Recenzje
Beach break. Słońce i morze przez cały rok
Jeżeli masz w planach odwiedzić miejsca takie jak Malta, Dubaj, Nicea, Teneryfa i trzydzieści cztery inne, to ta książka jest dla Ciebie. A o czym mówię? Mówię o książce „Beach, Break, Słońce i Morze przez cały rok” od Anny Koneckiej, w internecie znanej jako KonieckaTravel. A na wstępie opowiem Wam, jak Anna w książce opowiada nam, jak wybrać się na wymarzone wakacje i nie zapłacić za nie dużych pieniędzy, jak i dobrze wykorzystać spędzony czas, polecając różne miejsca, które możesz odwiedzić niezależnie od kalendarza. Autorka również doradza nam, jak szukać tanich lotów, w jakim odpowiednim momencie je kupować, różnego rodzaju alerty cenowe, jak radzić sobie z algorytmami różnych przeglądarek i daje mnóstwo polecajek z własnego doświadczenia. Lekkie rozwinięcie. Konecka poleca nam różnego rodzaju aplikacje, które mogą okazać się niezbędne, typu Finebite - rezerwujesz stolik przez aplikację i nawet możesz zapłacić 50% mniej. Różnego rodzaju translatory, aplikacje z dokumentami w razie zgubienia albo kradzieży kieszonkowej. A teraz skupmy się na losowym mieście. Ja akurat wybrałam Alicante, czyli miasto na wybrzeżu Costa Blanca w Hiszpanii. A już Wam mówię dlaczego, ale jeszcze w ramach ciekawostki opowiem Wam, że według legendy skała Benacantil, kiedy popatrzysz na nią od strony plaży Postiguet, wielu ludzi widzi w niej zarys ludzkiej twarzy z brodą. La Cara del Moro, czyli Twarz Maura, a z legendy wynika dramatyczna historia miłości i zdrady. Ale wracając, autorka opisuje najpiękniejsze plaże oraz niezbędne informacje, takie jak dojazdy, parking czy na plaży znajdują się leżaki, jedzenie, bary czy restauracje i inne. W tym przypadku plaża Postiguet jest świetnym miejscem na zachody słońca. Następnymi informacjami są: warto zobaczyć w tym miejscu, a między innymi Explanada de España. Jest to reprezentacyjna promenada z falującymi mozaikami i palmami, idealna na spacery. Następnie mamy opis różnych atrakcji turystycznych, typu krótkie rejsy bezpośrednio z plaży Postiguet, które trwają około 45-60 minut. Ale wiadomo, że trzeba też dobrze zjeść i dostajemy pięć lokalnych potraw, których nie musimy, ale warto skosztować. Jedną z nich jest arroz del senyoret - ryż z owocami morza bez skorupek. Ale także dostajemy informacje praktyczne, chociażby jak dojechać komunikacją miejską, gdzie spać i tak dalej. I to była sproszczona wersja Alicante, które jest jednym z trzydziestu ośmiu miast opisanych w książce. A ja osobiście oceniam książkę na 5 na 5 gwiazdek. Uważam, że jest praktyczna i przydatna, żeby wszystko zostało zapięte na ostatni guzik. Jest to również interesujące, bo poznajemy ciekawe rzeczy, właśnie typu co warto zjeść, żeby nie żałować, że się tego nie spróbowało. Zostało też to przepięknie opisane krok po kroku, dla osób, które są początkujące, jak i dla tych obcykanych, ale zawsze mogą wynieść coś więcej.
Dziki Beskid Niski. 50 nieoczywistych miejsc blisko natury
Fascynują mnie mało znane zakątki Polski. OPINIA: Przyznam szczerze, że Beskid Niski znałam tylko z nazwy, a po przeczytaniu tego poradnika już wiem, że z przyjemnością kiedyś zapuszczę się w ten kawałek Polski. Poradnik jest świetnie rozpisany - trasy razem z dystansem i czasem przebycia, dojazdy ze wskazaniem miejsca parkingowego. Poza tym to dobrze dopracowany podręcznik do przyrody, geografii, a nawet historii, zwłaszcza dotyczącej kultury Łemków. Chylę czoła przed pracą, jaką wykonał autor, żeby zebrać te wszystkie informacje, ale jako, że czytam obecnie także inny poradnik autora to już wiem, iż do każdego tematu autor tak podchodzi - pełna fachura. PODSUMOWANIE: Świetna książka dla tych, którzy chcą/planują odwiedzić ten kawałek Polski, ale także dla tych, którzy chcą „zwiedzić” go palcem po mapie, albo po prostu dowiedzieć się czegoś o naszym kraju i jego mniej znanych zakątkach.
