Recenzje
Inteligentny inaczej. Czy AI naprawdę myśli, czy tylko doskonale udaje?
„Inteligentny inaczej” pomaga ułożyć sobie w głowie to, co obecnie dzieje się w internecie. I chyba właśnie to jest jej największą wartością. To książka o sztucznej inteligencji, inteligencji w ogóle i o tym, co właściwie mamy na myśli, kiedy używamy tych wszystkich wielkich słów. Przy okazji jest sporo historii, filozofii, matematyki i odczarowywania marketingowej narracji, która narosła wokół AI, a szczególnie AGI. Czyta się ją dobrze. Bardzo lekko. I to jest spory plus, szczególnie że większość książek poruszających podobne tematy wpada w jedną z dwóch pułapek: albo robi się z nich wykład akademicki, albo techniczny podręcznik. Tutaj autor zdecydowanie próbuje mówić po ludzku. Początkowo ten styl może wydawać się trochę przegadany. Po dłuższej lekturze zacząłem jednak widzieć w nim sens. Szczególnie jeśli spojrzymy na książkę z perspektywy osoby, która dopiero wchodzi w ten temat. Autor nie zakłada, że czytelnik od razu zna wszystkie pojęcia i używa sporo lekkich analogii. Podoba mi się też przekrojowe podejście do samego pojęcia inteligencji. Autor nie ogranicza się do jednej, wygodnej definicji, tylko rozkłada inteligencję na różne elementy i pokazuje, jak bardzo skomplikowane jest to pojęcie. I tutaj zaczyna się ciekawsza część. Momentami książka robi się bardzo filozoficzna. Czasem miałem wrażenie, że nie do końca wiem, do czego autor właściwie zmierza. Odważne jest też dość intensywne opisywanie matematyki. Doceniam próbę pokazania problemu od tej strony, momentami trochę się one ciągną i gubiłem ich główny cel. Na szczęście autor potrafi umilić czytelnikowi nawet te trudniejsze fragmenty. Matematycznych żartów jest tu całkiem sporo. Choć podejrzewam, że nie wszystkie będą równie zabawne dla osób bez odpowiedniego doświadczenia. Co ciekawe, mimo studiów z informatyki i matematyki, momentami musiałem się naprawdę mocno skupić, żeby nadążyć. To sprawiło, że zacząłem się zastanawiać, na ile książka jest faktycznie przystępna dla osoby bez takiego przygotowania. Bo z jednej strony jest bardzo dobra dla osób nietechnicznych. Są świetne porównania i analogie, które pozwalają oswoić pozornie trudne pojęcia. Z drugiej strony, nie wszystkie fragmenty są równie przystępne. Niektóre wymagają już trochę więcej cierpliwości i uwagi. Duży plus za rzetelność. Autor pokazuje sporo historii i próbuje oddzielić to, co rzeczywiście wynika z technologii, od tego, co jest elementem marketingowej narracji. Szczególnie celnie komentuje obecny hype wokół AGI. Jednocześnie mam wrażenie, że książka jest jednak wyraźnie nastawiona w określoną stronę. Czuć pewne faworyzowanie konkretnego sposobu patrzenia na problem. Nie jest to dla mnie dyskwalifikujące, ale warto mieć tego świadomość i dla równowagi sięgnąć również po pozycje prezentujące przeciwną perspektywę. Dodatkowo, to nie jest książka praktyczna. Nie siadałbym do niej w poszukiwaniu gotowych wzorców wdrożeniowych, checklist czy modeli myślowych do wykorzystania następnego dnia w pracy. To raczej bardzo obszerny felieton o inteligencji. Taki, który bierze ją na warsztat, rozkłada na czynniki pierwsze i ogląda z wielu różnych stron. I chyba właśnie dlatego dużo z tej książki wyniosłem. Nie zmieniła drastycznie mojego spojrzenia na AI. Bardziej je ugruntowała i rozszerzyła. Przy okazji wpadło mi do głowy kilka ciekawych pomysłów, a to dla mnie zawsze dobry znak po książce. Mam jednak wrażenie, że „Inteligentny inaczej” jest trochę trudniejszy niż poprzednia książka autora. Poziom był dla mnie wyższy, niż początkowo zakładałem. Mimo wszystko zdecydowanie polecam. Szczególnie jeśli ktoś chce nie tyle nauczyć się „jak używać AI”, ile lepiej zrozumieć, czym właściwie jest inteligencja, skąd wzięły się obecne zachwyty nad AI i dlaczego część internetowej narracji warto traktować z pewnym dystansem. A także nie bać się, że za kilka lat spełni się wizja z filmu Terminator. Przede wszystkim książka pomaga ułożyć sobie w głowie to, co obecnie dzieje się w internecie. A to już bardzo duża zaleta.
