Recenzje
Krótka historia czarnych dziur. Dlaczego niemal wszystko, co o nich wiesz, jest błędne
Czarne dziury od dziesięcioleci działają na ludzką wyobraźnię niemal hipnotycznie. Są jednocześnie realne i trudne do pojęcia. To obiekty, które istnieją naprawdę, ale zachowują się tak, jakby pochodziły z fantastyki naukowej. Właśnie dlatego książki o czarnych dziurach pojawiają się regularnie na listach bestsellerów popularnonaukowych. Ludzie chcą zrozumieć coś, co wydaje się granicą ludzkiego poznania.
W tym miejscu pojawia się książka „Krótka historia czarnych dziur. Dlaczego niemal wszystko, co o nich wiesz, jest błędne” autorstwa Becky Smethurst. To jedna z tych publikacji, które potrafią połączyć rzetelną naukę z emocją odkrywania. Czytelnik nie dostaje suchego wykładu z astrofizyki. Dostaje opowieść o tym, jak ludzkość próbowała zrozumieć najbardziej ekstremalne obiekty we Wszechświecie.
I właśnie to stanowi największą siłę tej książki.
Kim jest Becky Smethurst i dlaczego jej głos ma znaczenie
Becky Smethurst nie jest celebrytką naukową stworzoną przez media społecznościowe. Jest prawdziwą astrofizyczką zajmującą się badaniem supermasywnych czarnych dziur oraz ewolucji galaktyk. Pracowała na Uniwersytecie Oksfordzkim i od lat popularyzuje astronomię w sposób niezwykle przystępny.
To bardzo ważne podczas lektury tej książki. Czytelnik szybko czuje, że autorka nie opowiada o czymś abstrakcyjnym. Ona opisuje zjawiska, które stanowią część jej codziennej pracy naukowej.
W wielu popularnonaukowych książkach można wyczuć pewien dystans pomiędzy autorem a tematem. Tutaj tego nie ma. Smethurst pisze z autentyczną fascynacją. Momentami przypomina to rozmowę z inteligentną osobą, która siedzi naprzeciwko ciebie przy stole i próbuje wyjaśnić, dlaczego Wszechświat jest znacznie dziwniejszy, niż większość ludzi przypuszcza.
Ta naturalność działa bardzo mocno.
Czym właściwie są czarne dziury?
Jedną z największych zalet książki jest sposób tłumaczenia podstaw. Autorka rozumie, że większość ludzi ma bardzo popkulturowe wyobrażenie czarnych dziur. Filmy i seriale przez lata przedstawiały je jako kosmiczne odkurzacze pożerające wszystko wokół. Smethurst cierpliwie pokazuje, że rzeczywistość jest znacznie bardziej interesująca.
Czarna dziura nie „wysysa” wszystkiego jak gigantyczny potwór. To po prostu obiekt o ogromnej masie skupionej w niezwykle małej przestrzeni. Grawitacja w pobliżu takiego obiektu staje się tak silna, że nawet światło nie może się wydostać. Autorka świetnie tłumaczy też jeden z najczęściej powtarzanych mitów. Gdyby Słońce nagle zamieniło się w czarną dziurę o tej samej masie, Ziemia nie zostałaby natychmiast wciągnięta. Nadal krążylibyśmy po tej samej orbicie. Problem polegałby na tym, że planeta przestałaby otrzymywać światło i ciepło. To doskonały przykład stylu Becky Smethurst. Rozbija popularne błędne przekonania, ale robi to bez wywyższania się nad czytelnikiem.
Historia odkrywania czarnych dziur przypomina naukowy thriller
Książka nie jest wyłącznie zbiorem faktów astronomicznych. To również historia ludzkiej wyobraźni. Smethurst prowadzi czytelnika przez kolejne epoki rozwoju nauki. Pokazuje, jak zmieniało się rozumienie grawitacji i natury Wszechświata. Już w XVIII wieku pojawiały się koncepcje „ciemnych gwiazd”, z których światło nie mogłoby uciec. W tamtym czasie była to jednak bardziej matematyczna ciekawostka niż realna teoria. Prawdziwa rewolucja zaczęła się dopiero wraz z Albertem Einsteinem i ogólną teorią względności. Nagle okazało się, że grawitacja nie jest zwykłą siłą przyciągania. To zakrzywienie czasoprzestrzeni.
