Recenzje
Do wesela się zagoi
Moja ocena 5/5 ⭐ Liczba stron 451 Sugerowany wiek 18+ " Ale chociaż chciałabym ją ochronić przed złamanym sercem, wiem, że nie zawsze będę w stanie. To było moje pierwsze spotkanie z piórem Ludki i zakochałam się. Na początku przerażała mnie ilość stron i nie wiedziałam czego się spodziewać, ale tylko jak zaczęłam to nie byłam w stanie się oderwać, tak mi się cudownie czytało i płynęło przez tą historię, że brak mi słów. Delikatnie się spóźniłam czytając tą historię bo akcja dzieje się w zimę ale nie przeszkadzało mi to, znalazłam totalny must have na zimowe wieczory. Sutton Clarke to dziewczyna która się nie poddaję, ma wiele obowiązków, sporo na głowie ale to i tak zawsze dąży do celu, opiekuje się swoją siostrzenicą nad którą ma pełne prawa, dla tej dziewczynki zrobiłaby ona wszystko, ściągnęłaby gwiazdkę z nieba. Cała historia zaczyna się od zabawy sylwestrowej gdzie Sutton jest przebrana za dinozaura aby zabawiać dzieci, jest zła, że ciągle ludzie deptaja jej ogon, ale dzieci są zachwycone, jednak w momencie kiedy idzie do stolika z ciastami to znów kros nadeptuje jej na ogon i na niego krzyczy, wyszarpuje ogon ale ciasto a dokładniej szarlotka, ląduje na śnieżnobiałej koszuli nieznajomego mężczyzny. Ich spotkanie nie zaczyna się zbyt dobrze, a później sutton dowiaduje się, że oni mają pomóc w przygotowaniach do ślubu Mari oraz Sainta. Ich wesele odbędzie się w walentynki, a sutton i tajemniczy mężczyzna o imieniu Hugh mają być ich świadkami na ślubie, ale muszą dość do porozumienia co jest dość ciężkie. Hugh jest typem informatyka, nieco wycofany, nie uśmiecha się ani nie śmieje, a radość sprawia mu tworzenie planów w Excelu. Ta dwójka jest swoim totalnym przeciwieństwem, ale z sobą tak słodko i uroczo wyglądają, że jestem zakochana. On nazywa ją szarlotką! To jest urocze, idealnie do niej to pasuję. A zakończenie jest takie jakie mało być, nic dodać nic ująć.
Hokej, duma i uprzedzenie
Wyobraź sobie gorącego hokeistę z XXI wieku, który nagle trafia do Anglii epoki regencji. Bez telefonu. Bez internetu. Bez burgerów. Za to wśród gorsetów, konwenansów i kobiet, które jednym spojrzeniem potrafią zranić bardziej niż krążek lecący prosto w twarz. Brzmi absurdalnie? A jednak Lia Riley stworzyła historię, która jest jednocześnie lekka, zabawna, romantyczna i zaskakująco urocza. Hokej, duma i uprzedzenie to romans, który przypomina połączenie komedii romantycznej, podróży w czasie i klimatu Jane Austen — ale podanego z nowoczesnym humorem i dużą dawką chemii między bohaterami. Tucker Taylor to typ faceta, który lepiej radzi sobie na lodowisku niż w świecie pełnym etykiety i herbacianych przyjęć. Kiedy więc budzi się w 1812 roku i spotyka Lizzy Wooddash — inteligentną, upartą i piekielnie niezależną kobietę — iskry są nieuniknione. I właśnie relacja tej dwójki jest największą siłą książki. Ich dialogi są pełne droczenia się, ironii i napięcia, które z każdą stroną rośnie coraz bardziej. Lizzy nie jest typową bohaterką romansową — nie marzy o wielkiej miłości ani księciu z bajki. Chce wolności. Chce decydować o sobie w świecie, który kobietom praktycznie tej możliwości nie daje. A Tucker? Początkowo wydaje się kompletnie zagubiony w tej rzeczywistości, ale szybko okazuje się, że pod sportową pewnością siebie kryje się ktoś naprawdę ciepły i lojalny. To książka, która daje ogrom frajdy podczas czytania. Jest lekka, ale nie głupiutka. Romantyczna, ale nie przesłodzona. Zabawna, ale potrafi też wzruszyć. I ma dokładnie ten rodzaj klimatu, przy którym człowiek czyta „jeszcze jeden rozdział”… a potem orientuje się, że jest druga w nocy. Jeśli lubisz: - motyw enemies to lovers, - podróże w czasie, - błyskotliwe dialogi, - bohaterki z charakterem, - i romanse, które wywołują uśmiech przez pół książki… to „Hokej, duma i uprzedzenie” będzie absolutnie idealnym wyborem. Bo czasami największy chaos w życiu zaczyna się od jednego przypadkowego skoku do lodowatej wody.
