poszukiwań dołączają potwory. Dziewczynka już jakiś czas podejrzewała, że w pokoju nie mieszkają same, ale nie sądziła, że potwory przyjdą jej z pomocą… Mały spojler - Lisek się odnajdzie, ale gdzie to już musicie sami doczytać. A książka chociaż ma 150 stron, tekstu nie ma dużo, więc nocną przygodę Elenki, Przeżeracza i Podpółkownika (nie ma tu błędu, bo ten kryje się pod półką) połkniecie w jedno popołudnie. „Strasznostwory” to coś dla dzieci, które nie lubią spać z odkrytymi stopami. W zabawny i ciekawy sposób pomaga oswoić dziecięcy strach przed ciemnością i nie tylko. Książka skonstruowana jest tak, że ciężko się od niej oderwać. A dodatkowo zawiera ćwiczenia, które pomogą zobaczyć własne strachy w innym świetle. Moim dziewczynkom bardzo się podobała!
@przybylska_tworzy Przybylska Anna

Wszystkie barwy mroku

Historia o jednookim chłopcu, który chciał zostać piratem i dziewczynce, która kochała pszczoły. Połączyła ich przyjaźń i miłość do miodu. Rozdzielił seryjny morderca, który zaatakował ich koleżankę - Misty. Patch, który podkochiwał się w dziewczynce ruszył jej na pomoc. Jej udało się uciec, jemu nie. Gdy wszyscy już tracili nadzieję, jednak nie jego przyjaciółka, Saint nadal szukała. W czasie przetrzymywania Patch przebywa w prawie całkowitej ciemności. Od utraty nadziei i zmysłów ratuje go Grace - dziewczyna, która przebywa tam razem z nim. Gdy udaje im się uciec rozdzielają się, jednak Patch obiecuje jej, że ją odnajdzie. By spełnić tę obietnicę poświęca całe swoje życie. Zaczyna jeździć po rodzinach zaginionych dziewczyn, mając nadzieję, że natknie się na ślad Grace. Poznaje historiekolejnych kobiet, maluje ich portrety, wystawia w galeriach sztuki wraz z krótką informacją kim były. Pieniądze zarobione na sztuce i nie tylko przeznacza na wspieranie rodzin zaginionych i fundacji, które zajmują się pomocą w organizowaniu poszukiwań. W międzyczasie Saint została policjantką. Jej misją jest bardzo podobna, tylko ona chce znaleźć człowieka, który więził zabijał dziewczyny oraz porwał jej przyjaciela. Jednak z czasem musi zacząć podążać tropem Patch'a, który wpakował się w spore kłopoty. Tu też akcja przyspiesza i wciąga jeszcze bardziej. Losy wszystkich bohaterów splatają się i rozłączają. Akcja zaczyna się w roku 1975 i toczy się dekadami. Kolejne postacie znikają i pojawiają się nowe. Bohaterów jest tu bardzo dużo i choć najważniejszą postacią ma być Patch to mnie najbardziej interesowały wątki z Saint. Pracuje jako policjantka, potem pomaga FBI, wykonuje rzetelnie swoją pracę, będąc nadal przyjaciółką Patcha i pomagając mu, gdy ten wpada w kolejne tarapaty. Znajdziesz tu wątki niczym z "złap mnie jeśli potrafisz", "Miasteczko Twin Peaks", "True detective", "Pamiętnik", czy "Skazani na Shawshank". Trudno jest również jednoznacznie określić gatunek, do jakiego należą "Wszystkie barwy mroku", ponieważ mimo że ma dużo z thrillera to łączy również wątki obyczajowe, romantyczne, a nawet horroru. Do tego napisana jest takim językiem, że można by ją zaliczyć do literatury pięknej. Zakończenie sprawiło, że się uśmiechnęłam. Jest symboliczne i nawiązujące do jednego z wcześniej wymienionych przeze mnie filmów. Doskonale spina całość. Motyw seryjnego mordercy był intrygujący. Symbolika różańca, jego pochodzenie oraz to jak wybierał ofiary. Wątki psychologiczne są dobrze zbudowane, nie zauważyłam również luk fabularnych. Bohaterów jest sporo, jednak każdy z nich jest na tyle charakterystyczny, że nie zlewają się w całość. Nie są również schematowi, każdy z nich ma swoje wady i zalety. Są bardziej szarzy niż czarno-biali. Poruszone jest tu wiele tematów trudnych społecznie, czy moralnie. Każdy z nich wprowadzony jest jednak przemyślanie i w jakimś celu. Podobało mi się to, że jak coś było lekko zarysowane w jednej części książki to dalej nabierało znaczenia Czy książka jest długa? Tak. Słuchałam jej w audiobooku, który miał niemal 17 godzin. Pierwsze dwie godziny szły mi trochę opornie, zaczynałam chyba 3 razy. Jednak jak już się udało mi skupić na początku to dalej ciężko było mi się od niej oderwać. Na plus jest również to, że rozdziały są krótkie. Dzięki czemu łatwiej sobie powiedzieć "jeszcze tylko jeden rozdział". Z chęcią sięgnę po poprzednie książki autora, ponieważ polubiłam się z jego stylem. Jeśli szukasz książki nieoczywistej, wielowątkowej i lawirującej między gatunkami to "wszystkie barwy mroku" powinny znaleźć się na Twoim czytelniczym radarze.

kryzys.czytelniczy Kurenda Aldona