Miłość w galopie. Ranczo Srebrzyste Sosny #3
To już trzecia część, w której spotykamy się z rodziną Ashby, i naprawdę cudownie było znowu wrócić do Laurel Creek. Tym razem główną postacią jest Cole, samotny ojciec z byłą żoną na głowie oraz świeżo mianowany szeryf, który bardzo stara się zapewnić swojej córce spokojne i bezpieczne życie. Wszystko komplikuje się jednak podczas szalonego weekendu w Las Vegas, kiedy Cole i Ginger, pod wpływem impulsu i kilku drinków, trafiają do kaplicy i… biorą ślub. Problem w tym, że o wszystkim musi pozostać cicho. Ojciec Ginger nie może się dowiedzieć, a mieszkańcy miasteczka tym bardziej. Oboje próbują więc udawać, że nic ich nie łączy, choć chemia między nimi robi się coraz bardziej widoczna. Cudownie było znów poczytać przekomarzania się Cole’a i Ginger. Ich rozmowy, wzajemne dogryzanie sobie i próby zachowania pozorów dostarczyły mi sporo uśmiechu. Oczywiście im bardziej próbują ukryć swoje uczucia, tym trudniej im udawać obojętność. Nie mogę też nie wspomnieć o Mabel, córce Cole’a, która jest cudownie słodką dziewczynką. Jej obecność dodaje tej historii jeszcze więcej ciepła i uroku, a relacja z tatą sprawia, że Cole’a można zobaczyć nie tylko jako szeryfa czy mężczyznę uwikłanego w skomplikowane małżeństwo, ale przede wszystkim jako kochającego ojca, dla którego córka jest najważniejsza. Lubię tę serię właśnie za to, że przy każdej kolejnej części możemy poznać następną osobę z rodziny Ashby, a jednocześnie wrócić do znanego już miasteczka i jego mieszkańców. Jest to przyjemna, romantyczna historia z sekretnym małżeństwem, odrobiną zamieszania, dużą dawką przekomarzań i bohaterami, między którymi zdecydowanie iskrzy.
Połączeni miłością. #1. Związani umową
Muszę przyznać, że ta książka totalnie odmieniła moje postrzeganie świata. Sara i Tobias to bohaterowie, którzy od pierwszych stron pokazują prawdziwych siebie. Sara ułożona, z dobrego domu, bogata, nie zwykle wrażliwa na nieszczęście innych pomaga ludziom. Muszę przyznać, że sama jej postać już pokazuję jaka jest naprawdę. Nie jest rozpieszczoną córeczką tatusia, która ma w głębokim poważaniu innych. Ta kobieta dosłownie zmienia świat na lepsze. Na samym początku widać, że nie podoba jej się wizja aranżowanego małżeństwa i jest sceptycznie do niego nastawiona. Dla mnie samą w sobie jej postać pokazała, że mimo tego iż ma dużo pieniędzy sama potrafi zadbać o innych. W wielu książkach takie postacie są takie same (mam na myśli balować i się nie przejmować. Sara tutaj sama pokazuje swoją postawą, że rodzina jest dla niej najważniejsza, ale również niesie pomoc innym ją uskrzydla. Tobiasz natomiast nie jest typem, który pokazuje że świat należy do niego bo jest cholernie bogaty. Owszem nosi garnitur, ale Monika postarała się aby wyróżniał się na tle innych bogatych gości. Muszę przyznać, że imponowała mi jego postawa od samego początku. Można było wyczuć strach, wahanie i co najważniejsze biła od niego niesamowita opiekuńczość. Muszę przyznać, że Monika wykonała kawał dobrej roboty tworząc tą historię i chcę zaznaczyć to dość dosadnie. Zdecydowanie wracam chętnie do jej książek przez to, że lubie jej styl pisania. Jest lekki i szybko się czyta. Monika muszę też tutaj powiedzieć, że ten zabieg z