ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Miłość w galopie. Ranczo Srebrzyste Sosny #3

Samotny tata, szeryf, kowboj w jednym - yes or no? 🥵🤠 Cole Ashby, samotny ojciec i świeżo nominowany szeryf, czeka na ceremonię zaprzysiężenia - zdaje sobie sprawę, że drobny skandal może pozbawić go tej pozycji. Marzy tylko o tym, żeby zapewnić córce bezpieczny dom. Ginger Danforth nieustannie jest pod presją ojca, wpływowego kongresmena, który chce, żeby jego córka w końcu się ustatkowała. Jej niesforne zachowanie może wpłynąć na wyniki wyborów. Jeden szalony weekend w Las Vegas zmienia wszystko. Pod wpływem drinków Cole i Ginger lądują w kaplicy i pobierają się. Oboje zdają sobie sprawę, że prawda nie może ujrzeć światła dziennego. Czy udawanie, że nic się nie stało zmieni ich relacje? Cole to taki kobieciarz, który trzyma tą część siebie z dala od rodziny. Po nieudanym związku z matką Mabel, nie chce niczego na stałe, ale im więcej czasu spędza z Ginger, tym bardziej jego podejście się zmienia. Cole jest wspaniałym tatą, ale też mężczyzną, który wie jak zadbać o kobietę. Ginger, kobieta torpeda, której nie da się zatrzymać. Jest przebojowa, urocza, ale też zadziorna. Nie boi się wyzwań, ale też potrafi komuś oddać serce na dłoni. Uwielbiam fakt, ze w końcu postawiła siebie na pierwszym miejscu. Mabel urocza dziewczynka, która widzi więcej niż innym się wydaje. Pomimo, że ojciec jest dla niej najważniejszy i go słucha, to lubi psocić z Ginger i trochę napsuć mu krwi. Kocham relacje Ginger i Cola. Oboje są silnymi charakterami, mają własne zasady, a i tak ulegają sobie nawzajem. Już wiemy, że Paisley tworzy wspaniałych facetów, silne bohaterki oraz cudowny małomiasteczkowy klimat. Jeśli nie znacie jeszcze tego rancza TO WARTO TO ZMIENIĆ. Kowboje, kapelusze, dogryzające sobie rodzeństwo - KOCHAM. PS nadal potrzebuję takiego słoiczka jak Mabel PS2 papcio Dean to król 😂

Zaczytana.mejdzi Kierońska Magda

Bill Gates. Wizja. Władza. Pieniądze. O wpływach, biznesie i tym, co niejawne

Czy mając nieograniczone fundusze można wykreować swą osobę w opinii publicznej?  Bill Gates bardzo długo znajdował się w centrum opinii publicznej. Od lat 80 jego postać była legendarna. Ot, genialne dziecko, które rzuca studia na Harvardzie i zakłada własną firmę komputerową. Filantrop, idealista, marzyciel, tytan pracy. Po dziesięcioleciach jego triumfu okazuje się, że jego wizerunek to kolos na glinianych nogach. Najpierw wypływa zdjęcie z mefistofeluczny Josephem Epsteinem. To zdaje się być gwoździem do trumny jego małżeństwa. Świat dowiaduje się o jego zdradach. Liczne rysy na wizerunku Gatesa zaczęły się mnożyć. Najbogatszy człowiek na świecie w 1998 roku został okrzyknięty baronem rabusiem, gdy rząd USA wytyczył Microsoftowi sprawę antymonopolową. Teraz jego fundacja ma globalny wpływ i może kształtować programy rozwojowe. Znów jest mrocznie i kontrowersyjne. Wcześniej deklarował apolityczność, a teraz odnalazł się w nowej roli i wypowiada się na temat szczepień, chorób, zdrowia publicznego, zmian klimatu czy rolnictwa. Działalność jego fundacji jest określana jako antydemokratyczne, neokolonialna i technokratyczny. Mnożą się teorie spiskowe, a wokół niego roi się od kontrowersji. Autorka tej książki prowadzi dziennikarskie śledztwo i przez pryzmat Billa Gatesa przygląda się władzy miliarderów. Zwraca uwagę na to, jak zacierają się między nimi granicę. Jest to lektura niepokojąca. Przyznam, że jest to dla mnie zbiór teorii spiskowych, które zostały podparte dowodami. Co robi na mnie największe wrażenie? Odwaga autorki. Trzeba mieć jej nadmiar, by narażać się człowiekowi dysponującymi majątek szacowany na zawrotne sumy. Jego powiązania i fakty z życia rażą i odzierają ze złudzeń. Co da Ci lektura? Zobaczysz jak tworzona jest światowa polityka. 

