Recenzje
Światłożercy. Jak tajemnicza inteligencja roślin zmienia nasze rozumienie życia na Ziemi
Blade. Canmore #1
Byłam pozytywnie nastawiona do tego tytułu, widziałam wiele pozytywnych słów o niej, ale nie zagłębiałam się o co dokładnie w niej chodzi. Teraz, gdy przeczytałam ją… już wiem czemu taka furorę robi! 𝐁𝐋𝐀𝐃𝐄 opowiada historię Maeve, która myślała, że jest jedną z wielu wtapiających się osób z jej szkoły, aż do pewnego momentu… Maeve wiedzie ciężkie i pełne pracy licealne życie. Nie dość, że musi pogodzić ze sobą szkolę, prace i chorego brata, dochodzi do tego także przemoc z rąk ojca. W dodatku w pewnym momencie jej życia zaczyna co raz częściej wpadać na pewnego chłopaka. Sama fabuła, jak i styl pisania autorki od samego początku przypadł mi do gustu. Spowodowało to chęć dalszego poznawania fabuły, nie mogłam się oderwać od tej książki! Większość fabuły robiła nieoczywista relacja głównych bohaterów, jak i poboczne świetnie wykreowani bohaterowie. Relacja głównych bohaterów, z początku była owiana tajemnicą, przynajmniej dla mnie. Nie czytałam wersji wattpadowej i uwierzcie bardzo się zdziwiłam, że głównym bohaterem nie jest chłopak, z którym coś łączyło Maeve… Całokształt książki jest świetny. Nie mogę się doczekać kontynuacji! Myślę, że niebawem zabiorę się za nią na wattpadzie! Do następnego!❤️🩹
I will wait for you
3/5⭐ I will wait for you - @sunai_autorka ✨Ukrywany związek✨ ✨Zemsta✨ ✨Nadopiekuńczy bracia✨ „Mogę czekać do końca życia.” 🧡Gdyby bohaterowie mieli w okolicach -10 lat …to czytałoby mi się tę książkę lepiej 😂. Rozumiem częściowo dlaczego Angelina zachowuje się tak, a nie inaczej ale jednak. 🧡Uważam, że relacja w rodzinie Motier jest w pewnym stopniu toksyczna. Maddox chciał jak najlepiej zająć się rodzeństwem, jednak przedobrzył. Angelina żyje zamknięta w klatce i realnie nie zna życia, a pierwsze zauroczenie przeżywa już jako dorosła kobieta. Leander zachowuje się jak gówniarz na studiach, a nie ponad trzydziestoletni mężczyzna. I chociaż rozumiem, że sytuacja sprzed roku mocno odbiła się na całej trójce, to tak ścisła zależność między rodzeństwem momentami mnie wręcz przerażała. 🧡Xavier nie spodziewa się, że dziewczyna, w której się zauroczył, jest siostrą mężczyzny, którego obiecał zniszczyć. Teraz miota się między chęcią zemsty, a rodzącym się uczuciem. 🧡Relacja między naszymi głównymi bohaterami zadziała się tak błyskawicznie, że ujmowało to realizmu. Jednocześnie można było zauważyć, że jest to pierwsze takie większe uczucie. I chociaż autorka pięknie potrafi pisać o miłości, to w mając przed oczami cały obraz tego związku “wielka miłość” i “bratnie dusze” po dosłownie kilku spotkaniach były dla mnie przesadą. 🧡Tak realnie książka nabrała dla mnie większej wartości pod koniec. Xavier potrafił dać Angelinie przestrzeń i starał się udowodnić szczerość uczuć. Dziewczyna trochę dojrzała i faktycznie można było lepiej już dopasować zachowanie do wieku. Maddox minimalnie odpuścił, a Leander…pozostał sobą 🤷. 🧡Myślę, że ta książka pokazuje, że pieniądze i miłość rodzeństwa nie wystarczą, żeby naprawdę żyć. I są sytuacje, które powinno się przepracować na terapii, ponieważ traumy wpływają również na osoby z najbliższego otoczenia.
