Recenzje
Przeklęty kontrakt: nowe warunki. Kontrakt #1.5
Tego kontraktu już nie możesz rozwiązać. Richard VanRyan dał się poznać jako zimny i wyrachowany drań, jeżeli chodzi o życie towarzyskie. Natomiast w biznesie nie miał sobie równych, a dzięki tym cechom stawał się być wręcz perfekcjonistą. Dotychczasowe życie bardzo odpowiadało Richardowi, liczyła się praca i niezobowiązujące spotkania z kobietami. Wszystko się zmieniło kiedy w jego poukładanym życiu pojawiła się Katharine Elliot, która pracowała jako sekretarka. Dzieliło ich wszystko, od sposobu bycia do życia jakie prowadzili ale to właśnie kontrakt, który okazał się bardzo ryzykownym posunięciem, ich połączył. Mieli bowiem udawać kogoś kim nie byli. Z każdym kolejnym dniem dotrzymywanie warunków owego kontraktu, było piekielnie trudne. Co w ostateczności doprowadziło do zmian w ich sposobie bycia. Ich życie stanęło do góry nogami, dawne zgrzyty poszły w zapomnienie, a nowe lepsze życie napisało dla nich kolejną klauzulę, a w niej, nowe, jeszcze lepsze warunki, które jeszcze bardziej na nich wpłyną. "Przeklęty kontrakt. Nowe warunki #1.5" po skończeniu tych dosłownie kilku stron tejże opowieści, aż chciałoby się napisać tylko AWWWWW.... To było tak pięknym dopełnieniem związku Katy i Richarda. Poznacie tu zupełnie inną odsłonę Richarda. Ci co czytali poprzednie tomy, wiedzą jak daleką drogę przeszedł, by stać się..... co by tu dużo mówić, wspaniałym, odpowiedzialnym i przede wszystkim fantastycznym mężem, przyjacielem oraz.... ciii 🤫 to już sobie doczytacie. Książka jest cieniutka ale zapewniam was, że czytając będziecie się rozpływać, zupełnie jak ja ❤️. Cudowny dodatek opisujący bohaterów, których pokochało wiele czytelniczek. Gorąco polecam ❤️.
Córka psychopaty
Bardzo polubiłam się z twórczością autorki, a dylogia Psychopata stała się jedną z moich ulubionych. Jednak jak widać dylogia zmieniła się poniekąd w trylogię, choć ten ostatni tom można czytać bez znajomości wcześniejszych części, bo to inna historia choć powiązana. Ogólnie rzecz biorąc nie lubię i mało kiedy sięgam po tego typu kontynuacje, kiedy to do głosu wkracza nowe pokolenie, ale wyjątki oczywiście są, a tutaj nie potrafiłam sobie odmówić. Dark romans, pełen trudnych tematów, akcji, złożonych relacji, chęci zemsty i z nutką spicy. Layla jest jedynymi dzieckiem Julii i Michaela. Dziewczyna dokładnie wie, że jest dzieckiem mafii, rodzice niczego przed nią nie ukrywali, a ojciec nauczył ją wszystkiego czego powinna wiedzieć, by być bezpieczną. Layla wyrosła na kobietę silną, odważną, pewną siebie i niezależną. Jej sposób bycia sprawia, że ciężko nawiązuje relacje i przyjacielskie. Po kolejnych rozczarowaniach, postanawia coś zmienić, za namową koleżanki zmienia image, a przez to poznaje ciekawego chłopaka, który jest przeciwieństwem tych, z którymi dotąd się spotykała. Plan działa, jednak Benjamin tylko z pozoru jest grzecznym chłopcem, o czym Layla dowiaduje się w nieprzyjemny sposób. Zabierając się do czytania, bałam się, bo wiele tego typu kontynuacji mi po prostu nie siadło, przez co ograniczyłam je do minimum, tutaj jak bardzo chciałam poznać historię Layli, to tak samo mocno bałam się, że się rozczaruję, że gdzieś ten sentyment do pierwszych tomów zepsuje mi dobra zabawę, i początkowo tak też troszkę było, bo nie mogłam się wkręcić w historię. Jednak to dość szybko się zmieniło i po kilku rozdziałach fabuła nabrała rozpędu, pojawiły się intrygi, manipulacje, szantaże, sytuacje wymagające konkretnych kroków, pojawiają się pierwsze wątpliwości jak i podejrzenia, gdzieś tam ta fabuła staje się coraz bardziej złożona i mroczna, im dalej tym ciekawiej, może nie intensywnie, ale za to czuć coraz większe napięcie. Fabularnie było rewelacyjnie, dokładnie tak jak lubię. Było mrocznie, momentami ciężko, czasami brutalnie, pojawiły się wątki dotyczące zemsty, bolesnej przeszłości, tajemnic, manipulacji, szeroko rozumianej przemocy, pojawiły się mocne elementy dark romansu, ale też jakaś