Recenzje
Addiction. O krok bliżej światła. Tom 2
Dylogia Addiction od @fortunateem to jedno z moich ostatnich pozytywnych odkryć - nie spodziewałam się tutaj aż takich emocji i… dobrej zabawy, po prostu. Co samo w sobie jest już dość zaskakujące, bo jednak jest to dark romans, ale taki, wiecie… o krok bliżej światła. I nie zrozumcie mnie źle - cała historia jest przesycona mrokiem, niebezpieczeństwem i tajemnicą, ale jest też przy tym… lekka, zabawna i nieco cringe’owa. Takie połączenie, wbrew pozorom, naprawdę fajnie zagrało i ja, jako nie-fanka darków, świetnie się przy tym bawiłam. Obie części pochłonęłam w zawrotnym tempie, bo ciężko było mi odłożyć książkę na dłużej, ale nie zabrakło też takich momentów, kiedy potrzebowałam zrobić przerwę na dłuższy oddech. Szczególnie wtedy, gdy skończyła się pierwsza część. Jeżeli chodzi o tę kontynuację, miałam mnóstwo teorii w głowie i nadzieję, że żadna z nich się nie sprawdzi. Na szczęście Monika trochę oszczędziła nasze serca (Vedii i Reigana też) i początek nie jest aż tak dramatyczny, na jaki się zapowiadał. Można odetchnąć, ale czy na długo? Hmmm… To chyba wystarczająca odpowiedź. Co mnie najbardziej ujęło w Addiction? Relacja głównych bohaterów. Wątek romantyczny jest zdecydowanie najmocniejszą stroną tej historii i to nie tylko dlatego, że opiera się na nim większa część fabuły. Według mnie sztuką jest napisanie w darku takiego romansu, który pomimo swojej t0ksyczności i mroku będzie czymś głębokim, intensywnym i… wartym trzymania kciuków za bohaterów. Bo czasem relacje nie muszą być piękne i słodkie, żeby być prawdziwe. Żeby być idealne takie, jakie są. „Nie chcę cię ocalić, chcę cię zrozumieć.” Zarówno Vedia, jak i Reigan, to bardzo skomplikowane postaci i każde z nich ma swoje własne dem0ny. Ich zachowania nie są w żaden sposób idealizowane ani romantyzowane przez autorkę - jest to po prostu historia dwojga złamanych i zagubionych osób, które do listy swoich uzależnień mogą dopisać… siebie nawzajem. „Żałuję, że pozwoliłem ci tak głęboko wejść w moje życie. Żałuję, że dałaś mi tak dużo, mimo że na to nie zasłużyłem. Żałuję, że ciągnę cię na dno. Żałuję, że cię tam chcę.” W pierwszej części Addiction Reigan był o krok od przepaści, a tutaj… wręcz na niej balansuje. Znajduje się w bardzo mrocznym miejscu, a my w końcu się dowiadujemy, dlaczego. I chociaż domyślałam się tego powodu, to nie sprawiło, że bolało mniej. Jeżeli miałabym wskazać najlepiej wykreowaną postać w tym uniwersum, byłby to właśnie Scar (oczywiście, nie liczę Kellera). Monika świetnie opisała to, z czym się zmagał i te wszystkie walki, jakie toczył we własnej głowie… i poza nią. Porównując do siebie obie części, ta była bardziej emocjonalna. Ale też… bardziej pokręcona i chaotyczna. I wiecie co? Tutaj to akurat duży plus. Nie wiem czy kiedykolwiek czytałam książkę, w której takie „odklejki” i głupotki mi zupełnie nie przeszkadzały, ale tu robiły klimat. Dużo mroku i niewymuszonego humoru, jeszcze więcej obsesji i to w zasadzie wszystko, czego potrzebuję w takich książkach. Będę tęsknić za tymi bohaterami, ale mam nadzieję, że pojawią się w innych powieściach Moniki. Na pewno po nie sięgnę! Polecam - dla fanów lżejszych darków, złamanych bohaterów i układów na wyłączność.
