ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Fake Closeness

~Dwa serca na krawędzi. Jeden wybór. I cena, którą trzeba zapłacić.~ “Fake closeness” jest książką autorstwa Pospolite. Z początku, historia Soph oraz Ashera wydawała mi się bezbronna, beztroska i bardzo typowa. Z biegiem fabuły, moje zdanie do bohaterów uległo zmianie… Sophia, wraz z Asherem, znają się od początku szkoły. Od pierwszych chwil, już za sobą nie przepadali. Przez późniejsze lata, bohaterowie podkładali sobie nogi nawzajem, dokuczali sobie, ale również zmagali się z traumatycznymi przeżyciami.  Soph, poprzez ciężką relację z matką, popada w depresję, głodzi się i tym sposobem zrzuca na siebie falę problemów zdrowotnych oraz drastycznie traci na wadze. W wakacyjnej przerwie, dziewczyna izoluje się od ludzi, jak i całego świata. Po powrocie do szkoły, relacja z jej “wrogiem” znacznie się zmienia. Asher również nie ma łatwego życia. W jego rodzinie, jest uznawany za nieudacznika, czarną owcę. Goniąc za swoimi marzeniami, sprawia, że jego najbliżsi traktują go jako najsłabsze ogniwo rodziny. Chłopak jest tego świadomy i wiedząc, że jego brat, jak i ojciec są ludźmi nieobliczalnymi i desperacko dążącymi do celu, proponuje Soph pewien układ, który ma zmienić ich życie o sto osiemdziesiąt stopni. Lektura ta jest zarazem lekka, jak i poruszająca tematy wzięte z życia i nie do końca idealne, jak to w książkach zazwyczaj bywa. Podobała mi się relacja bohaterów, przyjemnie spędziłam z nimi czas, trochę się pośmiałam, zdarzyło się również uronić kilka łez. Momentami, czytało mi się dość monotonnie. Brakowało mi plot twistów i intensywności.  Polecam tę historię każdemu, kto zmaga się z niską samooceną i potrzebuje spędzić czas z kimś, kto go zrozumie. Ta historia zdecydowanie może podnieść na duchu, ale również pouczyć czytelników i zmusić do refleksji.

poczytam_ Roszczak Katarzyna

Pojednanie z cieniem. Jak zaakceptować mroczną stronę naszej osobowości i przejąć nad nią kontrolę