Zaburzenia lękowe. Jak naturalnie przywrócić spokój i harmonię
Rzadko sięgam po książki psychologiczne - czytanie jest głównie dla mnie rozrywką tak jak dla niektórych oglądanie seriali, dlatego najczęściej sięgam po thrillery czym chyba nikogo nie zaskoczę. Czasami przychodzi jednak moment refleksji w której czuję potrzebę zrozumienia pewnych rzeczy, które mnie dotyczą, a gdy na moim horyzoncie pojawiła się książka „Zaburzenia lękowe” poczułam ten impuls. Zaburzenia lękowe to coś co nieodłącznie idzie ze mną w parze. I ta książka jest jaki taki ciepły, przyjemny kocyk, który otula ten lek, ponieważ autorka dzieli się z nami naturalnymi sposobami na radzenie sobie z lękiem czy zrozumienie go, a są to takie sposoby jak chociażby techniki oddychania czy dieta. Na ogromny plus zasługuje fakt, że książka jest konkretna - to nie jest 500 stronicowy kolos wypełniony naukową, niezrozumiałą treścią co zawsze mnie od takich książek odstrasza, a autorka skupia się na konkretach. Wyjaśnia skąd się biorą lęki i jak sobie radzić, a to jest dokładnie to czego oczekiwałam. Jeśli czujecie, że ten tytuł jest dla Was to ja Wam go serdecznie polecam, pamiętajcie żeby dbać o siebie 😇
Victor. Tylko moja
To jedna z tych książek, które wciągają od pierwszych stron i nie pozwalają o sobie zapomnieć jeszcze długo po zakończeniu. Historia jest intensywna, momentami mroczna, ale właśnie dzięki temu czyta się ją z ogromnym zaangażowaniem. Najmocniej poruszył mnie sam Victor — bohater niejednoznaczny, trudny do ocenienia, a przez to fascynujący. Uwielbiam takie postacie, które zmuszają do myślenia i pokazują, jak skomplikowana potrafi być ludzka natura. Styl autorki jest dynamiczny i bardzo obrazowy. Przez książkę się płynie, ale jednocześnie zostawia po sobie emocje, ciężar i refleksje. To zdecydowanie nie jest lekka historia — i właśnie dlatego tak działa. Polecam ogromnie 😁
Bunt komórek. O faktach, mitach i zagadkach raka
Bunt komórek. Fakty i mity o raku to bardzo ciekawa i potrzebna książka, która w prosty sposób tłumaczy skomplikowany temat nowotworów. Autorzy świetnie oddzielają fakty od internetowych mitów i straszenia. Książkę czyta się lekko, mimo że porusza trudne zagadnienia medyczne. Duży plus za przystępny język i konkretne przykłady z życia. Można z niej wynieść sporo wiedzy bez poczucia, że czyta się podręcznik akademicki. Daje też trochę spokoju i pomaga lepiej zrozumieć, jak naprawdę działa choroba nowotworowa. To wartościowa lektura dla każdego, kto chce świadomie podchodzić do zdrowia.