Recenzje
Akademia piłkarska #3. Turniej Mistrzów
Czy sam talent wystarczy, aby osiągnąć sukces? Leo i jego drużyna z serii „Akademia Piłkarska” przekonują się, że droga do zwycięstwa jest znacznie trudniejsza, niż mogłoby się wydawać. W książkach „Turniej Mistrzów” oraz „Walka o mistrzostwo” bohaterowie mierzą się z coraz większymi wyzwaniami. Każdy kolejny mecz wymaga od nich nie tylko umiejętności piłkarskich, ale także odwagi, wytrwałości i współpracy. Rywalizacja staje się coraz bardziej wymagająca, a stawka coraz wyższa. Dużym plusem jest również tempo akcji. Rozdziały są krótkie, dużo się dzieje i łatwo wciągnąć się w historię. Nawet osoby, które nie śledzą na co dzień piłki nożnej, mogą dobrze bawić się podczas lektury. Jeśli lubicie książki pełne emocji, rywalizacji to seria „Akademia Piłkarska” jest zdecydowanie warta uwagi. To lekka, ale jednocześnie wartościowa historia pokazująca, że do spełniania marzeń potrzeba czegoś więcej niż samego talentu.
Echo zapomnienia
Drogi Czytelniku... Pewna dziennikarka? Obecna. Paranormalny romans? Jasne. Światło i mrok? Są. Tajemnicze znamię? Jest. Koszmary? Oczywiście. Tajemnice? Pewnie. Kłamstwa? Będą. Walka? Nie obędzie się bez niej. Wątpliwości? Znajdą się. Anioły? Cóż... Demony? Tak. Lęk, fascynacja? Koniecznie. Słabości? Uhum... Między innymi właśnie to serwuje nam K.E December w swojej najnowszej książce pod tytułem „Echo zapomnienia”. Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury książki. Jest to drugi tom serii Drzewo życia. Miło było przenieść się do świata Emily, Nathaniela, Zuriela, Amy, Samuela, Lilith, Jima, Margan, Shemy, Gabriela, Raziela, Lucyfera, Amona i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Są dość dobrze wykreowani, interesujący i zróżnicowani. Czy kogoś lubię nadal? Nie, niestety nikogo, choć bardzo chciałam polubić Emily i Nathaniela. Dlaczego? Tego oczywiście nie zdradzę. W tym przypadku jest to jednak zdecydowanie plus (również nie zdradzę dlaczego). Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to nie jest prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja rozkręca się swoim tempem, mimo to cały czas coś się dzieje. Autorka nie serwuje nam emocji dużymi porcjami (no może czasami). Chwilami brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji (lecz nie do końca o nie tu chodzi), lecz nie wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Emily. Po trzecie, styl. Autorka (co mnie oczywiście nie zaskoczyło) pisze lekko i dość przyjemnie dla oka, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko (szkoda, że książka nie miała jeszcze tak z pięćdziesiąt stron i ze dwa wątki), przyjemnie i łatwo. Daję za to plusika, ale i minusika. Po czwarte, zakończenie. Naprawdę warto do niego dotrzeć, mimo iż po raz kolejny zostawia spory niedosyt, autorka znów zakończyła tę historię w takim momencie, że... Czy było zaskakujące? Cóż, mnie aż tak nie zaskoczyło... Jednak nie bardzo wyobrażam sobie, by mogło być inne. Przyznaję za nie plusika, ale i małego minusika. Powieść jest kolejną lekką lekturą do poduszki. Opowieść pokazuje, że nic nie dzieje się przypadkiem. Książka praktycznie czyta się sama. Historia naprawdę wciąga, chwilami sprawia, że chce się być częścią życia (choć momentami dość pokręconego i niebezpiecznego) naszych bohaterów. Nie chciałam opuszczać go aż do finału, przynajmniej w tym tomie. Autorce dziękuję za kolejną przygodę. :) Naprawdę fajnie spędziłam przy niej czas, lubię powieści tego typu, pisane w tym klimacie. Czekam na ciąg dalszy tej historii (mam nadzieję, że nie za długo). :) Ogólna ocena - 5/6. :) POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Fever Dream (Emerald Lake #1)