I tutaj książka zaczyna robić się naprawdę fascynująca. Bo jeśli przestrzeń może się zakrzywiać, to mogą istnieć miejsca, gdzie zakrzywienie osiąga niemal absurdalny poziom. Smethurst bardzo dobrze opisuje reakcje naukowców tamtych czasów. Wielu z nich nie mogło uwierzyć, że natura rzeczywiście pozwala na istnienie takich obiektów. Co ciekawe, nawet Einstein miał problem z zaakceptowaniem pełnych konsekwencji własnej teorii. To jeden z najbardziej interesujących aspektów książki. Pokazuje ona, że nauka nie rozwija się w prosty sposób. Wielkie odkrycia często rodzą się w chaosie, sporach i niedowierzaniu.
Horyzont zdarzeń – granica, która działa na wyobraźnię
Jednym z najważniejszych pojęć omawianych w książce jest horyzont zdarzeń. To granica wokół czarnej dziury, po przekroczeniu której nie można już wrócić. Nawet światło nie jest w stanie wydostać się poza tę strefę. Brzmi to niemal metafizycznie. I właśnie tutaj książka zaczyna wywoływać coś więcej niż zwykłe zainteresowanie nauką. Czytelnik zaczyna odczuwać egzystencjalny niepokój i zachwyt jednocześnie. Wszechświat nagle przestaje być uporządkowaną przestrzenią pełną gwiazd. Okazuje się miejscem, gdzie istnieją regiony całkowicie niedostępne dla obserwacji.
Miejsca, gdzie kończy się nasza możliwość poznania. Smethurst bardzo dobrze utrzymuje balans między naukową precyzją a poczuciem kosmicznej tajemnicy. Nie popada w pseudonaukę ani mistycyzm, ale potrafi oddać niezwykłość tych zjawisk.
Dylatacja czasu i momenty, które naprawdę zmieniają sposób myślenia
Najbardziej niezwykłe fragmenty książki dotyczą czasu. Autorka tłumaczy, że czas nie płynie wszędzie jednakowo. Im bliżej ogromnej grawitacji, tym bardziej zwalnia. Dla wielu czytelników to moment prawdziwego intelektualnego szoku. Na co dzień człowiek traktuje czas jako coś stałego i uniwersalnego. Tymczasem fizyka pokazuje, że czas może zachowywać się inaczej w różnych miejscach Wszechświata.
Smethurst tłumaczy to bez nadmiernego komplikowania matematyki. Dzięki temu nawet osoby niezwiązane z fizyką są w stanie zrozumieć podstawową ideę dylatacji czasu. To jeden z powodów, dla których książka działa tak dobrze. Nie próbuje imponować skomplikowanymi równaniami. Skupia się na budowaniu intuicji.A kiedy człowiek zaczyna rozumieć, że czas może zwalniać w pobliżu czarnej dziury, pojawia się bardzo dziwne uczucie.
Rzeczywistość przestaje być stabilna.
Paradoks informacyjny i największy problem współczesnej fizyki
W dalszej części książki Smethurst przechodzi do bardziej zaawansowanych zagadnień. Jednym z najciekawszych jest paradoks informacyjny. Problem wydaje się prosty, ale prowadzi do gigantycznych konsekwencji. Co dzieje się z informacją wpadającą do czarnej dziury?
Czy znika na zawsze?
Jeżeli tak, oznaczałoby to, że prawa fizyki nie działają tak, jak sądziliśmy. W tym miejscu pojawia się Stephen Hawking i jego słynne promieniowanie Hawkinga. Smethurst bardzo dobrze tłumaczy, dlaczego odkrycie Hawkinga wywołało ogromne zamieszanie w świecie fizyki.
Nagle okazało się, że czarne dziury nie są całkowicie „czarne”. Mogą emitować promieniowanie i bardzo powoli tracić energię. To z kolei prowadzi do kolejnego pytania. Jeśli czarna dziura może wyparować, to co dzieje się z informacją o wszystkim, co wcześniej pochłonęła? Autorka świetnie pokazuje, że współczesna fizyka nadal nie zna pełnej odpowiedzi. I właśnie to jest fascynujące. Książka nie udaje, że nauka wie już wszystko.
