Recenzje
Nieplanowany układ
Czasami wystarczy jedna książka, żeby przypomnieć sobie, jak przyjemnie jest na kilka godzin zanurzyć się w lekkiej, romantycznej historii. „Nieplanowany układ” Zuzanny Kulik od początku zapowiadał się właśnie jako taka lektura - pełna humoru, chemii między bohaterami i nieoczywistego pomysłu na relację. I muszę przyznać, że dokładnie tego od niej oczekiwałam. Zaczęłam ją czytać wieczorem, a zanim się obejrzałam, dotarłam do ostatniej strony. Camilla Campbell to trzydziestojednoletnia prawniczka, która zawodowo osiągnęła naprawdę wiele. Jest ambitna, zorganizowana i przyzwyczajona do tego, że jej życie toczy się zgodnie z przygotowanym wcześniej planem. W pewnym momencie zaczyna jednak dostrzegać, że choć jej kariera wygląda dokładnie tak, jak sobie wymarzyła, w życiu prywatnym czegoś jej brakuje. Marzy o rodzinie, miłości i dziecku, dlatego postanawia wziąć dłuższy urlop i znaleźć odpowiedniego partnera. W teorii jej plan wydaje się prosty. W praktyce okazuje się, że znalezienie przyszłego partnera i ojca dziecka wcale nie jest takie łatwe, a kolejne randki przynoszą więcej rozczarowań niż nadziei. Wtedy w jej życiu ponownie pojawia się Bryan Handers - mężczyzna, z którym kiedyś łączył ją krótki romans. Bryan jest właściwie całkowitym przeciwieństwem Camilli. Ona ma wszystko zaplanowane, lubi kontrolować sytuację i dokładnie wie, czego chce od życia. On jest bardziej spontaniczny, wyluzowany i zdecydowanie nie należy do osób marzących o stabilizacji czy poważnym związku. Kiedy jednak dowiaduje się o planach Camilli, składa jej pewną, dość nieoczywistą propozycję. Tylko czy układ, który z założenia miał być prosty i niezobowiązujący, rzeczywiście takim pozostanie? Camilla bardzo przypadła mi do gustu. To kobieta, która całe życie miała plan i konsekwentnie dążyła do wyznaczonych celów. Dopiero z czasem zaczyna rozumieć, że życia nie da się rozpisać jak listy zadań do odhaczenia. Podobało mi się również to, że autorka pokazała jej samotność, pragnienie założenia rodziny oraz potrzebę zmierzenia się z własnymi problemami i emocjami. Bryan również był interesującą postacią, choć chyba trochę mniej zdołałam się z nim zżyć. Z jednej strony jest flirciarzem, który stroni od zobowiązań, z drugiej jednak potrafi być niezwykle troskliwy i wspierający. Bardzo podobało mi się, jak bohaterowie się uzupełniali. Camilla była tą bardziej poukładaną i racjonalną, a Bryan wnosił do jej życia odrobinę chaosu, spontaniczności i luzu. Ich przekomarzania, różnice charakterów i wyczuwalna chemia sprawiały, że naprawdę przyjemnie obserwowało się rozwój ich relacji. „Nieplanowany układ” to historia oparta na znanych motywach, więc momentami można przewidzieć, w jakim kierunku zmierza fabuła. Nie przeszkadzało mi to jednak szczególnie, ponieważ nie oczekiwałam od tej książki szokujących zwrotów akcji. Czytałam ją dla emocji, humoru i relacji bohaterów - i właśnie to otrzymałam. Nie zabrakło tutaj zabawnych dialogów, nieudanych randek Camilli, romantycznych momentów oraz scen, które potrafiły wywołać zarówno uśmiech, jak i odrobinę wzruszenia. Styl autorki jest lekki i przyjemny, dzięki czemu kolejne strony dosłownie znikają. To zdecydowanie jedna z tych książek, które można otworzyć wieczorem i nawet nie zauważyć, kiedy dotrzemy do ostatniej strony. Szkoda tylko, że historia jest tak krótka. Osobiście chętnie spędziłabym z Camillą i Bryanem trochę więcej czasu, szczególnie pod koniec książki. Chciałabym lepiej zobaczyć, jak ich relacja rozwija się na dalszym etapie, dlatego z przyjemnością przeczytałabym kilka dodatkowych rozdziałów. To lekka, romantyczna i zabawna historia o tym, że nie wszystko w życiu da się zaplanować. Czasami warto odłożyć na bok idealnie przygotowany plan, przestać próbować kontrolować każdy kolejny krok i pozwolić, by życie samo nas zaskoczyło. Jeśli szukacie lekkiego romansu na jeden wieczór, pełnego chemii między bohaterami, zabawnych dialogów, odrobiny pikanterii i relacji, która z czasem zaczyna znaczyć znacznie więcej, niż początkowo zakładali bohaterowie, myślę, że warto dać „Nieplanowanemu układowi” szansę.
