Recenzje
Śmiertelna królowa
3,5/5 Wychowywałam się na zmierzchu, więc książki o wampirach są bardzo bliskie mojemu sercu i nie mogłam przejść obok tego tytułu obojętnie. Jest to bardzo dobry debiut, ale zawsze musi być jakieś "ale". Pierwsze, na co zwróciłam uwagę podczas czytania, to ilość opisów. Wygląd świata jest tak skrupulatnie dokumentowany, że aż nazbyt skrupulatnie. Wolałabym się skupić na ogólnym działaniu świata, niż na wyglądzie żyrandola. Jestem zdecydowanie czytelnikiem, który preferuje akcje nad opisy, przez co początek książki naprawdę sprawił mi problem. Bo nie miałam tego bodźca, który sprawiłby, że chciałabym czytać dalej. Było tam też parę nielogicznych głupoteków, takich jak cała scena z tym, że nasza główna bohaterka atakuje wampira w obronie innej kobiety, po czym właściwie to ją porzuca i ucieka przed tymi wampirami. Skoro to wielkie, silne i szybkie wampiry, to jakim cudem ona im od tak umknęła? Nie gonili jej? Co stało się z porzuconą dziewczyną? No, nie łączyło mi się to w żaden sposób. Przez fakt, że książka jest naprawdę krótka, wiadomo, że nie można było napakować tam niewiadomo ile akcji, ale kiedy na początku tę akcję dostajemy, jest ona trochę chaotyczna. Im dalej, tym lepiej, ale początek był ciężki. Nielogiczną głupotą było dla mnie też to, ile razy dostaliśmy informację o tym, jak ona się ich boi, po czym po przybyciu do pałacu, służąca proponuje jej kąpiel, a Calvia po prostu idzie się umyć, jakby to była najnormalniejsza w świecie rzecz. Ostatnim, do czego się przyczepię, będzie liczba powtarzanych "Panno Venest". To nazwisko wyryje mi się w pamięci na długo. Na szczęście już nikt tak do niej mówić nie będzie. I to nie tak, że chcę się tylko czepiać tej książki. Darzę autorkę ogromną sympatią i dlatego chciałabym, żeby jej książki były tylko lepsze i lepsze. Wraz z ilością przeczytanych stron widziałam też duży progres u autorki. Zbędne opisy wystroju wnętrz zaczęły zamieniać się w przemyślenia głównych bohaterów. Widziałam też powolny rozwój ich relacji i bardzo mnie to cieszyło. Naprawdę im byłam dalej tym coraz bardziej lubiłam tę książkę. Jest to młodzieżówka, która rządzi się swoimi prawami, dlatego czasem to, co chciałam, żeby było bardziej rozwinięte, było mniej, ale na to mogę oko przymknąć. Sama końcówka naprawdę mnie wciągnęła i zaczępiła we mnie ogromną potrzebę, żeby kontynuować tę dylogię. W ogólnym rozrachunku jest to naprawdę przyjemny debiut dla osób lubujących się w książkach młodzieżowych. Za autorkę trzymam kciuki i mam szczerą nadzieję, że drugi tom będzie tylko lepszy.
