Recenzje
Ciało mówi, umysł słucha. Nowa droga do wolności od przewlekłego bólu i niepokoju
Jest to poradnik psychologiczny opowiadający o podejściu psychosomatycznym. Autorka pokazuje, jak wiele zależności występuje między psyche a soma. W książce znajdziemy dużo wiedzy teoretycznej, jak i praktycznej! Szczególnie spodobała mi się metoda journalingu, o której już wcześniej dużo słyszałam. Polega ona na tym, że pisze się szczerze, bez oceniania przelewając myśli na papier, co skutkuje wyrzuceniem z siebie emocji i daje poczucie ulgi. “Ciało mówi, umysł słucha. Nowa droga do wolności od przewlekłego bólu i niepokoju” to książka idealna dla osób chcących lepiej poznać siebie, a przede wszystkim dla tych, którzy mają poczucie, że pogubili się w tych wszystkich "sygnałach z ciała".
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
„Frenemy. Przyjaciel czy wróg?” to książka, która bardzo mnie wciągnęła. Na początku myślałam, że będzie to zwykły romans młodzieżowy, ale historia okazała się dużo ciekawsza. Najbardziej spodobało mi się to, że bohaterowie nie byli idealni i każdy miał swoje problemy oraz tajemnice. Główna bohaterka Erika jest ambitna i chce zrobić wszystko, żeby dostać się na wymarzone studia. Z kolei Chase na początku wydaje się typowym „tym złym”, ale z czasem pokazuje zupełnie inną stronę. Relacja między nimi rozwija się powoli, dzięki czemu wszystko wydaje się bardziej naturalne i ciekawsze. Książkę czytało mi się bardzo szybko, ponieważ cały czas coś się działo. Były momenty zabawne, ale też takie, które zmuszały do zastanowienia się, komu można ufać. Bardzo podobał mi się klimat szkoły, rywalizacji i tajemnic. Moim zdaniem największym plusem tej książki są emocje. Można było poczuć złość, stres, ale też wzruszenie. Czasami niektóre sytuacje były trochę przewidywalne, ale mimo tego historia nadal była interesująca. Polecam tę książkę szczególnie osobom, które lubią romanse młodzieżowe, motyw enemies to lovers i historie pełne tajemnic. To lekka, ale jednocześnie emocjonująca książka, przy której naprawdę można się wciągnąć.
Spacer po emocjach. Przewodnik w drodze do spokoju i pewności siebie
,,Spacer po emocjach’’ to delikatna podróż w głąb siebie. Taka, w której uczysz się zauważać emocje zamiast je zagłuszać. Czytając, miałam wrażenie, jakbym robiła sobie małe przystanki na refleksję, na oddech, na nazwanie tego, co czuję. Ta książka przypomina, że emocje nie są „problemem do naprawienia”, tylko ważną informacją o nas samych. I że warto się z nimi zaprzyjaźnić 🤍
W jego rękach. Iluzja
⭐️⭐️⭐️⭐️✨ 4,5/5 „W jego rękach. Iluzja” Cudowna książka! Tak mnie wciągnęła, że musiałam przerywać czytanie w połowie rozdziałów, bo zakończenia były ZBYT ciekawe i nie dało się tego normalnie odłożyć 😭 Między bohaterami jest ogrom chemii, a relacja naprawdę działa. Postacie są świetnie napisane, bo osoby które mają was irytować… irytują na 120% 💀 W książce cały czas coś się dzieje, dzięki czemu czyta się ją mega szybko i praktycznie nie ma czasu na nudę. Ja zdecydowanie czekam na 2 część, bo po takim zakończeniu potrzebuję jej natychmiast 👀
Włoskie komplikacje
Lekka historia, która poprawia humor. Lisa przylatuje do Włoch na ślub najlepszej przyjaciółki. Ma być jej świadkową. Po przylocie na miejsce okazuje się, że do tego ma udawać narzeczoną brata przyjaciółki. Lisa i Adam w ogóle za sobą nie przepadają i najchętniej nie wchodziliby sobie w drogę, ale dla Emmy decydują się ciągnąć to przedstawienie. Jak tylko zaczęłam czytać historię, to od razu się w nią wciągnęłam. Autorka ma bardzo przyjemny styl pisania, taki lekki i wciągający. Dzięki temu książkę czytało mi się naprawdę dobrze. Kocham połączenie motywów różnicy wieku i udawanego związku, a dodajmy do tego włoski klimat i mamy przepis na świetną historię. Lisa i Adam bardzo do siebie pasowali. Niby się „nie lubili”, ale udawanie zakochanych nie szło im tak źle. Jednak za zamkniętymi drzwiami nie stronili sobie od irytowania tego drugiego i to czytało się bardzo fajnie. Dałabym książce wyższą ocenę, gdyby nie fakt, że druga połowa historia nie porwała mnie aż tak, jak jej początek. Jakby zgasła ta iskra, którą poczułam wcześniej, ale mimo wszystko z zaciekawieniem czytałam do końca. Typowy zwrot akcji bliżej końca był trochę przewidywalny, ale przymknęłam na niego oko. Polecam wam „Włoskie komplikacje”, jeśli szukacie książki w lekkim klimacie, która ma umilić wam czas.