Aquarius
Mimo tego, że jestem pewna, iż większość z was nie sięgnęłaby po tę książkę z jednego powodu akcja toczy się w Polsce, a imiona bohaterów są typowo polskie to ja też początkowo miałam takie „meh”. Jednak fakt, że napisała ją Karolina, sprawił, że po prostu nie mogłam przejść obok niej obojętnie. I całe szczęście, że się przełamałam! Historia wciągnęła mnie od pierwszych stron. Okazało się, że polskie realia wcale nie odbierają jej uroku, a wręcz przeciwnie nadają autentyczności. Przez całą książkę czułam się tak, jakbym była w domu. Mimo tego, że na okładce można zauważyć, iż będzie to romans, mogę stwierdzić, że wszystkie emocje między dwójką głównych bohaterów schodzą na drugi plan. Ta cała historia jest przepełniona słowiańską mitologią. Pola to bohaterka, z którą łatwo się utożsamić nie tylko przez jej charakter, ale również przez emocje: zraniona, zagubiona, próbująca się podnieść, a jednocześnie otwarta na nowe przeżycia i tajemnice. Jeremi to kompletnie inna postać od Poli jest tajemniczy i intrygujący, przez co chce się go poznawać coraz bardziej. Ogólnie cały on ma w sobie to coś, bo za każdym razem, gdy się pojawiał, miałam uśmiech na twarzy. Oprócz głównych bohaterów mam dwie moje ulubione postacie. Pierwszą z nich jest Karol jego poczucie humoru jest idealne, a uśmiech na twarzy sam się pojawiał. Drugą bohaterką, którą pokochałam, jest babcia Kasiu i jej zapach perfum z Avonu, tak, dokładnie. Jej styl i sposób mówienia są idealne. Lich… postać, która tyle namieszała, że nadal się zastanawiam, jak to jest możliwe. Do samego końca nie byłam pewna, kim tak naprawdę jest, i szczerzezupełnie się tego nie spodziewałam. Karolina ponownie udowodniła, że potrafi tworzyć bohaterów, którzy czują, myślą i reagują tak, jak moglibyśmy to robić my sami. Jej styl pisania jest lekki, a jednocześnie potrafi wbić szpilkę prosto w serce w odpowiednim momencie. Emocje przeżywa się tutaj na każdej stronie. Uważam, że cała historia jest przepięknie napisana, a gdy tylko ją skończyłam, odebrało mi mowę tak świetnie została stworzona. Również bardzo podobało mi się rozpoczęcie rozdziałów — przed każdym z nich znajdował się tekst piosenki. Przyznaję, że większość z nich znałam, a za każdym razem, gdy je czytałam, zaczynałam śpiewać. To był taki miły dodatek, który od razu wprowadzał mnie w odpowiedni nastrój i sprawiał, że jeszcze chętniej zagłębiałam się w kolejne strony. Podsumowując jeśli wahacie się przez to, że akcja dzieje się w Polsce, uwierzcie mi, nie ma się czego bać. Dajcie tej książce szansę, a może zaskoczyć was tak samo, jak zaskoczyła mnie.
Bez rozwagi. Chestnut Springs #4
Spotkanie Winder i Theo było przypadkowe, na stacji benzynowej, gdy ona była jeszcze w trakcie rozwodu i zmierzała do małego miasteczka, dostrzegła przystojnego kowboja, któremu nie mogła się oprzeć. Chciała zaznać spokojnego życia, z dala od ludzi, którzy byli dla niej toksyczni. Pragnęła także pogodzić się w końcu ze swoją siostrą. Już od pierwszych chwil pomiędzy głównymi bohaterami aż iskrzy, niespodziewanie spotykają się na „rodzinnej” kolacji, po której Theo i Winter spędzają namiętną noc, która miała być tylko przygodą „na jeden raz”. Nie wiedzą jeszcze, że z konsekwencjami tej nocy przyjdzie im się mierzyć za 9 miesięcy. Winter przez kilka miesięcy samotnie wychowuje malutkie dziecko. Theo jest w trasie i chociaż ona poinformowała go o wszystkim, mężczyzna wydaje się być niezainteresowany. Nic bardziej mylnego! Po powrocie Theo będzie chciał usilnie przekonać Winter do siebie i pokazać jej, że on nigdy nie zapomniał o tamtej nocy. Theo i Winter to dowód na to, że przeciwieństwa rzeczywiście się przyciągają. Ona- stonowana, skrzywdzona przez los lekarka, On- ujeżdżasz byków o opinii kobieciarza. Jednak znajdują oni wspólny język, a Theo będzie próbował z całego serca przekonać Winter, że jest ona warta wszystkiego, co tylko na świecie na lepsze. Piękna, romantyczna i wciągająca historia, którą ja przeczytałam z zapartym tchem!