Szwajcaria. trek&travel. Wydanie 1
📕 Przewodnik „Szwajcaria. trek & travel” Magdaleny i Grzegorza Jabłońskich wydany przez Bezdroża czytałem z perspektywy osoby, która często jeździ do Włoch i często jest o krok od Szwajcarii. Podczas jednego z takich pobytów we Włoszech wybrałem się do Lugano, a przecież również droga do Italii lub powrót z niej może prowadzić przez Szwajcarię. Zacząłem więc przeglądać przewodnik pod kątem miejsc, przy których podczas kolejnej podróży mógłbym zatrzymać się na dłużej. Autorzy przewodnika Magdalena i Grzegorz Jabłońscy są pasjonatami górskich wędrówek i od lat mieszkają w Szwajcarii. Wolne dni wykorzystują na poznawanie zarówno popularnych szlaków, jak i mniej oczywistych miejsc. Po górach chodzą także zimą, między innymi na rakietach śnieżnych. Przewodnik ma 280 stron i zgodnie z nazwą serii składa się z dwóch zasadniczych części. Trek poświęcony jest pieszym trasom trekkingowym, natomiast Travel podpowiada, co można zobaczyć i zwiedzić podczas podróży po Szwajcarii. W części trekkingowej znalazłem 15 dokładnie opisanych tras trekkingowych, 10 dodatkowych propozycji wycieczek górskich oraz 18 propozycji tras i miejsc do zwiedzania. Są wśród nich wycieczki bardziej wymagające, trasy średnie, ale także propozycje odpowiednie dla mniej zaawansowanych turystów i rodzin z dziećmi. Książka jest bogato ilustrowana. Są tu fotografie, mapy, profile wysokościowe i dodatkowe ramki z informacjami. Przy każdej z głównych tras znajdziesz długość, czas przejścia, przewyższenie i stopień trudności. Doceniam również informację, czy wycieczka jest pętlą, czy trasą tranzytową. Jeśli na szlak dojeżdżasz samochodem, ma to spore znaczenie, bo po przejściu pętli wracasz do auta, natomiast przy trasie tranzytowej musisz wcześniej pomyśleć o powrocie na parking lub zdecydować się na powrót tą samą drogą. Spośród propozycji położonych bliżej Włoch zwróciłem uwagę na średnio trudną trasę do i wokół Gelmersee. Kolejna prowadzi na Grimselpass. Również została określona jako średnia, jednak 817 m podejścia pokazuje, że samo oznaczenie poziomu trudności nie mówi wszystkiego. Inaczej wygląda propozycja w rejonie lodowca Aletschgletscher - także średnia, lecz z różnicą poziomów wynoszącą tylko 235 m. Szczególnie zainteresował mnie 5-Seenweg, czyli Szlak Pięciu Jezior. Ma 11 km, około 3 godz. 45 min przejścia (w jedną stronę0, 271 m różnicy poziomów i średni stopień trudności. To trasa tranzytowa prowadząca od Blauherd do Sunnegga. Autorzy oprócz samego opisu szlaku zamieszczają też ciekawostki o miejscach mijanych po drodze. Przy Szlaku Pięciu Jezior każde z nich ma swój charakter. Stellisee słynie z odbijającego się w wodzie Matterhornu, Grindjisee otaczają modrzewie i kosówka, a w Grünsee w cieplejsze dni można się kąpać. Moosjisee jest zbiornikiem technicznym wykorzystywanym między innymi do sztucznego naśnieżania, lecz jego turkusowa woda przyciąga fotografów. Najniżej położone Leisee ma bardziej rekreacyjny charakter - jest tam miejsce na piknik i plac zabaw. Takie informacje sprawiają, że przed wyjazdem wiem nie tylko, ile kilometrów mam przejść, ale również co zobaczę po drodze i dlaczego właśnie tę trasę mogę wybrać W części Travel zacząłem oczywiście od kantonu