ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Malaga. Travelbook. Wydanie 1

Malaga. Wielu osobom to hasło może się skojarzyć w pierwszej chwili z popularnymi czekoladkami nadziewanymi, ale globalnie to przede wszystkim miasto położone w słonecznej Andaluzji, będące celem wypadów na city break przez cały rok. Nie oznacza to jednak, że wybierając się do tego śródziemnomorskiego miasta, nie zaznamy słodyczy. Jak to zawsze bywa w krajach południa Europy, paleta regionalnych specjałów jest i tu bardzo bogata. Dla samej Malagi mogą to być choćby locas - krążki z ciasta francuskiego, przełożone kremem i przyozdobione pomarańczowym lukrem. A jeśli komuś już na starcie zrobiło się za słodko, warto posilić się espeto de sardinas czy klasycznym gazpacho. O tych, a także o jeszcze wielu innych przysmakach kulinarnych szóstego pod względem liczby ludności miasta Hiszpanii można przeczytać w nowym „travelbooku” od „Bezdroży”, pt.: „Malaga”. Autorem publikacji jest Marcin Chudy. Nie dla samego jedzenia przyjeżdża się do tak pogodnych miejsc. W Maladze coś dla siebie znajdą miłośnicy zarówno rekreacji, spokojnych spacerów po plaży, łowcy cudownych widoków, pasjonaci kultury (w szczególności muzeów - jest ich naprawdę mnogo i różnorodnie tematycznie!) i sztuki (w Maladze urodził się przecież słynny Pablo Picasso) jak i zafascynowani historią i zabytkami. Wszystko to sprawia, że rzeczywiście warto było, aby powstał osobny przewodnik turystyczny po Maladze, o której do tej pory można było dowiedzieć się więcej przeważnie z publikacji poświęconych całej Andaluzji. Autor stworzył przydatne, kieszonkowe kompendium wiedzy, zawierające mnóstwo starannie dobranych zdjęć i przede wszystkim - całą gamę ciekawostek wtrącanych w nurt głównego tekstu, jak i w wyróżnionych kolorowych ramkach. To zdecydowanie ułatwia zrozumienie zawiłych losów samego miasta i jego poszczególnych perełek, poznanie znaczenia i symboliki tradycji czy etymologii lokalnego nazewnictwa. Dla każdej prezentowanej atrakcji podano na końcu jego opisu adres własnej strony internetowej (jeśli posiada). Szkoda tylko, że właśnie to miejsce nie zostało zagospodarowane także o godziny otwarcia czy konkretne adresy lokalizacji - a byłoby to wskazane choćby w kontekście tak licznie ujętych muzeów. W książce znalazło się też miejsce na rozdział o okolicach Malagi. Marcin Chudy przedstawia perełki Costa del Sol: Marbellę czy Torremolinos, jest też parę stron m.in. o Rondzie, położonej w górskiej części Andaluzji. Travelbook zamyka garść przydatnych informacji, z którymi warto zapoznać się przed wyjazdem i będąc już na miejscu. Jest też informator A-Z z kalendarzem najważniejszych wydarzeń w Maladze. Najważniejsze jednak, że cała publikacja, od pierwszej do ostatniej strony, jest po prostu bardzo ciekawa - składna, kompleksowa, wielowątkowa i mocno zachęca do odwiedzenia miasta z Teatrem Rzymskim i Katedrą Wcielenia.

Mapy Współczesne - mapywspolczesne.wordpress.com Andrzej Leśny Leśny Andrzej

Fake Closeness

„Fake Closeness” autorstwa Pospolitej zainteresowało mnie już samym swoim opisem. Motywy fake dating, szkolnej rywalizacji oraz relacji od nienawiści do miłości zapowiadały historię pełną emocji i właśnie to dostałam. Sophia i Asher znają się od lat, ale zamiast przyjaźni od początku łączyły ich wzajemne docinki i niechęć. Z czasem okazuje się jednak, że za ich zachowaniem kryją się bolesne doświadczenia i problemy, z którymi każde z nich próbuje radzić sobie na swój sposób. Sophia zmaga się z depresją, zaburzeniami odżywiania i trudną relacją z matką, natomiast Asher żyje pod ogromną presją rodziny, która nie akceptuje jego wyborów i traktuje go jak czarną owcę. Kiedy chłopak proponuje Sophii pewien układ, ich relacja zaczyna stopniowo się zmieniać. Największym atutem tej książki jest lekki i przystępny styl autorki, dzięki któremu historię czyta się bardzo szybko. Relacja głównych bohaterów potrafi rozbawić, wzruszyć i wywołać wiele emocji, a poruszane tematy, takie jak niska samoocena, problemy rodzinne, depresja czy zaburzenia odżywiania, dodają tej historii głębi i sprawiają, że jest bardziej życiowa. Najbardziej polubiłam Ashera. To bohater, który mimo własnych problemów nie przestaje troszczyć się o innych. Chętnie przeczytałabym więcej rozdziałów z jego perspektywy, ponieważ jego historia wydawała mi się niezwykle interesująca i miała jeszcze spory potencjał do rozwinięcia. Nie oznacza to jednak, że książka jest pozbawiona wad. Momentami tempo wydawało mi się zbyt spokojne i brakowało mi mocniejszych zwrotów akcji. Niektóre wątki, jak uzależnienie od alkoholu, aż prosiły się o większe rozwinięcie, natomiast biznesowo-polityczna część fabuły momentami wydawała się mało wiarygodna, szczególnie biorąc pod uwagę wiek bohaterów. Chwilami zabrakło mi również silniejszej chemii między Sophią i Asherem. Mimo tych drobnych zastrzeżeń uważam, że „Fake Closeness” to przyjemna i emocjonalna historia, która łączy humor z trudniejszymi tematami. Fani motywów fake dating, slow burn, szkolnych relacji oraz bohaterów z trudną przeszłością z pewnością znajdą tutaj coś dla siebie. To książka, która potrafi skłonić do refleksji, ale jednocześnie zapewnia kilka godzin naprawdę dobrej rozrywki. 

