Recenzje
Addiction. O krok od przepaści. Tom 1
Vedia Parker nie szuka ratunku. Nie szuka miłości. Chce po prostu przetrwać. Po piekle, które przeszła, ucieka na południe daleko od mafii, od wspomnień, od wszystkiego, co ją rozrywa od środka. Ale życie jak zwykle ma inne plany. Bo tam właśnie wpada na Reigana Varneya, zwanego Scar. Faceta, który już samym spojrzeniem potrafi zamrozić krew w żyłach. Niebezpieczny, zamknięty, emocjonalnie wypalony… A jednak między nimi zaczyna się dziać coś, czego nie da się zatrzymać. Chemia między nimi jest surowa, dzika, pełna niedopowiedzeń i strachu. Tu nie ma miejsca na slow-burn. Tu wszystko płonie od razu. I boli. Scar nie jest typowym „złym chłopcem” z powieści. On nie udaje. Nie próbuje być nikim innym niż tym, kim jest, żywym ostrzeżeniem. Ale to właśnie jego brutalna prawda przyciąga Vedię, choć całą sobą chciałaby przed tym uciec. A on? On nie chce nic, oprócz tego, żeby została. To nie jest książka, która udaje „mroczną” tylko dla efektu. Tu naprawdę boli. Trauma, przemoc, uzależnienia, autodestrukcja, to nie są dodatki. To część bohaterów. Ich ran, ich reakcji, ich decyzji. I choć momentami jest ciężko, to wszystko ma sens i choć uderza od pierwszych stron i nie przestaje aż do samego końca to warto dać się jej porwać. Ostra, brutalna, emocjonalna. Taka, przy której nie raz trzeba będzie przerwać czytanie, złapać oddech... i wrócić, bo nie da się inaczej. To historia dla tych, którzy nie boją się wejść w mrok. Którzy chcą poczuć. Którzy nie oczekują łatwych rozwiązań i idealnych bohaterów. Jest chaos, pożądanie i serca, które biją mimo wszystko.
ADHD jest super. Jak przeżyć życie na turbodoładowaniu
😝🩵 •𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚:𝟒,𝟓/𝟓★ •📒𝑅𝑒𝑐𝑒𝑛𝑧𝑗𝑎📒 Hej misiaki! Dziś przychodzę do Was z recenzją książki „ADHD jest super”. Dlaczego warto sięgnąć po tę lekturę? Książka ta pomaga osobom z ADHD spojrzeć na wiele spraw z humorem, a jednocześnie oferuje otuchę i wsparcie w trudnych momentach, które przeżywają. Jest pełna luzu i doskonale oddaje to, co czujemy. Styl pisania autorów wyróżnia się lekkością, co sprawia, że nawet trudne tematy są poruszane w sposób przystępny i przyjemny. Gorąco polecam tę książkę każdej osobie z ADHD, która poszukuje swojego miejsca. To inspirujący poradnik, który pokazuje, że z ADHD da się żyć, a my nie jesteśmy ani gorsi, ani lepsi od innych.
Pozytywna moc kłótni. Jak udane pary zamieniają konflikt w więź
😍 Lektura obowiązkowa dla każdego! Uwielbiam podejście Johna Gottmana, który od lat bada szczęście małżeństw, stąd od początku spodziewałam się dużo dobrego po książce „Pozytywna moc kłótni” (Julie Schwartz Gottman, John Gottman). Co znalazłam w środku? - Rozłożenie kłótni na części pierwsze, co sprawia, że można pracować nad poprawą każdego z jej elementów. - Mnóstwo treści - książka ma ponad 400 stron! - Sprawdzona wiedza, oparta o naukowe podstawy, sprawdzona na wielu parach. - Historie małżeństw, dzięki którym łatwiej zrozumieć, na co zwrócić uwagę i jak wprowadzać zmiany do swojego życia. - Konkretne wskazówki, taktyki, a nawet zdania do wykorzystania w kłótni. - Akceptacja dla różnych stylów kłótni (które nie mają kluczowego znaczenia dla powodzenia sprzeczki) i odmiennych charakterów. - Dodatkowy rozdział ze „ściągawką” do wdrożenia podpowiedzi z całej książki. - Spora dawka nadziei na poprawę w relacji, dzięki narzędziom do wykorzystania od razu. - Cenne uwagi, obrazowe metafory i bardzo dużo konkretu: 👉 „trudno odpowiedzieć na ostry początek w jakikolwiek inny sposób niż defensywnie. Kiedy zaczynasz ostro, zostawiasz drugiej stronie bardzo małe pole manewru na cokolwiek innego”, 👉 „w 96 procentach przypadków to, jak kłótnia się potoczyła w ciągu trzech pierwszych minut, determinowało nie tylko całą trajektorię, ale także to, jak będzie się rozwijał związek w ciągu sześciu najbliższych lat”, 👉 „wielu nowożeńców, którzy na początku małżeństwa mieli więcej konfliktów, budowali z czasem silniejsze i szczęśliwsze związki - w porównaniu z tymi, którzy konfliktów na początku małżeństwa mieli mniej”. W skrócie - bardzo polecam! ❤️ Niech dowodem na mój zachwyt nad tą książką będzie zużycie całego zakreślacza i mnóstwa zakładek. 😉 Myślę, że najwięcej skorzystają z niej pary, dla których kłótnie bywają trudne. Jednocześnie każdy tworzący relacje wyniesie z niej coś dla siebie.
