Recenzje
Addiction. O krok bliżej światła. Tom 2
4.25⭐ Nie wiem, czy istnieją słowa, które dobrze oddałyby to, co ta dylogia ze mną zrobiła. „Addiction” to jedna z tych historii, które są tak absurdalne i szalone że aż genialne. Nie jest to książka dla każdego, ale jeśli lubicie pokręcone fabuły, które balansują na granicy chaosu i geniuszu - to ta książka zdecydowanie jest dla Was. Obie części trzymają równy, mocny poziom. To nie jest jedna z tych historii, które rozwadniają się po pierwszym tomie - tutaj z każdą stroną robi się tylko bardziej intensywnie. A zakończenie? Nadal dochodzę do siebie. Monika po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać wszystko. Od młodzieżówek, przez Spice romanse, aż po naprawdę pokręcone dark romanse - i za każdym razem robi to dobrze. Ale to, co zrobiła w Addiction, idzie jeszcze dalej - zachwyciło mnie to, jak głęboko weszła w psychologię postaci. Każda emocja, każde zachowanie, każde złamanie miało sens i było osadzone w ich przeżyciach. Te postacie nie są płaskie, czytając o nich czujemy się jakby naprawdę istnieli bo to co przeszywają jest tak dobrze opisane. Jeśli szukasz czegoś innego, czegoś, co wywoła motyle w brzuchu, złość, rozdarcie i zachwyt jednocześnie - zdecydowanie polecam wam sięgnąć po Addiction
Bez rozwagi. Chestnut Springs #4
🐂Kto mnie zna, ten wie, że mam ogromną słabość do książek Elsie Silver i wszystko od niej biorę w ciemno. Praktycznie za każdym razem jestem zadowolona z lektury, jednak przy „Bez rozwagi” autorka przeszła samą siebie. Z czystym sumieniem przyznaję, że to najlepszy tom serii Chestnut Springs i chyba ogólnie najlepsza książka Elsie. Czytałam ten tytuł dwa razy - po polsku i po angielsku - i jestem zakochana do szaleństwa! ♉Najlepszym punktem tej historii są, w moim odczuciu, postacie. Theo i Winter tak do siebie pasują, że kradną show wszystkim wokół. Ogień i lód. Szeroki uśmiech i powaga. Różnią się pod każdym względem, a jednak tworzą duet idealny. Od pierwszej sceny czuć pomiędzy nimi chemię aż iskrzyło. Wszystkie ich sceny kłótni to złoto i diamenty! 🥼Po przeczytaniu całości bolały mnie aż policzki od ciągłego uśmiechania się i gardło od pisków. Theo to idealny kandydat na książkowego męża i mój osobisty książkowy ideał. Jest chodzącą zieloną flagą: odważny, odpowiedzialny, ciepły, czuły i z ogromnym poczuciem humoru. Tak wysoko postawił poprzeczkę, że teraz już chyba żaden książkowy mężczyzna nie przebije go w moich oczach. Uważam, że został świetnie przedstawiony i po prostu nie da się go nie pokochać. 🩺Winter to trudna bohaterka i wiem, że nie każdemu przypadnie do gustu, jednak dla mnie była doskonała. Od pierwszej sceny z nią - jeszcze w pierwszym tomie - totalnie mnie intrygowała i nie mogłam się doczekać, aż poznam ją lepiej. I niczego nie żałuję. Trafiła prosto do mojego serca, a ja potrafiłam się z nią utożsamić. Z wierzchu zimna i opanowana, w środku cierpiąca po cichu i bojąca się prosić o pomoc. Jej historia uderzała w moje czułe punkty. Przepadłam dla niej! A relacja Theo i Winter z Vivi? O rany, rozczuliła mnie totalnie i ciągle miałam ochotę robić: „Awww”. 💊Całość jest przepełniona humorem, który bardzo do mnie trafia. Lubię żarty bohaterów, chociaż wiem, że niektórym mogą się one wydać niskich lotów, tak samo zresztą jak sceny łóżkowe. Niektóre zwroty sprawiają, że aż skręca, ale dla mnie to nadaje tej serii konkretny klimat i zawsze przymykam na to oko. 👩🍼Całą tę historię czytało mi się świetnie. Cudownie było wrócić do znajomych, kochanych bohaterów i sprawdzić, co u nich słychać. Chestnut Springs chyba już na zawsze zostanie w moim sercu. Z jednej strony nie mogę się doczekać ostatniego tomu, a z drugiej nie chcę po niego sięgać, bo wiem, że to będzie koniec tej cudownej przygody i aż na samą myśl pęka mi serce. 🧑🧑🧒Ten tytuł mnie zauroczył i będę go polecać wszystkim wokół. Zapewnia rozrywkę i ogrom emocji. Śmiałam się i płakałam na zmianę, a gdy dotarłam do ostatniej strony, miałam ochotę zacząć tę przygodę od początku. Theo i Winter to duet idealny, przy którym nie da się nudzić.