Dziewczyna na jedną noc. Nie pasujemy do siebie #3
Owen poznaje pewnej nocy Devyn, z którą po perypetiach spędzają razem noc. Mężczyzna nie sądził, że nie zastanie jej rano. Niestety dla niego nie może zapomnieć o tej nocy ale ona zniknęła. Los go jednak zaskoczył i ponownie postawił tą kobietę na jego drodze. Co więcej okazało się, że zamieszkuje w kamienicy której jest współwłaścicielem z kumplami. Jednak ich znajomość wcale nie jest prosta. Co chwilę pojawiają się kłopoty, które Devyn totalnie nie wie jak rozwiązać. Na szczęście Owen zupełnie bezinteresownie chce jej pomóc. Sytuacja coraz bardziej się komplikuje, a do tego na horyzoncie pojawia się Robert, który tak jakby był związany z dziewczyną tam gdzie ona mieszkała. Devyn robi wszystko, żeby nie robić nikomu kłopotu i sama rozwiązać swoje problemy z matką i rodzeństwem. Nie raz zdarzało się w dzieciństwie, że znikała i zostawiała ją na kilka dni samą bo uważała, że sobie poradzi. Rodzeństwo jednak zadzwoniło do siostry z prośbą o pomoc, a ona od razu rzuciła wszystko i przyleciała im na ratunek. Zdecydowanie chce zrobić wszystko aby nie przechodzili tego co ona. Nie spodziewała się co ją tu spotka i jak to wszystko jeszcze bardziej skomplikuje. Uwielbiam twórczość tego duetu choć przyznaje, że nie każda pozycja jest równie dobra jak ta. Pojawia się tutaj sporo trudnych tematów takich jak zaniedbanie rodzica o dzieci czy trudności z opieką nad nastolatkami. Wszystko jest napisane w ciekawy i przemyślany sposób. Nie ma tutaj zbędnego przedłużania czy niepotrzebnych opisów. Podobają mi się wykreowane postacie. Paczka Owena jest czymś czego trudno doświadczyć w prawdziwym życiu co jest cudowne w czytaniu. Ich kontakt między sobą, wsparcie w każdym momencie i te ich docinki do siebie. Oczywiście nie mogłoby być inaczej żeby każdy z nich nie był mega przystojny i ze świetnym ciałem. Co do naszej bohaterki jest to osoba, która mimo wielkich obaw stara się zrobić wszystko jak należy. Komplikacje które się pojawiają zmuszają ją do zastanowienia się czego tak naprawdę chce od życia i w którym kierunku powinna zmierzać. Zmusza to również czytelnika do zastanowienia się nad własnymi wyborami życiowymi. Książka podzielona jest na rozdziały z perspektywy Devyn oraz Owena. Nie są one przesadnie długie dzięki czemu szybko się czyta. Niestety strasznie nie podoba mi się wykonanie okładki ponieważ szybko się niszczy. Jest to również 3 część serii jednak nie łączą się ze sobą więc można czytać bez konkretnej kolejności. Podsumowując fajna pozycja, którą szybko się czyta. Polecam.
Epic Girl
„Bawcie się dobrze pod osłoną nocy ,gdy nikt nie patrzy i nie ocenia” Epic Girl to opowieść, która nie boi się trudnych tematów. To jedna z tych książek, które łamie wszystkie zasady, dotyka tematów tabu i nie boi się kontrowersji. Odważna, intensywna, pełna napięcia emocjonalnego i seksualnego. Nie da się przejść obok niej obojętnie i albo Cię porwie, albo odrzuci. Mnie porwała. Milly to bohaterka, która żyje w cieniu traum i niezrozumienia. Niby zwyczajna dziewczyna, ale pod tą maską kryje się ktoś, kogo naprawdę się czuje. Samotna, zagubiona, głodna miłości i emocji. Wchodzi w grę, która miała być zemstą na matce, ale wszystko szybko wymyka się spod kontroli. Miles to partner jej matki, starszy, niedostępny, z własnymi demonami. Między nim a Milly rodzi się relacja pełna napięcia, ryzyka i zakazanego pożądania. To nie jest klasyczny romans. To emocjonalna bomba, która wybucha z każdą stroną. Autorka nie tylko odważnie łamie schematy, ale robi to z wyczuciem. Dużo erotyki, dużo emocji, a jednocześnie coś więcej niż tylko gra ciał. To historia o pragnieniach, o bólu, o tym, jak łatwo się pogubić i jak trudno wrócić. Nie jest to książka dla każdego. Jest mocna, bezpośrednia i nie uciekająca od trudnych tematów. Ale jeśli lubisz dark romance z prawdziwym ładunkiem emocjonalnym musisz ją przeczytać. Czekam na kontynuację. I wiem jedno: ta historia zostanie ze mną na długo. Miejcie na uwadze, że jest to książka skierowana dla czytelników powyżej 18 roku życia. Dbajcie o swój komfort i zdrowie psychiczne❤️🩹