Recenzje
Dojrzałość w związku. Jak kochać świadomie. Wydanie poprawione i rozszerzone
„Dojrzałość w związku. Jak kochać świadomie” - David Richo Książka Davida Richo porusza ważny temat dojrzałości emocjonalnej i budowania świadomych relacji. Autor zachęca do przyjrzenia się własnym schematom, potrzebom i oczekiwaniom wobec partnera, podkreślając, że zdrowy związek zaczyna się od pracy nad sobą. Mimo wartościowego przesłania lektura okazała się dla mnie rozczarowaniem. Momentami książka sprawiała bardziej wrażenie zbioru refleksji filozoficznych niż poradnika psychologicznego. Niektórym czytelnikom taki styl może odpowiadać, jednak ja oczekiwałam czegoś innego 😅 Dodatkowo obecne w książce odniesienia do duchowości i uważności nie zawsze wnosiły coś nowego do omawianych zagadnień. To pozycja dla osób, które lubią spokojne, refleksyjne rozważania o miłości i rozwoju osobistym. Jeśli jednak szukasz konkretnych narzędzi do pracy nad związkiem, możesz poczuć niedosyt.
Jego wysokość prezes 3. Przypadkowy dziedzic
" A to jędza!" -myślę. Wiem, do czego zmierza. Obiecała milczeć, przyrzekała, że nie powie ani Emmie, ani Trish, ani żadnemu z braci. A teraz próbuje wymusić na nas, żebyśmy przyznali sie do romansu. Niedoczekanie!..." Trzeci tom serii "Jego wysokość prezes" utwierdził mnie w przekonaniu, że rodzina Kennedych przyciąga kłopoty równie skutecznie, jak magnes przyciąga metal. 😅 Dylan pojawia się w ich życiu właściwie znikąd. Nie szuka pieniędzy, nie marzy o stanowisku prezesa i nie planuje wywracania niczyjego świata do góry nogami. Chce jedynie zamknąć pewien rozdział związany z przeszłością swojej matki. Los ma jednak dla niego zupełnie inny plan. Zanim zdąży się obejrzeć, trafia do świata pełnego luksusu, rodzinnych niedomówień i ludzi, którzy chyba nie pokazują wszystkich kart. 📖 W książce znajdziecie: ✨ uczucie, które pojawia się wtedy, gdy najmniej się go spodziewamy 💼 biznesowe rozgrywki i walkę o wpływy 👨👩👦 rodzinne tajemnice i niewygodne sekrety 🔥 świetnie wyczuwalną chemię między bohaterami ❤️ romans pełen emocji i niepewności 🕵️ intrygi, które każą zastanawiać się, komu można zaufać 💰 wielkie pieniądze i jeszcze większe problemy 🤯 kilka momentów, które naprawdę potrafią zaskoczyć 🌶️ odrobinę pikanterii idealnie wpasowaną w fabułę Najbardziej polubiłam Dylana. Mimo że nagle otrzymuje władzę, o której wielu mogłoby tylko pomarzyć, nie zmienia się w człowieka przekonanego o własnej wyjątkowości. Popełnia błędy, czasem działa pod wpływem emocji, ale właśnie dzięki temu wydaje się autentyczny. Di również skradła moją sympatię. To bohaterka, która wiele przeszła, ale nie pozwoliła, by trudne doświadczenia całkowicie ją złamały. Relacja tej dwójki rozwija się naturalnie i bez sztucznego pośpiechu, co bardzo mi się podobało. Ogromnym atutem tej historii są rodzinne zależności. Przez cały czas miałam wrażenie, że pod pozornie spokojną powierzchnią kryje się coś więcej. Bo umówmy się jeśli ktoś bez większych oporów przekazuje nowo poznanemu krewnemu stery wielkiej firmy, to trudno nie zacząć podejrzewać drugiego dna. 😉 Styl Katarzyny jest lekki, swobodny i pełen emocji. Autorka umiejętnie łączy romans z tajemnicami i rodzinnymi zawirowaniami, dzięki czemu historia angażuje od pierwszych stron. Dialogi wypadają naturalnie, bohaterowie mają charakter, a akcja nie zwalnia tempa. To książka, przy której można się uśmiechnąć, zirytować na bohaterów, kibicować im i jednocześnie próbować odgadnąć, kto tak naprawdę mówi prawdę. A to dla mnie znak, że historia spełniła swoje zadanie. Jeśli lubicie romanse z korporacyjnym tłem, rodzinne sekrety i bohaterów, którzy muszą odnaleźć się w sytuacjach, o jakie nigdy by siebie nie podejrzewali, to zdecydowanie warto sięgnąć po "Przypadkowego dziedzica". ❤️
