Recenzje
Decydujący paragraf. Kontrakt #3
"Jak wysoką cenę ma zaufanie?" Początki miłości Richarda i Katy, miały niejednokrotnie burzliwy przebieg. Wszystkie te chwile, które razem przeżyli wzmacniały ich miłość, szacunek oraz zaufanie. Obecnie są szczęśliwym małżeństwem z trzydziestoletnim stażem, a także kochajacymi rodzicami wspaniałych, już dorosłych dzieci, a także dziadkami przekochanych wnuków. Jednym słowem mają wokół siebie ludzi, o których dbają i kochają każdego dnia. Ich życie jest wprost idealne. Każdego dnia cieszą się z wspólnie spędzonych chwil, a będzie ich jeszcze więcej, gdyż Richard przechodzi na emeryturę, a to oznacza jeszcze więcej uwagi poświęconej bliskim. Jednakże życie bywa zaskakujące i czasami wydaje się, że cisza którą człowiek się cieszy może zwiastować burzę, a jej żniwo będzie miało niszczącą siłę. Jedno niespodziewane spotkanie. Jedno spojrzenie i jedna decyzja, która zachwieje szczęściem rodziny VanRyan. A wówczas wtedy pozostanie żal połączony z walką o przebaczenie. Co takiego wydarzy się w życiu Richarda i Katy? I jaką cenę przyjdzie im zapłacić za błędy przeszłości? "Decydujący paragraf" jest trzecim tomem serii KONTRAKT, który był początkiem znajomości głównych bohaterów. Teraz poznajemy ich jako dojrzałych ludzi z doświadczeniami, których mogłoby się wydawać nic nie złamie ani nie zaskoczy. A jednak los kolejny raz rzuca im wyzwanie, w którym zaufanie będzie grało pierwsze skrzypce. Co więcej poznamy również dzieci Richarda i Katy, którzy również będzie dotyczyć owa sytuacja. Każde z nich różni się od siebie. Zarówno swoim temperamentem jak i uporem a nawet łagodnością. Dla nich to będzie trudny czas, który pokaże jakimi są ludźmi i czym się w życiu kierują. Nie zabraknie tu kilku wątków, które was wzruszą i jednocześnie zaskoczą. Tak więc bardzo gorąco polecam przeczytać całą serię, która przybliży wam bohaterów ich relacje i wydarzenia.
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
Frenemy Przyjaciel czy wróg - Lauren Price 5/5⭐ Wydawnictwo BeYa Recenzja: O mój boże, co to była za przygoda! Pozwólcie, że opiszę to w punktach Główna bohaterka, Erika Monroe była cudowną osobą, naprawdę przyjemnie czytało mi się książkę ze jej perspektywy, a jej zachowanie nie żenowało mnie tak, jak przy innych książkach. Chase Thatcher był troszkę złośliwym bohaterem, lecz naprawdę od razu poczułam do niego pozytywne nastawienie, i nie uważałam go za takiego jak na początku książki sie wydawał Autorka ma super styl pisania, który naprawdę mi zaimponował i mam ochotę przeczytać więcej książek jej autorstwa Wszystkie akcje działy się w odpowiednim tempie, nie było ani za szybko ani za wolno, tylko w sam raz co bardzo mi się podobało. Akcje były zaplanowane, nie były pisane na siłę, co bardzo dobrze się czytało. Szlam przez tą książkę tak szybko, że przeczytałam ją w parę godzin. Podsumowując książka naprawdę mi się podobała, będę ją polecać każdemu, bo naprawdę na to zasługuje, a ja z pewnością w przyszłości sięgnę po inne utwory tej autorki.
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
„Frenemy. Przyjaciel, czy wróg?” To książka, która miło mnie zaskoczyła. Nie ukrywam, że na początku było mi trudno, ale z każdą kolejną stroną historia Eriki i Chase'a wciągała mnie coraz bardziej. Bardzo spodobał mi się wątek relacji tej dwójki. Ciągłe docinki, żarty i stopniowe odkrywanie siebie nawzajem sprawiło, że czytało się to bardzo przyjemnie. A sam Chase? Matko jest on przesłodki. Spodziewałam się szkolnego bad boya, a zastałam Chase'a który pracuje w sklepie z zabawkami i ma duże problemy z zaufaniem. Chłopak okazał się bohaterem o wiele bardziej złożonym, niż mogło, by się wydawać na początku. Pod maską buntownika i łamacza szkolnych serc kryła się samotność i wrażliwość co dodawało mu uroku. Dużym plusem książki jest to, że nie skupia się ona wyłącznie na romansie. Wątki związane ze szkołą, tajemnicami i trudnymi wyborami bohaterów były równie interesujące i dobrze rozwinięte. Każda postać wnosiła coś do historii, dzięki czemu moim zdaniem fabuła nie była nudna. Nie wszystko jednak było idealnie. Niestety na początku irytowało mnie lekko zachowanie głównej bohaterki co na szczęście nie trwało długo. Mogłabym się również przyczepić do troszkę moim zdaniem przeciąganej końcówki książki. Mimo wszystko uważam, że „Frenemy. Przyjaciel, czy wróg?” To lekka, przyjemna oraz momentami śmieszna książka idealna dla fanów romansów i młodzieżówek. Myślę, że zdecydowanie warto dać jej szansę.
