Recenzje
Ciało mówi, umysł słucha. Nowa droga do wolności od przewlekłego bólu i niepokoju
Książka "Ciało mówi, umysł słucha. Nowa droga do wolności od przewlekłego bólu i niepokoju" zrobiła na mnie duże wrażenie, bo podchodzi do tematu bólu w sposób, który jest jednocześnie prosty do zrozumienia i bardzo odkrywczy. Dowiadujemy się, że ciało nie działa w oderwaniu od emocji, tylko jest ich przedłużeniem i to podejście daje zupełnie nową perspektywę na codzienne dolegliwości. Najbardziej doceniłem to, jak konkretnie i praktycznie została napisana ta książka. Mamy tutaj gotowe sposoby, pomysły, które można od razu zastosować w swoim życiu. Szczególnie metoda JournalSpeak daje poczucie, że naprawdę można odkryć, co siedzi w środku, nawet jeśli na co dzień trudno to nazwać. Dużym plusem jest też to, że autorka nie bagatelizuje bólu, tylko tłumaczy go w sposób, który przywraca poczucie kontroli. Czytając, miałam wrażenie, że wiele rzeczy zaczyna się układać w logiczną całość, napięcie, stres i emocje przestają być czymś abstrakcyjnym, a zaczynają mieć realny wpływ na ciało. Podobało mi się również to, że książka nie zostawia czytelnika samego z wiedzą. 28-dniowe wyzwanie, model ANSR czy praca z wewnętrznym dzieckiem są opisane tak, że naprawdę chce się spróbować, zachęca do działania. Po lekturze zostaje poczucie, że zmiana jest możliwa, nawet jeśli ktoś od lat zmaga się z bólem czy lękiem.
Do wesela się zagoi
„Jestem dokładnie tutaj, gdzie chcę być.” Nie raz mówimy sobie lub do kogoś, że do wesela się zagoi, traktując to jako pocieszenie, nadzieję na poprawę sytuacji. W przypadku bohaterów powieści o tym samym tytule, czyli „Do wesela się zagoi”, nabiera ono jeszcze dodatkowego sensu. Spotkanie tych dwojga ludzi zmusza ich do zmierzenia się z samym sobą, przeszłością, emocjami i uprzedzeniami, które wcale nie goją się tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Sutton Clarke to bohaterka, której życie dalekie jest od stabilizacji. Zrezygnowała z marzeń o karierze narciarskiej, by zająć się siostrzenicą, Susie, i od tamtej pory robi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo oraz choć namiastkę normalności. Pracuje na kilku etatach, łapie każde możliwe zlecenie, a jej codzienność to nieustanne balansowanie między obowiązkami, zmęczeniem i próbą zachowania pogody ducha. Autorka świetnie oddaje ciężar odpowiedzialności, jaki dźwiga Sutton — i to, jak często musi udawać, że wszystko jest w porządku, choć w środku ledwo trzyma się w całości. Nie od razu ją polubiłam, w przeciwieństwie do Mari, gdy poznawałam jej historię w pierwszej części serii. Mari miała powód, by się złościć, wyrażać niechęć do Sainta, z którym teraz szykują się do ślubu. Zachowanie Sutton wobec Hugh od początku wydawało mi się niesprawiedliwe i oparte głównie na uprzedzeniach. Dopiero z czasem, gdy lepiej poznałam jej sytuację i motywacje, zaczęłam patrzeć na nią z większą sympatią i zrozumieniem. Hugh Holloway to jej zupełne przeciwieństwo: poukładany, analityczny introwertyk, który w Excelu czuje się jak ryba w wodzie, a spontaniczność i dziecięcy chaos wywołują w nim raczej stres niż rozbawienie. Przyjeżdża do Silver Springs, by pomóc najlepszemu przyjacielowi, Saintowi, w przygotowaniach do ślubu z Marigold. Choć nie