ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Zagubione sny

Jaka książka najbardziej Was ostatnio poruszyła? • Dzień dobry! Dzisiaj zapraszam Was na recenzję książki "Zagubione sny" autorstwa Julii Ksepko 💙 To pozycja, która zdecydowanie przyciąga już samą okładką bo jest po prostu przepiękna. Jednak jej wnętrze jest równie wyjątkowe, bo znajdziemy tu historię pełną magii i refleksji, co bardzo przypadło mi do gustu!! To opowieść w emocjonalnym świecie, utrzymana w spokojnym tempie. Momentami ma wręcz poetycki charakter, skłania do zatrzymania się i przemyśleń. Klimat jest lekko baśniowy, ale jednocześnie bardzo ludzki, a bohaterowie wydają się autentyczni i bliscy 😊 Nie jest to książka nastawiona na szybką akcję, bo jest wręcz przeciwnie, to historia idealna do niespiesznego czytania, na kilka spokojnych wieczorów!! 🌠 Zdecydowanie polecam ją osobom, które lubią klimatyczne, refleksyjne opowieści. Mnie bardzo się podobała i jestem zdecydowanie na tak! • ⭐️⭐️⭐️⭐️,5|5⭐️ 

mxgdx.bookstagram Wiśniewska Magdalena

Muza rockmana

Gdybyscie mieli możliwość pojechać w trasę koncertową z zespołem rockowym jako asystent/ka, przyjęlibyście taką propozycję pracy? Emily, młoda dziewczyna, która nie do końca wie, co zrobić ze swoim życiem, trafia na rozmowę w sprawie pracy przy trasie koncertowej popularnego zespołu i, co najlepsze, otrzymuję tę posadę. Decyduje o tym przypadek i... jedna rozmowa w łazience z liderem zespołu. Jak ja się myliłam, zakładając, że ta historia będzie sztampowa i przewidywalna. Wiem doskonale, że Penelope Ward umie w emocje. Właśnie z nimi kojarzę jej książki. Historie jej autorstwa nie raz wywołały u mnie wzruszenie. Odkryłam też, że umie w napięcie i takie zwroty akcji, których zupełnie się nie spodziewałam. Autorka zaczęła tę historię tajemniczo, a ilość pytań bez odpowiedzi rosła z rozdziału na rozdział. Kiedy miałam już okazję poznać tę wszystkie odpowiedzi, zbierałam szczękę z podłogi. Penelope Ward wspaniale połączyła zwariowany klimat backstage'u, życia w trasie z tak poważnymi tematami jak dorastanie, trudne dzieciństwo, błędy młodości, przemoc czy strata. Do tego motyw różnicy wieku, który po prostu uwielbiam, był doskonale poprowadzony. Namiętność i rodzące się uczucie kontra odpowiedzialność i szczerość. To było coś! Muza rockmana to nie tylko historia o miłości, która nie miała prawa się wydarzyć, to przejmująca opowieść o stracie i odzyskaniu spokoju, o wybaczaniu, o poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi. I motyw domu, który możemy odnaleźć w innej osobie - po prostu petarda. Zastanawiałam się, czy na odbiór tej powieści nie wpłynęło w dużej mierze to, że kocham powieści z motywem muzycznym miłością bezgraniczną? Czy, gdyby Tristan nie był muzykiem, polubułabym go tak samo? Moim zdaniem, tak. Widziałam w nim mężczyznę, który cierpi, który oddałby karierę i sławę, by móc cofnąć czas... Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie w książce. Polecam!

@nasturcja_czyta Adryan Anastasiya

Muza rockmana

Nie każda historia miłosna zaczyna się od fajerwerków. Czasem zaczyna się od ciszy, samotności i ludzi, którzy najmniej wierzą w szczęśliwe zakończenia. Właśnie taką opowieścią jest „Muza Rockmana” Penelope Ward. Emily ma całe życie przed sobą. Pewnego dnia z tylko dla niej znanych powodów jedzie na kalifornijską pustynię i staje na odludziu przed studiem nagrań. Przez przypadek zostaje wzięta za kogoś innego i postanawia z tego skorzystać. Zostaje asystentką słynnego zespołu rockowego. Znany rockowy muzyk, zdobywca kobiecych serc, żyje w cieniu przeszłości, która odebrała mu radość życia i pasję do tworzenia. Sława przestaje mieć znaczenie, kiedy człowiek mierzy się z własnym bólem. Spotkanie z kobietą, która nie traktuje go jak gwiazdy, lecz jak zwykłego człowieka, staje się początkiem powolnych zmian. Jednak pewnego dnia Emily mówi więcej, niż zamierzała i wszystko się zmienia. Sięgając po „Muzę Rockmana” Penelope Ward, spodziewałam się lekkiego romansu z muzycznym klimatem. Otrzymałam jednak historię znacznie bardziej emocjonalną i refleksyjną, niż początkowo zakładałam. Autorka w swojej najnowszej książce pokazuje, że miłość nie zawsze polega na ratowaniu drugiej osoby. Czasem wystarczy obecność, rozmowa i ktoś, kto potrafi wysłuchać bez oceniania. Relacja bohaterów rozwija się spokojnie, bez przesadnego dramatyzmu, dzięki czemu wydaje się autentyczna. Penelopa Ward bardzo dobrze pokazuje proces leczenia ran emocjonalnych. Nie ma tu magicznych rozwiązań ani nagłych przemian. Tristan pozostaje trudny, momentami zamknięty i zagubiony, co sprawia, że jego postać wydaje się autentyczna. Z kolei główna bohaterka wnosi do historii spokój, empatię i normalność, której tak bardzo brakowało w jego życiu. „Muza Rockmana” to opowieść o drugiej szansie na miłość, na szczęście i przede wszystkim na samego siebie. To romans spokojniejszy, bardziej emocjonalny niż dramatyczny, który skupia się na wewnętrznych przemianach bohaterów. Momentami fabuła była przewidywalna, a niektóre wątki mogłyby zostać bardziej rozwinięte, ale pomimo tego bardzo dobrze się ja czytało. Reasumując: „Muza Rockmana” to ciepła, wzruszająca i bardzo klimatyczna historia o miłości rodzącej się z przyjaźni i wzajemnego zrozumienia. Dzięki lekkiemu stylowi pisania książkę czyta szybko i przyjemnie. Polecam z całego serca.