Humor, który naprawdę działa
Wiele książek popularnonaukowych próbuje być zabawnych na siłę. Autorzy używają memów, młodzieżowego języka i żartów, które szybko się starzeją. Becky Smethurst robi to znacznie inteligentniej. Jej humor jest naturalny, lekko brytyjski i bardzo ludzki. Potrafi rozładować napięcie po trudniejszych fragmentach bez niszczenia naukowej powagi. Momentami książka przypomina stand-up astrofizyczny.
Autorka opisuje między innymi „spaghettizację”, czyli rozciąganie obiektu przez ogromne siły grawitacyjne. Robi to w sposób jednocześnie zabawny i przerażający. Czytelnik śmieje się, a chwilę później uświadamia sobie, że opisane zjawisko naprawdę istnieje. To bardzo trudna sztuka.
Książka działa emocjonalnie
Największym zaskoczeniem podczas lektury może być fakt, że książka o czarnych dziurach wywołuje emocje.Smethurst bardzo dobrze oddaje skalę kosmosu. Opisuje narodziny i śmierć gwiazd, gigantyczne galaktyki oraz obiekty o masie milionów Słońc. Czytelnik zaczyna odczuwać coś, co wielu astronomów opisuje jako „kosmiczną pokorę”.
To uczucie, że człowiek jest niewiarygodnie mały wobec ogromu Wszechświata, ale jednocześnie posiada zdolność rozumienia części tych procesów. I właśnie dlatego astronomia tak mocno działa na ludzką wyobraźnię.
Czy książka ma wady?
Tak, choć są to raczej drobne problemy. Momentami tempo narracji jest bardzo szybkie. Autorka przechodzi od jednego zagadnienia do kolejnego bez długiego zatrzymywania się. Niektóre osoby mogą też oczekiwać większej liczby ilustracji lub bardziej szczegółowych schematów.
Czytelnik szukający bardzo technicznej analizy matematycznej również może poczuć niedosyt. To nadal książka popularnonaukowa, a nie akademicki podręcznik fizyki relatywistycznej. Jednak właśnie dzięki temu publikacja pozostaje tak przystępna.
Polskie wydanie Helionu
Polskie wydanie przygotowane przez wydawnictwo Helion prezentuje się bardzo dobrze. Książka została wydana estetycznie, z czytelnym składem i wygodną typografią. Tłumaczenie zachowuje lekkość oryginału, co jest ogromnie ważne przy literaturze popularnonaukowej. Źle przetłumaczona książka naukowa potrafi zamienić fascynujący temat w męczący wykład. Tutaj na szczęście tego problemu nie ma.
Dlaczego ta książka wyróżnia się na tle innych publikacji o kosmosie
Na rynku istnieje wiele książek o astronomii i czarnych dziurach. Problem polega na tym, że część z nich jest zbyt uproszczona, a część przesadnie akademicka. Smethurst znalazła bardzo rzadki balans. Potrafi pisać inteligentnie, ale bez wywyższania się nad czytelnikiem. Potrafi tłumaczyć trudne idee bez infantylizacji. Najważniejsze jest jednak to, że książka zachowuje poczucie tajemnicy.
Autorka nie próbuje zamienić Wszechświata w nudny zestaw definicji. Pokazuje, że prawdziwa nauka jest często bardziej niezwykła niż science fiction.
Ostateczna ocena książki „Krótka historia czarnych dziur”
„Krótka historia czarnych dziur” Becky Smethurst to jedna z najlepszych współczesnych książek popularnonaukowych o kosmosie. To publikacja, która potrafi jednocześnie edukować, fascynować i wywoływać autentyczny zachwyt nad rzeczywistością. Po jej przeczytaniu człowiek zaczyna inaczej patrzeć w nocne niebo. Bo nagle rozumie, że gdzieś tam naprawdę istnieją miejsca, gdzie: czas niemal się zatrzymuje, światło nie może uciec, materia zostaje zmiażdżona do niewyobrażalnych gęstości, a prawa fizyki dochodzą do granic własnych możliwości.
