Recenzje
Emisariusz. Powieść z Uniwersum gry Chernobylite
Nie ukrywam, że opis „Emisariusza” od razu przyciągnął moją uwagę. Multiwersum, podróże między rzeczywistościami, tajne misje i Czarnobyl w zupełnie nowym wydaniu? Brzmiało to na tyle ciekawie, że po prostu musiałam sprawdzić, co autor z tego stworzył. I szczerze? Naprawdę dobrze bawiłam się podczas czytania. Już od pierwszych rozdziałów było widać, że autor miał konkretny pomysł na ten świat i bardzo dobrze go przemyślał. Mimo że uniwersum jest naprawdę rozbudowane, ani przez chwilę nie czułam się przytłoczona ilością informacji. Wszystko było wyjaśniane stopniowo, dzięki czemu zamiast się gubić, miałam coraz większą ochotę odkrywać kolejne elementy tej historii. Bardzo lubię, kiedy autor potrafi stworzyć świat, do którego czytelnik naprawdę chce wejść, i tutaj zdecydowanie tak było. Bardzo spodobał mi się też główny bohater. Adam od początku wzbudził moją sympatię i z zainteresowaniem śledziłam jego historię. To nie jest postać, która wszystko robi idealnie i zawsze wie, co powinna zrobić. Ma swoje doświadczenia, swoje rozterki i momenty zwątpienia, dzięki czemu wydaje się naprawdę ludzki. Zdecydowanie łatwiej było mi kibicować komuś takiemu niż kolejnemu bohaterowi bez żadnych wad. Ogromnym plusem była dla mnie również sama fabuła. Bardzo podobało mi się to, że autor nie skupił się wyłącznie na akcji. Oczywiście dzieje się tutaj naprawdę sporo i nie można narzekać na nudę, ale jednocześnie znalazło się miejsce na lepsze poznanie bohaterów i całego świata. Dzięki temu wszystko było dużo bardziej angażujące i po prostu miało sens. Motyw multiwersum został pokazany naprawdę ciekawie. Często w takich książkach łatwo się pogubić, bo autorzy wrzucają mnóstwo skomplikowanych zasad i nazw. Tutaj kompletnie tego nie odczułam. Wszystko było przedstawione w taki sposób, że z każdą kolejną stroną coraz lepiej rozumiałam, jak działa ten świat, a zamiast mieć mętlik w głowie, po prostu chciałam dowiedzieć się jeszcze więcej. Bardzo podobał mi się też klimat całej historii. Przez większość czasu czuć tajemnicę i niepewność, a kolejne wydarzenia sprawiają, że naprawdę trudno przewidzieć, co wydarzy się dalej. To jedna z tych książek, przy których naprawdę łatwo powiedzieć sobie „jeszcze jeden rozdział”, a później okazuje się, że minęła kolejna godzina. Styl autora również bardzo przypadł mi do gustu. Książkę czyta się naprawdę lekko, rozdziały szybko mijają, a dialogi brzmią naturalnie. Nie miałam ani jednego momentu, w którym czułabym, że historia zwalnia albo zaczyna mnie nudzić. Wręcz przeciwnie. Im dalej czytałam, tym bardziej chciałam zobaczyć, jak to wszystko się skończy. Najbardziej podobało mi się jednak to, że „Emisariusz” nie jest tylko książką pełną efektownych scen i akcji. Pod tym wszystkim kryje się naprawdę ciekawa historia, dobrze napisani bohaterowie i świat, który zapada w pamięć na długo po skończeniu książki. Widać, że autor miał pomysł nie tylko na fabułę, ale też na całe uniwersum, i naprawdę dobrze to wykorzystał. Jeśli lubicie książki, w których: bohaterowie mają własne problemy i nie są idealni, akcja cały czas idzie do przodu,, odkrywa się kolejne tajemnice tego uniwersum a science fiction potrafi totalnie wciągnąć to zdecydowanie polecam Wam „Emisariusza”. To była dla mnie naprawdę świetna przygoda i jedna z tych książek, które po prostu czyta się z ogromną przyjemnością. Dawno nie trafiłam na science fiction, które aż tak mocno wciągnęło mnie w swój świat. Jeśli będziecie mieć okazję po nią sięgnąć, to naprawdę warto.
