ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Muza rockmana

Tristan to chodząca legenda, ale kiedy poznaje się go bliżej jest bardziej ludzki niż może się wydawać - ma też sprawy, które przemilczał i zmaga się z nimi sam. Nie jest to typowy rockman, który ma wybujałe ego, a kobiety zmienia jak rękawiczki. Na jego prośbę zatrudniono Emily, która przy pierwszym dość nietypowym spotkaniu zaskarbiła sobie jego uwagę zaintrygowała go. Ale mężczyzna nie wie, że ona nie przypadkiem się tam pojawiła. Będąc w trasie mieli okazję żeby się lepiej poznać. Czuć było, że tych dwoje ciągnie do siebie. Jako że Emily miała być na posyłki zespołu, Tristan zmyślnie to wykorzystywał żeby móc ją zobaczyć i z nią przebywać. Bardzo polubiłam ich oboje - oboje mierzyli się z problemami, ale nie byli przy tym sztucznym tylko właśnie autentyczni. Potrafili się od wysłuchać i rozmawiać. Przy prawie każdym ich spotkaniu uśmiech nie schodził mi z twarzy Czułam też ten klimat trasy koncertowej, choć wydaje mi się, że był dość spokojny. Nie spodziewałam się natomiast takiego plot twistu jaki tutaj jest. Fajnie też był poprowadzony motyw age gapu - subtelnie, ale można go wyczuć. Miałam momenty gdzie się uśmiałam, ale też takie które chwytały mnie za serce. Bardzo przyjemna historia - spokojna, ale z twistem. Chyba jednak jeszcze zajrzę do jakiejś książki autorki.

Wrolowana.wksiazki Iwanowska Weronika

Samoregulacja w praktyce. Jak opanować własne emocje i wspierać rozwój emocjonalny dziecka

Nakładem Wydawnictwa Sensus ukazała się książka, która będzie przydatna dla każdego rodzica. Natalia Fedan, psycholożka i autorka książki „Samoregulacja w praktyce. Jak opanować własne emocje i wspierać rozwój emocjonalny dziecka” przekonuje, że kluczem do spokoju jest zrozumienie mechanizmów rządzących naszym układem nerwowym. To głęboka, a jednocześnie przystępna lekcja skupienia, która pomaga nauczyć się zwracać uwagę na sygnały płynące z ciała. Autorka rzuca wyzwanie współczesnemu światu przebodźcowania, w którym elektronika, cukier i pośpiech nieustannie drenują nasze zasoby. Przekonuje, że za wieloma „trudnymi” zachowaniami - zarówno dorosłych jak dzieci - stoi nadmierny stres, a nie brak dobrej woli. 👌 Dużym atutem książki jest jej praktyczny aspekt. Autorka nie skupia się jedynie na teorii, ale daje czytelnikom do ręki konkretne narzędzia, które pozwalają odkrywać ukryte stresory, zanim doprowadzą one do wybuchu. Uczy, jak zarządzać własnym napięciem w skuteczny sposób, co może przekładać się na lepsze relacje z najbliższymi. Wartościowym aspektem tego wydania jest skupienie na wspieraniu samego siebie. Autorka z ogromną empatią przypomina, że aby zadbać o rozwój emocjonalny dziecka, musimy najpierw zaopiekować się własnym „dobrostanem”. To lektura obowiązkowa dla każdego rodzica, który czuje się przytłoczony swoją rolą. Książka będzie też przydatna dla osób szukających skutecznych sposobów na powrót do wewnętrznej równowagi. To nie tylko przewodnik, ale także zaproszenie do życia w zgodzie z samym sobą.
ksiazkizabawy

Bez nadziei. Chestnut Springs #5

„Bez nadziei” - o ludziach, którzy nauczyli się żyć bez światła… aż ktoś zapalił je w nich na nowo Są takie historie, które czytasz. I są takie, które czujesz całym sobą. „Bez nadziei” to nie jest książka, którą odkładasz i zapominasz. To taka, która zostaje gdzieś pod skórą. W myślach. W ciszy, kiedy już zamkniesz ostatnią stronę. Bo to nie jest historia o miłości. To historia o ludziach, którzy już dawno przestali wierzyć, że na nią zasługują. On - człowiek, który przestał czuć, żeby przetrwać Beau nie jest bohaterem z bajki. Nie ratuje świata. Nie mówi wielkich słów. On po prostu… próbuje przetrwać kolejny dzień. Z każdą nocą, która przynosi więcej bólu niż snu. Z każdą chwilą, w której jego własna głowa staje się najgorszym miejscem na świecie. Są rany, których nie widać. I są takie, które sprawiają, że człowiek powoli znika… nawet jeśli nadal oddycha. Ona - dziewczyna, która całe życie była „tą gorszą” Bailey zna ten rodzaj spojrzeń. Cichych. Oceniających. Odrzucających. Bo czasem nie trzeba zrobić nic złego, żeby zostać skreślonym. Wystarczy urodzić się z „nie tym” nazwiskiem. A mimo to ona się nie poddaje. Nie krzyczy. Nie walczy na pokaz. Po prostu każdego dnia próbuje być kimś więcej niż to, co inni o niej mówią. I to właśnie w niej jest najwięcej siły. Dwoje ludzi, którzy nie mieli być dla siebie… a stali się wszystkim Ich historia zaczyna się niewinnie. Układ. Udawanie. Bez zobowiązań. Bo łatwiej jest grać rolę niż przyznać, że czegoś się potrzebuje. Łatwiej jest udawać miłość… niż zaryzykować prawdziwą. Ale są spojrzenia, których nie da się zignorować. Dotyk, który zostaje dłużej, niż powinien. Obecność, która nagle staje się… konieczna. I w pewnym momencie już nie wiesz, co było grą. A co jest jedyną prawdą, jaka ci została. Miłość, która nie ratuje. Miłość, która zostaje Najpiękniejsze w tej historii jest to, że nikt tu nikogo nie naprawia. Bailey nie „leczy” Beau. Ona po prostu przy nim jest. Kiedy jest ciężko. Kiedy jest cicho. Kiedy on sam nie wie, kim jest. A Beau? On zaczyna oddychać przy niej trochę spokojniej. Trochę pełniej. Jakby pierwszy raz od dawna ktoś nie oczekiwał od niego siły… tylko prawdy. Bo czasem „bez nadziei” to tylko początek. Ta książka boli. Nie krzyczy dramatem - tylko powoli, cicho rozkłada Twoje serce na części. Pokazuje, jak wygląda życie, kiedy: boisz się własnych myśli, czujesz się niewystarczający, i jesteś przekonany, że nic dobrego już Cię nie spotka. A potem daje Ci coś bardzo delikatnego. Nie wielką nadzieję. Nie spektakularne rozwiązania. Tylko drugiego człowieka, który zostaje. I czasem… to wystarczy. Ta historia nie kończy się na ostatniej stronie Bo kiedy zamykasz tę książkę, coś zostaje. Może myśl, że nie każdy musi być silny. Może świadomość, że każdy zasługuje na zrozumienie. A może po prostu to ciche uczucie… że nawet jeśli jest źle — to jeszcze nie koniec. Podsumowanie, którego nie da się napisać bez emocji: To nie jest najłatwiejsza historia. Ale jedna z najbardziej prawdziwych. Ocena: 10/10 Za to, że nie udaje. Za to, że boli. I za to, że w tym bólu… daje coś, czego często najbardziej brakuje - poczucie, że nie jesteś w tym sam. 💔✨

