Recenzje
Riley Thorn i trup w ogrodzie
Lucy Score po raz kolejny udowodniła mi, że potrafi stworzyć historię, przy której nie da się nudzić ani przez chwilę. „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to książka, która ma w sobie wszystko to, za co uwielbiam tę serię: świetny humor, sympatycznie chaotycznych bohaterów, zagadkę kryminalną, odrobinę romansu, absurdalne sytuacje i ten charakterystyczny styl autorki, który sprawia, że przez kolejne strony po prostu się płynie. Muszę od razu przyznać, że uwielbiam pióro Lucy Score. Ma w sobie coś niesamowicie lekkiego, błyskotliwego i uzależniającego. Jej książki czyta się z ogromną przyjemnością, bo nawet kiedy w fabule pojawia się trup, groźby i niebezpieczeństwo, autorka potrafi podać to w taki sposób, że zamiast ciężkiej atmosfery dostajemy mieszankę napięcia, humoru i totalnego szaleństwa. I właśnie to najbardziej lubię w Riley Thorn tutaj kryminał nie jest ponury, a romans nie jest przesłodzony. Wszystko jest doskonale wyważone. Tym razem Riley znów zostaje wciągnięta w sytuację, w której absolutnie nie chciałaby się znaleźć. Dzień, który miał zacząć się przyjemnie, od urodzin Nicka, tortu i szampana, szybko zamienia się w kolejne zamieszanie, kiedy pojawia się Griffin Gentry, były mąż Riley. I już samo jego wejście do historii zapowiada katastrofę. Griffin jest narcystycznym celebrytą i człowiekiem, którego trudno polubić, ale jednocześnie jego obecność wprowadza do fabuły mnóstwo komizmu. Kiedy twierdzi, że ktoś chce go zamordować, trudno traktować go zupełnie poważnie, ale oczywiście sprawa szybko okazuje się bardziej skomplikowana, niż wszyscy zakładali. Bardzo podobało mi się to, jak autorka buduje chaos wokół tej zagadki. W ogrodzie pojawiają się tajemnicze zwłoki, lista podejrzanych robi się coraz dłuższa, a do śledztwa zostają wciągnięci niemal wszyscy, nawet emeryci i renciści tymczasowo mieszkający u Riley i Nicka. Brzmi absurdalnie? Tak. I właśnie dlatego działa tak dobrze. Ta książka ma w sobie cudowną energię komedii kryminalnej, w której każdy bohater dokłada swoje trzy grosze, a sytuacja z każdą stroną wymyka się spod kontroli coraz bardziej. Największym atutem tej historii jest dla mnie humor. Lucy Score naprawdę ma talent do pisania dialogów i scen, które potrafią rozbawić w najmniej spodziewanym momencie. To nie jest humor wymuszony ani taki, który pojawia się tylko po to, żeby się uśmiechnąć. On wynika z charakterów bohaterów, z ich relacji, z absurdalnych zbiegów okoliczności i z tego, jak bardzo Riley próbuje zachować resztki normalności w życiu, które normalne już dawno przestało być. Czytając, miałam wrażenie, że autorka doskonale bawi się własną historią i ta zabawa udziela się czytelnikowi. Riley jest bohaterką, którą bardzo łatwo polubić. Ma dar jasnowidzenia, ale nie jest przedstawiona jak niedostępna, tajemnicza wybranka losu. Wręcz przeciwnie jest zabawna, czasem zagubiona, czasem zmęczona tym całym paranormalnym zamieszaniem, ale przy tym bardzo ludzka. To właśnie sprawia, że tak dobrze się ją czyta. Jej życie jest kompletnie nieprzewidywalne, a ona sama musi mierzyć się nie tylko z zagadką morderstwa, ale też z ludźmi, którzy nieustannie wprowadzają zamęt do jej codzienności. Nick Santiago również wypada świetnie. Uwielbiam jego dynamikę z Riley ich relacja ma w sobie chemię, czułość, ale też dużo przekomarzania i humoru. Nick jako prywatny detektyw próbuje zachować profesjonalizm, ale przy Riley i całej tej ekipie jest to chyba niemożliwe. Bardzo lubię, że ich związek nie jest tylko dodatkiem do fabuły. On naprawdę nadaje tej historii ciepła i emocji, a jednocześnie nie przytłacza wątku kryminalnego. Na plus zasługują też postacie drugoplanowe. W tej serii mam wrażenie, że nawet bohaterowie pojawiający się na chwilę potrafią zapaść w pamięć. Penny, Griffin, starsi mieszkańcy domu Riley i Nicka każdy z nich wnosi coś swojego, coś świeżego. Czasem jest to zamieszanie, czasem absurd, czasem przezabawny komentarz, ale dzięki temu świat przedstawiony wydaje się pełny życia. To nie jest