Mózg wiecznie młody. Jak wyostrzyć umysł i chronić go przez całe życie
Połączeni miłością. #1. Związani umową
<Czytujecie romanse polskich autorów?> Ja mam z nimi delikatny problem. Jeśli mam wybór i pole manewru, zdecydowanie częściej sięgam po twórczość zagranicznych pisarzy. Postanowiłam jednak, że pora to zmienić i tak trafił w moje ręce pierwszy tom serii „Związani umową”, opowiadającej o siostrach La Rosa. Ich ekscentryczny ojciec zapisał w testamencie, że każda z nich ma poślubić wskazanego przez niego mężczyznę. W przeciwnym razie stracą rodzinną firmę. Brzmi szalenie, ale może ojciec wiedział o swoich córkach więcej niż one same? Napiszę Wam jedno: choć tej książce nie brakuje mankamentów, zostałam wciągnięta w tę historię. Ba! Nie mogę się doczekać, aż poznam losy pozostałych sióstr La Rosa. Motyw aranżowanego małżeństwa jest już dość mocno wyeksploatowany. Z jednej strony może nas dziwić, ale przecież po cichu funkcjonuje nie tylko w egzotycznych dla nas kulturach. Wielkie firmy chcą utrzymać swoje wpływy, władzę i bogactwo, a w takich układach miłość nie zawsze musi iść w parze z małżeństwem. Ono samo staje się kolejnym kontraktem - chłodną transakcją. Największym atutem powieści Moniki Kondas jest to, że ciągle coś się w niej dzieje. Bohaterowie napotykają kolejne przeszkody, a liczne wzmianki o siostrach La Rosa skutecznie podsycają ciekawość przed następnymi tomami. Do czego mogłabym się przyczepić? Zabrakło mi emocji, pogłębienia rodzącej się między bohaterami relacji oraz bardziej rozbudowanych charakterów. Zdecydowanie zbyt szybko przeszli od niechęci do zakochania. Mimo wszystko mam wrażenie, że z każdą kolejną książką autorki może być tylko lepiej. Monika Kondas potrafi utrzymać uwagę czytelnika i tworzy historie, które naprawdę chce się śledzić. Oby tak dalej!
Szef na jedną noc
Kiedy ostatnio przeczytaliście książkę na raz? U mnie co w sumie nic nadzwyczajnego, ale po urlopie, na którym mało co poczytałam, ta książka była wręcz idealna. Bardzo lubię romanse biurowe, co prawda ten typ romansów jest bardzo przewidywalny i w sumie nie wiem czy w tej tematyce można czytelników jeszcze zaskoczyć, ale te historie to po prostu pewniaki, które powinny się podobać. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i z pewnością nie ostatnie. Elea przeszła długą drogę, ale udało jej się w końcu dostać na staż w wymarzonej firmie. Dziewczyna widzi w tym ogromną szansę na przyszłość, z entuzjazmem rozpoczyna pierwszy dzień pracy, jej zdenerwowanie przybiera na sile gdy okazuje się, że jej nowym szefem jest mężczyzna, z którym dwa lata temu spędziła namiętną noc, która wyraźnie zapisała się w jej pamięci. Zarówno Elea jak i Nicolas udają, że się nie znają, jednak oboje wciąż pamiętają dawne emocje, które z czasem na nowo zaczynają mieszać w ich relacji. Najlepsze uczucie, kiedy zasiadasz do lektury i czas się zatrzymuje, a ty odpływasz w świat czytanej historii, poznajesz bohaterów, przeżywasz z nimi wszelkie wzloty i upadki, dajesz się ponieść emocjom, płyniesz wraz z fabułą, a z wrażenia serce chce wyskoczyć z piersi. Dokładnie takie uczucia towarzyszyły mi przy czytaniu tej książki. Nie wiem czy to przez samą fabułę, czy przez styl pisania autorki, czy przez tematykę romansu biurowego, czy po prostu przez to, że