Suma wszystkich strat. Jak ukształtowało cię dzieciństwo
Czy zastanawiało Was kiedyś, jak dużo zależy od naszych doświadczeń w dzieciństwie? Uwielbiam zgłębiać ten temat, dzięki temu mam sporo refleksji. Przyznaję, że wypatrywałam tego typu książki od polskiej autorki od dawna i się doczekałam. Anna Paluszak pisze z empatią, ciepłem, mądrością, inspiruje dzieląc się swoimi doświadczeniemi. Pracuje jako psychoterapeutka, wykonuje to, co i ja zacznę, gdy w przyszłym roku skończę studia, a już zdobywam doświadczenie w czasie praktyk jako student. Tym bardziej więc przepadłam w tej nowości wydawniczej, pełnej uważności i ukojenia. Dlatego też doceniam wskazówki dla terapeutów. Poznacie tutaj różne style charakteru: myśliciela, tęsknoty, fuzji, lustra, oddania, ekspresji, kontroli z odpowiednikami klasycznej typologii. Każdy ze stylów posiada w książce historię z życia pewnej osoby, gdzie pojawia się geneza określonego stylu i powrót do doświadczeń z konkretnego okresu życia. Pomocne jest tutaj podsumowanie i przystępny język, a także quizy, dzięki którym można sprawdzić, co kieruje nas w życiu i dlaczego. Na pewno łatwiej uda się nam znaleźć swój styl, który pasuje określonemu modelowi, jednak każdy z nas zawiera elementy różnych stylów w różnych proporcjach. Styl występuje jako forma przetrwania, a nie tożsamości. “To nie styl wybiera człowieka. To życie wywołuje styl.” Opis stylów jest refleksyjny, bez stygmatyzowania. Historie opowiadają o przetrwaniu i adaptacji. Szczególnym atutem są tu ćwiczenia, które pozwolą na świadome przyjrzenie się sobie, być może to będzie motywacja do głębszej analizy. “Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że to, co uważamy za swój charakter, jest w rzeczywistości utrwalonym sposobem na przetrwanie w nieidealnym otoczeniu, jakie stanowiła nasza rodzina pochodzenia.” Z mojej perspektywy - jestem zachwycona, to wiedza przedstawiona jasno i przejrzyście, solidnie i z ciepłem. Przyjemnie się czytało, to książka będzie u mnie na półeczce na zawsze.
Redemption of Sins
„Redemption of Sins” Lori Rave to powieść, która opiera się przede wszystkim na emocjach tych trudnych, niewygodnych i często bolesnych. To historia o ludziach, którzy zostali naznaczeni przez przeszłość i próbują odnaleźć się na nowo, mimo że życie nie daje im łatwych odpowiedzi. Głównym bohaterem jest Killian Sanders, mężczyzna, który wraca z wojny jako zupełnie inny człowiek niż ten, który kiedyś wyjechał. Jest zamknięty w sobie, wycofany, momentami wręcz chłodny. Trauma, której doświadczył, nie pozwala mu normalnie funkcjonować nosi w sobie poczucie winy, stratę i wewnętrzny chaos. Killian nie jest typowym „idealnym bohaterem” bywa trudny, impulsywny i zagubiony, ale właśnie to czyni go autentycznym. Jego postać została napisana w sposób surowy, bez upiększeń, co sprawia, że czytelnik naprawdę czuje ciężar jego doświadczeń. Z kolei Kiara Reed jest jego przeciwieństwem, choć również nosi w sobie własne rany. To kobieta empatyczna, silna, ale nie w sposób oczywisty jej siła polega na wytrwałości i zdolności do troski o innych. Pracując z dziećmi, pokazuje ogromne pokłady ciepła i cierpliwości, jednak w relacji z Killianem widać, że nie jest niezniszczalna. Kiara nie jest idealizowana popełnia błędy, wątpi, czasem nie wie, czy powinna walczyć o przeszłość, czy ją zostawić. Relacja między nimi to serce tej książki. Nie jest to klasyczna, lekka historia miłosna raczej powolne, trudne odbudowywanie więzi między dwojgiem ludzi, którzy kiedyś się znali, ale dziś są już kimś innym. Autorka dobrze oddaje napięcie między tym, co było, a tym, co jest teraz. Ich rozmowy często są pełne niedopowiedzeń, a emocje nie zawsze znajdują ujście w słowach. Dużym atutem książki jest sposób, w jaki pokazuje proces radzenia sobie z traumą. Nie ma tu prostych rozwiązań ani szybkiego „happy endu”. Zmiany zachodzą powoli, czasem boleśnie, a bohaterowie muszą mierzyć się z własnymi ograniczeniami. Styl Lori Rave jest prosty, ale nasycony emocjami. Nie ma tu przesadnej poetyckości zamiast tego dostajemy szczerość i bezpośredniość, które dobrze pasują do ciężaru poruszanych tematów. Momentami książka bywa przytłaczająca, ale właśnie to sprawia, że zostaje w pamięci na dłużej. „Redemption of Sins” to opowieść o tym, że nie zawsze da się naprawić przeszłość, ale można spróbować nauczyć się z nią żyć. To historia o miłości, która nie leczy wszystkiego, ale daje siłę, by spróbować jeszcze raz.
