ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Fake Closeness

Szczerze mówiąc do przeczytania tej książki zbierałam się naprawdę bardzooo długo… Na mojej półce znalazła się chwilę po jej premierze i naprawdę długo zajęło mi zmotywowanie się do jej przeczytania. W losowy dzień stwierdziłam, że leży już i leży, więc zdjęłam ją z półki, ponownie przeczytałam opis i OMG, ale mnie on zaciekawił. Kilka dni później jechałam na wakacje więc stwierdziłam że zabiorę ją ze sobą. No i co… Przepadłam…! Historia opowiada siedemnastoletniej Sophii, która choruje na zaburzenia odżywiania. Zostały one wywołane zachowaniem jej Matki, która od wczesnych lat jej życia powtarzała jej, że jest gruba, brzydka i niewystarczająca. W biały dzień oznajmiła jej, ze rozwodzi się z jej tatą oraz, że nie jest nic warta oraz że nie ma zamiaru utrzymywać z nią kontaktu. Dodatkowo jej największy wróg zaproponował jej pewien układ, który odmienił sporą część jej życia. Jedyną rzeczą, do której pragnę się przyczepić są opisy. Szczególnie na początku książki strasznie dużo było bezsensownych i nic nie znaczących opisów. Moja ocena to 4.5 ★. Uważam że książka jest naprawdę warta polecenia i na 100% sięgnę po kolejne części.

Mary.x.read Wojtkowiak Maria

Falochrony

Na pewno słyszeliście o ostatniej premierze książki „Falochrony” od Zuzanny Bandrosz z wydawnictwa Beya. A jak nie, to teraz Wam trochę o tym opowiem, bo zapraszam na recenzję tej historii. Jest to książka młodzieżowa, która opowiada nam o emocjach, relacjach i trudnościach, z jakimi mogą się mierzyć młodzi ludzie. Na samym początku poznajemy głównych bohaterów, czyli Grace i Matiasa, i ich życie codzienne. Z pozoru wszystko wydaje się normalne, ale z czasem pojawiają się sytuacje, które sprawiają, że bohaterowie zaczynają inaczej patrzeć na siebie, swoją relację i świat dookoła nich. Historia stopniowo nabiera tempa, a kolejne wydarzenia pokazują, że nie zawsze jest łatwo poradzić sobie z własnymi emocjami. Dużą część książki stanowi relacja między bohaterami. Pojawia się przyjaźń i zaufanie, niepewność, a także trudne rozmowy i decyzje. Podobało mi się, że autorka nie przedstawia wszystkiego w prosty sposób. Bohaterowie popełniają błędy, mają wątpliwości i muszą ponieść konsekwencje za swoje wybory. Dzięki temu wydają się prawdziwi i łatwiej można zrozumieć ich zachowanie. Książka porusza również ważne tematy związane z dorastaniem i szukaniem swojego miejsca. Nie zdradzając zbyt wiele fabuły, można powiedzieć, że bohaterowie przechodzą przez wydarzenia, które wpływają na ich sposób myślenia i relacje z nimi. Tytułowe falochrony można potraktować jako symbol czegoś, co ma chronić człowieka przed trudnymi emocjami i problemami. Moim zdaniem „Falochrony” to ciekawa i emocjonalna książka, która może spodobać się szczególnie osobom lubiącym historie o młodych ludziach i ich problemach. Najbardziej podobało mi się skupienie na emocjach bohaterów oraz pokazanie, że nawet trudne sytuacje mogą czegoś nauczyć. Książka momentami jest spokojna, ale całość pozostawia po sobie dobre wrażenie i skłania do refleksji. Uważam, że warto po nią sięgnąć, zwłaszcza jeżeli ktoś lubi realistyczne historie bez skomplikowanej fabuły. 

Książkara_101 Łomako Julia

Wielkie przygody jedzonka. Z buzi do żołądka (i dalej)

Temat układu pokarmowego cieszy się u moich dzieci ogromną popularnością i wiąże się z dużą ilością pytań. Przyznaję, że trudno mi na nie czasami odpowiedzieć, a w takich momentach szukam pomocy w książkach. Cieszę się więc, że wpadła mi w ręce nowość autorstwa lekarki, specjalistki pediatrii, gdzie znalazła się fascynująca dawka rzetelnej wiedzy przekazanej czytelnikowi z poczuciem humoru. Sprawia to, że dzieci chętniej i łatwiej się uczą, bo ciekawostki o ludzkim ciele wpleciono w nietuzinkową historię Kociokanapki - głównej bohaterki. Trafia ona do przewodu pokarmowego Tosi: z jamy ustnej do gardła i z przełyku do żołądka. Krok po kroku dowiadujemy się, co dzieje się z jedzeniem w buzi i brzuchu, w jaki sposób Kociokanapka z chleba, twarożku, wędliny i warzyw dotrze do każdej części ciała Tosi. Zwraca się tu uwagę na ważne terminy jak amylaza w ślinie, migdałki, przełyk, jelita czy trzustka i dwunastnica. W czasie czytania dziecku łatwiej jest wyobrazić sobie, jak wędruje jedzenie w jego ciele. Oczywiście formowanie kupy oraz “bristolska skala uformowania stolca” wzbudziły u moich dzieci totalny zachwyt 😂 Autorka przypomniała o zasadach zdrowej kupy, a tekst typu “Dzisiaj zgarnie nas wir w kibelku Tosi” również wywołał masę ekscytacji. To doskonała lekcja o tym, jak pracuj znajdujące się w ciele organy. Grafika zachęca do czytania i poznawania sympatycznych bohaterów, a przystępnie napisana historia okaże się niezwykłą lekcją o człowieku. Miłym zakończenien jest kilkustronicowa kolorowanka drogi swojej własnej kociokanapki z buzi do żołądka (i dalej) oraz miejsce na narysowanie swojej ulubionej kanapki. ❗️Róża Hajkuś napisała również więcej książek dla dzieci jak: “Budowa twojego ciała. Co jest czym i jak działa”, “Co się zdarza u lekarza”, “Co głowie wyjdzie na zdrowie? Mózg wie i o tym opowie”. Wszystkie znamy i serdecznie polecamy!

