ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Addiction. O krok bliżej światła. Tom 2

💭Vedia i Scar są dla mnie totalnym centrum tej historii i wszystko kręci się właśnie wokół ich relacji. Vedia jest bardziej spokojna w podejściu, próbuje myśleć rozsądnie, ogarniać emocje i nie działać w chaosie. Scar natomiast to dokładne przeciwieństwo - intensywny, trudny, momentami nieprzewidywalny i taki, przy którym od razu czuć, że to nie jest „bezproblemowa” postać 🚩 🤍I ja od początku miałam w głowie jedną myśl: „dziewczyno, trzymaj dystans” 😭 bo ta relacja od samego początku nie wygląda na coś prostego ani spokojnego. Między nimi cały czas jest napięcie, takie „przyciąganie-odpychanie”, gdzie raz są bliżej, raz dalej, i nigdy nie wiadomo, w którą stronę to pójdzie. 🤍Powiem szczerze - to jest wciągające, ale momentami też męczące w tym dobrym, emocjonalnym sensie. Bo człowiek czyta i ma takie: „okej, coś się zaraz wydarzy”, nawet jeśli nic konkretnego się nie dzieje w danej scenie. 🤍 Vedia bardzo mi się tu podobała, bo była po prostu… ludzka. Nie idealna, nie zawsze podejmowała super rozsądne decyzje, ale jej reakcje miały sens w kontekście tego, co się działo. I dzięki niej ta historia nie jest tylko jednym wielkim chaosem. 🍸Scar z kolei to postać, która mocno wpływa na całą dynamikę. Jest intensywny, trudny w odbiorze i czasem naprawdę można się na niego wkurzyć 😭 ale jednocześnie nie da się go po prostu „odstawić na bok”, bo cały czas coś wnosi do historii. 🤍Styl jest bardzo lekki i czytelny, więc mimo emocji książkę czyta się szybko. To taki typ historii, gdzie łapiesz się na „jeszcze jeden rozdział”, a potem orientujesz się, że jesteś dużo dalej niż planowałaś 😌 I dla mnie to przede wszystkim historia relacji - nie idealnej, nie prostej, tylko takiej, która cały czas jest gdzieś między napięciem a przyciąganiem ✨

nikabooksoul Strzelecka Nikola

Muza rockmana

Była to moja pierwsza styczność z romansami Penelope Ward i na pewno w przyszłości sięgnę po inne. Jest to dokładnie taka książka, jakiej w tym czasie potrzebowałam, czyli niewymagająca i zapewniająca dobrą rozrywkę. "Muza rockmana" to romans, który opowiada o Emily Applewood, dziewczynie skrywającej jakiś sekret. Od początku wiemy, że coś się kryje za jej działaniami, jednak zbyt szybko nie dowiemy się co. Zostaje ona, całkowicie przypadkowo, zatrudniona jako asystentka na trasie muzycznej rockowego zespołu, którego ona nawet nie zna. Zaczyna powoli rozwijać się jej relacja z wokalistą tego zespołu, jednak nie jest to takie proste, jest on od niej wiele lat starszy, a dodatkowo nie wyjawiła mu swojego sekretu. Im dalej w to brną, tym bardziej się wszystko komplikuje. Fabuła książki nie jest jakaś zawiła, typowy romans, choć wątek tego sekretu mnie intrygował. Uważam, że jego rozwiązanie było trochę dziwne, na pewno nie tego się spodziewałam. Niektóre motywacje bohaterów nie miały dla mnie sensu, jednak nie gryzło to jakoś bardzo. Ogólnie autorka ma niezwykle przyjemny styl, a książkę czytało się bardzo szybko. Jest to świetna opcja gdy chce się sięgnąć po coś lekkiego.