Jarosław Gibas w książce „Pojednanie z cieniem. Jak zaakceptować mroczną stronę naszej osobowości i przejąć nad nią kontrolę” zaprasza czytelnika do miejsca, do którego zwykle zaglądamy niechętnie. Do wewnętrznej piwnicy, gdzie od lat stoją zamknięte skrzynie z emocjami, impulsami, lękami, wstydem, zazdrością, gniewem, ale też z talentami, które kiedyś uznaliśmy za zbyt głośne, niewygodne albo niebezpieczne. To nie jest książka o tym, jak stać się kimś lepszym w prostym, poradnikowym sensie. Bardziej przypomina rozmowę przy przygaszonym świetle, podczas której ktoś cierpliwie mówi: zobacz, to też jesteś Ty. Punktem wyjścia jest cień, pojęcie kojarzone przede wszystkim z Carlem Gustavem Jungiem. Ciekawostka: cień nie oznacza wyłącznie „zła” ukrytego w człowieku. To raczej wszystko to, czego nie chcemy w sobie widzieć, bo nie pasuje do naszego starannie wypolerowanego autoportretu. Gibas pokazuje, że cień może odezwać się w chwili stresu, konfliktu, zazdrości czy poczucia odrzucenia, ale może też przechowywać energię, odwagę, spontaniczność i pragnienia, które kiedyś schowaliśmy, aby łatwiej nas było zaakceptować. Największą siłą tej książki jest szeroka perspektywa. Autor nie zatrzymuje się na psychologicznym haśle modnym w mediach społecznościowych, lecz prowadzi czytelnika przez konteksty społeczne, kulturowe, filozoficzne i duchowe. Dzięki temu „cień” przestaje być abstrakcyjnym terminem i przypomina domownika, którego istnienie wyparliśmy ze świadomości. Widać go w relacjach, w pracy, w rodzinnych schematach, w sposobie reagowania na krytykę, w potrzebie kontroli, w nagłych wybuchach i w tych wszystkich momentach, po których mówimy: „to nie byłam ja”. Gibas odpowiada: być może właśnie wtedy byłaś sobą, tylko tą częścią, której nie zaprosiłaś jeszcze do stołu. Książka ma charakter popularnonaukowy i rozwojowy, ale nie ucieka w tanią obietnicę cudownej przemiany. Jest raczej latarką, którą trzeba trzymać samodzielnie, nawet jeśli światło pada na coś niewygodnego. Autor pisze przystępnie, obrazowo, miejscami tekst przypomina niemal wykład, ale bez chłodu akademickiej sali. Czytelnik dostaje język, którym może nazwać to, co dotąd było tylko niejasnym napięciem pod skórą. Wiele emocji traci część niszczącej siły dopiero wtedy, gdy przestają być bezimienne. Gibas mocno akcentuje społeczny wymiar cienia. Nasze wyparte części nie siedzą grzecznie w kącie psychiki. One wychodzą do ludzi. Potrafią ranić, psuć rozmowy, sabotować bliskość, zamieniać zwykłą różnicę zdań w pole bitwy. W tym sensie pojednanie z cieniem nie jest narcystycznym projektem „ja dla siebie”, ale aktem odpowiedzialności wobec relacji. To trochę jak strojenie instrumentu przed wspólnym koncertem: robię to dla siebie, ale fałsz słyszą też inni. Nie wszystkie fragmenty czyta się jednakowo lekko. Miejscami książka wymaga skupienia. To lektura bardziej do podkreślania, odkładania na bok i wracania po kilku dniach niż do połknięcia w jeden wieczór. Jej rytm przypomina wędrówkę przez las po zmroku: czasem ścieżka jest jasna, czasem trzeba zwolnić, a czasem coś zaszeleści tak blisko, że człowiek odruchowo chce zawrócić. Na plus działa także odczarowanie samego pojęcia „mrocznej strony”. Gibas nie demonizuje człowieka. Nie mówi: masz w sobie potwora. Raczej pokazuje, że potworem staje się najczęściej to, co przez lata trzymamy w zamknięciu. Cień, z którym nie rozmawiamy, zaczyna mówić za nas. Cień zauważony może stać się informacją, kierunkowskazem, a nawet źródłem siły. To jedna z najcenniejszych, najbardziej uwalniających myśli tej książki. „Pojednanie z cieniem” szczególnie polecam osobom zainteresowanym psychologią, autoterapią, relacjami oraz świadomą pracą nad sobą. To dobra książka dla tych, którzy czują, że w trudnych sytuacjach reagują inaczej, niż chcieliby; dla osób po terapii lub w jej trakcie; dla czytelników lubiących Junga, mindfulness i refleksję nad emocjami. Nie zastąpi terapii, ale może być pomocną mapą. A czasem taka mapa wystarczy, by przestać bać się własnego lasu.
dlaLejdis.pl Joanna Sieg-Ulanowicz

Boski Diavolo

„Boski Diavolo” to wciągający romans mafijny, który przenosi czytelnika do słonecznej Sycylii, gdzie miłość, namiętność, tajemnice i niebezpieczeństwo przeplatają się na każdym kroku. Poznajemy Izabellę, kobietę prowadzącą firmę zajmującą się organizacją ślubów. Otrzymuje ona zlecenie przygotowania uroczystości ślubnej Vittoria, znanego jako Diavolo. W tym celu wyjeżdża do Palermo. Mężczyzna należy do wpływowej sycylijskiej rodziny mafijnej i ma poślubić Serenę, aby połączyć dwa potężne rody. Sytuacja komplikuje się jednak, gdy między Izabellą a Vittoriem rodzi się silne uczucie. Fabuła książki jest dynamiczna i pełna emocji. Autorka umiejętnie buduje napięcie, stopniowo odkrywając przed czytelnikiem kolejne sekrety bohaterów. Szczególnie spodobało mi się połączenie wątku romantycznego z mafijnym klimatem oraz piękne opisy Sycylii, które sprawiały, że mogłam wyobrazić sobie miejsca, w których rozgrywa się akcja. Książka wzbudziła we mnie wzruszenie, zaciekawienie i napięcie, a niektóre wydarzenia okazały się naprawdę zaskakujące. Najbardziej podobało mi się to, że relacja między bohaterami rozwijała się stopniowo i była pełna emocjonalnej głębi. Uważam, że „Boski Diavolo” to interesująca propozycja dla miłośników romansów mafijnych. Książka dostarcza wielu wrażeń, pozwala oderwać się od codzienności i przenieść do gorącego, pełnego tajemnic świata Sycylii. Po zakończeniu lektury pozostało mi jednak pewne poczucie niedosytu.