Bez rozwagi. Chestnut Springs #4
Ona twierdzi, że to, co ich łączy, nic nie znaczy, on zaś jest przekonany, że to oznacza WSZYSTKO. Na stacji benzynowej puścił oczko pewnej blondynce, która później pokazała mu, gdzie jest jego miejsce. Szybko się przekonał, że jej gorący temperament i nie przebieranie w słowach wpędzi go w poważne tarapaty. Po wielu drinkach spędzili jedną z najlepszych nocy w swoim życiu.Winter kazała mu zapomnieć i dochować tajemnicy. Szkoda, że w cichym Chestnut Springs sekrety zawsze wychodzą na jaw. Piękna, ciepła i momentami wzruszająca historia drugich szans z piekielnie gorącym ujeżdżaczem byków. Bohaterowie pokonywali własne słabości, aby stać się oparciem dla sobie w chwilach zwątpienia. Tęskne spojrzenia, podteksty do jedynej nocy nadawały pikanterii ich relacji. Silna,waleczna kobieta, która pomimo rzucanych kłód pod nogi i swojego trudnego charakteru, potrafiła zawalczyć o własne szczęście. Odbudowanie relacji z siostrą było punktem zwrotnym w zaznaniu spokoju ducha. Mężczyzna, który nie bał się uczuć i okazywania ich w drobnych gestach. Jego ojcowska miłość była wyjątkowym.Nie pragnął jej tylko na jedną noc, chciał zatrzymać ją na zawsze. Chciał zaufania oraz aby przy jego boku czuła się wyjątkowa i bezpieczna. Potrafił wywołać uśmiech na jej twarzy, co było nie lada wyzwaniem. Nigdy się nie zawahał , wręcz przeciwnie pragnął trwać przy jej boku i pokazać , że zawsze może na niego liczyć. Połączyła ich namiętna, niezapomniana noc, w której to ona była najważniejsza. Udowodnił jej, że dotyk potrafi być przyjemny i wywoływać dreszcze. Od samego początku pokazywała mu swój pazur, co bardzo go kręciło. Ale ta gra była jedynie, wstępem do walki o jej serce. Autorka potrafi zaczarować i stworzyć bohatera, dla którego przepadniecie z kretesem. Pokazała dojrzałość postaci , oraz jak jedna osoba potrafi namieszać. Oboje zrozumieli, że aby to się udało muszą szczerze rozmawiać a nie uciekać.
Biurowy tyran. Wredni szefowie z Chicago #1
Piątek trzynastego był niesamowicie pechowym dniem dla Sabriny Bristol. Nie tylko złamała obcas w drodze do pracy, ale została z niej również zwolniona, a raczej zrestrukturyzowano jej stanowisko. Na jej nieszczęście to nie był koniec pechowych zdarzeń tego dnia. Mężczyzna, którego poznała na Tinderze, wystawił ją, dlatego postanowiła pójść do parku i rozkoszować się ulubioną kawą. Niestety pech jej nie opuszczał, ponieważ kobieta wdała się w kłótnię z przystojnym, choć niesamowicie aroganckim mężczyzną. Jedyną satysfakcję tego dnia dało jej rozbryzganie kawy na zarozumiałego faceta. Następnego dnia Sabrina otrzymuje wiadomość, której się nie spodziewała. Ów mężczyzna z parku proponuje jej pracę osobistej asystentki, co w jej sytuacji jest zbawieniem, jednak perspektywa pracy z aroganckim dupkiem stawia jej ostateczną decyzję pod znakiem zapytania. Magnus Heron jest wymagającym szefem i to głównie dlatego tak trudno mu znaleźć asystenta, który wytrzyma jego dosyć ciężki charakter. On sam potrzebuje kogoś błyskotliwego i z temperamentem - dlatego Sabrina Bristol jest idealną kandydatką, a jej wdzięki są tylko dodatkowym atutem. Ich współpraca momentami przypomina walkę w klatce. Oboje czują, że napięcie między nimi nie wynika wyłącznie z niechęci. Romans w pracy nie wchodzi w grę i oboje mają tego świadomość, jednak czy uda im się utrzymać pożądanie w ryzach? Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Byłam niesamowicie ciekawa, czy zdoła mnie zaciekawić swoją historią, i będąc już po lekturze, mogę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem. „Biurowy tyran” to gorący romans biurowy z ogromną ilością sarkazmu (głównie ze strony głównej bohaterki). Historia nie jest przesłodzona ani przeciągana na siłę. Co więcej, książkę czyta się bardzo szybko, a czytelnik pragnie dowiedzieć się, co wydarzy się dalej pomiędzy bohaterami. Zdecydowanie polecam tę książkę każdej osobie, która uwielbia cięty język, niepohamowaną żądzę i nieoklepaną fabułę.
Iluzje Royal
Dawno nie czytałam nic od Autorki więc z przyjemnością sięgnęłam po "Iluzje Royal". Główna bohaterka Royal wychowała się w cieniu reputacji swojej matki, a w dniu osiemnastych urodzin odkryła prawdę, która zburzyła jej dotychczasowy obraz świata. Jack dorastał bez matki, a jego dzieciństwo upłynęło w towarzystwie kobiet z klubu ojca. Jrdna z nich otoczyła go szczególną opieką i dała namiastke normalności. Jednak mimo starań końcu trafił do więzienia, co odmieniło jego życie. Gdy Royal i Jack się spotykają, ich drogi krzyżują się w przełomowym momencie. Wspólne traumy i pragnienie lepszego życia łączą ich w relacji, która zmusza ich do konfrontacji z własnymi iluzjami. Początek książki wciągnął mnie w historię i śledziłam z ciekawością losy dziewczyny. Royal i Jack mają za sobą dramatyczne i bolesne dzieciństwo. Są młodzi, a tak wiele już przeszli. Natomiast później akcja szybko się toczy i jakoś w ogóle nie poczułam chemii pomiędzy Royal a Jackiem. Niby o tym mówią są jakieś oznaki zaciekawienia, ale ... zabrakło mi może bardziej rozwinięcia tej fascynacji sobą. Za to bardzo podobał mi się Gus, przyszywany tata Royal. Pomimo prowadzonego interesu był taki ludzki i służył zawsze pomocą. Jest to książka o trudnym dorastaniu, walce z przeszłością i poszukiwaniu własnej tożsamości. Zakończenie pasuje do tej historii. Jak dla mnie książka była OK bez polotu. Polecam przeczytać, aby wyrazić swoją opinię.