julia_ksiazkowe_love Mikołajczyk Weronika

Psychozmienni. Krwawe dziedzictwo #1

Nie sądziłam, że książka, która jest tak absurdalna, momentami wręcz komicznie niedorzeczna, sprawi mi aż tyle frajdy. "Psychozmienni" okazali się tym, czego dokładnie potrzebowałam. Autorka ani przez moment nie próbowała zrobić z tej powieści czegoś bardziej ambitnego. I właśnie dzięki temu nie zrażałam się do niej. Akcja pędziła bardzo szybko i naprawdę trudno było mi się nudzić. Ciągle coś się działo, bohaterowie wpadali z jednej dziwnej sytuacji w drugą. Świat przedstawiony ma w sobie wszystko - z jednej strony to fantasy, z drugiej pojawiają się nowoczesne technologie, a znowu później występują konie jako główny środek transportu. I wiem, to może brzmieć dla was jak chaos, ale przez to było tak zabawnie. Ten świat zdecydowanie nie był logiczny ani dopracowany w każdym szczególe. Był tłem dla czystej rozrywki i szczerze mówiąc, naprawdę mi się to podobało. Spodobało mi się, jak autorka prowadziła relację między bohaterami. Spodziewałam się typowego romantasy, w którym wszystko działoby się błyskawicznie i po kilku rozdziałach bohaterowie rzuciliby się sobie w ramiona, ale tutaj zostałam pozytywnie zaskoczona. Między postaciami od początku czułam napięcie i chemię, ale autorka nie przyspieszała tej relacji na siłę. Dzięki temu każde ich spotkanie, każde drobne gesty miały większe znaczenie i kumulowały w sobie ogromną ilość emocji. Powolny rozwój relacji spowodował, że ich dynamika była dla mnie o wiele bardziej angażująca. Sadie nie należała do najbardziej konsekwentnie napisanych postaci, bo jej przemiana z wycofanej i zastraszonej dziewczyny w pewną siebie wojowniczkę nastąpiła bardzo szybko, ale mimo wszystko naprawdę ją polubiłam. Najbardziej podobało mi się, że mimo swojej postury nie dawała się zdominować i pokazywała swoją siłę, nawet kiedy stała naprzeciwko ludzi wielokrotnie od siebie silniejszych. Jeśli chodzi o męskich bohaterów, to autorka doskonale wiedziała, co robi. Jax, Ascher i Cobra byli dokładnie tacy, jakich oczekiwałam po tego typu historii - potężni i niebezpieczni - ale każdy z nich był charyzmatyczny, przez co nie zlewali się w jedno. Styl autorki jest lekki, dynamiczny, bezpretensjonalny i nastawiony przede wszystkim na dobrą zabawę. Humor tej książki był dla mnie najlepszym elementem, bo właśnie on sprawił, że najbardziej absurdalne momenty nie irytowały mnie, tylko bawiły. Nie jest to historia bez wad. Fabuła bywa nielogiczna, świat przedstawiony nie zawsze się kleił. Niektóre elementy były za bardzo wygórowane, a konstrukcja niektórych scen budziła we mnie wątpliwości. Tylko, że paradoksalnie właśnie jakimś cudem to wszystko było urokiem tej książki. Autorka posiada taki dar, że zwyczajnie odpuściłam analizowanie i dałam porwać się nieziemskiej zabawie. Jeśli będziecie tutaj szukali dopracowanej budowy świata czy ambitnej fabuły - raczej się rozczarujecie. Jeśli podejdziecie do tej historii z nastawieniem na rozrywkę, to możecie bawić się równie dobrze jak ja. 3/5

