ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Frenemy. Przyjaciel czy wróg?

𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫: 𝐋𝐚𝐮𝐫𝐞𝐧 𝐏𝐫𝐢𝐜𝐞 𝐤𝐚𝐭𝐞𝐠𝐨𝐫𝐢𝐚: 16+ 𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚: ★★★,75☆☆ ✏🩷𝐅𝐫𝐞𝐧𝐞𝐦𝐲 to książka, która wywołała we mnie bardzo mieszane odczucia. Na początku była bardzo nudna i przewidywalna, w połowie stała się wciągająca i ciekawa, natomiast sama końcówka bardzo mnie zawiodła. ✏Fabuła nie była najwyższych lotów. Klimat Wattpada było czuć już od pierwszych stron. Czasami mi to odpowiadało, bo czułem nostalgię, jednak częściej wywoływało u mnie lekki cringe (w dobrym tego słowa znaczeniu 😝). Mówiąc krótko - bawiłem się przy tej książce naprawdę dobrze. 🩷Bohaterowie, podobnie jak fabuła, nie byli wybitni, ale też nie byli źli. Mimo ich momentami żenujących przemyśleń zdążyłem ich polubić. Nieraz śmiałem się na głos, czytając ich kłótnie, żarty i inne zabawne sytuacje. ✏Uważam jednak, że kategoria wiekowa jest mocno zawyżona. Osobiście sądzę, że 𝐅𝐫𝐞𝐧𝐞𝐦𝐲 spokojnie mogłoby być oznaczone jako 14/15+. Nie ma tu żadnych scen zbliżeń, a przez całą książkę naliczyłem może dwa przekleństwa. 🩷Podsumowując, nie oczekujcie po tej książce najlepszej powieści, jaką kiedykolwiek przeczytacie. To definicja lekkiej, rozrywkowej lektury na odmóżdżenie. Momentami bywa nudnawa, ale jednocześnie jest pełna ciekawych i zabawnych momentów.

missingbookpages Nowak Marcel

Milionerka i barman

Ona ma pieniądze, koneksje i życie, które z zewnątrz wygląda jak spełnienie marzeń. On jest barmanem, samotnym ojcem i mężczyzną, który za dużo już dostał od życia po głowie, żeby tak po prostu rzucić się w kolejną relację. I właśnie to odwrócenie schematu bardzo mi się tutaj spodobało. Bo tym razem to nie on jest bogatym, niedostępnym facetem z wielkiego świata. To Zoe jest tą, która ma status, możliwości i przywileje. Ale przy tym nie jest pustą księżniczką z kart kredytowych. Ma poukładane w głowie, wie, jak korzystać z tego, co dostała od losu, i nie boi się sięgać po to, czego chce. Olivier z kolei urzekł mnie swoją odpowiedzialnością, czułością i tym, jak bardzo starał się być dobrym ojcem. To bohater skrzywdzony przez przeszłość, ostrożny, czasami zamknięty, ale bardzo prawdziwy w swoich reakcjach. Między Zoe i Olivierem czuć chemię od początku, ale ich relacja nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Żyją w dwóch różnych światach, mają inne doświadczenia, inne lęki i inne sposoby radzenia sobie z emocjami. I właśnie te różnice społeczne zostały tutaj fajnie pokazane, bez przesadnego lukru, ale też bez ciężaru, który przytłaczałby całą historię. Styl autorki jest lekki, dzięki czemu przez książkę naprawdę szybko się płynie. Historia ma romansowy klimat, ale pojawiają się też trudniejsze tematy, które dodają jej głębi. Bardzo urzekły mnie postacie babci i córki Oliviera, wniosły do tej książki dużo ciepła, uroku i takiej zwyczajnej, rodzinnej prawdy. Czy wszystko mi zagrało? No właśnie… nie do końca 😂 Końcówka mocno wystawiła moją cierpliwość na próbę. Byłam zła na bohaterów, bo wiele nieporozumień można było uniknąć, gdyby po prostu ze sobą porozmawiali. Ale wiadomo, wtedy nie byłoby dramatu, emocji i mojego przewracania oczami nad książką. I to właśnie przez końcowe rozdziały miałam największą trudność z oceną. Bo z jednej strony historia mnie wciągnęła, bohaterowie byli życiowi, chemia działała, a pomysł na odwrócenie schematu bardzo mi się spodobał. Z drugiej miałam ochotę wejść między nich i powiedzieć: „Halo, komunikacja istnieje” 😂 „Milionerka i barman” to lekki, emocjonalny romans z ciekawym układem sił, bohaterami z przeszłością i relacją, która nie jest tak oczywista, jak sugerowałby tytuł. Dla fanek historii o przyciąganiu mimo różnic, drugich szansach, rodzinnych więziach i bohaterach, którzy muszą nauczyć się rozmawiać, zanim wszystko sobie skomplikują.

