Recenzje
Bez rozwagi. Chestnut Springs #4
Tym razem ponownie wracamy do Chestnut Springs, aby poznać losy Winter i Theo. Choć ich pierwsze spotkanie zwiastowało katastrofę, a rodzinna kolacja zakończyła się ich upojną nocą, nie spodziewali się, że ich życie na zawsze się zmieni. Świetna historia, w której nie brakuje uroczych scen, ciętych dialogów i gorących uczuć. Jednak, żeby nie było tak kolorowo, mamy tu także uciążliwego byłego męża, który potrafi nieźle namieszać w życiu Winter. Na początku tej serii, uważałam Winter za oziębłą i podłą siostrę Summer, ale w tym tomie zdecydowanie odkrywamy drugie dno jej osobowości. Poznajemy jej wspomnienia i trudności, z którymi musiała się mierzyć, a także dlaczego odsunęła się od siostry. Z drugiej strony mamy uroczego Theo, który ją wspiera w każdej możliwej chwili i nie może darować sobie, że tyle go ominęło. Sceny między nim a Vivi są po prostu rozczulające, a te z Winter sprawiają, że aż robi się gorąco. Od początku czuć między nimi tą iskrzącą chemię, która z każdą stroną narasta jeszcze bardziej. W swojej ocenie mogę nie być obiektywna, bo po prostu uwielbiam tę serię. Uwielbiam wracać do tych historii, które swoim ciepłem i drobnymi zawirowaniami od razu poprawiają humor i pozwalają odpocząć po ciężkim dniu.
Rzeki i jeziora. Polska z pomysłem
Weekendowy wyjazd nie zawsze musi oznaczać daleką podróż lub atrakcje pełne hałasu, można również wybrać się w miejsca blisko przyrody, które sprawią, że naprawdę odpoczniemy. Polska z pomysłem rzeki i jeziora to przewodnik pełen ciekawych miejscówek na krótki wypad z rodziną lub przyjaciółmi. Całość podzielona jest na województwa, co jest dość dobrym pomysłem, ponieważ możemy od razu zobaczyć, co fajnego znajdziemy niedaleko nas. Ja uwielbiam, jak w przewodnikach jest właśnie podział województwami, ponieważ możemy sprawdzić atrakcje blisko nas lub gdy wyjeżdżamy to perełki turystyczne, które możemy odwiedzić tam na miejscu. Oczywiście pierwsze co to sprawdziłam swój region i niestety tutaj nie ma się czym poszczycić, ale ja już przyzwyczaiłam się do tego, że jak chce zobaczyć coś interesującego, to niestety muszę pojechać gdzieś dalej. Patrząc ogólnie, to jest tutaj bardzo dużo propozycji, więc jest z czego wybierać, a dzięki ważnym informacjom podjęcie decyzji, gdzie jechać jest naprawdę proste. Każde miejsce to dwie, maksymalnie trzy strony, z czego większość zajmują zdjęcia, wiadomo, informacje są ważne, żeby wiedzieć, na co się przygotować, ale najczęściej to piękne obrazy sprawiają, że zostajemy skuszeni danym kierunkiem podróży. Wyszczególnione mamy tutaj ciekawe atrakcje niedaleko, jakie sporty wodne możemy tam uprawiać lub czy jest ścieżka rowerowa. Takie pokazanie dostępnych atrakcji moim zdaniem jest super pomysłem, ponieważ wiemy, na co mamy się nastawić, czy na aktywny wypoczynek, czy jednak słodkie lenistwo. Ja uważam, że takie książki dają nam takiego pozytywnego kopa, żeby wreszcie się gdzieś ruszyć i coś zobaczyć, ponieważ jak już taką mamy to wtedy najczęściej chcemy odwiedzić wszystkie zaproponowane tam miejsca i je odhaczyć. Dużo tej dają zdjęcia, które obrazują nam wygląd rzeczywisty tych wszystkich rzek i jezior, które często pięknie wyglądają na uchwyconych kadrach. Ja pomimo tego, że aktualnie mało podróżuje, to wciąż sięgam po takie publikacje, które sprawiają, że mogę zobaczyć tak wiele miejsc, nie ruszając się nawet na krok ze swojego domu.
