Recenzje
Andaluzja. #Travel&Style. Wydanie 2
„Andaluzja. Travel&Style” to publikacja, która pozwala zanurzyć się w niezwykłej atmosferze jednego z najbardziej fascynujących zakątków Europy, otwierając drzwi do krainy, która nie daje się zamknąć w planie podróży. Andaluzja pochłania zmysły, przyciąga kontrastami i sprawia, że już po kilku stronach pojawia się nieodparta potrzeba spakowania walizki. Autorzy zabierają czytelnika w podróż przez Andaluzję pełną światła, przestrzeni i nieustannie zmieniających się krajobrazów. Od rozgrzanych słońcem ulic i placów tętniących życiem, przez spokojne tereny oliwnych gajów i winnic, aż po szczyty Sierra Nevada. Każdy kolejny rozdział działa jak kolejny etap wyprawy, odsłaniając zupełnie inne oblicze południa Hiszpanii. To książka, która z niezwykłą lekkością prowadzi przez miejsca, w których historia pozostawiła po sobie imponujące ślady, a codzienność wciąż toczy się własnym, niespiesznym rytmem. Tutaj wschodnie inspiracje przeplatają się z europejskim dziedzictwem, a każdy zaułek, plac i panorama zdają się opowiadać własną historię. Autorzy oddają atmosferę miejsc, ich tempo, kolory i emocje. Publikacja budzi autentyczną ciekawość świata. Zachęca, by zboczyć z utartego szlaku, zatrzymać się na dłużej, usiąść przy lokalnych smakach i pozwolić sobie na odkrywanie z uważnością i bez pośpiechu. To opowieść o regionie, którego nie da się poznać wyłącznie wzrokiem - trzeba go poczuć, usłyszeć i przeżyć.
Fever Dream (Emerald Lake #1)
Historia rozgrywa się w malowniczym Emerald Lake, gdzie profesjonalny jeździec rodeo Emmett Bush zgadza się na udział w programie Ranczo Romans, by uratować rodzinną farmę przed bankructwem. Wszystko się komplikuje, gdy na planie pojawia się Julia Silva inteligentna konsultantka do spraw lokalizacji i młodsza siostra zawodowego rywala Emmetta. Po pierwsze - uwielbiam książki Elsie Silver. Po drugie - uwielbiam historie osadzone na ranczu z charyzmatycznymi kowbojami. To połączenie nie mogło więc oznaczać niczego innego niż czystą przyjemność z czytania! Autorka po raz kolejny stworzyła niesamowity klimat rancza. Do tego motyw siostry największego rywala to kolejny z jednych moich ulubionych tropów. Napięcie między Emmettem i Julią zostało świetnie poprowadzone i nie raz miałam ochotę piszczeć z emocji. Uwielbiam, gdy książka potrafi wywołać tyle uczuć, a ta zdecydowanie to zrobiła! Emmett i Julia tworzą fantastyczny duet, któremu kibicowałam od samego początku. Bardzo spodobał mi się również motyw programu Ranczo Romans. Nigdy wcześniej nie czytałam książki z takim wątkiem. Co prawda kiedyś oglądałam film oparty na podobnym pomyśle i zupełnie mnie nie przekonał, ale tutaj ten motyw został poprowadzony naprawdę świetnie. Zresztą zdecydowanie bardziej jestem fanką książek niż filmów. Nie mam tej historii absolutnie nic do zarzucenia. Dla mnie to kolejna świetna powieść Elsie Silver i już nie mogę się doczekać następnych. Kocham, kocham, kocham!
