Recenzje
Adicción perfecta: W cieniu obsesji
-Jesteś gotowa w jakimś stopniu mi zaufać? -To są jakieś żarty? Jesteś ostatnią osobą, której w cokolwiek wierzę. ❤️ Célia Rojas kilka lat wcześniej straciła ojca, który był policjantem. Od tego czasu mieszka sama z matką, która traktuje ją jak bankomat i darmową pomoc domową. Gdy dziewczyna traci pracę, za namową koleżanki będąc w trudnej sytuacji finansowej wybierają się na rozmowę do clubu nie wiedząc, że tym samym wkraczają w świat przestępczy a z stamtąd już nie ma drogi ucieczki. Kurcze, to naprawdę była mocna historia. Cristóbal Carrera to mężczyzna bardzo porywczy i nie cofnie się przed niczym i nikim. Od początku zdecydowanie nie dał się lubić i działał mi na nerwy. Nawet nie wiecie ile razy w myślach miałam ochotę go zamordować i nie tylko jego.😬 Do cna zepsuty cały czas bawił się uczuciami dziewczyny, wręcz jego zachowanie wpadało w obsesję a ona temu ulegała, nie wiem może nie chciała wiedzieć w nim zła, bo nawet jak on sam zaznaczył nie miał w sobie żadnych pokładów dobroci nawet dla niej. Choć książka jest romansem zdecydowanie podchodzi pod dark. Intrygi, przemoc i próba manipulacji, tego dostaniecie tutaj naprawdę dużo ale też aranżowane małżeństwo, do którego nawiązuje okładka książki. Początkowy chaos z czasem sprawił iż czytałam książkę z zapartym tchem, gdyż coraz więcej brudów wychodziło na światło dzienne. Fabuła tak wciągała, że nie pozwalała odłożyć książki chociażby na chwilę. Ja już naprawdę w pewnych momentach miałam w głowie takie no nie to znowu on, bo gdy myślałam, że wszystko się uspokoiło tak potem autorka dokładała dosłownie ognia do pieca. A gdy zbliżałam się ku końcowi moje zdziwienie sięgnęło zenitu, tak naprawdę się nie spodziewałam takiego zakończenia zwłaszcza, że już nawet zaczęłam kibicować pewnemu policjantowi🫣 Także, jeśli lubicie mocne książki ale takie naprawdę mocne, bo to nie jest lektura dla osób zwłaszcza tych wrażliwych to koniecznie sięgnijcie po ten tyłuł. 4.5/5⭐📚
Młodzi detektywi w akcji. Zagadki (prawie) kryminalne
„Młodzi detektywi w akcji. Zagadki (prawie) kryminalne” to książka, która od pierwszych stron wciąga młodych czytelników w świat tajemnic, tropów i sprytnych rozwiązań 🕵️♀️ Poznajemy trójkę przyjaciół, którzy zakładają własny Klub Detektywów i z ogromnym zaangażowaniem próbują rozwikłać różne zagadki. Od tych całkiem przyziemnych, jak zaginiony sprzęt, po bardziej tajemnicze sytuacje. W ich przygodach towarzyszy im ciocia Asia, policjantka, która w przystępny sposób pokazuje dzieciom, jak naprawdę wygląda praca śledcza. Dzieci poznają podstawy logicznego myślenia, uczą się analizować sytuacje, wyciągać wnioski i zwracać uwagę na szczegóły. Dodatkowe strony z zadaniami i wyjaśnieniami sprawiają, że czytanie staje się jeszcze bardziej angażujące. Tu naprawdę trzeba ruszyć głową! 🧠 Dużym plusem jest też poruszenie ważnych tematów, takich jak bezpieczeństwo (również w sieci) w sposób lekki i dostosowany do wieku dziecka. Całość dopełniają przyjazne ilustracje, które dodają historii uroku i humoru.