Regret Me Not
Jest to kolejna, fantastyczna książka od mojej kochanej Ludki. Dostając tą książkę do współpracy, wiedziałam że się nie zawiodę i będę się świetnie bawiła przy czytaniu. Jest to kolejna książka z serii, gdzie tym razem poznajemy historię przyjaciółki Astry - Cove. Główna bohaterka żyje w swoim świecie, który składa się projektowania ubrań, imprez oraz swojego psa, Furdinanda. Postać głównego bohatera została tak wykreowana, że wasze oczekiwania u mężczyzn wzrosną jeszcze bardziej! Nie żartuje. Calloway jest przesłodziakiem jak ich mało. Przy każdej okazji sprawia, że Cove nie musi czuć się nieswojo i pozwala jej byc po prostu sobą. No kto by nie chciał takiej cechy u swojego chłopaka??? Cudowna, przeurocza historia dwójki ludzi, którzy pod wpływem chwili wzięli ślub w Vegas dwa lata temu. Czyż to nie superancki początek historii miłosnej pewnych ludzi? Czy jest to coś co zdarza się często? Niee. Dlatego jest to tak wyjątkowa książka. Jak w sumie każda inna z pod pióra Ludki. Mogę wam obiecać, że jak zaczniecie to się tak szybko nie oderwiecie od niej.
Regret Me Not
On - ponury, sztywny facet w szytych na miarę garniturach. A ona? Szalona, pełna energii i kolorowa. Nie mogliby się bardziej od siebie różnić. A jednak.... połączyło ich małżeństwo. Sakramentalne "tak" złożone pod wpływem chwili w Vegas, ale nadal małżeństwo. Cal i Cove różnią się jak dzień i noc, dlatego od początku byłam bardzo ciekawa ich historii. Dodatkowo Alaska i układ łączący bohaterów przypomniały mi film Narzeczony mimo woli, co jeszcze bardziej zachęciło mnie do lektury. To miał być prosty układ - ona będzie mu towarzyszyć na weselu brata na Alasce, a w zamian otrzyma rozwód. Tylko czy wszystko potoczy się zgodnie z planem? I czy po zakończenie układu naprawdę każde z nich pójdzie w swoją stronę? To romantyczna historia, którą czyta się błyskawicznie. Ani się spostrzegłam, a byłam już w połowie książki. Bardzo polubiłam bohaterów, a przede wszystkim Cove. To sympatyczna dziewczyna z niskim poczuciem własnej wartości. Zawsze pragnęła mieć dużą rodzinę i kogoś, kto ją pokocha, ale uważa, że zwyczajnie na to nie zasługuje. To było naprawdę bardzo smutne. Ale może właśnie Cal okaże się tym właściwym? To prawdziwa zielona flaga. Mężczyzna szybko skradł moje serce, bo jak tu nie polubić faceta, który wynajmuje prywatny odrzutowiec tylko po to, żeby bohaterka mogła ze sobą zabrać psa? Albo kogoś, kto na każdym kroku troszczy się o drugą osobę, jest opiekuńczy i sprawia, że Cove czuje się ważna oraz kochana? I jeszcze te ananasku... kocham. Ale niestety były takie momenty, kiedy jego zachowanie mnie frustrowało, ale tylko do czasu aż poznałam jego powody. W tej historii nie brakuje humoru i to od pierwszych stron. Kilka razy naprawdę się uśmiałam, a scena na lotnisku była zdecydowanie jedną z najlepszych. Relacja psa Cove z Calem od początku wywołuje uśmiech na twarzy. Początkowo nie przepada za zwierzakiem, który jednak totalnie się tym nie przejmuje. A szczerość i sposób bycia głównego bohatera prowadzi do wielu zabawnych sytuacji. Jest bezpośredni, szczery, wredny, co powodowało, że jego teksty były naprawdę często śmieszne. Szczególnie te kierowane do pewnej kobiety, która zaczyna mieszać, ale zdecydowanie nie idzie jej w tym dobrze. Bardzo polubiłam również rodzinę Cala. Pięknie została przedstawiona więź pomiędzy jej członkami, choć z drugiej strony wydawało mi się to trochę dziwne, że nikt przez dwa lata nie poznał Cove, nawet przez zwykłą rozmowę telefoniczną. Dopiero na Alasce wszyscy się poznają po raz pierwszy. Relacja pomiędzy bohaterami została poprowadzona bardzo dobrze, chociaż niektóre sytuacje mogłyby zostać rozwiązane szybciej, gdyby zdecydowali się szczerze porozmawiać. Wszystko pomiędzy nimi miało być tymczasowe, ale co jeśli pojawią się uczucia? W ich przypadku wszystko dzieje się odwrotnie - najpierw ślub, a dopiero później zaczynają się poznawać. Oboje coraz bardziej się angażują, a w zachowaniu bohatera od początku widać autentyczność. Zdecydowanie on nie gra. Cove również zaczyna coraz mocniej się do niego przywiązywać. Dodatkowo, nowe dla niej otoczenie powoduje, że pierwszy raz czuje się kochana, doceniona i otoczona opieką i troską. Powoduje to, zarazem szczęście, jak i smutek. Smutek, bo zdaje sobie sprawę, że to wszystko jest tylko tymczasowe. Tylko... czy to naprawdę będzie koniec? Autorka nie szczędzi pięknych opisów przyrody, dzięki czemu można poczuć klimat Alaski i towarzyszyć bohaterom podczas ich wycieczek, co rodziło też trochę niebezpieczne sytuacji. To bardzo przyjemna historia, którą naprawdę bardzo szybko się czyta. Jest lekka, bardzo wciągająca, ale również porusza poważne tematy. Historia w głównej mierze została przedstawiona z perspektywy głównej bohaterki, ale na koniec znajduje się kilka bonusowych rozdziałów z perspektywy Cala. Ta część podobała mi jeszcze bardziej niż pierwszy tom.