Ticino. Podczas jednego z pobytów we Włoszech odwiedziłem już Lugano, więc ten fragment przewodnika był dla mnie szczególnie interesujący. Autorzy dają konkretne podpowiedzi. Będąc w Lugano, możesz wjechać lub wejść na Monte Brè albo Monte San Salvatore. Dalej znajdziesz Morcote, niewielką miejscowość nad jeziorem Lugano, gdzie przewodnik wskazuje między innymi kościół Santa Maria del Sasso i Parco Scherrer. Jabłońscy prowadzą nas też do Locarno i Ascony nad Lago Maggiore oraz do doliny Verzasca i Maggia. Przy wjeździe do Valle Verzasca znajduje się wysoka na 220 m zapora Contra, znana z początkowej sceny filmu GoldenEye. Dziś można z niej również skoczyć na bungee. Zajrzałem też do opisów St. Moritz i Zermatt, które szczególnie zainteresują osoby preferujące wyjazdy zimowe. W St. Moritz przewodnik pokazuje zresztą, że zima to nie tylko narty. Można tam zobaczyć choćby wyścigi konne odbywające się na zamarzniętym jeziorze. W książce znalazłem również Wodospady Renu - Rheinfall. To miejsce już znam, choć dotarłem do niego od strony Niemiec podczas zawodowej wizyty w jednej z tamtejszych firm. Tym razem nie trafiło więc na listę „do zobaczenia”, lecz przypomniało mi jedną z wcześniejszych podróży. 📕 Przewodnik „Szwajcaria. trek & travel” polecam zarówno tym, którzy odwiedzają Szwajcarię niejako przy okazji, zatrzymując się tam w drodze do Włoch, wracając z Italii albo podczas pobytu w sąsiednim kraju, jak i tym, którzy chcą spędzić w Szwajcarii tydzień lub dwa tygodnie urlopu. W pierwszym przypadku przewodnik pomoże wybrać jedno lub dwa miejsca albo trasę, dla których warto zatrzymać się po drodze. W drugim daje wystarczająco dużo propozycji, aby zaplanować dłuższy pobyt, łącząc górskie wędrówki ze zwiedzaniem. A dla mnie najlepszą rekomendacją jest to, że po jego przeczytaniu przewodnika mam już kilka kolejnych miejsc w Szwajcarii, które chciałbym zobaczyć.
Titek poznaje przedszkole
Przedszkole - dla wielu dzieci pierwszy moment, w którym rozstają się na dłuższy okres z rodzicem. Można powiedzieć, że jest to trudne: zarówno dla malucha, jak i dla jego rodziców. Ba, czasem nawet babcia uroni łezkę i będzie podpytywać czy dziecko nie może zostać z nią. Kwestia jest jednak taka, że jest to świetny etap zarówno pod kątem rozwoju poznawczego (i dziecko chłonie wówczas niczym gąbka), jak i nauka życia w społeczeństwie (nawiązywania relacji, nauka przestrzegania norm i zasad). Mogłabym wymieniać dużo więcej - ale w tym wyjątkowym etapie często potrzebne jest wsparcie, żeby oswoić lęk. "Titek poznaje przedszkole" idealnie się do tego nadaje! Jak każda historia o Titku, ta także jest pięknie ilustrowana, ma na końcu wskazówki dotyczące adaptacji w przedszkolu (dla osoby dorosłej), a sama opowieść o chłopcu, który jest już na tyle duży, że rozpoczyna przedszkole, według mnie jest naprawdę na wysokim poziomie - i jako psycholog będę tę książkę polecała właśnie w celu przygotowania dziecka do tego, co w ogóle oznacza pójście do przedszkola i co tam dziecko może w ogóle czekać. Nie jestem w stanie przyczepić się do żadnego aspektu tej książki. Wydaje mi się, że tak właśnie powinny być wydawane książki dla dzieci - i taka powinna być ich rolka: by wprowadzać dziecko w świat w przyjazny sposób. Polecam!