nutka nostalgii, czy jakiegoś uroku czy romantyzmu, może to za mocne słowa, no ale coś tam na pewno w takowym stylu znajdziecie w tej powieści. Książka nawiązuje do wydarzeń z pierwszych tomów, ogólnie cała historia Layli jest bardzo podobna do historii jej rodziców, jeśli czytaliście to znajdziecie powiązania, a jak nie czytaliście, to możecie poczuć chęć by dowiedzieć co wydarzyło się wcześniej. Powiązania są widoczne, ale nawet nie znając tych wcześniejszych wydarzeń nie powinniście mieć problemu z ogarnięciem tej historii, tyle ile musicie wiedzieć tyle dostaniecie i nawet jak byście wrócili do początków, to nie będzie to żadnym problemem. Moją największą bolączką byli oczywiście bohaterowie, na czele z Laylą. Początkowo autorka wykreowała ją na silną i niezależną kobietę, której nic nie jest straszne, a ona jest przeszkolona i gotowa na wszystko, jednak ten mit dość szybko został obalony i odbiór tej postaci diametralnie się zmienił, przez co ubolewam, bo chciałam tej silnej babki, a wyszło jak wyszło. Starsze pokolenie również nieco mnie rozczarowało, że tak powiem zdziadziało, no ale mieli prawo, a ta historia już ich tak bardzo nie dotyczy. Moim faworytem w tej książce stał się Beniamin, choć nie popieram wszystkich jego działań, i nie raz miałam ochotę kolesiowi spuścić łomot, był najlepszym bohaterem tej powieści, ale jak wiecie ja lubię psycholi, więc mimo wszystkich czerwonych flag, uwielbiam go. Książka moim zdaniem świetna, dobrze się przy niej bawiłam, w momencie w którym fabuła mnie wciągnęła to dosłownie przepadłam i przeczytałam ciągiem bez odkładnia, bez przerw, bez popijania kawy, która zdążyła ostygnąć, ale w sumie nie była potrzebna, bo lektura dostarczyła mi takich wrażeń i emocji, że zastanawiałam się nad zaparzeniem meliski. Co ja wam mogę powiedzieć? Czytajcie, bo naprawdę warto, nawet jak nie znacie pierwszych tomów, zakochacie się w tej serii. Ja ją szczerze uwielbiam i przypuszczam, że jeszcze nie raz do niej wrócę.
Maskarada
„Maskarada” K. N. Haner to książka, którą przeczytałam naprawdę szybko. Mimo że ma niecałe 400 stron, historia wciągnęła mnie od samego początku i sprawiła, że ciężko było mi się od niej oderwać. Autorka już od pierwszych stron wrzuca czytelnika w wir wydarzeń. Bardzo podobało mi się to, że nie wszystkie odpowiedzi dostajemy od razu. Wiele rzeczy jest odkrywanych stopniowo, dzięki czemu podczas czytania cały czas pojawiały się w mojej głowie pytania: „Kim on właściwie jest?”, „Co ona zrobi?” albo „Jak to wszystko się skończy?”. Lubię, kiedy książka zmusza mnie do zastanawiania się nad wydarzeniami i nie zdradza wszystkiego na samym początku. Historia jest naprawdę dobrze ułożona, a po drodze pojawia się sporo rzeczy, które mnie zaskoczyły. Dzięki temu zainteresowanie fabułą nie spadało i cały czas chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej. Jedynym większym minusem było dla mnie tempo rozwijania relacji między bohaterami. Nie chodzi mi o to, że uczucia pojawiły się zbyt szybko, ale o to, że ich relacja w dość krótkim czasie stała się dużo bliższa i bardziej zażyła. Około 50 stron to dla mnie zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę, że bohaterka dopiero poznała prawnika. Wolałabym, żeby ta relacja rozwijała się trochę wolniej i bardziej stopniowo, dzięki czemu ich więź byłaby dla mnie jeszcze bardziej przekonująca. Na plus zdecydowanie jest również sposób wydania książki. Większy font sprawił, że czytało mi się ją jeszcze wygodniej, a kolejne strony naprawdę szybko znikały. Pierwszy tom zrobił na mnie duże wrażenie, ale po przeczytaniu „Maskarady” uważam, że ten tom jest jeszcze lepiej dopracowany. Cała historia była dla mnie ciekawa, momentami zaskakująca i przede wszystkim bardzo wciągająca. Ostatecznie „Maskarada” okazała się dla mnie bardzo dobrą kontynuacją. Mimo jednego większego minusa związanego z relacją bohaterów, książka zdecydowanie spełniła moje oczekiwania i z przyjemnością śledziłam dalsze losy bohaterów.