Bookish.soul Kryś Paulina

Haunted Hearts

Wampiry - hot czy nie?  Ja uwielbiam i bardzo się cieszę że coraz więcej książek wraca do korzeni fantastyki. Bo tak naprawdę gdyby nie „zmierzch”, była bym kimś innym. 😂 „Haunted Hearts”  to romantasy z wampirami, zakazanym romansem i akademią dla osób o nadprzyrodzonych zdolnościach. Brzmi jak  coś, co pokochałabym od pierwszych stron, a niestety w moim przypadku nie wszystko zagrało tak, jak oczekiwałam. Fabuła skupia się na Hazel Prescott, młodej łowczyni wampirów, która rozpoczyna naukę w Shadowbrook College. Już pierwszego dnia poznaje tajemniczego profesora Nathaniela Winterbourne’a i między bohaterami natychmiast pojawia się coś jak  silne przyciąganie. No ale nie może być za nudno.  Nathaniel jest wampirem, więc to wszystko komplikuje. Mamy tu  jeszcze historie zaginionej matki, więc brzmi fajnie.  Książkę czyta się bardzo szybko, a sam pomysł na fabułę ma potencjał. Wampiry, uczelnia i motyw zakazanego romansu to elementy, które potrafią wciągnąć i od lat mnie do siebie przyciągają. Przeczytałam bardzo wiele książek, w których występowała jakaś tam akademia właśnie z nadnaturalnymi istotami, ja już obycie w tych książkach mam i o ile one mi się nie nudzą,  tak nie zawsze  te książki są dobre. Niestety największym problemem tej książki okazało się tempo i sposób prowadzenia relacji bohaterów. Hazel i Nathaniel przechodzą od pierwszego spotkania do bardzo intensywnej relacji w błyskawicznym tempie. Zabrakło budowania napięcia, emocji i wiarygodności uczuć,  zamiast powolnego rozwoju relacji dostajemy głównie fizyczne przyciąganie, które zbyt szybko zostaje nazwane wielką miłością. I totalnie ja tego nie kupuje i nie rozumiem. Bo to nie jest coś, za czym ja przepadam. Wolę relacje oparte na czymś, a nie miłość od pierwszego wejrzenia.  Również styl pisania  momentami sprawiał wrażenie niedopracowanego. Niektóre decyzje bohaterów wydawały się nielogiczne, a wydarzenia następowały po sobie tak szybko, że trudno było w pełni zaangażować się emocjonalnie w historię. I o dziwo w romansach mi to nie przeszkadza,  tak w fantastyce jest już problem, bo ja chcę tej fantastyki, tych zagadek i logicznego myślenia.  Dla mnie 3/5. ⭐

emcia.czyta Guz Emilia

Ciało wie lepiej. Przewodnik po nowoczesnej nauce o odporności

Autor nie tylko wyjaśnia skomplikowane mechanizmy zachodzące w organizmie, ale także opiera swoje rozważania na aktualnych wynikach badań naukowych. Co ciekawe, sięga również do historii, pokazując, jak rozwijała się nasza wiedza o odporności. Dowiemy się m.in., jak doszło do powstania szczepionek czy kiedy odkryto, że tak prosta czynność jak mycie rąk może skutecznie chronić nas przed bakteriami. Książka została podzielona na dwie części. Pierwsza z nich skupia się na podstawach działania układu odpornościowego. To solidna dawka wiedzy medycznej - pełna specjalistycznych pojęć i szczegółowych opisów. Jest bardzo wartościowa, ale wymaga skupienia i zaangażowania, dlatego momentami może być trudniejsza w odbiorze. Druga część jest zdecydowanie bardziej przystępna i - moim zdaniem - ciekawsza. Autor porusza w niej tematy chorób autoimmunologicznych, otyłości, starzenia się organizmu oraz wpływu stresu na odporność. W jasny sposób tłumaczy, jak dochodzi do rozwoju różnych schorzeń i jak organizm próbuje sobie z nimi radzić. To książka dla osób, które chcą naprawdę zrozumieć, jak działa nasze ciało. Najlepiej odnajdą się w niej czytelnicy zainteresowani nauką lub posiadający już podstawową wiedzę medyczną. Dla innych może być wyzwaniem, ale jednocześnie stanowi fascynującą podróż przez świat odporności - od jej początków aż po współczesne odkrycia. 

Mazia89 Kostuń Marzena