Roksana Book Diary Polak Roksana

Regret Me Not

Ocena: 4/5 ⭐ Recenzja: Książki Ludki Skrzydlewskiej uwielbiam przede wszystkim za jedno: za niesamowity ładunek emocjonalny, jaki ze sobą niosą. Autorka doskonale wie, jak grać na naszych uczuciach, a jej najnowsza powieść to kolejny dowód na to, że przez jej historie po prostu się płynie. Tym razem dostajemy miks szalonego Las Vegas i mroźnej Alaski, a ja po odłożeniu książki czuję, że to była naprawdę świetna, pełna wzruszeń lektura! Choć fabuła kręci się wokół motywu przypadkowego małżeństwa i udawanego związku, to najbardziej uderzył we mnie... wątek rodzinny. To zdecydowanie najpiękniej rozpisany element tej historii. Relacja, jaka narodziła się między bliskimi Callowaya a Cove, totalnie mnie rozczuliła. To, jak bardzo ta rodzina pokochała dziewczynę i przyjęła ją do swojego świata, było niesamowicie ciepłe. Z drugiej strony ogromnie współczułam Cove - jej wewnętrzne rozdarcie i poczucie winy, że oszukuje tak cudownych ludzi, udając szczęśliwą mężatkę, wręcz fizycznie bolało podczas czytania. To, co w samej relacji głównych bohaterów urzeka najbardziej, to niesamowity kontrast, który z każdym rozdziałem zamienia się w perfekcyjne dopasowanie. Na pierwszy rzut oka Cove i Cal to dwa zupełnie różne światy - ona jest nieprzewidywalnym żywiołem kochającym wolność, on poukładanym racjonalistą, który wszystko musi mieć zaplanowane. Ludka Skrzydlewska genialnie jednak pokazuje, że przeciwieństwa nie tylko się przyciągają, ale mogą stworzyć fundament pod coś niezwykle trwałego. Obserwowanie, jak pękają ich kolejne pancerze, jak Cal uczy się przy Cove spontaniczności, a ona odnajduje przy nim upragnione poczucie bezpieczeństwa, to była czysta przyjemność. Sam Calloway? Dla mnie to totalna „zielona flaga”! Choć w garniturze szytym na miarę na początku mógł się wydawać sztywnym księgowym, to jego opiekuńczość, urocze niespodzianki i to, jak bardzo chciał, by Cove była po prostu sobą, totalnie mnie kupiły. Cal nie próbował jej zmieniać i to było wspaniałe. I choć pod koniec książki potwornie zirytowało mnie jego zachowanie na lotnisku, kiedy żegnał się z Cove (no zabrakło facetowi determinacji!), to przez resztę historii był partnerem idealnym. Później, kiedy poznajemy powody jego zachowania, wszystko jest naprawdę bardzo zrozumiałe i zdecydowanie mu wybaczam. No i sama Cove - absolutnie fantastyczna bohaterka! Taki barwny, kolorowy ptaszek z artystyczną duszą. Z pozoru silna, niezależna kobieta, która skacze ze spadochronem, a w środku niezwykle delikatna, krucha i spragniona bliskości. Uwielbiam ich razem, bo między tą dwójką aż iskrzy od chemii, a ich potyczki słowne i wzajemne wsparcie sprawiają, że kibicuje się im z całego serca. Mimo drobnego zgrzytu na lotnisku, to wciąż rewelacyjna, pełna humoru i głębokich wzruszeń opowieść, która udowadnia, że przed przeznaczeniem nie da się uciec. Jeśli szukacie romansu, który poruszy w Was czułe struny i zostawi z uśmiechem na twarzy, bardzo mocno polecam!