planuje angażować się w lokalne życie, los szybko ma wobec niego inne plany. To jedna z tych historii, w których można domyślać się zakończenia, jednak droga do niego wcale nie jest prosta, co jest niewątpliwą zaletą. Autorka nie ułatwia bohaterom zadania stawiając na ich drodze liczne przeszkody, które stają się nie tylko próbą, ale też okazją do lepszego poznania siebie i swoich potrzeb. Od początkowej niechęci, przez stopniowe przełamywanie lodów, aż po rodzące się uczucia, to wszystko rozwija się w dobrym tempie, z humorem i wyczuciem. Jednym z ważniejszych wątków jest ten związany z siedmioletnią Susie, która nie raz rozbawia i rozczula swoimi spostrzeżeniami, pytaniami i wnioskami. Stanowi wspaniałe uzupełnienie tego, co dzieje się między bohaterami. Wnosi do historii świeżość, szczerość i niezwykłą dziecięcą przenikliwość. Susie mówi to, co myśli, bez owijania w bawełnę, a jej komentarze często trafiają w sedno celniej niż uwagi dorosłych. Potrafi nazwać emocje, które Sutton próbuje ukryć, i dostrzec rzeczy, które innym umykają. W wielu momentach to właśnie ona wykazuje więcej mądrości i odwagi niż jej opiekunka. Co ważne, Susie nie jest jedynie uroczym dzieckiem w tle. Jej obecność realnie wpływa na decyzje Sutton i na rozwój relacji z Hugh. Autorka z dużą empatią pokazuje, jak wygląda budowanie życia na nowo po traumie, zarówno z perspektywy dorosłej kobiety, która nagle musiała stać się matką, jak i dziecka próbującego odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Dzięki temu Susie staje się pełnoprawną bohaterką, a jej rola nadaje historii autentyczności, ciepła i dodatkowej głębi. Ogromnym atutem książki jest sposób, w jaki pani Ludka Skrzydlewska opisuje emocje. Robi to barwnie, z lekkością i subtelnym humorem, a jednocześnie bardzo naturalnie i sugestywnie. Potrafi oddać przeżycia bohaterów z wyczuciem i ekspresją, dzięki czemu łatwo zanurzyć się w ich świecie. Dialogi są żywe i pełne charakteru, a sceny obyczajowe, od codziennych obowiązków Sutton po przygotowania do ślubu, tworzą ciepłą, angażującą atmosferę, nie unikając przy tym trudniejszych tematów. To jedna z tych historii, które czyta się szybko, lekko i z uśmiechem, nawet gdy dotykają bardziej bolesnych doświadczeń. Powrót do Silver Springs to także spotkanie ze znanymi bohaterami: Marigold i Saint, którzy pojawiają się tu często, a ich przygotowania do ślubu stanowią ważną oś fabularną. Są też inne postacie, które zyskały sympatię w pierwszej części serii. Dla czytelników pierwszej części to prawdziwa gratka — obserwowanie ich dalszej drogi daje poczucie ciągłości i domknięcia pewnych wątków. Jednocześnie książka nie przytłacza odniesieniami do poprzedniego tomu, więc nowi czytelnicy nie będą zagubieni. „Do wesela się zagoi” to druga odsłona historii związanej z górską miejscowością Silver Springs. Należy ona do serii „Słodkie małomiasteczkowe romanse. Standalone”. To rewelacyjnie napisana, ciepła, pełna emocji i humoru historia, w której radość miesza się z trudniejszymi chwilami. Relacja Sutton i Hugh, zbudowana na kontraście charakterów, dojrzewa powoli i pięknie. W miarę jak przygotowania do ślubu Mari i Sainta nabierają tempa, a im zostaje coraz mnie czasu, by zrozumieć, że los postawił ich na swojej drodze nie bez powodu.