Cosdopoczytania Lempach Anna

Malbat znaczy grzech

"Karma lubi wracać ze zdwojoną siłą. Tym bardziej gdy ktoś musi odpowiedzieć za swoje grzechy. A my lubimy grzeszyć." Po raz trzeci wkraczam w świat Malbatu i szczerze mówiąc, nie mam dość. Autorka stworzyła historię, która przede wszystkim opiera się na emocjach bohaterów, którzy stają się nam bliscy. To nie tylko mafijne porachunki, lecz rodzina, która opiera się na zaufaniu, lojalności i błędnych decyzjach. Na mistrzostwo zasługuje umiejętne budowanie napięcia i granie na emocjach czytelnika, przez co historia dosłownie wciąga w fabułę aż trudno się od niej oderwać. Jeżeli uwielbiacie charakternych bohaterów, akcji pełnej napięcia i subtelne wątki romantyczne, to jest seria dla Was. Gorąco polecam.

books_its_my_passion Frącz Aleksandra

Mózg - siedziba szczęścia. 6 neuronaukowych zasad tworzenia dobrego życia

Czym właściwie jest szczęście? Pytanie wydaje się banalne, niemal dziecięco proste. Każdy przecież chce być szczęśliwy. Kiedy jednak spróbujemy odpowiedzieć na nie bez uciekania się do gotowych formułek, nagle okazuje się, że sprawa wcale nie jest oczywista. Czy szczęście to zdrowie? Spokojny dom? Miłość? Rodzina? Pieniądze? Sukces? Wolność? A może zwyczajna umiejętność cieszenia się tym, co już mamy? Co ciekawe, wiele osób przeżywa całe życie, nigdy naprawdę się nad tym nie zastanawiając. Żyjemy według ustalonego rytmu: pracujemy, zarabiamy, kupujemy, planujemy, realizujemy kolejne cele, martwimy się o przyszłość i wspominamy przeszłość. Często dopiero w chwilach zatrzymania, kryzysu albo straty pojawia się pytanie, które wcześniej gdzieś ginęło w codziennym pośpiechu: czy ja właściwie dobrze żyję? I jeszcze trudniejsze: co znaczy dobrze żyć? Właśnie od tego pytania wychodzi Justyna Żejmo w książce „Mózg - siedziba szczęścia. 6 neuronaukowych zasad tworzenia dobrego życia”. Autorka proponuje spojrzenie na szczęście nie jako na przypadkowy dar losu ani nagrodę, która czeka na nas po osiągnięciu wszystkich życiowych celów, lecz jako proces, na który w pewnym zakresie możemy wpływać. Jej zasadnicza teza jest prosta: skoro sposób, w jaki odbieramy świat, przeżywamy emocje, podejmujemy decyzje i budujemy relacje, jest związany z funkcjonowaniem naszego mózgu, to warto lepiej poznać tę niezwykłą „siedzibę” własnego dobrostanu. I właśnie tutaj książka Żejmo okazuje się interesująca. Nie dlatego, że odkrywa przed czytelnikiem jakąś tajemniczą receptę na szczęśliwe życie. Takiej recepty zresztą nie ma. Jej wartość polega raczej na uporządkowaniu kilku ważnych prawd, o których współczesny człowiek często wie, ale których nie zawsze potrafi użyć w praktyce. Autorka łączy język neuronauki, psychologii i poradnictwa. Nie mamy jednak do czynienia z podręcznikiem akademickim, autorce zależy bowiem na tym, aby skomplikowane procesy zachodzące w mózgu przełożyć na język codziennych doświadczeń. Jednym z najbardziej charakterystycznych zabiegów książki jest przedstawienie mózgu jako swoistej „Instytucji JA”. Kora przedczołowa staje się w tej metaforycznej strukturze panią prezes, ciało migdałowate kierownikiem fabryki emocji, układ nagrody działem HR, hipokamp „HipoAnalitykiem”, a poszczególne obszary mózgu otrzymują role przypominające pracowników wielkiej organizacji. Do pokazanie mózgu jako (mniej lub bardziej sprawnie) działającej firmy pozwala nam zrozumieć, jak wygląda budowa mózgu i jaka jego część odpowiada za konkretne działania. To rozwiązanie ma ogromną zaletę: pozwala czytelnikowi zapamiętać rzeczy, które w klasycznym wykładzie z neurobiologii mogłyby okazać się trudne (i nudne). Cała konstrukcja książki podporządkowana została sześciu neurozasadom „robienia sobie szczęścia”, a autorka nie tylko przywołuje te zasady, ale i pokazuje, w jaki sposób każda z nich aktywuje i działa na mózg. Są nimi: flow, czyli umiejętność odnajdywania się w stanie przepływu; „uskrzydlające plemię”, a więc znaczenie relacji i wspólnoty; ruch; akceptacja; poszerzanie horyzontów oraz „alchemia duchowa”, związana między innymi z uważnością, transcendencją i wewnętrzną przemianą. Autorka proponuje nam tym samym szerokie spojrzenie na dobrostan. Szczęście nie zostaje sprowadzone wyłącznie do pozytywnego myślenia. Żejmo przypomina, że człowiek jest istotą biologiczną, ale także społeczną, emocjonalną i duchową. Potrzebuje ruchu, relacji, poczucia sensu, rozwoju