Słowa mają moc przyciągania. 77 prawd, które rządzą naszym życiem
Nadmiar informacji, zmienność wartości, tempo codzienności — łatwo w tym wszystkim stracić z oczu to, co naprawdę istotne. Paweł Wojciechowski w książce „Słowa mają moc przyciągania" proponuje powrót do tego, co niezmienne: siedemdziesięciu siedmiu krótkich „prawd" o człowieku i życiu, zakorzenionych w filozofii, psychologii i realnym doświadczeniu. Wbrew tytułowi, który może kojarzyć się z popularnymi teoriami o „przyciąganiu", autor obiera drogę znacznie bardziej przyziemną i przez to przekonującą. Nie obiecuje magicznego wpływania na los siłą wizualizacji. Jego teza jest prosta i logiczna: nasze słowa kształtują sposób myślenia, myślenie wpływa na działanie, a działanie współtworzy nasze życie. Na tej osi Wojciechowski rozpisuje kolejne rozdziały — o wyciąganiu wniosków, dostrzeganiu możliwości, ciszy, sukcesie, gniewie, odwadze — sięgając do stoickiego spokoju, epikurejskiej radości czy pragmatyzmu i tłumacząc, jak przełożyć je na konkret. Największym atutem jest praktyczny wymiar i przystępność: krótkie, uporządkowane rozdziały czyta się łatwo, a filozofia przestaje być abstrakcją i staje się codziennym narzędziem. To lektura dla wszystkich, którzy chcą uporządkować sposób myślenia o sobie i żyć bardziej świadomie — również dla młodszych czytelników szukających mostu między wielkimi ideami a własnym życiem. Mądrość minionych pokoleń w wygodnej, nowoczesnej formie.
The STEM (Smart-Tempting-Entirely-Mine)
To jak kochane, kręcą Was strażacy? Mnie jak najbardziej i trochę tych romansów z przystojnym strażakiem czytałam. Mimo to, aż takiego fioła na punkcie strażaków nie mam, wydaje mi się, że bardziej policjanci, ochroniarze, co wynika z faktu, że to daje często w fabule nawet romansu jakąś tam cząstkę kryminału, trochę klimatu sensacyjnego, a to są zdecydowanie moje ukochane klimaty. Do decyzji o przeczytaniu tej książki wystarczyły mi nazwiska autorek. Obie Panie gwarantują fajny romans, więc byłam bardzo ciekawa duetu. Jak dla mnie strzał w dziesiątkę! Uroczy i zabawny romans w małomiasteczkowym klimacie to coś co wiele z nas uwielbia. Jordan robi karierę naukową, ale kiedy zostaje wyrzucona z uczelni przyjeżdża w rodzinne strony, żeby chwilę pomieszkać z mamą. W dzieciństwie Jordan przyciągała kłopoty i w sumie niewiele się zmieniło. Jeden mały kotek, małe kłopoty i przystojny strażak, który przychodzi z pomocą- przepis na romans? Pewnie tak, tylko, że ten strażak to facet, w którym Jordan była zakochana od zawsze. Czy teraz jest jakaś szansa, żeby coś z tego było? Mi tą książkę czytało się wspaniale. Wątek samotnego ojca, bardzo fajnie opisany wątek dziecka, które otwiera się na nowy związek taty. Przede wszystkim jest to urocza, zabawna komedia romantyczna z fajnym ciepłym, rodzinnym tłem, z fajnym małomiasteczkowym klimatem, z odrobiną pikanterii i słodyczy, żeby wszystko się spięło w piękną całość. Zdecydowanie polecam! Czekam na kolejne, bo jak rozumiem nadejdą. Świetnie ten duet wypadł razem, osobiście chcę więcej!