Myślałam, że Elsie Silver nie jest już w stanie niczym mnie zaskoczyć, a jednak. Fever Dream tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że ta kobieta po prostu umie pisać romanse. Kolejny raz przepadłam od pierwszych stron i naprawdę ciężko było mi odłożyć tę książkę. Tym razem trafiamy do Emerald Lake, gdzie poznajemy Emmetta - zawodowego jeźdźca byków, który w końcu zgadza się wystąpić w randkowym reality show, żeby uratować rodzinne ranczo. Problem w tym, że jego uwagę przyciąga nie żadna z uczestniczek programu, tylko Julia - kobieta pracująca przy produkcji i siostra jego największego rywala. I właśnie ta relacja kupiła mnie od samego początku. Między Emmettem i Julią czuć taką fajną chemię, a ich przekomarzanki sprawiały, że się uśmiechałam. Dodawały historii takiego luzu, który lubię. Fajnie było obserwować rodzące się między tą dwójką uczucie i z każdą kolejną sceną chciałam po prostu więcej. Ogromnym plusem był dla mnie też sam Emmett, który na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie pewnego siebie faceta, który zawsze wie, czego chce, ale z każdą kolejną stroną pokazuje nam całkiem inne oblicze. A ja bardzo lubię takich bohaterów -twardych na zewnątrz, a w środku troskliwych i gotowych zrobić wszystko dla bliskich. Uwielbiam też klimat książki i przyznam, że z miłą chęcią wróciłam na ranczo. Jest tu wszystko to, co lubię - małe miasteczko, klimatyczne ranczo i ciepła, rodzinna atmosfera. Do tego motyw reality show, o którym nie czytam zbyt często, dodał tej historii fajnego smaczku. To historia, przy której można się uśmiechnąć, wzruszyć i po prostu świetnie spędzić czas. I wiecie co? Mimo, że książka ma prawie 450 stron ja ani przez minutę się nie nudziłam. Kolejne rozdziały dosłownie same znikały i jak to zwykle bywa z twórczością Elsie Silver.. skończyło się na tym, że zarwałam nockę.. Ta książka to po prostu must have każdego fana Elsie! I idealna propozycja na ciepły, wakacyjny dzień!
Titek poznaje przedszkole
Do września jeszcze trochę czasu, ale niektórzy zaczynają adaptacje przedszkolną wcześniej. Zatem jeśli szukacie książki, która pomoże oswoić Wasze dzieci z nowym etapem, myślę, że Titek sprawdzi się idealnie. U nas, Nela chodziła już do przedszkola, ale myślę, że po wakacjach będzie musiało minąć kilka dni, zanim przypomni sobie przedszkolną rutynę, więc Titek często będzie nam towarzyszył. "Titek poznaje przedszkole" Jest niedziela, a jutro wielki dzień dla Titka - pierwszy dzień w przedszkolu. Rodzice wspierają syna, a nasz bohater, nie może doczekać się poniedziałku. Razem z mamą, pakuje do plecaka wszystko to, co potrzebne. Rano wszyscy są gotowi do wyjścia. Mama, Titek i Tosia, udają się do przedszkola. Drogę znają doskonale, delikatny stres rozładowują krokami zwierząt, a chwilę później są już na miejscu. Titek jest coraz bardziej samodzielny, ubiera kapcie, w między czasie żegna Tosię, która będzie chodzić do starszej grupy. W momencie kiedy wychodzi wychowawczyni, Titkowi robi się smutno i nie chce puścić mamy. Ostatecznie wchodzi do sali, gdzie witają go inne dzieci. Potem