Szalona_ksiazko.holiczka Worytko Dominika

Ptaki, które śpiewają nocą

⭐| 5/5 📜| 451 📚| Wydawnictwo BeYa 🎨| 5/5 ✍🏼| Marta Łabęcka ❝ Ostatnie, co zapamiętała, zanim przegrała tę walkę, były usta Austina składające krótki pocałunek na czubku jej głowy i nieśmiała myśl, że jej odwaga się opłaciła…❞ „Ptaki, które śpiewają nocą” to opowieść o beztrosce, komforcie i zaufaniu. Przedstawia losy dwóch zagubionych dusz, które odnajdują w sobie nawzajem subtelną intymność. Sav. Savannah Rivers jest dziewczyną pełną obaw, strachu, a także empatii i miłości. W dniu swojego ślubu decyduje się uciec sprzed ołtarza, aby spełnić swoje marzenie - podróż starym, dziewczęcą różowym camperem przez stany swojego kraju. Niespodziewanie na swojej trasie spotyka chłopaka, który postanawia wybrać się w tę podróż razem z nią… Austin. Austin Hale jest przeciwieństwem poukładanej Savannahy. W młodości uciekł z domu rodzinnego, aby odnaleźć swoje przeznaczenie w… spontaniczności. Nigdy niczego nie planuje, bierze od życia to, co ono daje. Pełen charyzmy kieruje się maksymą "carpe diem". W dniu, w którym poznaje dziewczynę, postanawia ruszyć z nią w drogę… Mimo niecodzienności, podczas tej trasy dzieje się naprawdę wiele. Niesamowite widoki, sceny i chwile owiane podróżą, muzyką oraz rozmowami o wszystkim i o niczym. Wszystko tam gra tak, jak powinno. Beztroska wraz z sielanką nie opuszczają ich na krok, a wokół nich rośnie niebiańskie uczucie. Austin z Savannahą są para, której w moim odczuciu nie da się nie polubić. Oboje się dopełniają, wprowadzając drobinki światła w swoje serca. Każda ich interakcja wywołuje uśmiech, a także rozczula. Slow burn w ich wykonaniu jest niezwykle przyjemny, a miłość jest piękna. Od samego początku czułam wyjątkowość tej książki, magia spontaniczności pochłonęła mnie w stu procentach. Szczególnie urzekł mnie klimat podróży, który niemal czuć na każdej stronie. Malownicze krajobrazy, muzyka i poczucie wolności sprawiają, że ma się wrażenie, jakby siedziało się z bohaterami w różowym camperze i przemierzał kolejne mile ich wspólnej drogi. Podczas czytania nie mogłam oderwać wzroku od stron, a po przeczytaniu potrzebowałam wielu chwil, żeby się pozbierać po tym, co ta historia ze mną zrobiła. Okrutnie nie mogę się doczekać dalszej części losów tej dwójki. To lektura dla wszystkich miłośników slow burn, podróżniczych klimatów i bohaterów, którzy pomagają sobie nawzajem odnaleźć własne miejsce w świecie. Jeśli szukacie książki otulającej niczym ciepły letni wieczór, zdecydowanie powinniście po nią sięgnąć. I pamiętajcie nie zawsze trzeba mieć plan, a błędy mogą napisać najciekawszą historię!

jul1ebooks Prelich Jula

Ptaki, które śpiewają nocą

„Ptaki które śpiewają nocą” to najnowsza książka od Marty Łabęckiej której twórczość kocham nad życie. Styl pisania jak na trzecią osobę bardzo mi się podobał i potrafiłam się wciągnąć mimo tego że zazwyczaj staram się unikać książek z trzecioosobową narracją. Wątek miłosny nie był aż tak przesadzony i przerysowany jak w niektórych książkach co bardzo mi się podobało. Pomiędzy głównymi bohaterami którzy różnili się od siebie nie działo się wszystko odrazu. Pokazywał prawdziwe realia miłości. Ptaki opowiadają o podróżach,korzystaniu z życia. Motyw podróży był bardzo rozwinięty co było super bo kocham podróżować. Pokazuje także że nie trzeba mieć wszystkiego zaplanowane tylko działać spontanicznie. Jedyne czego się nie spodziewałam to było zaskakujące zakończenie. Przez ten zwrot akcji czekam niecierpliwie na drugi tom. Ptaki które śpiewają nocą będą idealne dla fanów muzyki,podróży oraz pięknej miłości.

TikTok Kowalska Julia