Recenzje
Codzienność w depresji. Rzecz o tym, jak z depresji powrócić do życia
Lista
Dwa magiczne słowa. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #2
Zwracacie uwagę na oznaczenia, którymi niektóre wydawnictwa oznaczają stopień "ostrości" swoich książek? Tak robi Wydawnictwo Edito Red. Ja zwracam, bo wolę te trochę delikatniejsze. Ale bywa, że wprowadzają one w błąd. Tak było z książką "Dwa magiczne słowa" Meghan Quinn, czyli drugim tomem cyklu Vancouver Agitators. Miłość na lodzie. Jest oznaczona jako sensual, a moim zdaniem, bardziej prawidłowo byłoby spicy, bo jest naprawdę gorąca. I ma dużo, naprawdę hot scen. Ale i tak się w nią wciągnęłam, bo lubię motyw hokeja w książkach. A właśnie w środowisku hokejowym, rozgrywa się ta seria. Znajdziemy w niej też wątek nieplanowanej ciąży oraz to, jakie konsekwencje ma przygoda na jedną noc. To gorący romans, choć można znaleźć w niej też elementy komediowe. Ale całkiem nieźle można spędzić z nią czas. Choć zaznaczam, że seksu tu nie brakuje. I momentami jest bardzo gorąco. Ja sięgnęłam po tę serię ze względu na hokeja, bo lubię książki, które rozgrywają się w tym środowisku. I naprawdę czuć w niej, hokejowy klimat. Ale autorka pokazuje w niej również, jak ogromny wpływ na nasze postępowanie i zachowanie, ma wychowanie oraz dzieciństwo. To co nas ukształtowało. Podobało mi się w niej również to, jak bardzo Eli, główny bohater, był lojalny wobec swoich przyjaciół... momentami aż za bardzo. Myślę, że jak przeczytacie to zrozumiecie o co mi chodziło. To niezły grubasek, bo ma aż 500 stron i ja bym ją odchudziła z tych hot scen. Tak o jakieś 100 stron. Wtedy byłaby idealna. Ale to tylko moje zdanie. Poza tym nie mam do niej zastrzeżeń.
Las na receptę. Opowieść o terapeutycznej roli przyrody w naszym życiu
Współczesne badania, zarówno psychologiczne, jak i te medyczne, udowadniają, iż regularny kontakt z naturą to nie tylko przyjemność, ale także bardzo ważny element profilaktyki zdrowotnej. Począwszy od redukcji stresu czy poprawy nastroju, dzięki silnej stymulacji wydzielania dopaminy i serotoniny, poprzez obniżenie ciśnienia, aż do stabilizacji tętna, jak i wzmocnienia odporności organizmu. „Las na receptę. Opowieść o terapeutycznej roli przyrody w naszym życiu” to absolutnie wyjątkowa, inspirująca książka Marka Michalskiego, która nie tylko błyskotliwie prezentuje, na czym dokładnie polegają tzw. „Leśne kąpiele”, ale także na wielu przykładach pokazuje dobroczynny wpływ kontaktu człowieka z naturą. Czy powrót do korzeni w tych przebodźcowanych czasach okaże się dla nas wybawieniem? Autor zabiera czytelnika w wyjątkową, często osobistą, ale i dopełnioną humorem podróż, która nie tylko otwiera nam oczy, ale przede wszystkim uczy uważności, jak być dla siebie dobrym, a wszystko to jest ściśle powiązane z naturą. Dowiemy się między innymi o związkach, wydzielanych przez drzewa i glebę oraz ich wpływie na wzmocnienie naszej odporności, jak czerpać z leśnych spacerów najwięcej korzyści, angażując przy tym wszystkie zmysły, na czym polegają mikroobserwacje oraz poznamy wiele inspirujących prawdziwych historii, które będą dla nas prawdziwą motywacją. Nie mogło zabraknąć szczegółowych opisów ćwiczeń, które powinien wykonywać każdy z nas. „Las na receptę. Opowieść o terapeutycznej roli przyrody w naszym życiu” nie jest kolejnym nudnym i schematyczny poradnikiem, a ciepłą, kojącą i jakże błyskotliwą opowieścią, która funduje nam podróż do korzeni i przypomina, że to, co najważniejsze i najzdrowsze dla naszego organizmu, jest przecież na wyciągnięcie ręki. Zwykły spacer po parku czy lesie, w pełnej uważności, wycisza, relaksuje i buduje odporność niczym najdoskonalsze lekarstwo. Gwarantuję, że ta inspirująca publikacja odmieni Wasze życie! Polecam gorąco!
Maskarada
„Maskarada” K. N. Haner to książka, którą przeczytałam naprawdę szybko. Mimo że ma niecałe 400 stron, historia wciągnęła mnie od samego początku i sprawiła, że ciężko było mi się od niej oderwać. Autorka już od pierwszych stron wrzuca czytelnika w wir wydarzeń. Bardzo podobało mi się to, że nie wszystkie odpowiedzi dostajemy od razu. Wiele rzeczy jest odkrywanych stopniowo, dzięki czemu podczas czytania cały czas pojawiały się w mojej głowie pytania: „Kim on właściwie jest?”, „Co ona zrobi?” albo „Jak to wszystko się skończy?”. Lubię, kiedy książka zmusza mnie do zastanawiania się nad wydarzeniami i nie zdradza wszystkiego na samym początku. Historia jest naprawdę dobrze ułożona, a po drodze pojawia się sporo rzeczy, które mnie zaskoczyły. Dzięki temu zainteresowanie fabułą nie spadało i cały czas chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej. Jedynym większym minusem było dla mnie tempo rozwijania relacji między bohaterami. Nie chodzi mi o to, że uczucia pojawiły się zbyt szybko, ale o to, że ich relacja w dość krótkim czasie stała się dużo bliższa i bardziej zażyła. Około 50 stron to dla mnie zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę, że bohaterka dopiero poznała prawnika. Wolałabym, żeby ta relacja rozwijała się trochę wolniej i bardziej stopniowo, dzięki czemu ich więź byłaby dla mnie jeszcze bardziej przekonująca. Na plus zdecydowanie jest również sposób wydania książki. Większy font sprawił, że czytało mi się ją jeszcze wygodniej, a kolejne strony naprawdę szybko znikały. Pierwszy tom zrobił na mnie duże wrażenie, ale po przeczytaniu „Maskarady” uważam, że ten tom jest jeszcze lepiej dopracowany. Cała historia była dla mnie ciekawa, momentami zaskakująca i przede wszystkim bardzo wciągająca. Ostatecznie „Maskarada” okazała się dla mnie bardzo dobrą kontynuacją. Mimo jednego większego minusa związanego z relacją bohaterów, książka zdecydowanie spełniła moje oczekiwania i z przyjemnością śledziłam dalsze losy bohaterów.