Fever Dream (Emerald Lake #1)
„Fever Dream” Elsie Silver to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Wiem, że wiele osób od dawna zachwala jej książki, a ja jakoś ciągle nie mogłam się za nie zabrać. Teraz już rozumiem, skąd tyle dobrych opinii. Czy to był romans, który od razu wskoczył do mojego TOP? Nie. Ale bawiłam się przy nim naprawdę świetnie i już wiem, że na pewno sięgnę po wcześniejsze książki Elsie Silver. Emmett Bush zgadza się wystąpić w randkowym reality show, ale wcale nie dlatego, że marzy o znalezieniu miłości. Chce zdobyć pieniądze, które pomogą uratować rodzinne ranczo. Wszystko zaczyna się komplikować, gdy na planie pojawia się Julia, konsultantka do spraw lokalizacji i jednocześnie siostra jego największego rywala. Jakby tego było mało, ich drogi już kiedyś się przecięły i żadne z nich nie zapomniało tamtego spotkania. Z każdą kolejną stroną napięcie między nimi tylko rośnie, a granica między tym, co wypada, a tym, czego naprawdę chcą, zaczyna się coraz bardziej zacierać. Bardzo podobał mi się klimat tej książki. Ranczo, rodeo, ujeżdżanie byków, małe miasteczko i randkowe reality show. To połączenie naprawdę zrobiło robotę. Sam motyw programu telewizyjnego był świetnym urozmaiceniem i sprawił, że historia miała coś więcej niż tylko romans. Bardzo lubię, kiedy autorzy wrzucają bohaterów w trochę nietypowe okoliczności i tutaj to naprawdę zagrało. Nie będę udawać, że ta książka mnie zaskoczyła. Jest dość przewidywalna i kilka razy bez problemu domyśliłam się, w jakim kierunku pójdzie fabuła. Tylko że to kompletnie mi nie przeszkadzało. Ja po prostu lubię takie historie. Lubię ten schemat, kiedy bohaterowie powoli się do siebie zbliżają, przekomarzają się, a napięcie między nimi rośnie z rozdziału na rozdział. Nie zawsze potrzebuję wielkich plot twistów. Czasem wystarczy mi dobrze poprowadzona relacja i bohaterowie, którym chce się kibicować. Bardzo polubiłam Emmetta. To jeden z tych bohaterów, których naprawdę trudno nie lubić. Julia również świetnie się sprawdziła i ani razu nie miałam ochoty przewracać oczami na jej decyzje, co w romansach wcale nie zdarza mi się tak rzadko. Za to producent programu… o matko. Dawno żadna postać mnie tak nie irytowała. Ale jeśli ktoś tutaj skradł moje serce, to zdecydowanie babcia Emmetta. Ta kobieta jest absolutnym złotem. Dziarska, bezpośrednia i jakby nie patrzeć ogromnym poczuciem humoru. Są takie dwa momenty, kiedy bierze sprawy w swoje ręce i przysięgam, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Uwielbiam takich drugoplanowych bohaterów, którzy potrafią ukraść całą scenę. Muszę też przyznać, że bardzo spodobał mi się styl Elsie Silver. Książkę czyta się lekko, dialogi brzmią naturalnie, a strony znikają w błyskawicznym tempie. Po skończeniu nie pomyślałam: “to najlepszy romans, jaki przeczytałam”. Ale pomyślałam coś równie ważnego: “chcę przeczytać kolejne książki tej autorki”. A to chyba najlepsza rekomendacja, jaką mogę wystawić po pierwszym spotkaniu z czyjąś twórczością. Jeśli szukacie lekkiego, klimatycznego romansu z fajnymi bohaterami, odrobiną zakazanego uczucia i świetnym ranczerskim klimatem, to myślę, że „Fever Dream” naprawdę może przypaść wam do gustu.