zwiedzają przedszkole, bawią się na placu zabaw, będzie troszkę płaczu, ale i pyszny obiad, a potem w drzwiach stanie mama! Książka w piękny i delikatny sposób, przedstawi dzieciom, jak wygląda przygotowanie do przedszkolnego dnia i cały dzień w przedszkolu. Wszystko jest dokładnie opisane, prostym językiem, a piękne ilustracje przyciągają wzrok. Titek zawsze może liczyć na wsparcie i zrozumienie najbliższych. Oczywiście mamy również pytania aktywizujące, dzięki którym mały czytelnik jeszcze mocniej poczuje więź z bohaterami. To książki, które przede wszystkim nie skreślają tego, co czuje dziecko, są wręcz przewodnikiem po emocjach i wyzwaniach, jakie czekają nasze dzieci. Tekst: Ula Młodnicka Ilustracje: Aga Waligóra Wydawnictwo: Czytalisek Wiek: 3+ Ocena: 10/10 #czytalisek #Titek #adaptacjaprzedszkolna #adaptacja #ksiazkidladzieci
Titek poznaje przedszkole
Cześć, Bohatera dzisiejszej książki doskonale znają wszyscy, którzy dzielnie odwiedzają mój profil i śledzą nasze czytelnicze polecajki. Przed Państwem Titek! Moje małe marzenie w końcu się spełniło i doczekaliśmy się części poświęconej adaptacji przedszkolnej: „Titek poznaje przedszkole”. Titek pierwszy raz idzie do przedszkola i razem z jego rodziną będziemy towarzyszyć mu tym wydarzeniu. Dlaczego tak bardzo ujęła mnie ta pozycja? Bo przeprowadza malucha (a właściwie także jego rodziców) przez ten proces krok po kroku. Mamy wspólne przygotowanie plecaka, wspólne szykowanie się do wyjścia, spacer do przedszkola i czułe pożegnanie z rodzicem, oprowadzenie po nowej Sali. Wszystkie te zabiegi realnie zmniejszają lęk przed nieznanym. Jako psycholog pracujący z dziećmi (i mama, która niejedno przedszkolne pożegnanie ma za sobą!) z pełnym przekonaniem twierdzę, że to jedna z najlepszych pozycji wspierających proces adaptacji na rynku. Oswojenie rutyny i pokazanie, co dokładnie wydarzy się po kolei, daje maluchowi ogromne poczucie przewidywalności. Jak zawsze znajdziecie tu także idealne zachowanie rodzica, który wierzy w swoje dziecko, rozumie jego emocje i wspiera w rozwoju. Także nauczyciel jest pokazany jako ten sprzyjający dziecku. Co mi się podoba, nie unikamy w tej książce trudnych emocji, jest smutek i lęk (rozstanie z mamą, przewrócenie się na placu zabaw). Cieszę się, że pokazano również dziewczynkę, która nie chce zjeść surówki i nauczycielkę, która to akceptuje. Kolejna sprawa, jak tylko zobaczycie te kolorowe ilustracje, pełne nasyconych barw, szczegółów, radosnej energii i takiego niepisanego poczucia bezpieczeństwa, to od razu poczujecie, że to wyjątkowa opowieść w świecie najmłodszych. Genialnym zabiegiem są tu też zadania, które angażują małego czytelnika. Dziecko nie tylko słucha, ale staje się aktywnym uczestnikiem historii. Mamy tu m.in. poszukiwanie czerwonego samochodzika, naśladowanie ruchów zwierząt (zobaczcie sami, jak chodzi słoń, a jak mała mrówka! ), śledzenie palcem trasy wycieczki. To świetnie rozładowuje napięcie i buduje bliskość. Na samym końcu czeka też coś dla rodziców, czyli zestaw praktycznych i bardzo empatycznych wskazówek dla rodzica, który przecież w tym szczególnym czasie również potrzebuje wsparcia i zaopiekowania swoich emocji. Pamiętajcie, że udana adaptacja nie zaczyna się na dzień przed pierwszym września. Jest to proces, który warto rozpocząć już teraz, na przykład właśnie podczas wspólnego, spokojnego czytania w domu.