tajemniczym mężczyzną spisał się na medal, ale mam też nadzieję, że dostanie nauczkę od dziewczyn za to wszystko. Bo mu się najzwyczajniej w świecie należy. Powiązani miłością to nie tylko historia o miłości, ale również jest pełna tajemnic rodzinnych co naprawdę lubię. Uwielbiam się domyślać co się wydarzy i czasem się uda, a czasem nie. Zakończenie książki było fascynujące, a szczególnie jeden dodatkowy rozdział, który złamał moje serce. Tak kochana mam nadzieję, że następna książka dużo nam wyjaśni jeśli chodzi o nich. Jeśli się zastanawiacie nadal czy sięgnąć po tą pozycję i to zdecydowanie wam polecam. Książkę pochłonięcie w ekspresowym tempie. Książkę oceniam końcowi oceniam na mocne 5 ⭐ więc sami rozumiecie mój zachwyt tą pozycją. Dajcie koniecznie znać, czy macie zamiar sięgnąć po tą pozycję, a może już to zrobiliście? Czekam na wasze komentarze ❤️
Połączeni miłością. #1. Związani umową
🩵 Jak myślicie - gdyby czyjaś ostatnia wola zmuszała Was do poślubienia niemal obcego człowieka i wytrzymania z nim pod jednym dachem przez rok, potraktowalibyście to jak zadanie do wykonania czy od razu szukalibyście kruczków prawnych? 😂 Bo ojciec Sary i jej dwóch sióstr zdecydowanie nie zamierzał pozostawić życia uczuciowego córek przypadkowi. W swoim testamencie postawił im dość osobliwy warunek: każda ma poślubić wybranego przez niego mężczyznę związanego z rodzinną firmą. Rok małżeństwa, określone zasady, a później, jeśli nic z tego nie wyjdzie, mogą się rozstać. Proste? No, zobaczymy. 😏 🩵 W pierwszym tomie poznajemy bliżej Sarę i Tobiasa i przyznam, że bardzo szybko polubiłam tę dwójkę. Sara mogłaby spokojnie korzystać z rodzinnego majątku i nie przepracować ani jednego dnia, tymczasem prowadzi fundację pomagającą dzieciom z wrodzonymi wadami serca. Ma charakterek, potrafi postawić na swoim, ale pod tą pewnością siebie kryje się również kobieta, która niejednokrotnie zastanawiała się, czy mężczyzn interesuje ona sama, czy raczej jej nazwisko i pieniądze. Tobias początkowo również ocenia ją przez pryzmat pozorów i bardzo podobało mi się obserwowanie, jak szybko musi zweryfikować swoje pierwsze wrażenie. 🩵 Ich relacja rozwija się właściwie poprzez zwyczajną codzienność. Wspólne posiłki, rozmowy, dzielenie obowiązków, drobne gesty i coraz większa swoboda sprawiają, że małżeństwo zawarte z konieczności zaczyna wyglądać zaskakująco naturalnie. Tobias zdecydowanie należy do bohaterów, którzy częściej pokazują niż mówią. Kiedy trzeba, potrafi rzucić wszystko i być przy Sarze, a jego troska pojawia się znacznie wcześniej niż wielkie deklaracje. I wiecie co? Podobało mi się, że autorka nie próbowała co chwilę na siłę ich skłócać. Czasami dwoje ludzi naprawdę może się dogadać, zamiast przez pół książki obrażać się o coś, co rozwiązałaby jedna pięciominutowa rozmowa. 😂 🩵 Nie oznacza to jednak, że wszystko kupiłam bez zastrzeżeń. Momentami miałam wrażenie, że Sarze i Tobiasowi wszystko przychodzi odrobinę zbyt łatwo. Sam pomysł na małżeństwo narzucone przez testament daje ogromne pole do emocjonalnych komplikacji i chętnie zobaczyłabym jeszcze więcej tego, jak dwoje praktycznie obcych ludzi odnajduje się w tak absurdalnej sytuacji. Zamiast tego część późniejszych zawirowań opiera się na zazdrości i osobach próbujących namieszać pomiędzy nimi, a podobny mechanizm pojawia się więcej niż raz. Nie potrzebowałam większej ilości dram - bardziej różnorodności i mocniejszego wykorzystania potencjału samej umowy. 