historia oparta wyłącznie na głównej parze. To cała galeria ekscentrycznych osób, które razem tworzą wyjątkowy klimat. Sama zagadka kryminalna jest lekka, ale wciągająca. Nie powiedziałabym, że to mroczny kryminał, który ma przytłoczyć czytelnika ciężką atmosferą. To raczej historia, która ma bawić, intrygować i sprawić, że chcemy wiedzieć, kto stoi za całym zamieszaniem. I w tej roli sprawdza się bardzo dobrze. Lucy Score umiejętnie miesza elementy komedii, romansu, paranormalnych zdolności i śledztwa, dzięki czemu książka ma szybkie tempo i trudno ją odłożyć. Podoba mi się też to, że autorka nie zapomina o absurdzie całej sytuacji. Riley jest jasnowidzką, jej były mąż pojawia się z dramatycznym problemem, w ogrodzie zostają znalezione zwłoki, a dookoła kręci się grupa ludzi, którzy zamiast uspokajać sytuację, tylko ją zaogniają. To mogłoby być zbyt przerysowane, ale u Lucy Score działa, bo ona dokładnie wie, jaki ton chce nadać tej historii. Nie udaje poważniejszej, niż jest. To książka, która ma dawać frajdę i daje jej naprawdę dużo. Dla mnie „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to idealna lektura na moment, kiedy chcę przeczytać coś lekkiego, zabawnego, ale jednocześnie z fabułą, która wciąga. To nie jest zwykły romans ani klasyczny kryminał. To mieszanka gatunków, w której najważniejsza jest rozrywka, świetni bohaterowie i humor. A Lucy Score robi to po prostu znakomicie. Jeśli ktoś zna wcześniejsze tomy serii, myślę, że będzie zachwycony powrotem do Riley i Nicka. A jeśli ktoś dopiero rozważa sięgnięcie po tę serię, to zdecydowanie warto zacząć od początku, żeby lepiej zrozumieć bohaterów i ich relacje. Ja po tej książce tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że Lucy Score jest jedną z tych autorek, po które sięgam w ciemno. Jej styl, lekkość, humor i umiejętność tworzenia bohaterów, których naprawdę chce się śledzić, są dla mnie ogromnym atutem.
Riley Thorn i trup w ogrodzie
📚 „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to już czwarta część przygód niezwykłej jasnowidzki, która zdecydowanie nie może narzekać na nudę. Riley ponownie zostaje wciągnięta w sprawę kryminalną, a tym razem tajemnica zaczyna się od… trupa znalezionego w ogrodzie. Wraz z Nickiem, swoim ukochanym i partnerem w rozwiązywaniu zagadek, próbuje rozwikłać kolejną sprawę, która oczywiście szybko okazuje się dużo bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. 😄 Muszę przyznać, że potrzebowałam kilku rozdziałów, żeby w pełni polubić się z piórem autorki i tym specyficznym klimatem tej serii. Lucy Score ma bardzo charakterystyczny styl, a humor w tej książce jest naprawdę wyjątkowy. Momentami absurdalny, mocno przerysowany i zdecydowanie trzeba dać się porwać tej konwencji, żeby w pełni docenić jej urok. ✨ W tej historii właściwie każdy bohater jest na swój sposób specyficzny. Mamy Riley, która dzięki swoim zdolnościom widzi i wyczuwa więcej niż inni, mamy Nicka, który idealnie odnajduje się u jej boku, ale mamy też całą galerię niezwykle barwnych postaci drugoplanowych. Szczególnie starsi sąsiedzi Riley potrafią wywołać uśmiech i sprawiają, że ta seria ma swój niepowtarzalny klimat. Momentami można odnieść wrażenie, że każdy tutaj ma własny zestaw dziwactw, ale właśnie ta ekscentryczność jest jednym z elementów, które wyróżniają tę historię. 🔎 Bardzo lubię takie komedie kryminalne, w których zagadka jest równie ważna jak humor i relacje między bohaterami. Swego czasu byłam ogromną fanką serii o Aurorze Teagarden autorstwa Charlaine Harris (być może kojarzycie tę autorkę również z książek o Sookie Stackhouse, na podstawie których powstał serial „Czysta krew” od HBO), dlatego ten gatunek zawsze przyciąga moją uwagę. 💛 „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to lekka, zabawna i pełna absurdalnych sytuacji historia, która nie próbuje być mrocznym kryminałem, tylko przede wszystkim dostarczyć czytelnikowi dobrej rozrywki. To książka dla osób, które lubią nietypowych bohaterów, specyficzny humor i kryminalne zagadki podane w bardzo nieoczywisty sposób.