Kill me First
⭐ 5/5 ⭐ Są takie książki, które wciągają już od pierwszych stron, ale są też takie, które dosłownie pochłaniają czytelnika i nie pozwalają mu myśleć o niczym innym. Dla mnie „Kill Me First” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Historia Mallory Morrigan od początku intryguje swoją mroczną aurą. Świat płatnych zabójców, tajemnic, niebezpiecznych relacji i sekretów skrywanych za pozornie spokojnym życiem sprawił, że nie potrafiłam odłożyć tej książki nawet na chwilę. Każdy kolejny rozdział budował napięcie, a ja nieustannie chciałam wiedzieć więcej. Największym atutem tej historii są bohaterowie. Mallory nie jest idealna popełnia błędy, bywa impulsywna i kieruje się emocjami, ale właśnie dzięki temu wydaje się autentyczna. Jej rozwój obserwowałam z ogromnym zainteresowaniem. Z kolei postacie drugoplanowe wnoszą do fabuły jeszcze więcej tajemnicy i sprawiają, że atmosfera niepokoju nie opuszcza czytelnika ani na moment. Ogromnie spodobał mi się klimat tej powieści. Jest mroczny, momentami brutalny, ale jednocześnie niezwykle magnetyczny. Autorka stworzyła historię pełną niebezpieczeństwa, w której granica między ofiarą a katem bardzo często się zaciera. To książka, która pokazuje, że uczucia potrafią być równie niebezpieczne jak broń. Styl Oliwii Kryspin jest lekki i bardzo przystępny, dzięki czemu przez kolejne strony dosłownie się płynie. Nawet nie zauważyłam, kiedy dotarłam do końca. A zakończenie? Zostawiło mnie z masą emocji i ogromną ochotą na więcej. „Kill Me First” to historia pełna napięcia, tajemnic, niebezpiecznych fascynacji i bohaterów, o których trudno zapomnieć. Jeśli lubicie mroczne romanse, silne emocje i fabuły, które trzymają w napięciu do ostatniej strony, ta książka zdecydowanie powinna znaleźć się na Waszej liście. To była dla mnie prawdziwa czytelnicza przyjemność i bez wahania przyznaję jej ⭐⭐⭐⭐⭐/5. „Nie każda historia miłosna zaczyna się od spotkania. Niektóre zaczynają się od zagrożenia.” 🖤
Malbat znaczy zemsta
🖤 𝐌𝐚𝐥𝐛𝐚𝐭 𝐳𝐧𝐚𝐜𝐳𝐲 𝐳𝐞𝐦𝐬𝐭𝐚 | ⭐⭐⭐⭐⭐/5 Powrót do świata „Malbata” był dokładnie tym, czego oczekiwałam od kontynuacji tej historii jeszcze więcej emocji, jeszcze trudniejsze wybory i bohaterowie, którzy nie przestają zaskakiwać. Drugi tom nie skupia się wyłącznie na rozwijaniu wydarzeń znanych z poprzedniej części. To książka, która pozwala spojrzeć na wiele sytuacji z zupełnie innej perspektywy i lepiej zrozumieć motywacje postaci. Dzięki temu historia nabiera głębi, a czytelnik coraz mocniej angażuje się w losy bohaterów. Szczególnie spodobało mi się to, że autorka nie poszła na łatwiznę. Bohaterowie muszą mierzyć się z konsekwencjami własnych decyzji, a niektóre wydarzenia pokazują, że nie każdą ranę da się zagoić i nie każdą relację odbudować. To właśnie te bardziej emocjonalne momenty wywarły na mnie największe wrażenie. W tej części bardzo mocno wybrzmiewają tematy lojalności, zaufania i zemsty. Każda z postaci walczy o coś innego, ale wszystkie łączy jedno przeszłość, od której nie sposób całkowicie uciec. To sprawia, że fabuła jest nie tylko angażująca, ale również skłania do refleksji. Jako patronka medialna tej powieści jestem niezwykle dumna, że mogłam towarzyszyć jej drodze do czytelników. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że drugi tom okazał się historią dopracowaną, pełną charakteru i emocji, które zostają z odbiorcą na długo po zakończeniu lektury. „Malbat znaczy zemsta” to kontynuacja, która rozwija skrzydła i pokazuje, że najlepsze historie nie kończą się na jednym tomie. ⭐ 5/5
