ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Czarne dziury. Klucz do zrozumienia Wszechświata

Na początek kilka słów o autorce. Becky Smethurst, znana w mediach jako „Dr. Becky” (warto zajrzeć na jej kanał na YouTube), jest brytyjską astrofizyczką. Jest młoda, ambitna i bardzo aktywna zarówno w świecie naukowym, jak też popularyzatorskim. W bardzo ciekawy sposób dzieli się wiedzą o bardzo trudnej tematyce, przedstawiając skomplikowane kwestie w sposób, który trafia do wszystkich. Recenzowana książka jest napisana bardzo żywym językiem, nie epatuje naukowymi sformułowaniami, dlatego jestem pewien, że zrozumie ją praktycznie każdy. Dodam, że jest naprawdę wciągająca. Ktoś po przeczytaniu mógłby zauważyć: no chwila, książka niby traktuje o czarnych dziurach, a opowieść o nich w zasadzie zaczyna się w połowie. Ano właśnie – dlatego tak mi się spodobała. Nim zajmiemy się naprawdę trudnym tematem, warto się przygotować. Nikt nie gra koncertu fortepianowego Czajkowskiego, nie przećwiczywszy nut, gam, akordów i pasaży. Autorka bardzo sensownie zaczyna właśnie od astrofizycznych nut i gam. W pierwszych rozdziałach opisuje szczegółowo i bardzo interesująco tematy czysto fizyczne – jak się bada widma światła, na czym polega wszechobecna w analizach astrofizyków spektroskopia. Sporo dowiemy się np. o pracach Josepha Fraunhofera, wybitnego fizyka i astronoma z XIX w., wynalazcy spektroskopu i pierwszego człowieka, który badał widma gwiazd. Jego nazwisko uwieczniono w liniach absorpcyjnych znanych dziś jako linie Fraunhofera. Są to swoiste kosmiczne odciski palców, ujawniające pierwiastki obecne w dalekich obiektach. I tu można się uśmiechnąć, wspominając wielkiego francuskiego filozofa, Augusta Comte’a, który dokładnie w tym samym czasie pisał, że możemy podziwiać gwiazdy, ale nigdy nie poznamy ich składu chemicznego ani struktury. No cóż, są rzeczy na niebie i Ziemi, o których się filozofom nie śniło, parafrazując nieco to, co pisał 200 lat wcześniej Szekspir w „Hamlecie”. Po opisie podstaw autorka w skrócie opowiada o tym, jak jest badane niebo i jak astronomowie, a szczególnie astrofizycy, zbierają dane, które potem wykorzystują do tworzenia i późniejszej weryfikacji modeli zjawisk kosmicznych. Są to trudne tematy, ale tutaj wszystko jest przedstawione bardzo klarownie, często z humorem, bez wchodzenia w niepotrzebne szczegóły. Mając już dość solidne podstawy fizyczne, można się wreszcie zanurzyć w tajemniczy świat czarnych dziur. Tu autorka porusza się dokładnie w swojej tematyce. Przedstawia koncepcję czarnych dziur – od rozważań czysto teoretycznych do współczesnych badań astrofizycznych, w których dr Becky bierze udział. Prostuje niektóre mity o czarnych dziurach, uparcie krążące w mediach. Bardzo ciekawie opisuje wymykające się ludzkiej wyobraźni supermasywne czarne dziury – mają one masy nawet milionów (a być może miliardów) naszych Słońc, ale ich gęstość jest mniejsza niż gęstość wody(!). Bardzo obrazowo opowiada o tym, co by się stało, gdyby człowiek znalazł się w pobliżu czarnej dziury (słynna spaghettizacja). Opisuje też kosmiczne efekty zderzeń czarnych dziur, które skutkują powstawaniem fal grawitacyjnych. Ich istnienie przewidywał już Einstein, ale zostały odkryte doświadczalnie dopiero w XXI wieku. Niesamowicie ciekawe tematy przedstawione w bardzo przystępny sposób. Dla porządku chciałbym tylko zwrócić uwagę na drobne nieścisłości, które napotkałem w tekście. „Te ciemne nazywa się liniami metali, ponieważ astronomowie klasyfikują każdy pierwiastek cięższy od wodoru jako „metal”, ku wielkiemu rozgoryczeniu chemików”. No nie, oprócz wodoru hel też jest w astronomii niemetalem. Podpis pod diagramem Hertzsprunga-Russela: „Gwiazdy ciągu głównego – czyli te, w których zachodzi synteza wodoru”. Nieco dziwnie to brzmi, ponieważ chodzi o syntezę jąder helu z wodoru, a nie syntezę wodoru. Mówimy przecież np. o syntezie amoniaku z wodoru i azotu – syntetyzujemy produkt, a nie substrat. „Promieniowanie alfa składa się z cząstek o ładunku dwukrotnie większym niż ładunek atomu wodoru”. Nieprecyzyjne, ponieważ atom wodoru jest elektrycznie obojętny, ładunek ma jądro wodoru, czyli proton. „Po pozostawieniu na kliszy fotograficznej dwóch monet spostrzegł, że pojawiły się na niej dwa ciemne okręgi”. Wydaje się, że raczej chodzi o koła – okrąg to tylko brzeg koła. „Znając prędkość światła, można obliczyć odległość, jaką przebył laser w obie strony”. Laser się nie porusza, tu chodzi o promień światła lasera. Podkreślam, że to tylko kilka drobiazgów. Książka jest przełożona naprawdę doskonale (tłumaczka: Amata Jo Papaj), a trzeba pamiętać, że tematyka ta nie należy do najłatwiejszych. I jeszcze taka uwaga na marginesie. W wielu miejscach znajdziemy odniesienia autorki do Taylor Swift, bardzo popularnej piosenkarki młodego pokolenia. Od razu przyznam – kompletnie nie znam jej twórczości, jestem o kilka dekad starszy. Gdyby były jakieś cytaty z Leonarda Cohena, Beatlesów czy Procol Harum, pewnie bym je od razu wyłapał. No cóż… Ale są też cytaty z genialnych książek Douglasa Adamsa, którego uwielbiam. W sumie dość naturalnie brzmią one w tekście astrofizyczki. Któż tak doskonale jak Adams opisywał wielkość Kosmosu? Reasumując: książkę mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, szczególnie miłośnikom astronomii. Po lekturze zupełnie inaczej spojrzą na niezwykłe zjawisko, jakim są czarne dziury.
portal popularnonaukowy Dworniczak Mirosław