🩵 Za to ogromnie przypadł mi do gustu styl Moniki Kondas. Przez tę książkę naprawdę się płynie. Rozdziały mijają błyskawicznie, dialogi czyta się lekko, a historia ma w sobie ten rodzaj przyjemności, przez który człowiek chce więcej i więcej. Bardzo dobrze bawiłam się również przy rodzinnych wątkach, relacji Sary z siostrami i drobniejszych scenach z życia bohaterów. Lucky ze swoim talentem do błota też zrobił swoje. 😂 🩵 Sam pomysł na całą serię uważam zresztą za bardzo trafiony. Trzy siostry, trzy narzucone małżeństwa i trzy historie, które mogą potoczyć się zupełnie inaczej - zdecydowanie chcę sprawdzić, co autorka zrobi z tym dalej. Tym bardziej że już tutaj dostajemy pierwsze sygnały dotyczące Mayi i Anthony'ego, a ich sytuacja zapowiada się na tyle interesująco, że jestem bardzo ciekawa kolejnego tomu. 👀 🩵 „Połączeni miłością” nie jest romansem, który próbuje przygnieść czytelnika dramatami. To lekka, bardzo płynnie napisana historia o dwojgu ludzi postawionych w kompletnie nienormalnej sytuacji, którzy ku własnemu zaskoczeniu odkrywają, że wspólne życie może być całkiem normalne. Miałam swoje drobne „ale”, przede wszystkim dotyczące niewykorzystanego w pełni potencjału umowy i powtarzalności niektórych komplikacji, ale nie zmienia to faktu, że bawiłam się naprawdę dobrze i z przyjemnością sięgnę po dalszy ciąg tej serii.
Odporność psychiczna dziecka. 65 ćwiczeń wzmacniających siłę, spokój i wiarę w siebie
Czy czujecie, że dzisiejsze dzieci mają trudniej rówieśniczo (hejt, social media), niż my mieliśmy w ich wieku? Jak wspierać dziecko w radzeniu sobie z trudnościami? Stres, hejt, poczucie własnej wartości, regulowanie emocji czy nauka odmawiania?To wszystko czemu nasze dziecko będzie musiało stawić czoła. Warto wyposażyć je w konkretne rozwiązania, dzięki którym nie będzie bezsilne. Odporność psychiczna dziecka 🎠 Książka, która jest dla dzieci. Ale i dla rodziców. Cudowna do wspólnego czytania. Bardzo spodobała się moim dziewczynkom ( 8 i 9 lat). Czytamy razem. A później? Do każdego opowiadania są zadania! Takie dla dzieci, ale i dla całej rodziny. 💞 Uważam, że to świetne rozwiązanie. Pokazuje dzieciom, że nie tylko one czegoś się uczą. I takie wspólne działanie sprawia, że ten czas jest wartościowy. Kluczowe umiejętności sprytnie schowane w ciekawych opowiadaniach. Dzieci same z wielką chęcią sięgają po tę książkę i pytają, czy przeczytamy wspólnie. Polecam! 📌 Zapisz ten post na później, żeby nie zgubić tego tytułu, kiedy będziesz szukać mądrej książki dla swojego dziecka! A jak to jest u Was - z jakimi trudnościami emocjonalnymi Wasze dzieci mierzą się teraz najczęściej? Dajcie znać w komentarzu! 👇 #rozwój #zdrowiedzieci odporność psychiczna dziecka, psychologia dziecka, wychowanie dzieci, emocje dziecka, pewność siebie u dzieci, jak radzić sobie ze stresem, książki dla dzieci i rodziców, wspólne czytanie, rozwój emocjonalny dziecka, asertywność u dzieci, radzenie sobie z hejtem, książki terapeutyczne dla dzieci, poradnik dla rodziców, mądre książki dla dzieci, świadome rodzicielstwo