I will wait for you
Miłość, która ratuje… czy taka, która niszczy dokładnie tam, gdzie boli najbardziej? 💛 Ta historia zdecydowanie nie jest bezpieczna. Ona gra na emocjach, drażni, momentami uwiera. Złapałam się na tym, kiedy przestałam być obserwatorem, a zaczęłam czuć wszystko razem z bohaterami. To nie przyszło nagle. To było powolne wciąganie w świat, w którym nic nie jest czarno białe, a każda decyzja ma swoją cenę. Angelina na początku wydaje się zamknięta w złotej klatce. Chroniona, wręcz odcięta od realnego świata, funkcjonuje według zasad narzuconych przez innych i to właśnie ta jej bezpieczna wersja sprawia, że przemiana, którą przechodzi, uderza tak mocno. To nie jest sztuczna metamorfoza pod fabułę, to proces, który czuć. Jej wewnętrzne pęknięcia, momenty zawahania, rodzący się bunt… wszystko to buduje obraz kobiety, która zaczyna walczyć o siebie, nawet jeśli nie do końca wie, dokąd ją to zaprowadzi. Xavier natomiast to zupełnie inny kaliber emocji. To bohater, który nie próbuje być dobry i nie potrzebuje sympatii czytelnika, żeby działać. Kieruje nim obsesja, gniew i coś znacznie bardziej niebezpiecznego niż sama chęć zemsty. Właśnie to sprawia, że jego postać jest tak magnetyczna, bo mimo wszystko próbujesz go zrozumieć. Szukasz w nim czegoś, co pozwoli ci go usprawiedliwić… choć dobrze wiesz, że nie powinno się tego robić. Najmocniejszy punkt tej historii? Relacja między nimi. Nieoczywista, napięta, pełna niedopowiedzeń i emocji, które balansują na granicy fascynacji i destrukcji. To nie jest historia o ładnej miłości. To historia o uczuciu, które potrafi być równie silne, co niebezpieczne. Każda ich scena ma ciężar, każde spotkanie coś zmienia i cały czas czujesz, że to zmierza w stronę czegoś, co może się rozpaść w najmniej oczekiwanym momencie. Widać w tym wszystkim dużą świadomość pisarską. Autorka nie idzie na skróty. Nie próbuje przypodobać się każdemu. Tworzy historię, która ma charakter i to czuć na każdej stronie. Bierze motyw, który mógłby być schematyczny i nadaje mu głębię, która naprawdę robi różnicę. Przeczytałabyś historię, w której nie wiesz, czy kibicujesz miłości… ?? 💛
Każdy z nas gra w inną grę. 9 typów osobowości i ukryte schematy, które nami rządzą
„Każdy z nas gra w inną grę” to książka, która bardzo trafnie pokazuje, jak różni jesteśmy - i jak bardzo nasze zachowania wynikają z wewnętrznych schematów, których często nawet nie jesteśmy świadomi. Ja bardzo lubię rozumieć siebie i swoje reakcje, więc ta pozycja była dla mnie naprawdę ciekawa. Czytając ją, miałam kilka takich momentów „o kurde, to totalnie o mnie”. I to jest chyba największa siła tej książki - pomaga zobaczyć swoje mechanizmy z trochę innej perspektywy. Autorki w przystępny sposób opisują różne typy osobowości i schematy, które kierują naszym działaniem. Nie jest to jednak podane w suchy, naukowy sposób. Raczej jak rozmowa, która krok po kroku prowadzi do większej świadomości. Bardzo podobało mi się to, że książka nie ocenia. Nie ma tu podziału na „dobre” i „złe” zachowania. Jest za to próba zrozumienia - skąd coś się bierze i dlaczego reagujemy tak, a nie inaczej. To też nie jest książka, którą się tylko „czyta i odkłada”. Raczej taka, do której wraca się myślami. Bo nagle zaczynasz zauważać pewne rzeczy w codziennych sytuacjach - swoich i innych ludzi. Jeśli ktoś lubi analizować siebie, rozkładać emocje i zachowania na czynniki pierwsze i chce lepiej rozumieć relacje - to zdecydowanie warto sięgnąć. Polecam