Fake Closeness

💗! fake dating to nie jest mój ulubiony motyw, jednak zdecydowanie podobał mi się w tej historii bardziej niż zwykle! Autorka genialnie wprowadza nas w relację głównych bohaterów, a dzięki narracji nie tylko ze strony Sophii wiemy, co czują obie postacie. zdecydowanie do gustu przypadła mi postać drugoplanowa- Roman😅. Jego fascynacja grobami..Przysięgam cudo!! zdecydowanie minusem dla mnie było to, że nie potrafiłam się w historię wciągnąć😭. Próbowałam nawet się zmusić do przeczytania 100 stron na jednym posiedzeniu, jednak byłam po prostu znudzona💔. wątek zaburzeń odżywiania w historii jest zdecydowanie czymś na plus. Autorka genialnie sobie z tym poradziła i świetnie podkreśliła jak duży ten problem jest, powinno powstać więcej książek z takimi wątkami- opisanymi oczywiście w prawidłowy sposób. troche fabuły: Sophie i Asher od dawna ze sobą rywalizują, jednak przez komplikacje Sophie musi się zgodzić na układ z Asherem- udawany związek. Układ który ma być na pokaz nie skończy się tylko na 'pokazie' podsumowując: zdecydowanie jest to pozycja warta przeczytania i gdyby nie to że z nieznanych przyczyn nie mogłam się wciągnąć, to moja ocena byłaby wyższa. Polecam!!💚 𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚:3.5/5⭐