Śmiertelna królowa
𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀 - współpraca recenzencka 𐙚 𝐭𝐲𝐭𝐮𝐥: śmiertelna królowa 🕯️ 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚: D.A Bereta 𝐰𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨: beya 𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚: 5/5 ⭐️ • Ostatnio bardzo rzadko sięgałam po fantastykę, ponieważ każda z nich wciągała mnie w zastój.. Jednak dzięki Calvii i Natanowi przypomniałam sobie jak bardzo kocham ten gatunek oraz jak dużo mnie omija. Z ręką na sercu - „Śmiertelna królowa” to nie tylko najlepsza książka tego roku, to jest najlepsza fantastyka jaką w życiu przeczytałam. I swear - Daga rozwaliłaś system! • Bez dwóch zdań muszę pochwalić Dagmarę, jej styl pisania jest tak wciągający i przyjeeemny. Myślę, że łatwo można to stwierdzić po tym jak ostatnie 200 stron pochłonęłam w jeden dzień.. dosłownie POCHŁONĘŁAM 🙏🏻 Uwielbiam, że autorka ma tak dużą wiedzę na temat wampirów. Dzięki temu wspaniale poznawało mi się mieszkańców Ivecty, w tym królewską dynastię. • Autorka uraczyła nas angażującą fabułą oraz magicznym klimatem królewskiego dworu. Odnoszę wrażenie, że każdy aspekt w tej książce ma sens - fabuła, pióro Dagi oraz główne wątki i motywy doskonale się zazębiają tworząc spójną harmonię. • Jednym z moich ulubionych bohaterów zdecydowanie został Dymitr! No przysięgam, jego humor oraz sposób bycia porwał mnie już od pierwszej strony. Główna bohaterka natomiast to ikona, dosłownie. Uwielbiam jej energię, siłę oraz to jaka jest zdeterminowana! Pomimo wielu przeszkód oraz trudnych momentów, widać było jej chęć walki i żywiołowy charakter. W szczególności podobały mi się sytuacje gdy Calvia jako jedyna potrafiła uspokoić temperament Imdis ✨ • Ta historia to istny MASTERPICE. Nawet jakbym chciała, nie miałabym się do czego w niej przyczepić.. co najwyżej do tego, że nie mam od razu pod ręką kolejnego tomu 🤓 • „Śmiertelna królowa” to doskonała pozycja dla osób kochających fantastykę (a w szczególności wampiry 🤭), motyw aranżowanego małżeństwa oraz slow burn! Calvia oraz Natan już od pierwszej strony wciągną was w świat Ivecty i gwarantuję, że do ostatnich stron się nie oderwiecie.. Ja kompletnie w tej historii przepadłam i myślę, że z wami będzie podobnie!
Titek i kłótnia z Tosią
Codzienne problemy zamknięte w małych książeczkach 🥰. Jak my uwielbiamy książki, dzięki którym codzienne problemy stają się łatwiejsze do rozwiązania. Tym bardziej, że znacznie łatwiej przekazać coś naszym pociechom właśnie wtedy, gdy nie targają nimi silne emocje i są w stanie spojrzeć na sprawę z odpowiedniej perspektywy. Jeśli ktoś ma rodzeństwo to wie, że nawet najbardziej zgodne rodzeństwo co jakiś czas będzie się kłócić. Tosia i Titek także tego doświadczyli, a wszystko przez taką samą kredkę jaką oboje chcieli używać. Okazuje się, że każde dziecko faktycznie potrzebuje kredki, ale jest sposób dzieki któremu każde z nich będzie usatysfakcjonowane. A czy wyjście na plan zabaw nie może się zmienić w ciężki dzień? Wyobraźcie sobie, że nie zabraliście czegoś, co było Waszemu dziecku niezbędne w tym miejscu. A może wolicie pomyśleć o reakcji naszych dzieci kiedy chcemy już iść z placu zabaw? Na szczęście tata Titka ma na to sposoby i być może dzięki nim Wy także będziecie lepiej radzili sobie w takich sytuacjach.
Titek poznaje przedszkole
Czy Twoje dziecko czeka w tym roku rozpoczęcie przedszkolnej przygody? Adaptacja może okazać się prawdziwym wyzwaniem. Warto już teraz, w okresie wakacyjnym wprowadzać malucha w ten temat. Z pomocą może przyjść najnowsza część z serii o Titku autorstwa Uli Młodnickiej z ilustracjami Agi Waligóry. „Titek poznaje przedszkole” w przystępny sposób przestawi, jak to wszystko wygląda. Oczywistym jest, że u malucha może pojawić się lęk spowodowany rozstaniem z rodzicem na dłuższy czas i wejście w nowe otoczenie. Titek też troszkę się obawiał, ale z drugiej strony… :) Przecież w przedszkolu może nas spotkać tyle ciekawych przygód! Seria o Titku w naturalny dla dziecka sposób poruszy sprawy emocji i uczuć. Przeżyjcie razem z Titkiem pierwszy dzień w przedszkolu! Autorki stopniowo wprowadzą Małego Czytelnika w nową sytuację, zapoznają z organizacją przedszkola. Na końcu książki rodzice znajdą cenne wskazówki dotyczące adaptacji przedszkolnej. Niezwykle ważne jest, aby pamiętać o wsparciu i pozytywnych komunikatach oraz o tym, by nie przedłużać rozstania z dzieckiem i nie porównywać go do innych. Każdy przedszkolak może przeżywać ten czas na swój sposób. Zadaniem dorosłych jest stać na straży wsparcia 💚 A czy Wy już poznaliście Titka?