Recenzje
Bad Decisions. Dylogia Complicated. Tom 1
„Bad Decisions” to książka, która zaciekawiła mnie swoim opisem. I po którą sięgnęłam z pozytywnym nastawieniem. Jest to pierwszy tom dylogii Complicated, w którym emocje grają pierwsze skrzypce. Od samego początku historia wciągnęła mnie, mamy tutaj skomplikowaną relację, nienazwane uczucia, bagaż doświadczeń i decyzje, które nie zawsze są dobre ale zarazem prawdziwe. Bohaterowie są wykreowani w sposób realistyczny. Są momentami irytujący, rozczulający, ale właśnie to sprawia, że tak łatwo się z nimi można utożsamić. Zuzanna Kulik ma lekki styl, potrafi wzruszyć, rozbawić i wkurzyć w jednym zdaniu. Fabuła prowadzona jest dynamicznie z dużą ilością emocji i sytuacji, które naprawdę zostaną ze mną na dłużej. Jeżeli lubicie emocjonalne historie, które zostają z Wami na dłużej, to polecam Wam sięgnąć po tę książkę. To jedna z tych opowieści, które po prostu trzeba przeżyć.
Czterech ojców River Conway. Tom 2
"Może nie uniwersalną, ale dobrą radą na smutek jest myślenie tylko o kolejnej minucie z naszego życia. Nie warto martwić się jutrem, następnym tygodniem czy tym, gdzie będziemy za miesiąc." River złamała zasady. Wyjechała z miasta, by spotkać się ze swoim chłopakiem i nie poinformowała o tym swoich opiekunów, którzy się o nią martwili. Teraz będzie musiała ponieść konsekwencje swoich czynów oraz wytłumaczyć im, dlaczego zataiła przed nimi fakt, że ma chłopaka. Czy jej ojcowie to zrozumieją? Czy i oni są z nią szczerzy na każdym kroku? W życiu dziewczyny niespodziewanie pojawia się jej matka. Czego tak naprawdę chce? Dlaczego wróciła po tylu latach i chce zburzyć jej spokój? Na szczęście River ma przy sobie Russella i wspaniałych przyjaciół, którzy zawsze będą przy niej i staną w jej obronie. Czy ona zrobi dla nich to samo? Pierwsza część bardzo mi się spodobała. Pomysł na fabułę jest naprawdę oryginalny dlatego z przyjemnością sięgnęłam po kolejną część. A teraz będę wyczekiwała kolejnego tomu. Ta książka znajdzie swoich fanów zarówno w gronie młodzieży jak i tych starszych osób. Zdecydowanym plusem jest tutaj kreacja bohaterów oraz ukazanie ich relacji oraz problemów. To nie jest kolejna płytka opowieść o nastolatkach, którzy wybierają się na imprezę, nie widzą jaką sukienkę założyć i jakiego drinka wypić. Ta historia opowiada o rodzinie i pokazuje, że nie każda rodzina jest taka sama, nie każda jest idealna. Tworzą ją ludzie. Bardzo podobała mi się relacja pomiędzy River i jej opiekunami, choć momentami potrafią oni być naprawdę nadopiekuńczy. Ale gdy tylko coś się dzieje, jeden za drugim staje murem. Pięknie została przedstawiona również przyjaźń. Każdy z bohaterów miał jakąś przeszłość, jakieś swoje demony. Choć byli skryci i może mało wylewni, to każdy z nich wiedział, ile znaczy dla przyjaciół. Byli zawsze wtedy, kiedy była taka potrzeba. Podobała mi się także rozwijająca się relacja z Russellem. Pierwsza miłość, motylki w brzuchu i małe kroczki. Russell został wykreowany na bardzo dojrzałego chłopaka. W książce ciągle się coś dzieje, wszystko świetnie się ze sobą łączy i nie ma tutaj nudy. Fabuła zaskakuje. Dodatkowym plusem są dodatkowe rozdziały opowiadające o opiekunach River z czasów młodości. Jeżeli chodzi o zakończenie to moim zdaniem za dużo tutaj nie zostało wyjaśnione i odkryte, przez co jestem trochę zawiedziona. Zapewne trzeci tom dostarczy mi odpowiedzi na moje pytania. 😊
Spoiled souls
4/5⭐ Miałam przyjemność czytać tę książkę na wakacjach, a mianowicie w Grecji. Dodało jej to niesamowitego uroku, czytało się ją szybko i przyjemnie. Była to moja pierwsza styczność z twórczością Laury i nie zawiodłam się. Historia Vanessy przyciąga od pierwszych stron, od początku czuć napięcie i wiadomo, że będzie się działo. Dziewczyna w młodym wieku straciła obojga rodziców, jest to bardzo traumatyczne przeżycie, jednak postanowiła się nie poddać i spełniać swoje marzenie o zostaniu aktorką. Totalnie nie spodziewałam się, że tak potoczy się jej magiczna noc, jednak uwielbiam takie zwroty akcji, a ten został świetnie napisany i przedstawiony, przez co czytało się to świetnie. Cały wątek płatnych zabójców i całej firmy był wspaniały, rozbudowany, pełen sensu i drobnych smaczków. Jednak najbliższy był mi wątek aktorstwa, bo od dzieciaka gdzieś tam marzy mi się w czymś zagrać, więc poczułam się jak u siebie. OMG kocham Aarona White’a, może wyrządził trochę zła, ale widać, że chce się zmienić i to robi, bo szczerze czuję coś do Vanessy. Bronił ją przed swoim ojcem, mimo iż był jedyną osobą której się bał. Największy szok przeżyłam podczas sceny w domu Aarona, gdy zawitał Victor i nagle bum. Przysięgam 10 minut siedziałam z otwartą buzią z takim niedowierzaniem, jak nigdy. Jedyne co to czasami myśli dziewczyny były zbyt długie, bez przerw na dialogi i trochę ciężko się to czytało. Naprawdę ekspresowo się to czytało, bohaterowie dobrze przedstawieni i cała historia napisana świetnie, czekam na drugi tom, bo muszę wiedzieć jak dalej potoczy się ich historia. Polecam!! 🎀