z_milosci_do_bookow Kuryło Katarzyna

Dziewczyna Caleba

„Dziewczyna Caleba” - Weronika Krzempek 💔📖✨ Ta książka wciąga jak rozmowa, której nie da się skończyć - nawet gdy zegar tyka nieubłaganie ⏳. Weronika Krzempek buduje historię pełną emocji, napięcia i tego specyficznego uczucia, kiedy serce mówi jedno, a rozum zupełnie coś innego 💭❤🔥. Caleb nie jest typowym „książkowym ideałem” - to bohater z rysami, milczeniem, które czasem krzyczy głośniej niż słowa 🤐🔥. A „ona”? Dziewczyna, która próbuje nie zgubić siebie w świecie pełnym niedopowiedzeń i spojrzeń, które znaczą więcej niż dialogi 👀🌧. Relacja między nimi przypomina burzę - piękną, ale niebezpieczną 🌩. Raz przyciąga jak magnes 🧲, raz odpycha z siłą, która zostawia ślad. I właśnie to sprawia, że trudno odłożyć książkę choćby na chwilę 📚😮💨. Styl autorki jest lekki, ale emocjonalnie gęsty - jakby każde zdanie miało ukrytą drugą warstwę znaczeń 🎭. Czytelnik nie tylko czyta, ale też czuje: napięcie, niepewność, tęsknotę. To historia o wyborach, dojrzewaniu i uczuciach, które nie pytają o pozwolenie 💔➡❤. ⭐ Jeśli lubisz książki, które: łapią za serce i nie puszczają 💓 mają intensywną relację „love-hate” 🔥 zostawiają Cię z myślami jeszcze długo po ostatniej stronie 🌙 …to „Dziewczyna Caleba” może być dokładnie tym, czego szukasz 📖

_madzikp Pasek Magdalena

Światłożercy. Jak tajemnicza inteligencja roślin zmienia nasze rozumienie życia na Ziemi

🍃 "Światłożercy. Jak tajemnicza inteligencja roślin zmienia nasze rozumienie życia na Ziemi" autorstwa Zoe Schlanger to fascynująca książka popularnonaukowa, która w prosty i wciągający sposób opowiada o najnowszych badaniach nad tym, jak bardzo złożone i aktywne są rośliny. 🍃Zoë Schlanger, doświadczona dziennikarka naukowa w swojej debiutanckiej książce zabiera nas w reporterską podróż po granicach współczesnej botaniki. Tytuł „Światłożercy” idealnie oddaje istotę książki gdyż rośliny to jedyne organizmy na Ziemi, które potrafią bezpośrednio „pożerać” światło słoneczne i przekształcać je w życie. Schlanger pokazuje jednak coś znacznie głębszego a mianowicie, że te zakorzenione w ziemi istoty są o wiele bardziej aktywne, reagujące i złożone, niż przez dekady uważała nauka. W książce opisuje między innymi jak rośliny: ostrzegają się nawzajem przed szkodnikami, rozpoznają własne „dzieci” (sadzonki), reagują na dotyk i dźwięki, „pamiętają” co im się przytrafiło, podejmują decyzje, gdzie rosnąć i jak dzielić wodę czy składniki odżywcze. Największa siła książki to jej prosty, reporterski styl. Schlanger jeździ po świecie, odwiedza laboratoria, rozmawia z naukowcami i opowiada o tym jak dobry dziennikarz. „Światłożercy” to bardzo przyjemna, ciekawa książka, która sprawia, że po przeczytaniu patrzysz na trawę, drzewa i kwiaty na parapecie zupełnie inaczej. Nie jest to rewolucja naukowa, ale bardzo dobrze napisany reportaż, który otwiera oczy.

https://instagram.com/naturalna_brunetka?igshid=OGQ5ZDc2ODk2ZA== Skurzewska Marta