Hokej, duma i uprzedzenie
Wyobraźcie sobie gorącego hokeistę z XXI wieku, który nagle trafia do Anglii epoki regencji. Bez telefonu, bez internetu, za to wśród gorsetów, konwenansów i poirytowanej dziewczyny w lawendowej sukni. Brzmi absurdalnie? A jednak Lia Riley stworzyła historię, która jest lekką, zabawną, romantyczną i zaskakująco uroczą mieszanką komedii romantycznej, podróży w czasie i klimatu Jane Austen. To książka, która daje ogrom frajdy podczas czytania. Jest lekka, ale nie głupiutka. Romantyczna, ale nie przesłodzona. Zabawna, ale potrafi też wzruszyć. Historia skupia się na kontraście między dzisiejszą mentalnością a sztywną etykietą XIX wieku, co tworzy mnóstwo zabawnych i zaskakujących sytuacji. Główna bohaterka Lizzy Wooddash to prawdziwy feminizm w pierwszych krokach. Inteligentna, uparta i piekielnie niezależna - nie marzy o księciu z bajki, tylko o wolności w świecie, który kobietom praktycznie jej nie daje. Z kolei Tucker, nasz hokeista z przyszłości, początkowo zagubiony, szybko okazuje się ciepłym i lojalnym facetem, pod którym sportowa pewność siebie skrywa coś więcej. Iskry między nimi są nieuniknione, a błyskotliwe dialogi pełne droczenia się i ironii to największa siła tej książki. Akcja wciąga od pierwszych stron, a język będący mieszanką starodawności z teraźniejszością współgra idealnie. To jeden z tych tytułów, przy których człowiek czyta „jeszcze jeden rozdział”… a potem orientuje się, że jest druga w nocy. Książka idealna dla Ciebie, jeśli lubisz: · motyw enemies to lovers i podróże w czasie · bohaterki z charakterem i błyskotliwe dialogi · romanse, które wywołują uśmiech przez pół książki „Hokej, duma i uprzedzenie” to idealna odskocznia od rzeczywistości. Daję jej 9/10 ⭐ - odjęłam jeden punkt tylko za to, że tak szybko się skończyła! Koniecznie dajcie znać, czy znacie tę książkę? A może macie ochotę sięgnąć po ten tytuł? #HokejDumaIUprzedzenie #LiaRiley #WydawnictwoEditioRed #RomansWHistorii #EnemiesToLovers #KsiążkoweLove #BookReview #DlaNiej #KsiążkiDlaKobiet #LekkieCzytanie #NaPoprawęHumoru #RomansZPrzyszłości #MiłośćPonadCzasem #CzytelniczeLove #KochamCzytać
Jak robić rzeczy, których nie chcesz robić. Samodyscyplina, która daje wolność
Recenzja książki „Co jest ze mną nie tak?! Jak robić rzeczy, których nie chcesz robić” Autor rozpoczyna od odwrócenia popularnego myślenia o samodyscyplinie. Nie twierdzi, że człowiekowi brakuje motywacji czy silnej woli. Zamiast tego pokazuje, że u podstaw większości problemów z działaniem znajduje się unikanie dyskomfortu. Krótko mówiąc: „Problemem nie jest zadanie. Problemem jest nasza reakcja na dyskomfort, który to zadanie wywołuje.” Bardzo spodobało mi się, że zamiast zachęcać do „wzięcia się w garść”, autor pokazuje mechanizmy psychologiczne stojące za prokrastynacją, perfekcjonizmem czy ciągłym odkładaniem ważnych spraw. Szczególnie trafny jest opis unikania doświadczeń oraz metafora „drugiej strzały”, która w prosty sposób pokazuje, jak często sami dokładamy sobie cierpienia, walcząc z naturalnymi emocjami. Dużym atutem książki jest jej przystępny język. Autor korzysta z koncepcji znanych z terapii akceptacji i zaangażowania (ACT), mindfulness czy współczesnej psychologii, ale przedstawia je w sposób zrozumiały również dla osób, które wcześniej nie miały z nimi kontaktu. Dzięki temu książkę czyta się lekko, a jednocześnie trudno nie zatrzymać się przy niektórych fragmentach na dłuższą refleksję. Uważam, że jest to bardzo wartościowa pozycja dla osób, które mają poczucie, że „ciągle wiedzą, co powinny zrobić, ale nie potrafią tego zrobić”. Książka pomaga lepiej zrozumieć własne zachowanie i pokazuje, że drogą do zmiany nie jest walka z samym sobą, lecz gotowość do przeżywania dyskomfortu i świadomego działania pomimo niego. Czy warto po nią sięgnąć? Warto.
Sztuka aktywnego słuchania. Inteligencja emocjonalna. Harvard Business Review
"Sztuka aktywnego słuchania” to krótka, ale wartościowa książka, która w prosty i konkretny sposób pokazuje, jak ogromne znaczenie ma umiejętność słuchania drugiego człowieka. Nie jest przeładowana teorią, a zamiast tego zawiera praktyczne wskazówki, które można wykorzystać zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Szczególnie polecam ją osobom pracującym z ludźmi lub zarządzającym zespołami, ponieważ pomaga lepiej budować relacje (oraz zyskiwać szacunek), prowadzić rozmowy i rozwiązywać konflikty. To lektura dla każdego, kto chce świadomie rozwijać swoje kompetencje komunikacyjne i otworzyć się na zmianę własnego sposobu prowadzenia rozmów. Mimo niewielkiej objętości daje sporo do przemyślenia i zachęca do wprowadzania małych, ale istotnych zmian na co dzień.
Uwięzieni w słowach rodziców. Jak uwolnić się od zaklęć, które rzucono na nas w dzieciństwie (twarda oprawa)
Niektóre słowa słyszymy tylko raz, ale zostają z nami na całe życie. „Uwięzieni w słowach rodziców. Jak uwolnić się od zaklęć, które rzucono na nas w dzieciństwie” to książka, która skłania do zatrzymania się i spojrzenia na własne życie z zupełnie innej perspektywy. Autorka pokazuje, jak ogromny wpływ mają komunikaty słyszane w dzieciństwie i jak często to one kształtują nasze poczucie własnej wartości, relacje i codzienne wybory. To pełna refleksji lektura, która pomaga zrozumieć własne schematy i pokazuje, że nigdy nie jest za późno, by zastąpić ograniczające przekonania wspierającymi. Czyta się ją lekko, mimo że porusza trudne tematy, a po zamknięciu ostatniej strony zostawia z wieloma przemyśleniami. To książka, do której naprawdę warto wracać.