Wszystkie barwy mroku
Ależ mam dzisiaj dla was książkę! Epicką powieść, której zdecydowanie zbyt mało na bookstagramie - i mam nadzieję, że po mojej opinii znajdzie się choć jedna osoba, która po nią sięgnie. „Wszystkie barwy mroku” - bo to o niej mowa - to napisana z rozmachem historia, którą trudno jednoznacznie zaklasyfikować do jakiegokolwiek gatunku. To hybryda thrillera, kryminału, romansu i literatury pięknej. Ma w sobie to coś, co całkowicie mnie zauroczyło: ten specyficzny, amerykański, małomiasteczkowy klimat, opisy przyrody, zmieniających się w czasie trwania akcji pór roku. Przede wszystkim to jednak pasjonująca opowieść o ludziach - szczególnie o chłopcu, który staje w obronie dziewczyny i zostaje porwany zamiast niej. Dzień ataku na Misty naznaczy życie wielu osób, a tak naprawdę całego miasteczka Monta Clare, w którym nic już nie będzie takie jak dawniej. „Wszystkie barwy mroku” to też historia trzech dziewczyn, a później kobiet: przyjaciółki Patcha, tej, którą uratował, oraz tej, której poszukuje. Każda z nich jest ważna, każda ma swój wątek - dzięki czemu książka rozrosła się do ponad 600 stron. I bardzo dobrze! Bo śledzimy ich losy przez kilkadziesiąt lat, obserwujemy, jak dorastają i jak wydarzenia z tego jednego dnia wpływają na ich dalsze życie. Świetne. Niech was nie przerażają te gabaryty - wciąga jak diabli. Umiejętne połączenie thrillera, kryminału, romansu, ciągle piętrzących się tajemnic i błędów popełnianych przez bohaterów sprawia, że od tej książki naprawdę trudno się oderwać. Na uwagę zasługują też krótkie rozdziały - zaledwie kilkustronicowe - z rodzaju tych, przy których obiecujemy sobie: jeszcze tylko jeden, a kończymy sto stron dalej. Co mogę więcej napisać? Książka trafia do moich tegorocznych ulubieńców, a w mojej głowie jeszcze długo zostanie ten klimat, postać młodej dziewczyny hodującej pszczoły i jej przyjaciela z opaską na oku, udającego pirata - dzieci, które musiały zbyt szybko dorosnąć.
Wyzwanie pachnące kawą. Garnitury Seattle #2
Romans biurowy - odhaczony. Slow burn - odhaczony. Motyw samotnego ojca - odhaczony. “Wyzwanie pachnące kawą” to według mnie kolejna książka warta uwagi. Niektórzy mogą ją uznać za rozwlekłą i, sądząc po opiniach, które widziałam na Goodreads, części czytelników ta książka się dłuży. Ale wiecie… ja tam lubię to powolne tempo. Są momenty, kiedy akcja przyspiesza, i są takie, kiedy zwalnia - a ja albo daję się wciągnąć i płynę z chwilowo silniejszym prądem, albo w pełnym relaksie śledzę rozwój wydarzeń. Czytając tę książkę, wręcz czułam taki wewnętrzny spokój. Może mogłabym to uznać za brak fajerwerków czy wielkich niespodzianek, które wyrzuciłyby mnie z kapci i wywołały tonę emocji, ale ten obecny stan rzeczy mi wystarcza. Było i trochę wesoło, i z lekka emocjonalnie; jak dla mnie w sam raz. Relacja Elizy i Cole'a oparta jest na motywie enemies to lovers i ta wzajemna niechęć była tu dla mnie wyczuwalna. Na plus w tym aspekcie na pewno działa objętość książki - mimo że przyciąganie pojawia się dosyć szybko, a bohaterowie zbliżają się do siebie w okolicach połowy tomu, i tak jest to już ponad 200 stron spędzonych w ich towarzystwie. Co prawda denerwowało mnie to, że tak bardzo się bali ze sobą porozmawiać; zwłaszcza Cole, który w ważnym momencie odkłada na bliżej nieokreślone później tę kluczową konwersację. Chciałam, żeby z większą determinacją zawalczył o Elizę. Daję jednak plusa za suspens. Czytelnik już wcześniej domyśla się (a nawet wie) “kto?”, ale nie wie “dlaczego?”, co robi robotę. Poza tym wątek związany z pracą Elizy był dla mnie bardzo interesujący. Da się wyczuć pasję w jej postaci. Szukanie przez nią przepisów na idealną kawę to fajna ciekawostka, nawet dla kogoś, kto - podobnie jak ja - nie jest kawoszem. Dobrze spędziłam czas z tym tytułem i myślę, że warto dać mu szansę, zwłaszcza jeśli lubicie romanse biurowe. To drugi tom z serii, ale spokojnie możecie go czytać jako jednotomówkę. Blisko 500 gęsto zadrukowanych stron spokojnie zajmie Wam kilka letnich wieczorów. Krótka wycieczka na Hawaje również jest w tej historii gwarantowana - więc będzie świetną opcją na wakacyjną lekturę. Ocena: 3,5/5