@zabookowa_na Ryńczuk Aleksandra

Prędzej piekło zamarznie

𝐏𝐑𝐄𝐃𝐙𝐄𝐉 𝐏𝐈𝐄𝐊𝐋𝐎 𝐙𝐀𝐌𝐀𝐑𝐙𝐍𝐈𝐄 ⭐| 4/5 📜| 400 📚| Wydawnictwo BeYa 🎨| 5/5 ✍🏼| Ludka Skrzydlewska ❝ - Prędzej piekło zamarznie, niż kiedykolwiek dojdę z tobą do porozumienia - syczy. - Jasne? Uśmiecham się szyderczo. - Jeszcze zobaczymy, bałwanku - odpowiadam protekcjonalnie…❞ ༺recenzja༻ ~ „Prędzej piekło zamarznie” to bajecznie zimowy romans, w którym magia świąt naprawdę potrafi zdziałać cuda. To opowieść pełna ciepła, humoru i emocji, idealna na długie chłodne wieczory. Mari. Marigold Price, to urocza i pełna energii dziewczyna, która wraz ze swoją macochą Lizzie prowadzi uroczy pensjonat w małym górskim miasteczku w stanie Kolorado. Po śmierci ojca robi wszystko, by poradzić sobie z żałobą i udowodnić zarówno sobie, jak i innym, że jest w stanie stawić czoła każdemu wyzwaniu. Jej poukładane życie zmienia się jednak diametralnie, gdy w Silver Springs ponownie pojawia się ktoś z przeszłości, kto wywraca jej codzienność do góry nogami… Saint. Saint Ashford jest biologicznym synem Lizzie, a jednocześnie byłym najlepszym przyjacielem Mari. Po latach wraca do miasteczka jako inwestor, którego celem jest przekształcenie spokojnego Silver Springs w kolejne Aspen. Jego pomysł wywołuje spore poruszenie wśród Mari i mieszkańców, którzy nie są nim zachwyceni… Mężczyzna stara się przekonać wszystkich do swojej wizji, ale im bardziej się angażuje, tym silniejszy napotyka sprzeciw, czym nie jest zachwycony. W całym tym zamieszaniu między nim a Mari ponownie rozpalają się dawne uczucia, które nigdy tak naprawdę nie wygasły, a ich relacja zaczyna powoli skręcać w stronę, której oboje się nie spodziewali. Atmosfera książki jest nie tylko świąteczna, ale też zabawna, momentami namiętna oraz niezwykle przytulna, dająca poczucie komfortu, a także „otulenia”. Wątek małego miasteczka został świetnie oddany, a jego klimat czuć od pierwszych stron, co sprawia, że Silver Springs staje się miejscem, do którego chce się wracać… i to nie raz. Relacja Mari i Sainta jest pełna napięcia, niewypowiedzianych słów oraz emocji. Łączy ich wspólna przeszłość, przez co każda rozmowa oraz każde spotkanie niosą ze sobą ciężar dawnych chwil. Z jednej strony próbują utrzymać dystans, skupiając się na teraźniejszości, z drugiej wystarczy drobny gest, spojrzenie czy wspomnienie, by powróciło to, co kiedyś ich łączyło. „Prędzej piekło zamarznie” to świąteczny romans w stylu Hallmarka. Małe miasteczko, zima i dawne uczucia, które wracają w najmniej spodziewanym momencie. To lekka, otulająca historia, która nie udaje niczego więcej niż jest: ma być ciepło, emocjonalnie, a też trochę przewidywalnie, ale właśnie w tym tkwi cały urok. Jeśli lubicie takie zimowe comfort story, które czyta się z uśmiechem, to zdecydowanie jest to książka dla Was! miłego dnia!☃  🩵