czas na tą książkę był idealny. Nie mam pojęcia, ale wiem że bawiłam się przy niej świetnie, przeczytałam na raz i naprawdę nie chciałam żeby ta historia się skończyła. Fabuła ciekawa i dynamiczna, oparta na dobrze znanych szablonach, ale i jakaś nutka świeżości się pojawia, także stawiam tutaj duży plus. Powieść to idealny scenariusz na komedię romantyczną w stylu biurowym. Mamy bohaterów, którzy przed laty poznali się przypadkiem, a ich losy znów zaczynają się ze sobą przeplatać. Pomiędzy bohaterami iskrzy od samego początku, ich romans rozwija się bardzo szybko, co przekłada się na ich relację, nie tylko na linii szef-stażystka, ale też na linii kobieta-mężczyzna. Przez szybkie tempo akcji pomiędzy bohaterami często dochodzi do nieporozumień, co jeszcze bardziej napędza całą historię. Oczywiście dostajemy tutaj też całą gamę emocji i masę erotycznych uniesień, nawet jak ktoś nie lubi takich scen, nie będzie zgorszony, bo autorka choć opisała je odważni i zmysłowo, nie przekroczyła granic dobrego smaku. Co w tym wszystkim najlepsze, przynajmniej w mojej opinii, to drama, taka naprawdę z prawdziwego zdarzenia, rozbudowana, podnosząca ciśnienie, trzymająca w napięciu i niepewności czy aby na pewno tym razem wszytko zakończy się happy endem. Przy tym zaś mam wrażenie, że na końcówce zabrakło trochę dopracowania, tak troszkę za lekko i za szybko autorka odpuściła i za szybko zaczęła to wszystko układać na nowo. Książka mi się podobała, znalazłam tutaj fajne motywy, cześć stanowiły moje ulubione. Lektura dostarczyła mi wielu wrażeń i emocji, czytałam ją z wypiekami na twarzy, z ogromną przyjemnością jak i z uczuciem płynięcia wraz z fabułą. To książka, która siadła mi idealnie, tego było mi trzeba. To książka, która spodoba się romansiarom, fanką romansów biurowych, fanom dynamicznych jaki przepełnionych dramami powieści. Ja ze swojej strony gorąco polecam, bo naprawdę warto ją przeczytać.
Wygasić stan zapalny. Dieta, która przywraca równowagę
„Wygasić stan zapalny. Dieta, która przywraca równowagę” - Patrycja Sierant to książka, po którą sięgnęłam z dużym zainteresowaniem, bo temat zdrowego odżywiania i hormonów jest mi szczególnie bliski. Mam PCOS, niedoczynność tarczycy i insulinooporność, dlatego staram się coraz bardziej świadomie podchodzić do tego, co pojawia się na moim talerzu. Ta książka zwróciła moją uwagę przede wszystkim praktycznym podejściem do diety przeciwzapalnej i codziennych nawyków. 🥑🥦 Znajdziemy w niej informacje o tym, jak wybierać produkty, komponować posiłki i wprowadzać małe zmiany, które mogą wspierać prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Są też przykłady posiłków oraz wskazówki dotyczące suplementacji i diety w kontekście m.in. PCOS. I tak… cynamonka na zdjęciu też ma tutaj swoje miejsce. 😅 Czasami pojawiają się u mnie takie małe przyjemności i tym razem nie mogłam się oprzeć - była przepyszna! 🧁 Raz na jakiś czas pozwalam sobie na coś dla przyjemności, bo wierzę, że zdrowe podejście to nie perfekcja i ciągłe zakazy, ale właśnie równowaga. Książka + kawa + cynamonka = idealny dzień. PCOS insulinooporność niedoczynność tarczycy dieta przeciwzapalna zdrowe odżywianie równowaga hormonalna zdrowy styl życia #WygasićStanZapalny #PCOS #Insulinooporność #DietaPrzeciwzapalna #RecenzjaKsiążki