Papierowy Bluszcz Rakowska Adrianna

Śmiertelna królowa

MOJA OPINIA Książka należy do tych co się czyta bardzo szybko. Chwilami jednak trochę ciężko było mi się wczuć w fabułę przez trzecioosobową narrację, która nie jest moja ulubioną. Na początku jest dużo opisów, ale z czasem przychodzi i miejsce na ciekawe zwroty akcji. Bardzo ciekawym pomysłem było podejście trochę inaczej do motywu wampirów. Nie piją oni tutaj krwi oraz nie są tak niebezpieczni jak mogłoby mam się wydawać. Bardziej przypominają ludzi, jedynie są nieśmiertelni oraz zamiast krwi mają argentum. Spodziewałam się takich typowych wampirów i pod tym względem czuje lekkie rozczarowanie, bo pomimo, że pomysł mi się spodobał, no to wiecie oczekiwałam czegoś innego. Dlatego wam mówię żebyście nie spodziewali się krwawych wampirów i wtedy się nie rozczarujecie pod tym względem. Chociaż wsm 14+ na książce może też sugerować że nie będzie krwawo, ale jakoś pomyślałam o tym po przeczytaniu dopiero. Trochę też zdziwił mnie sposób przemiany człowieka w wampira i to w tym złym sensie akurat. Również bardzo fajny pomysł na to żeby kobieta była tą ważną. Facet aby mieć pełnię władzy w kraju musi mieć swoją królową. Tu duży plus za takie podejście i w końcu pokazanie, że kobiety też mogą nie tylko być silnymi postaciami ale ogólnie w całym kraju mieć większą władze. Jeśli chodzi o wątek romantyczny to jest on naprawdę powolny. W tym tomie czujemy, że zaczyna ciągnąć do siebie bohaterów, ale nic się między nimi nie wydarza, nie ma żadnego zbliżenia ani nic. Natan widać, że niezbyt sobie radzi w swojej roli. I pomimo, że jest władcą to jednak nie widać tego w jego zachowaniu, jest zbyt spokojny i nieśmiały. Calva za to mi się spodobała jako postać, chociaż jej częste zmiany decyzji chwilami były męczące. Za to Dymitr wprowadzał do tej książki dużo śmiechu. Jak na debiut to ta książka jest naprawdę udana. Miło spędziłam czas czytając ją, a zakończenia w ogóle się nie spodziewałam takiego. Jestem ciekawa kontynuacji, bo podejrzewam, że ten tom to wstęp do czegoś większego.

book_by_werka Rumak Weronika

Śmiertelna królowa

𝐦𝐨𝐣𝐚 𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚: ★★★★ (𝟒.𝟕𝟓/𝟓) ⁺‧₊˚ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ˚₊‧⁺ Zaczynając tę historię, totalnie się nie spodziewałam czegoś tak dobrego! Mimo że na początku nie potrafiłam się połapać, kto jest kim, to po krótkim czasie stało się już to dla mnie oczywiste. Autorka idealnie wprowadza nas w cały świat opowieści, który jest czarujący, i dzięki niemu przypomniałam sobie, dlaczego tak naprawdę kocham fantastykę. Pierwszy raz sięgnęłam po twórczość tej autorki i na pewno nie ostatni! Ja niecierpliwie już wyczekuję kolejnych historii spod jej pióra… Bohaterowie również byli przecudowni, każdy miał swój dany charakter i coś takiego charakterystycznego dla swojej postaci. Nasza główna bohaterka była moją faworytką ze względu na to, jaka była silna i pomocna dla innych. Stała się moim zdaniem swego rodzaju wzorem, bo właśnie takich kobiet, które nie pozwolą sobą pomiatać, potrzebujemy. Natan z początku nie przypadł mi do gustu, jednak później zauważyłam, że jego intencje wcale nie są takie złe i że, pomimo wszystkiego, dba o komfort Calvi. Cała fabuła jest zaskakująco ciekawa i ja osobiście nie potrafiłam się oderwać, bo ciągle byłam ciekawa, co stanie się dalej. A zakończenie mnie pokonało i potrzebuję kontynuacji na już. Całe zróżnicowanie pomiędzy ludźmi i wampirami jest bardzo dobrze ukazane i nie znika pod wpływem reszty fabuły. Mamy pokazane, jak sytuacja wygląda z obu stron, oczywiście z każdą osobą czy z każdym wampirem sytuacja wyglądała inaczej. Jedni byli bardzo życzliwi, a drudzy wykorzystywali swoją przewagę, więc nie chcę oceniać z góry ani mówić, która strona była mi bliższa. Wszystko to razem stworzyło przepiękną historię, wartą polecenia. Ja uważam, że stanowczo za mało osób poznało tę opowieść i apeluję o większy rozgłos dla niej… Bo naprawdę warto! Ja polecam wam ją i mam nadzieję, że wam także się spodoba!!

_zuzabooks Kuchta Zuzia