trilingualmotherhood Müller Justyna

Połączeni miłością. #1. Związani umową

Dzisiaj przychodzę z recenzją „Połączeni miłością” Moniki Kordas. „Umowa na związek. Umowa na... miłość? Sara La Rosa nie spodziewała się, że śmierć ojca wywróci jej życie do góry nogami. Jednak jego testament nie pozostawia pola do interpretacji - jeśli córka chce zachować rodzinną firmę, musi wyjść za mąż za człowieka, którego wybrał dla niej zmarły rodzic. Mężem Sary ma być Tobias Starling. Nie jest zachwycony tym pomysłem, ale nie bardzo może protestować. Ma zbyt wiele do stracenia. A Sara jest młoda i piękna. Ostatecznie więc Tobias godzi się z narzuconym mu losem, kupuje nawet Sarze zaręczynowy pierścionek. Czy tym dwojgu uda się dojść do porozumienia? Czy tajemnica, którą nosi w sobie Tobias, zbliży go do Sary, czy raczej od niej oddali? Czy małżeństwo zawarte z przymusu może się przerodzić w coś trwałego?” „Połączeni miłością” Moniki Kordas — całkiem przyjemna, lekka historia. Momentami trochę jak bajka, ale czytało się naprawdę dobrze. Bez wielkich zachwytów, ale jestem ciekawa, co będzie dalej. Czekam na kolejne części!

Magda1266 Florek Magdalena

Sprzedana diabłu. Królowie mafii #1

Q: Czy miłość może narodzić się z przymusu? „Najgorsze klatki to te, w których człowiek nauczył się żyć, zanim zauważył kraty.” Przemoc nie zawsze zostawia siniaki. Czasami zostawia po sobie ciszę. Uczy obserwować cudze spojrzenia. Wyczuwać zmianę tonu głosu i znikać, zanim pojawi się zagrożenie. Vittoria nauczyła się tego przy Giorgio. Przyrodnim bracie, przy którym posłuszeństwo stało się sposobem na przetrwanie. Kiedy więc spłaca nią własny dług i oddaje ją Angelo, dziewczyna po raz kolejny nie ma prawa powiedzieć „nie”. Zmieniają się tylko ręce, w których znajduje się klucz do jej klatki. Uległość Vittorii ma w sobie coś smutniejszego niż zwykłe posłuszeństwo. Przemoc nauczyła ją, że bunt ma swoją cenę, dlatego zamiast szarpać za kraty, próbuje nauczyć się między nimi oddychać. Najpierw przy bracie, później u boku Angelo. Zmienia się człowiek trzymający klucz, ale ona nadal nie decyduje, kiedy drzwi zostaną otwarte. Właśnie tutaj historia mogła zaboleć najmocniej. Angelo miał być kolejnym zagrożeniem, kimś, przy kim każdy krok powinien przypominać chodzenie po cienkim lodzie. Tymczasem bardzo szybko łagodnieje, a wraz z nim znika część napięcia. Najciemniejsze miejsca tej historii nie znajdują się w świecie mafii, lecz w głowie Vittorii. To tam powinny zostać ślady po latach życia w strachu. Autorka jedynie uchyla drzwi do tej części bohaterki. Angelo szybko przestaje przypominać człowieka, przed którym należałoby uciekać, a złota klatka staje się zaskakująco bezpieczna. Zabrakło odrobiny ciemności między prętami. Tej, która sprawiłaby, że nawet wyciągnięta w stronę Vittorii dłoń mogłaby przez chwilę wyglądać jak zagrożenie. To historia dziewczyny, której przemoc odebrała część zdolności do stawiania granic i mężczyzny, który teoretycznie powinien stać się kolejnym zagrożeniem, a paradoksalnie daje jej więcej bezpieczeństwa niż własna rodzina. Czyta się ją szybko, bohaterów da się polubić, a sam koncept zdecydowanie miał potencjał, jednak mrok zbyt często ustępuje miejsca słodyczy, a trudniejsze emocje zostają tylko lekko zarysowane.
mucha_w_ksiazkach Mucha Joanna