TIME of lies
Jest to debiut autorki. Zwróciłam uwagę na tytuł oraz na okładkę. Jedno i drugie zwraca uwagę. Nie wiedziałam wtedy, że będzie to #debiut ani tego, że będzie to tomówka. Dopiero jak książka się skończyła, a ja zamiast mieć mniej pytań miałam ich coraz więcej. Tak samo jak nie otrzymałam odpowiedzi na nurtujące mnie od dłuższego czasu pytania, które pojawiły się wcześniej. Wtedy zaczęłam drążyć i szukać. No i okazało się, że jest to pierwszy tom i pierwsza powieść autorki. Znajdziecie tu takie motywy jak #enemiestolovers🔥 #nowaszkoła #tajemniczestowarzyszenie Czy przepadłam podczas czytania nie do końca. Aurora kocha biegać i jest w tym świetna. Dostaje stypendium sportowe w szkole dla bogatych dzieciaków gdzie ma szansę na rozwój. Chodzi do niej jej przyjaciółka. Gdy nasza bohaterka się tam zjawia dowiaduje się, że szkoła rządzą czterej chłopacy. Gdzie z jednego (o czym nie wiedziała) poznała dzień wcześniej, a na innego wpadła. Timothy jest dla mnie mega intrygujący, niby zimny, mroczny, ale czuję, że to tylko jego maska. W każdym bądź razie między tą dwóją iskrzy aż parzy. Ich cięte riposty, docinanie sobie jest wciągające i tak naprawdę są to momenty na jakie się wręcz czeka w tej książce. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze chłopak dziewczyny o losie jak ja go nie lubiłam. Moje przeczucie mi mówiło, że będzie to drań nad draniami i się nie pomyliłam, ale co zrobił to nie powiem. W każdym bądź razie no facet koszmar. Książkę czytało się przyjemnie, emocje dało się wyczuć. Babcia Aurory to cudowna osoba, taka do rany przyłóż, ale jak trzeba to ma wiele mądrości i potrafi powiedzieć swoje. Nie patyczkuje się. Dziewczyna pisze pamiętnik dzięki jakiemu jesteśmy w stanie poznać jej uczucia. Powód dla jakiego zaczęła biegać też ma znaczenie i to duże. Książka jest dla młodzieży 16+. No i ten czas. Oj ma on ogromne znaczenie, a zegarek kieszonkowy zupełnie nie jest bez sensu uwieczniony na okładce. Liczę na to, że nie długo będzie drugi tom.
Ballada o Czarnych Srokach
„𝓑𝓪𝓵𝓵𝓪𝓭𝓪 𝓸 𝓬𝔃𝓪𝓻𝓷𝔂𝓬𝓱 𝓼𝓻𝓸𝓴𝓪𝓬𝓱” ☆☆☆☆/☆☆☆☆☆ |moja opinia | „𝐁𝐚𝐥𝐥𝐚𝐝𝐚 𝐨 𝐜𝐳𝐚𝐫𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐬𝐫𝐨𝐤𝐚𝐜𝐡” to książka, do której podeszłam z wielką ciekawością i ekscytacją. Było to moje drugie spotkanie z twórczością Marii Bujak i od razu zauważyłam jak duża zmiana zaszła w jej stylu pisania. Ta książka mimo swojej grubości, wciąga już od pierwszych stron, dzięki fantastycznemu stylowi pisania autorki. „𝐁𝐚𝐥𝐥𝐚𝐝𝐚 𝐨 𝐜𝐳𝐚𝐫𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐬𝐫𝐨𝐤𝐚𝐜𝐡” została wciągająco, przyjemnie, a przede wszystkim interesująco napisana, dzięki czemu czytelnik nie może się od niej oderwać. Klimat powieści jest naprawdę niesamowity. Niezależnie od tego, ile stron uda Wam się przeczytać w danym momencie, to od razu poczujecie ten fantastyczny, mroczny vibe. W historii znajdziemy moje ukochane 𝐟𝐨𝐮𝐧𝐝 𝐟𝐚𝐦𝐢𝐥𝐲, które zostało cudownie przedstawione❤🩹. Jeśli tak samo jak ja uwielbiacie 𝐉𝐮𝐝𝐞 𝐃𝐮𝐚𝐫𝐭𝐞 z „okrutnego księcia”, to jestem przekonana, że pokochacie 𝐄𝐥𝐚𝐢𝐧𝐞. To bohaterka, która nie boi się walczyć o swoje i zrobi wszystko dla swoich bliskich. Kocham silne damskie postacie w książkach, także oczywiście pokochałam 𝐄𝐥𝐚𝐢𝐧𝐞. Wątek romantyczny niestety nie przypadł mi do gustu, co obniżyło moją ocenę tej książki. Nastawiałam się na coś zupełnie innego i według mnie było go tutaj za mało. Naszych bohaterów nie połączyła „głęboka” relacja, a zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało:(. „𝐁𝐚𝐥𝐥𝐚𝐝𝐚 𝐨 𝐜𝐳𝐚𝐫𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐬𝐫𝐨𝐤𝐚𝐜𝐡” jest książką, która wciągnie Was od pierwszych stron i do samego końca będzie trzymać w napięciu. Podążając za bohaterami czeka nas masa przygód oraz zwrotów akcji. Zdecydowanie warto sięgnąć po ten tytuł, jest to kawał dobrej fantastyki, która po skończeniu nie pozwala o sobie zapomnieć. Jeśli lubicie „okrutnego księcia” lub „szóstkę wron” to ta historia powinna Wam się spodobać 🖤.