Regret Me Not
Dawno nie miałam tak mieszanych uczuć - bo to nie jest tak, że "Regret Me Not" jest książką słabą. To naprawdę całkiem fajna historia, tyle... że ja znam potencjał Ludki Skrzydlewskiej, jest ona jedną z moich ulubionych polskich autorek, ale dużo bardziej doceniałam pozycje z początków jej wydawania, albo jak jeszcze publikowała tylko na platformie Wattpad. "Regret Me Not" jest jakby mieszanką popularnych motywów, a twórczość Ludki Skrzydlewskiej od jakiegoś czasu skupia się już tylko na romansie i erotyce, pozbawiając historie tego, co najbardziej mnie w nich urzekało - intryg, spisków, tajemnic, prób rozwiązania zagadek... Połączenie romansu i wątku kryminalnego, a na dodatek z dużą ilością opisów (bo książki tej pisarki były kiedyś niezłymi cegiełkami), to było spełnienie moich marzeń. "Regret Me Not" jest dobra - nie da się powiedzieć, że nie. Ale już nie zachwyca, nie sprawia, że mam książkowego kaca po zaprzestaniu czytania. Cove - główną bohaterkę tej historii - znamy już z książki o jej najlepszej przyjaciółce. Tym razem to ona i jej uroczy pies grają pierwsze skrzypce - ale w sumie motyw krawcowej, która ukrywa, że dwa lata temu wzięła przypadkowy ślub w Las Vegas i nic z tym przez tyle miesięcy nie zrobiła, wydaje się z jednej strony szokujący, a z drugiej raczej niecodzienny. Oczywiście po dwóch latach sytuacja zaczyna się komplikować - bo nagle Cal się pojawia w jej życiu i twierdzi, że powinna udawać jego żonę przed jego rodziną, bo w międzyczasie przez te lata zdążył im już pokazywać jej fotki. Wcale nie jest to dziwne, nie? Bo nawet, jak chciał, żeby odczepili się od niego i nie angażowali się w jego życie miłosne, może mógł do tego podejść trochę inaczej - w końcu jest to facet zajmujący się finansami, którego majątek jest na tyle duży, że może sobie pozwolić na wynajem prywatnego samolotu: więc może mógłby sobie pozwolić także na terapię, która nauczyłaby go stawiać odpowiednie granice w kontaktach z rodziną... Gdy po dwóch latach pojawia się twój mąż i sprawia, że twoje życie może stanąć do góry nogami - racjonalną opcją na sto procent nie jest zgodzenie się na fałszywy układ, aby załatwić sobie podpis papierów rozwodowych, które nagle jakimś cudem w sumie fajnie byłoby złożyć... "Regret Me Not" ma mnóstwo fajnych momentów: ciekawych bohaterów, znakomite opisy (nie tylko te dotyczące zbliżeń intymnych, ale nawet opisów przyrody) czy chociażby cudownie przedstawione relacje przyjacielskie. No i pies - był genialnie wykreowany i faktycznie pojawiał się przez całą fabułę, więc nie był tylko dodatkiem na kilka stron! Mimo wszystko w "Regret Me Not" zabrakło mi pewnej głębi, którą wiem, że autorka jest w stanie wydobyć - bo szczególnie jej pierwsze tytuły zostawały ze mną na długo. Tytuł, który teraz dla Was recenzuję, jest raczej przeciętny - ale z przyjemnością można się w nim zaczytywać, tyle, że już nie wzbudza tyle emocji, co by mógł, gdyby Ludka Skrzydlewska bardziej zechciała wrócić do opowieści, które tworzyła wcześniej. Rozumiem, że poruszanie popularnych motywów ma sens... Ale myślę, że oryginalność Ludki Skrzydlewskiej była jej największym atutem. I trzymam kciuki, żeby te czasy jeszcze wróciły! Tymczasem polecam "Regret Me Not" - ale podkreślam, że nie jest to moja ulubiona spośród przygód, które stworzyła autorka.