i pewnej zgody na rzeczywistość. To bardzo ważne, szczególnie dziś, kiedy rynek samorozwoju często proponuje wizję szczęścia niemal wyłącznie jako efektu odpowiedniego nastawienia psychicznego. Przesłanie książki pozwala nam uzmysłowić sobie, że dobre życie wymaga pracy. Wymaga przyjrzenia się własnym nawykom, relacjom, sposobowi interpretowania rzeczywistości i temu, jak reagujemy na trudne doświadczenia. W tym sensie tytułowe szczęście nie jest czymś, co po prostu „się ma”. Jest raczej czymś, co w pewnej mierze się buduje. Szczególnie wartościowa jest część poświęcona relacjom. Człowiek nie jest samotną wyspą, choć współczesna kultura często próbuje nam wmówić coś przeciwnego. Możemy kupować kolejne rzeczy, osiągać kolejne cele, rozwijać kompetencje i pracować nad sobą, ale bez bliskości z innymi ludźmi trudno mówić o pełnym dobrostanie. W książce „plemię” oznacza właśnie wspólnotę osób, które wzajemnie się wzmacniają. Autorka nie idealizuje jednak relacji — pojawia się również temat „czyszczenia wioski”, a więc potrzeby przyjrzenia się temu, które więzi rzeczywiście nam służą. Równie istotny jest rozdział dotyczący ruchu. To jedna z tych rzeczy, które doskonale znamy, a mimo to wciąż o nich zapominamy. Człowiek nie został stworzony do wielogodzinnego siedzenia, nieustannego patrzenia w ekran i życia wyłącznie „od głowy w górę”. Ruch jest częścią naszego funkcjonowania biologicznego, a nie tylko dodatkiem do życia dla tych, którzy chcą mieć lepszą sylwetkę. Żejmo umieszcza go więc wśród fundamentalnych elementów budowania dobrostanu. Bardzo ciekawie wypada także zasada akceptacji. W kulturze, która bez przerwy zachęca nas do poprawiania siebie, swojego wyglądu, kariery, relacji i stylu życia, słowo „akceptacja” może brzmieć niemal jak kapitulacja. Tymczasem nie musi nią być. Akceptować nie znaczy przecież uznawać wszystko za dobre. Można zaakceptować fakt, że coś się wydarzyło, i dopiero wtedy zdecydować, co z tym zrobić. Można zaakceptować własne ograniczenia, nie rezygnując z rozwoju. Można przyjąć rzeczywistość taką, jaka jest, zamiast tracić energię na nieustanną walkę z tym, czego zmienić się nie da. Warto podkreślić, że „Mózg - siedziba szczęścia” nie jest książką o tym, jak przez cały czas czuć się dobrze. I bardzo dobrze. Nieustanne szczęście byłoby zresztą czymś podejrzanym. Człowiek, który nigdy nie doświadcza smutku, lęku, złości czy rozczarowania, niekoniecznie jest człowiekiem szczęśliwym — być może jest po prostu człowiekiem odciętym od części własnego doświadczenia. Dobre życie musi zawierać również trud. Musi mieć miejsce na stratę, żałobę, niepewność, porażkę i zmęczenie. Szczęście rozumiane dojrzale nie polega na tym, że życie przestaje boleć. Polega raczej na tym, że mimo bólu nadal potrafimy odnajdywać sens, bliskość, wdzięczność, ciekawość świata i powody, by następnego dnia wstać z łóżka. W tym sensie książka Żejmo jest bardziej opowieścią o dobrostanie niż o szczęściu rozumianym jako permanentna przyjemność. I właśnie takie podejście wydaje się znacznie bardziej wartościowe. „Mózg - siedziba szczęścia” Justyny Żejmo warto więc czytać nie jak instrukcję obsługi życia, lecz jak zaproszenie do zatrzymania się i zadania sobie kilku ważnych pytań. Warto też pamiętać, że dobre, szczęśliwe życie nie oznacza unikania problemów, ale raczej satysfakcjonujące życie pomimo nich. Nie wszystko od nas zależy, ale wiele zależy od tego, jak odpowiadamy na to, co przynosi los. I właśnie tę myśl można uznać za najcenniejszy fundament książki Żejmo, zabierając ją ze sobą i ... żyjąc zgodnie z zasadami tworzenia dobrego życia.

QulturaSlowa Justyna Gul

SET LIFE

Ocena : 4/5 ⭐ Wydawnictwo @editio.red @wydawnictwo.beya "Set life " to książka przy której pozory naprawdę mylą 😅, mamy tu słodką różową okładkę i motyw studiów więc mamy nadzieję na coś słodkiego a jednak tak nie jest w książce znajdziemy mnóstwo bólu bohaterki, odkrywanie tajemnic rodziny, mnóstwo rozczarowań. Styl autorki jest lekki i wciągający a sama książka również jest bardzo wciągająca natomiast podczas czytania nie brakuję nam emocji jakich bohaterowie odczuwają . Relacja głównych bohaterów jest dość skomplikowana i czasami irytowały mnie niektóre dialogi , natomiast z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę osobie szukającej coś ciekawego na letnie wieczory 🫶🏻.

In love with books Nowakowska Beata