bookishvibes_bysandra Stupek Sandra

Regret Me Not

Moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i już wiem, że muszę poznać jej poprzednie książki. Przepadłam dla tej historii. Wciągający, zabawny i lekki romans z motywem udawanego małżeństwa, który jest idealny na wieczór. Bohaterowie bardzo naturalni, czuć między nimi chemię a sceny zbliżeń napisane ze smakiem. Ich relacja jest pełna emocji i pozytywnej energii, bez zbędnych dramatów, chociaż pojawiają się trudne tematy, to nie są one wprowadzone do fabuły na siłę. Dialogi pełne ironii, nie raz wywołały uśmiech. Ciepła, romantyczna, chwytająca za serce historia, która zostaje na długo w pamięci. 📚
justyna_chrun Chruń Justyna

I will wait for you

„I will wait for you” autorstwa Moniki Kondas to historia o zemście, namiętności i przeznaczeniu. Angelina jest oczkiem w głowie dwóch starszych braci, którzy nie do końca potrafią pogodzić się z tym, że jest już dorosłą kobietą. Na każdym kroku starają się ją kontrolować i choć robią to z troski, odbierają jej prawo do decydowania o własnym życiu. Wszystko się zmienia, gdy kobieta poznaje tajemniczego Xaviera, który od pierwszej chwili zawrócił jej w głowie. Próba zapomnienia o nim jest nie lada wyzwaniem, szczególnie że los ewidentnie chce, żeby ich drogi wciąż się przecinały. Kiedy Angelina postanawia, że teraz ona będzie w pełni decydować o swoim życiu, czekają ją zmiany, które niekoniecznie okażą się bezbolesne. Wkrótce pewne wydarzenia sprawią, że będzie musiała odpowiedzieć sobie na pytanie, czy może zaufać Xavierowi. Rzeczą, która urzekła mnie w tej książce najbardziej, jest oczywiście imię głównej bohaterki, które jest takie samo jak moje. Śmiesznie było czytać o kimś, kto nazywa się identycznie, szczególnie że wcześniej nawet nikogo o tym imieniu osobiście nie poznałam. Plus za to, że nie było odmieniane błędnie - co w moim przypadku jest niestety nagminne i ludzie i tak mówią do mnie inaczej. Aleee powracając już do głównego tematu, jakim jest treść książki, to muszę powiedzieć, że trochę się zawiodłam. Zaczynając od pierwszych rozdziałów, miałam dziwne wrażenie, że relacja głównej bohaterki z braćmi jest trochę specyficznie przedstawiona i budziła pewne skojarzenia i mieszane uczucia. Kiedy już następne rozdziały rozwiały moje wątpliwości, pojawiło się wiele wątków lekko spłyconych i nie do końca wytłumaczonych, a które aż prosiły się o więcej. Choć zdaje sobie sprawę, jaki był zamysł książki i w jakim stylu miała być napisana, to i tak w tej kwestii widzę dużo niedociągnięć. Niemniej jednak drugą połowę czytało mi się o wiele przyjemniej, dlatego jako lekką i niezobowiązującą lekturę serdecznie polecam. Po tej historii z chęcią przeczytałabym inne książki autorki, bo wciąż czuję pewien niedosyt.

angel.in.books Rokowska Angelina