Pierwiastki Marii Skłodowskiej-Curie. Jak blask radu oświetlił drogę kobietom w świecie nauki
SET LIFE
30 lipca skończyłam czytać książkę pod tytułem "Set Life" i zdecydowanie potrzebuję na CITO drugiej części, a najlepiej jakbym dostała wszystkie od razu, żebym mogła ciągiem poznać losy Emily i Nigela. Akcja powieści osadzona jest w Cambrige, a autorka już od pierwszych rozdziałów wciąga czytelnika w świat pełen tajemnic, kłamstw i manipulacji. Jest to bardzo pochłaniająca pozycja, obok której nie można przejść obojętnie i całkiem możliwe, iż fani motywu slow burn dla niej przepadną. Bardzo podobało mi się w tej książce to, jak cała paczka przyjaciół Olivii (siostry głównej bohaterki) zżyła się z Emily i już od samego początku na swój własny sposób dbali o nią jak tylko mogli i traktowali, jakby przyjaźniła się z nimi od zawsze. Nawet Nigel (mimo że zdystansowany) nie pozwolił jej skrzywdzić, gdy była w jego pobliżu. Podczas tych 379 stron wydarzyło się wiele rzeczy, przez które nie mogłam oderwać się od lektury. Niesamowicie dobrze czytało mi się te sceny, gdy główni bohaterowie ściągali maski i po prostu w jakiś sposób otwierali się na siebie (np. moment w fontannie). Strasznie ciekawi mnie również to, co dzieje się z Victorią i jak ten wątek zostanie rozwinięty w następnych tomach, ponieważ teorie w mojej głowie nie mają końca. Jeśli chodzi o postacie drugoplanowe, to strasznie w tej części polubiłam Eliota i Melisse, ponieważ ich istnienie w tej historii to totalny hit. Eliot to po prostu Eliot i go się chyba nie da nie lubić, natomiast Melissa kupiła mnie najbardziej sceną w przymierzalni z za małą sukienką, którą Emily musiała rozcinać nożyczkami oraz (jakkolwiek to zabrzmi) swoim różowym porsche. O matulu jeszcze trochę i bym zapomniała wspomnieć o Lily, która stała się dla mnie totalną ikoną po scenie ze "złamanym" obcasem. „ Gia. Stała na końcu sali i klaskała. Powoli. Z tym swoim pieprzonym uśmieszkiem. Lily zamarła. - Ta kurwa - syknęła. Zeszła ze sceny. Nie biegła. Szła. Jak podczas misji specjalnej. Gia nawet nie zdążyła się cofnąć. Nagle usłyszeliśmy odgłos uderzenia w twarz niosący się echem po całej sali. Lily wróciła, jakby nic się nie stało, poprawiając włosy i nie zwracając uwagi na to, że wszyscy na nią patrzą. Łącznie ze zbaraniałym profesorem. - Musiałam - powiedziała chłodno. - Dla zasady. ” Muszę też wspomnieć o Tomie, który przez pewną sytuację zdobył mój szacunek, nie zważając na fakt, iż jest kierowcą ojca Emily i Olivii. A skoro już o nim mowa, to zdecydowanie ten oślizgły typ zajmuje drugie miejsce w moim rankingu najbardziej znienawidzonych bohaterów tej książki. Szczerze mówiąc, zajmowałby pierwsze, gdyby nie Hardin, którego od samego początku nie trawie. Zastanawia mnie również to jaki był cel pojawienia się pod koniec książki Tobiasa, ponieważ nie wiem czemu, ale nie kupiłam gadki o przeprosinach i jego zmianie, po prostu coś czuję, że ten typ jeszcze sporo namiesza w tej historii. Jednak dość pisania o tym, co mi się podobało i bohaterach, bo jeszcze chwila, a za spojleruje wam całą książkę. Teraz dla odmiany przejdźmy do moich „ale” wobec tej pozycji, ponieważ pomimo faktu, że historia mi się podobała, to nie ukrywam, iż nie jest ona idealna. Zacznę może od tego, że bohaterowie mieli czasami swoje odpały i włączał im się tryb rozchwianego emocjonalnie dziecka. Innym słowem tam, gdzie mogli coś normalnie powiedzieć, zwyczajnie w świecie krzyczeli. Podczas czytania wyłapałam także kilka błędów, np. „Uśmiechnęłam się pod nosem, ale już nic już nie odpisałam.”, jednakże pomimo tych pomyłek wciąż uważam, że jest to książka godna polecenia i poznania. Dlatego podsumowując, mam nadzieję, że za niedługo będę mogła przeczytać dalszą część tej historii, ponieważ to zakończenie było ciosem poniżej pasa i strasznie intryguje mnie to, co wydarzy się dalej, gdy reklamy na Polsacie dobiegną końca.
Titek poznaje przedszkole
Pierwszy dzień w przedszkolu to wielkie wydarzenie nie tylko dla dziecka, ale często także dla rodziców. „Titek poznaje przedszkole” to książka, która w ciepły i spokojny sposób pomaga oswoić ten ważny moment. Razem z Titkiem towarzyszymy bohaterowi podczas jego pierwszego dnia w nowym miejscu. Poznajemy przedszkolną salę, wspólne zabawy, nowe koleżanki i kolegów, a także emocje, które naturalnie pojawiają się podczas tak dużej zmiany. Największą zaletą tej historii jest jej autentyczność. Nie przekonuje, że wszystko od razu będzie łatwe i przyjemne. Pokazuje, że obok radości i ciekawości mogą pojawić się także tęsknota, niepewność czy drobne trudności i że wszystkie te uczucia są zupełnie normalne. Dzięki temu dziecku łatwiej zrozumieć własne emocje i przygotować się na nowe doświadczenia. Książka zachęca również do aktywnego czytania. Znajdziemy w niej pytania, krótkie zadania i zabawy, które pomagają rozpocząć rozmowę o przedszkolu i wspólnie przepracować obawy związane z adaptacją. Na końcu czekają także praktyczne wskazówki dla rodziców oraz pomysły na rytuały ułatwiające poranne rozstania. Kolorowe ilustracje, prosty język i pełen zrozumienia przekaz sprawiają, że jest to wartościowa lektura dla dzieci rozpoczynających swoją przedszkolną przygodę. To książka, która daje poczucie bezpieczeństwa i pokazuje, że każdy nowy etap można oswoić krok po kroku.