Savabooktok / Sava_bookstagram Gęsikowska Sandra

SET LIFE

Bardzo pozytywne zaskoczenie! Od pierwszych stron dałam się wciągnąć w historię i z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej angażowałam się w losy bohaterów. Autorka stworzyła świetnych, wyrazistych bohaterów, których naprawdę da się polubić i którym kibicuje się do samego końca. Między postaciami czuć chemię, a ich relacja rozwija się w sposób, który sprawia, że chce się czytać dalej bez przerwy. Książka ma lekki i przyjemny styl, ale nie brakuje w niej również bardziej emocjonalnych momentów. To historia, która dostarczyła mi wielu emocji i sprawiła, że trudno było mi się z nią rozstać po przeczytaniu ostatniej strony. Zdecydowanie jedna z tych książek, które zostają w pamięci na dłużej.

peaches..smile Siecińska Roksana

Fever Dream (Emerald Lake #1)

„Wniosłaś światło w części mnie, które od lat były zapomniane w ciemności”. Największy rywal jej brata. Uratował ją… Teraz ma patrzeć na to jak szuka miłości swojego życia. Czemu to tak bolało? On nie chciał pokochać ani jednej osoby więcej, ale musiał uratować swoje ranczo. Ten program był mu potrzebny. Zamiast patrzeć na uczestniczki to jej szukał wzrokiem. Dlaczego? Spojrzenia pełne ognia, delikatny dotyk, skradzione pocałunki i długie rozmowy. To rozumu powinni słuchać, nie serca. Mogą stracić zbyt wiele… A może to wszystko wcale nie jest takie ważne, kiedy pojawia się miłość? „Wiem, że igram z ogniem”. Slow burn Najsłodsza tortura w świecie romansów. Nie spodziewałam się, że czytając książkę Elsie Silver będę musiała tak długo czekać na pocałunek. To mnie powoli wykańczało. Napięcie, chemia, bliskość, pragnienie, dreszcz związany z tym jak zakazane było to uczucie. „Bo dla niej? Mógłbym spłonąć”. Ja też płonęłam. Płomienie powoli opanowywały moje ciało, a ja rozkoszowałam się ich ciepłem. Potem nastąpił wybuch, a ja byłam stracona, znów zakochana. Elsie wie, jak sprawić, by na mojej twarzy pojawił się uśmiech, na policzkach najczerwieńszy z rumieńców, a w brzuchu motyle, i jest w tym doskonała. Jednym zdaniem potrafi uderzyć prosto w moje serce. Kocham to. Po raz kolejny stworzyła miejsce z niesamowitym klimatem, do którego zapragnęłam się przenieść już na zawsze. Napisała historię miłosną, która sprawiła, że byłam niesamowicie podekscytowana, wzruszona, poruszona i szczęśliwa, tak po prostu. Sama znów zaczęłam marzyć. To było piękne. Julię pokochałam za charakterek, przebojowość i ambicję. Cudownie pomysłowa i zadziorna! Dla mnie była takim wulkanem pozytywnej energii. Nadała tej książce świeżości i młodzieńczego szaleństwa. Pokochałam jej relację z rodziną, ten śmiech i ucisk w sercu. Oprócz iskry w oku miała też swoje demony. Ta noc sprzed dwóch lat… Zmieniła tak wiele, a w tym to jak zaczęła postrzegać rywala swojego brata. Od tego właśnie się zaczęło… Emmett to postać, której byłam szalenie ciekawa, bo czytając serię Chestnut Springs nie byłam jego fanką. Czułam do niego ogromną niechęć i byłam piekielnie ciekawa tego, co zrobi autorka, by sprawić, że się w nim zakocham. Okazało się, że było dwóch Emmettów: Bush i Brandt. Ten pierwszy był kreacją dla świata, a drugi był prawdziwy. Zaskoczył mnie swoją wrażliwością, tym jak się przejmował, jak walczył o rodzinne ranczo. Jego historia troszkę złamała mi serce… „On wierzy, że jest dla mnie ktoś lepszy niż on. I to mnie zabija”. Kolejny kowboj, którego pokochałam. Jest coś niesamowitego w męskiej wrażliwości, która kryje się za jakąś maską. Wzruszyło mnie to. To napięcie między nimi było tak cudownie elektryzujące! Najbardziej pokochałam jednak te szczere, piękne i bolesne rozmowy, zaufanie, oddanie i ból w ich sercach, który sama czułam. Piękna i trudna relacja, ale chyba tak już z tą miłością jest. Moje serce skradła też szalona rodzina Emmetta. Kocham takie klimaty! Kocham ten błysk w oku i dziadków kradnących show! A co do show… Programy randkowe w stylu „Ranczo Romans” to moje guilty pleasure i uważam, że to był świetny pomysł na fabułę. Czytałam o tym i pojawiły się dokładnie takie same emocje jak przy oglądaniu, czyli gniew, szok, rozbawienie, radość, ból no i rumieńce oczywiście, a ja to wszystko kocham! Moją ulubioną książką Elsie jest, i już chyba zawsze będzie, „Bez rozwagi” i dlatego też tak bardzo czekałam na „Fever Dream” z nadzieją, że dostanę trochę więcej Winter i Theo. Dostałam i za każdym razem piszczałam jak nastolatka. Kolejny plus tej książki… Mam wrażenie, że książki Elsie kończą się zbyt szybko, i wcale nie mówię to o niedokończonych wątkach, bo za każdym razem dostajemy pełną historię. Zawsze jest mi mało, chcę o wiele więcej, bo tak cudownie z nimi spędzam czas. Śmieję się głośno i kocham mocno. Dla „Fever Dream” zarwałam nockę i niczego nie żałuję. Mogłabym nie spać przez wiele nocy tylko czytać i spędzać jeszcze więcej chwil w Emerald Lake. Gorąco polecam!