Od small talku do głębokiej relacji. Jak stać się zręcznym rozmówcą i łatwo zawierać przyjaźnie
Nie każda rozmowa musi być „o pogodzie”… 😉 „Od small talku do głębokiej relacji” to książka, która pokazuje, jak przejść od powierzchownych rozmów do tych naprawdę znaczących. I robi to w bardzo prosty, przystępny sposób. To nie jest poradnik pełen trudnych teorii - raczej zbiór konkretnych wskazówek, które możesz od razu wprowadzić w życie. Jak zadawać lepsze pytania, jak słuchać, jak sprawić, żeby rozmowa była czymś więcej niż tylko wymianą zdań. Najbardziej podobało mi się to, że książka uświadamia, jak dużą rolę w relacjach odgrywa zwykła rozmowa. I że często to właśnie drobne zmiany robią największą różnicę. To idealna pozycja dla osób, które chcą lepiej budować relacje - zarówno prywatne, jak i zawodowe. Jeśli masz czasem wrażenie, że rozmowy są „płytkie” albo trudno Ci je pogłębić… warto po nią sięgnąć. 💬✨
Samoregulacja w praktyce. Jak opanować własne emocje i wspierać rozwój emocjonalny dziecka
Żyjemy w czasach permanentnego przebodźcowania. Cukier, ekrany i wieczny pośpiech to nasza codzienność, w której trudno jest dorosłym, a niedojrzałe dziecięce umysły po prostu sobie nie radzą. Natalia Fedan w swojej książce zdejmuje z nas ciężar "niegrzecznego dziecka" i pokazuje wyzwalającą prawdę: to nie brak dyscypliny, to przeciążony układ nerwowy. „Samoregulacja w praktyce” to instrukcja obsługi neurofizjologii w świecie pełnym chaosu. Autorka bez zbędnego lukrowania tłumaczy, że płacz czy złość to sygnały SOS, a nie błędy wychowawcze. Dzięki podejściu Self-Reg zaczynamy rozumieć, co tak naprawdę stoi za emocjami - naszymi i naszych dzieci. Nie znajdziemy tutaj przepisu jak być perfekcyjnym rodzicem . To książka o tym, jak być łagodnym dla siebie, gdy wszystko wokół płonie. Metoda ZUZA, czyli tarcza w trudnych chwilach Natalia Fedan daje nam konkret: metodę ZUZA (zrozumienie, ukojenie, zadbanie, adaptacja), uczącą jak nie dać się ponieść automatycznym reakcjom, gdy po raz kolejny testowana jest nasza cierpliwość. Autorka rozkłada stres na czynniki pierwsze w obszarach ciała, emocji, umysłu i relacji. Robi to językiem lekkim, nienaukowym, ale uderzająco trafnym. Dla mnie ta książka była kolejnym drogowskazem. Choć z natury jestem cierpliwa, „Samoregulacja w praktyce” utwierdziła mnie, że nie wyegzekwuję spokoju od dziecka, jeśli sama będę działać na granicy wyczerpania. Podumowanie Książka jest przejrzysta, pełna tabel i ćwiczeń, które nie pozwalają uciec od autorefleksji. To idealna pozycja dla każdego, kto chce budować relację opartą na zaufaniu, a nie na szarpaniu się z objawami stresu. Fedan przypomina: wspieranie dziecka zaczyna się od uważności na własne doświadczenia.
Redemption of Sins
Hej! Dzisiaj przychodzę do was z recenzją już trzeciego tomu Cup of coffee, powoli odchodzimy od hokeja, bo ten tom skupi się na wolontariuszce i żołnierzu! Redemption of sins opowiada o drugiej szansie, stracie i radzeniu sobie po niej. To niesamowita historia, która ruszyła moje serce już od pierwszych stron. Strata, którą doświadczył Killian już na pierwszych stronach mnie zmiażdżyło. Za to Kiara: główna bohaterka to pozytywna postać, mimo wielu trudnych sytuacji, których doświadczyła. Fabuła książki rozwija się powoli, bohaterowie na nowo próbują sobie zaufać, a Killian zdziera każdą barierę, która Kaira przez lata budowała. Po drodze na jaw wychodzą sekrety, o których Killian nawet by nie pomyślał. Jednak dzięki nim ta dwójka zbliża się do siebie jeszcze bardziej. Przyjdą ciężkie czasy, które przetrwają dzięki miłości. A czy Killian spełni swoje obietnice, to już sami musicie odkryć!