Biurowy tyran. Wredni szefowie z Chicago #1
„Biurowy tyran” autorstwa Nicole Snow to książka, która mimo swojej całkiem pokaźniej grubości umili Wam ten letni wieczór. Pierwsze spotkanie naszych głównych bohaterów bardzo mnie rozbawiło i sprawiło, że tak szybko zakochałam się w nich. Sabrina wierzy w przesądy i kiedy w piątek trzynastego łamie obcas oraz traci pracę wie, że ten dzień musi się skończyć jak najszybciej. W parku próbuje się zrelaksować przy towarzystwie swojej ukochanej kawy, ale jej relaks bardzo nie podoba się pewnemu marudnemu gościowi w garniturze, który domaga się jej przesunięcia. Brina ma dość, od słowa do słowa próbując zrobić mężczyźnie na złość wypluwa resztkę swojej kawy na jego drogie buty. Dziewczyna spodziewa się go już nigdy nie spotkać, ale ku jej zdziwieniu kilka dni później dostaje od jego firmy zaproszenie na rozmowę o pracę. Na jakie stanowisko? Osobistej asystentki swojego ulubionego gbura. Książka sprawiła, że wiele razy uśmiałam się jak nigdy. Nasza bohaterka nie gryzie się w język i zdecydowanie nie pozwala sobie wejść na głowę nawet swojemu nowemu szefowi. Jeśli zachęcił Was motyw „enemies to lovers” to od razu rozbije waszą bańkę… niestety wrogami są bardzo krótko. Nasz szef - Magnus - przepada dla swojej asystentki bardzo szybko. Nie szczędzi sobie przemyśleń na temat swojego zachwytu jej ciałem oraz swoimi niecnymi zapędami. Scen zbliżeń mamy dużo, nawet dla mnie trochę za dużo, ale są one spójne do postaci naszego głównego bohatera, który ma zdecydowanie DUŻY apetyt. Poza dogryzaniem sobie i natłokiem pracy książka porusza wiele ważnych tematów. Jak ważne jest wspieranie rodziny, jak kłamstwa wychodzą na jaw w najgorszy sposób, jak dźwigane problemy z naszych barków zawsze odbiją się na naszym życiu. Autorka zauroczyła mnie swoim piórem. Książke czytało się bardzo szybko a historia była niesamowicie wciągająca. Na pozór może wydawać się tylko zwykłym kolejnym romansem, ale zagłębiając się w tę historię możemy wyciągnąć wiele ważnego. Podsumowując - 4 gwiazdki.
TUS skrojony na miarę. Jak planować i realizować Trening Umiejętności Społecznych dostosowany do potrzeb każdej grupy
Myślicie, że takie zajęcia są potrzebne czy to tylko moda? Wszystkiemu co pozwala się integrować i poprawia relacje między ludźmi- mówię TAK!!!!!!! Trening Umiejętności Społecznych jest potrzebny. Zwłaszcza teraz, w czasach w jakich żyjemy, z nosem w telefonach, komputerach, telewizorach. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać, wyrażać swoich emocji, uczuć, wszystko nam się miesza. Ta książka to naprawdę bardzo dobra pozycja. Jest to książka dla tych, którzy mocno zastanawiali się nad dalsza edukacją w tym kierunku. Jest szansa, że pomoże Wam podjąć decyzję. Autorki w klarowny, czytelny i prosty sposób przekazują najpotrzebniejszą wiedzę wzbogacając o przykłady z własnego doświadczenia. To co mi się podoba to, to że autorki podczas pisania i opisywania np. kwalifikacji grup terapeutycznych odnoszą się do konkretnych przykładów. To bardzo ułatwia zobrazowanie tym, którzy nie wiedzą o czym mowa bądź tylko się domyślają. Naprawdę potrzebna pozycja. Nie tylko dla żółtodzioba, który zaczął interesować się TUS’em ale również dla specjalistów, którzy chętnie wzbogacą swój warsztat o kilka fajnych wskazówek. Czego się dowiemy czytając książkę: - czym jest TUS, - jak poprawnie kwalifikować uczestników grup, - w jaki sposób zaplanować zajęcia dostosowane do potrzeb uczestników ale to tylko kilka przykładów A co znajdziesz w środku drogi czytelniku: - propozycje aktywności, - karty kwalifikacji i obserwacji, które mogą ułatwić Twoją pracę Ode mnie leci wielka polecajka. Sama skorzystam z informacji jakie autorki zawarły na tych 150 stronach
Wejar
Byłabym zachwycona, gdybym nie znała 1. Części. „Jaruna” czytałam dawno, ale musiałam zrobić przerwę po pewnej scenie. Zlecenia gw@1tu przez głównego bohatera, nie potrafię wybaczyć. Gdy wyrzucić tę jedną cholerną scenę z mojej głowy, to „Wejar” podobał mi się bardzo, ponieważ Jaryło w 2. części, to jest zupełnie inny typ niż w "Jarunie". „Wejar” jest naprawdę dobry! Skupienie na relacji Dobrawy i Jaryła jest cudne. Oni nie są idealni. Sprzeczają się, docierają, poznają się lepiej. Podoba mi się kreacja bohaterów, ich niepozorne zmiany i rozwój. Miejscami aż uroczo! Przy zakończeniu poczułam niedosyt! Więcej Dobrawy i Jaryło! No zauroczona jestem! (Dopóki nie pamiętam o 1. części) Mamy także ciekawe postaci poboczne. Bardzo lubię Janka, a Boruta jest genialny! Kocham! Poproszę całą książkę o przygodach Boruty! Osadzenie fabuły w słowiańskiej kulturze jest świetne. Mamy niewiele takich pozyzji, więc cieszę się z każdej, która wychodzi. Co mogłoby być lekko dopracowane, to główny konflikt. Nadchodzi wojna z Marzanną i naszej głównej bohaterce wszystko przychodzi zbyt łatwo. Choć dzięki temu akcja leci nam bardzo szybko. Do samego tekstu, nie mam zastrzeżeń. Widać dużą poprawę w stylu. Czytało mi się przyjemnie i płynnie. Mocno się wciągnęłam i nie zorientowałam się, że jestem w połowie. Pobudza emocje. Czujemy stratę, żałobę, ale także nowe przyjaźnie i budowanie relacji. W tej części także spodobał mi się humor i dialogi. Tak więc dopóki potraficie zapomnieć o Jaryle z „Jaruna”, albo zwyczajnie przeczytacie tylko „Wejar”, to polecam! Świetna lektura! Jeśli jednak czytając przy każdym miłym geście Jaryły, będziecie miały flashbacki z 1. części, to może być ciężko.