@leavelawforbooks Petr Weronika

Fever Dream (Emerald Lake #1)

"Fever Dream" to historia z motywem randkowego reality show, gdzie kamery śledzą każdy ruch uczestników, ale najciekawsze emocje dzieją się poza kadrem. Emmett jest ujeżdżaczem byków i w swoim środowisku uchodzi za Playboya. Jego największym rywalem jest Theo Silva, z którym walczy o tytuł mistrza. Oprócz tego pracuje w Stajni Brandt, którą zbudował jego dziadek. Niestety to wspaniałe miesce obecnie ledwo wiąże koniec z końcem, więc Emmett postanawia wziąć udział w reality show "Ranczo Romans". Nagroda pieniężna mogłaby uratować stajnię, więc po raz pierwszy stawką nie jest kolejny puchar czy sportowa rywalizacja, ale przyszłość jego rodziny. Choć na pierwszy rzut oka Emmett sprawia wrażenie pewnego siebie kobieciarza, szybko okazuje się, że ten wizerunek to tylko maska. Pod nią kryje się mężczyzna, który od lat bierze na swoje barki odpowiedzialność za innych i rzadko pozwala sobie na słabość. Julia jest siostra jego rywala i pojawia się w życiu Emmetta w najmniej odpowiednim momencie. Między nimi od początku iskrzy, ale uczucia muszą zmierzyć się z obecnością kamer, oczekiwaniami widzów i zasadami programu, ponieważ Julia jest członkiem zespołu a nie uczestniczką programu. Ich relacja rozwija się naturalnie, a chemia między bohaterami jest wyczuwalna praktycznie od pierwszych stron. Ale nie jest to ich pierwsze spotkanie. Łączy ich pewne wydarzenie, które miało miejsce dwa lata wcześniej, o którym Julia wolałaby zapomnieć. Elsie Silver po raz kolejny stworzyła bohatera, którego trudno nie pokochać. Jej kowboje są silni i charyzmatyczni, ale jednocześnie lojalni, troskliwi i gotowi zrobić wszystko dla ludzi, których kochają. Dokładnie taki jest Emmett. Lubię w książkach Silver to, że jej kowboje nie są idealni. Popełniają błędy, mają swoje słabości i bagaż doświadczeń, ale właśnie dzięki temu wydają się tak prawdziwi. To jedna z tych książek, przy których naprawdę dobrze się bawiłam. Czyta się ją lekko, przyjemnie i z uśmiechem na twarzy. To bardzo komfortowy romans, idealny na wieczór, kiedy ma się ochotę po prostu odpocząć. Nie jest to historia, która wywołała ogromne zachwyty czy kaca książkowego. Pewnie nie zostanie moim numerem jeden wśród książek Elsie Silver, ale mimo to spędziłam z nią naprawdę miło czas i bardzo mi się podobała. Czasem właśnie takich historii potrzeba. Ciepłych, romantycznych i pełnych chemii między bohaterami, nawet jeśli nie przewracają czytelniczego świata do góry nogami.

book_ish_witch Kminikowska Dagmara