Lawendowe lata. Odkryj w sobie moc dojrzałości
Zdarzają Wam się książki, które przyciągają Was i zachwycają już samym tytułem? Mi zdarzyło się to przy książce "Lawendowe lata" (czyż nie wspaniały tytuł?) Urszuli Sołtys-Para. Jak się okazało zachwycił mnie nie tylko tytuł ale też cudowna treść. "Lawendowe lata" stały się dla mnie czymś więcej niż książką przeczytaną w ramach współpracy recenzenckiej (swoją drogą z całego serca dziękuję Wydawnictwu Sensus za takową), to przestrzeń do zatrzymania się i spojrzenia na siebie z większą czułością. Autorka pięknie oswaja tutaj temat dojrzałości, pokazując, że ten etap życia nie jest "pomiędzy" ale może być pełnią, świadomą, spokojną i jednocześnie niezwykle bogatą. Symbol lawendy, która kwitnie dwa razy, staje się nie tylko metaforą ale też zaproszeniem do tego, by spojrzeć na własne życie jak na coś, co wciąż może rozkwitać. Ogromnie poruszył mnie sposób, w jaki książka została skonstruowana, a mianowicie rozdziały nazwane miesiącami, które dodatkowo nadają jej rytm bardzo bliski naturze i codzienności. Każdy z nich to jak osobny przystanek, moment na refleksję, zatrzymanie się i zadanie sobie kilku ważnych pytań. Zaczynamy od września, jesieni... Jesień, zgodnie z metaforą lawendy nie jest końcem ale kolejnym rozkwitem. Te miesiące pokazują, że dojrzałość może być czasem odwagi, spełniania marzeń i życia na własnych zasadach, bez potrzeby udowadniania czegokolwiek komukolwiek. Styczeń i kolejne zimowe miesiące skłaniają do spojrzenia w głąb siebie, do podsumowań, do zauważenia tego, co już za mną. Poczułam tu przestrzeń na zgodę na własną historię, nawet jeśli nie zawsze była idealna. Wiosenne rozdziały przynoszą natomiast coś w rodzaju wewnętrznego przebudzenia, pojawia się więcej nadziei, energii i gotowości na zmiany. To moment, w którym zaczęłam się zastanawiać, czego tak naprawdę chcę "na nowo". Lato w tej książce jest pełne życia ale nie w pośpiechu tylko w uważności. To rozdziały o czerpaniu radości z tego, co jest tu i teraz. O docenianiu siebie, swojego ciała, swoich doświadczeń. To też czas zbioru tego co zasieliśmy, oceny tego co już udało się nam dokonać. Sierpień to najpiękniejszy czas... i na nim kończą się "Lawendowe lata". Choć tak naprawdę to dopiero początek... bo czyż życie nie zaczyna się po 40-tce, a może po 50-tce ;) Znalazłam w tej książce wiele cennych wskazówek ale też coś znacznie ważniejszego - poczucie spokoju i akceptacji. To lektura, która nie narzuca, nie ocenia, tylko towarzyszy i pokazuje, że MOŻNA! Jestem nią naprawdę zachwycona. Tym bardziej, że sama żyję aktualnie w "lawendowych latach" i czerpie z nich garściami. Serdecznie polecam!
Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #1
Ta historia dla fanów romansów sportowych, a dokładniej hokeja. Fabuła wciąga od pierwszej strony. A przyjemne pióro autorki sprawia, że czyta się szybko i przyjemnie. Relacja między bohaterami rozwija się dość szybko, ale ma się wrażenie, że tak właśnie ma być. Ta chemia między nimi jest, aż namacalna. Autorka pisze z humorem i bywały momenty, że śmiałam się w głos podczas czytania. Nie zabraknie też trudnych momentów, które dadzą zupełnie inne światło na niektóre wydarzenia. Bardzo podobał mi się sposób w jaki autorka opisuje przyjaźń. Chłopaki tworzą naprawdę zgraną paczkę. Choć każdy z nich swoje przeszedł to mogą na siebie liczyć. To duży plus tej historii. Jestem ciekawa, który z chłopaków będzie bohaterem kolejnego tomu. Spędziłam bardzo przyjemnie czas z tą historią i jestem przekonana, że sięgnę po kolejne tomy. Polecam