Fever Dream (Emerald Lake #1)
Ja osobiście nie jestem fanką programów rs, ale kowbojskim reality show bym nie pogardziła - taki Ranczo Romans okazał się naprawdę świetnym pomysłem na format, chociaż początkowo byłam trochę sceptyczna czy to ma szansę wypalić. Ale w wykonaniu Elsie? Złoto, lasso i diamenty. Jak ja tęskniłam za książkami autorki! Od ostatniej minęło już sporo czasu i wciąż kręci mi się w oku łezka na myśl o Chestnut Springs, ale muszę przyznać, że ta nowa seria zapowiada się obiecująco - bo skoro już pierwszy tom zgarnął max gwiazdek, to co dopiero następne? Nie mogę się doczekać. Ale najpierw troszkę o „Fever Dream” i bohaterach, którzy skradli moje serce. Emmett B. (kto wie, ten wie) to kowboj z krwi i kości (od Elsie innych nie dostaniemy!). Od zawsze czuje się czarną owcą w rodzinie, chociaż nikt z jego bliskich nie daje mu tego odczuć. A jednak on wciąż próbuje być trochę mniej… niewystarczający. I dlatego postanawia poświęcić swoje (nie tak dobre) imię, godność i wartości, biorąc udział w programie typu „Rolnik szuka żony”, ale w wersji kowbojskiej, tylko po to, aby zarobić mnóstwo pieniędzy. Pieniędzy, których jego rodzina potrzebuje, aby nie zbankrutować i aby nie musieć każdego dnia martwić się o przyszłość rancza. Pieniędzy, za które jego dziadkowie będą w stanie utrzymać farmę, stajnie i zwierzęta. Pieniędzy, które w tym momencie są ważniejsze niż wszystko inne. Emmett nie zastanawia się długo nad podpisaniem kontraktu, który przez najbliższe tygodnie wywróci jego spokojne życie do góry nogami i zmusi do odgrywania roli mężczyzny zainteresowanego randkowaniem i znalezieniem miłości swojego życia. Nawet jej nie szukał. Nie łudził się więc, że odnajdzie ją wśród kilkunastu kandydatek, które przed kamerami będą starały się zdobyć jego serce. I w zasadzie… miał rację. A jednocześnie jej nie miał. Bo uczucie, przed którym tak uparcie się bronił, pojawiło się niespodziewanie na planie filmowym. Ale nie do jednej z kobiet, którą miał wybrać, tylko… do jednej z producentek programu. Julii. Nie tak całkiem obcej, bo w przeszłości połączył ich już jeden epizod, o którym ona chciałaby zapomnieć. Nie tak całkiem w zasięgu, bo to siostra jego największego rywala. A mimo to… „Potrzebowałem tego. Potrzebowałem jej. Żeby poczuć… nas.” Jakie to było cudowne! Kocham książki Elsie za to, że nawet z pozoru najprostsza historia potrafi mocno poruszyć i chwycić za serce. W jej powieściach jest tak mnóstwo emocji przez to, że każdy z bohaterów ma swój bagaż i walczy z własnymi demonami z przeszłości. Tym razem to Julia była bardziej poturbowana przez życie, ale na szczęście odnalazła swojego kowbojskiego Romeo i choć trochę to trwało, to droga do ich miłości była takim plasterkiem na moje serce. I okej, było tu kilka dram, ale większość pod publiczkę - pamiętajmy, że fabuła to kręcenie miłosnego reality show - więc nie martwiłam się o ostateczne wybory bohaterów. Ufam Elsie, wybierając jej książki i ani razu się jeszcze nie zawiodłam. To naprawdę mega komfortowa, bardzo emocjonalna i pełna pięknych momentów historia. No i wiadomo, że ta łezka w oku się zakręci i to nie jeden raz. „ - Myślałem, że dam radę. Myślałem, że to nie będzie miało znaczenia, a potem… - Poznałeś kogoś, kto ma znaczenie.” W ranczerskich romansach, szczególnie tych od Elsie Silver, kocham klimat małego miasteczka i to, jak ogromne znaczenie w życiu bohaterów odgrywa rodzina. Relacja Emmetta z dziadkami i rodzeństwem urzekła mnie niemal tak samo, jak ta z Julią, a jego gotowość do poświęcenia dla dobra bliskich rozłożyła mnie na łopatki. Autorka potrafi pisać męskie postaci, bo chociaż ci kowboje mają sporo wad, to jednocześnie są w tym tak idealni i traktują swoje kobiety z tak ogromnym szacunkiem, że kapelusze z głów. Tylko kowbojskie zostają (kto wie, ten wie). I co tu dużo mówić? Jestem w miłości, bo to kolejny kowbojski romans od Elsie, który przeżywałam całą sobą - na zmianę śmiejąc się i płacząc, a przy tym wzdychając do ujeżdżacza byków razem z Julią. Wybierzcie się na to niezapomniane rodeo do Emerald Lake i przeżyjcie przygodę życia - ja już czekam na następną, bo… coś mi mówi, że szykuje się fajny age gap z profesorkiem (a jak nie w drugiej, to pewnie w trzeciej części?) Czytajcie kochani, bo to jedna z tych książek, które nie powinny stać zbyt długo na półce!