jul1ebooks Prelich Jula

Riley Thorn i trup w ogrodzie

„Riley Thorn i trup w ogrodzie” Lucy Score to czwarty tom serii o jasnowidzącej Riley, która znów pakuje się w kłopoty po uszy. I wiecie co? Kocham to! Pierwsze wrażenie? Zwariowana, lekka i przezabawna komedia kryminalna, która czyści głowę lepiej niż niejedna terapia. To książka, którą chce się czytać z uśmiechem na twarzy, najlepiej z kawą w ręku podczas leniwego popołudnia. Co się dzieje w fabule? Riley obchodzi urodziny swojego chłopaka, detektywa Nicka, gdy nagle w progu staje jej były mąż - narcystyczny celebryta Griffin Gentry. Błaga o ochronę przed zamachem na swoje życie, a sprawę komplikuje trup w ogrodzie. Do akcji wkracza cała plejada barwnych postaci - emeryci, ekscentryczna rodzinka Riley i ogromny, niesforny pies Burt. Chaos goni chaos, a lista podejrzanych rośnie w zastraszającym tempie. To istny trzystustronicowy rollercoaster! Bohaterowie i emocje? Riley to bohaterka pełna chaosu, która nie do końca radzi sobie ze swoim darem jasnowidzenia. Nick Santiago to z kolei przystojny, opiekuńczy detektyw z poczuciem humoru. Ich relacja iskrzy, a dialogi są ostre, dynamiczne i momentami absurdalne. Emocje? Przede wszystkim śmiech i czysta radocha, choć momentami fabuła pędzi tak szybko, że brakuje chwili na głębsze refleksje. Tempo akcji i styl pisania? Akcja gna do przodu jak szalona - nie ma tu czasu na nudę. Styl Lucy Score to lekkość, błyskotliwe dialogi i wyraziste, przerysowane postacie. Wszystko jest tu wyolbrzymione, zwariowane i podane z dystansem - idealne, gdy chcecie się oderwać od codzienności. Dla kogo jest ta książka? Dla wszystkich, którzy szukają lekkiej, niezobowiązującej historii z kryminalną zagadką, solidną dawką humoru i odrobiną romansu. To świetna odskocznia po ciężkim dniu. Jeśli lubicie książki, w których bohaterowie pakują się w coraz większe tarapaty, a całość czyta się samoistnie - to trafiliście w dziesiątkę. Świetna, szalona i momentami pokręcona historia, która gwarantuje dobrą zabawę. Dajcie się porwać temu chaosowi! Moja ocena: 8/10 🌟 A Wy, znacie już tę serię? Który tom Waszym zdaniem jest najlepszy? Dajcie znać w komentarzach! 📖👇 #LucyScore #RileyThorn #TrupWOgrodzie #WydawnictwoEditioRed #brunettebooks #komediakryminalna #romanszhumorem #literaturawkobiet #lekkalektura #czystagłowa #książkaześmiechem #mustread #czytambolubię

Brunette Books Walota Kamila

Sprzedana diabłu. Królowie mafii #1

Ocena: 3,5/⭐⭐⭐⭐⭐ „Sprzedana diabłu” to romans mafijny opowiadający historię Vittorii, która zostaje zdradzona przez własnego brata i oddana w ramach spłaty długu bezwzględnemu bossowi nowojorskiej mafii, Angelo Rizzo. Fabuła opiera się na motywach aranżowanego małżeństwa, niebezpiecznego świata mafii i rodzącego się uczucia między głównymi bohaterami. Książkę czyta się szybko i lekko, a autorka potrafi budować napięcie oraz utrzymać zainteresowanie czytelnika. Chemia między bohaterami jest wyraźna, a świat mafii dodaje historii klimatu. Niestety fabuła jest dość schematyczna i opiera się na dobrze znanych motywach romansów mafijnych, przez co wiele wydarzeń można przewidzieć. Brakuje też większych zaskoczeń, które wyróżniłyby tę historię na tle podobnych książek. Mimo tego „Sprzedana diabłu” to przyjemna książka dla fanów romansów mafijnych. #recenzjaksiązki #editiored #bookish #ksiazkary

Mustelshie Czyż Marzena