I chyba właśnie dlatego czarne dziury fascynują ludzi tak mocno. Są przypomnieniem, że Wszechświat nadal skrywa tajemnice większe, niż większość z nas jest w stanie sobie wyobrazić. Nasza ocena 10/10!
https://energiaiwiedza.pl/ Tomasz Bielecki
Krótka historia czarnych dziur. Dlaczego niemal wszystko, co o nich wiesz, jest błędne
Czarne dziury od dziesięcioleci działają na ludzką wyobraźnię niemal hipnotycznie. Są jednocześnie realne i trudne do pojęcia. To obiekty, które istnieją naprawdę, ale zachowują się tak, jakby pochodziły z fantastyki naukowej. Właśnie dlatego książki o czarnych dziurach pojawiają się regularnie na listach bestsellerów popularnonaukowych. Ludzie chcą zrozumieć coś, co wydaje się granicą ludzkiego poznania.
W tym miejscu pojawia się książka „Krótka historia czarnych dziur. Dlaczego niemal wszystko, co o nich wiesz, jest błędne” autorstwa Becky Smethurst. To jedna z tych publikacji, które potrafią połączyć rzetelną naukę z emocją odkrywania. Czytelnik nie dostaje suchego wykładu z astrofizyki. Dostaje opowieść o tym, jak ludzkość próbowała zrozumieć najbardziej ekstremalne obiekty we Wszechświecie.
I właśnie to stanowi największą siłę tej książki.
Kim jest Becky Smethurst i dlaczego jej głos ma znaczenie
Becky Smethurst nie jest celebrytką naukową stworzoną przez media społecznościowe. Jest prawdziwą astrofizyczką zajmującą się badaniem supermasywnych czarnych dziur oraz ewolucji galaktyk. Pracowała na Uniwersytecie Oksfordzkim i od lat popularyzuje astronomię w sposób niezwykle przystępny.
To bardzo ważne podczas lektury tej książki. Czytelnik szybko czuje, że autorka nie opowiada o czymś abstrakcyjnym. Ona opisuje zjawiska, które stanowią część jej codziennej pracy naukowej.
W wielu popularnonaukowych książkach można wyczuć pewien dystans pomiędzy autorem a tematem. Tutaj tego nie ma. Smethurst pisze z autentyczną fascynacją. Momentami przypomina to rozmowę z inteligentną osobą, która siedzi naprzeciwko ciebie przy stole i próbuje wyjaśnić, dlaczego Wszechświat jest znacznie dziwniejszy, niż większość ludzi przypuszcza.
Ta naturalność działa bardzo mocno.
Czym właściwie są czarne dziury?
Jedną z największych zalet książki jest sposób tłumaczenia podstaw. Autorka rozumie, że większość ludzi ma bardzo popkulturowe wyobrażenie czarnych dziur. Filmy i seriale przez lata przedstawiały je jako kosmiczne odkurzacze pożerające wszystko wokół. Smethurst cierpliwie pokazuje, że rzeczywistość jest znacznie bardziej interesująca.
Czarna dziura nie „wysysa” wszystkiego jak gigantyczny potwór. To po prostu obiekt o ogromnej masie skupionej w niezwykle małej przestrzeni. Grawitacja w pobliżu takiego obiektu staje się tak silna, że nawet światło nie może się wydostać. Autorka świetnie tłumaczy też jeden z najczęściej powtarzanych mitów. Gdyby Słońce nagle zamieniło się w czarną dziurę o tej samej masie, Ziemia nie zostałaby natychmiast wciągnięta. Nadal krążylibyśmy po tej samej orbicie. Problem polegałby na tym, że planeta przestałaby otrzymywać światło i ciepło. To doskonały przykład stylu Becky Smethurst. Rozbija popularne błędne przekonania, ale robi to bez wywyższania się nad czytelnikiem.
Historia odkrywania czarnych dziur przypomina naukowy thriller
Książka nie jest wyłącznie zbiorem faktów astronomicznych. To również historia ludzkiej wyobraźni. Smethurst prowadzi czytelnika przez kolejne epoki rozwoju nauki. Pokazuje, jak zmieniało się rozumienie grawitacji i natury Wszechświata. Już w XVIII wieku pojawiały się koncepcje „ciemnych gwiazd”, z których światło nie mogłoby uciec. W tamtym czasie była to jednak bardziej matematyczna ciekawostka niż realna teoria. Prawdziwa rewolucja zaczęła się dopiero wraz z Albertem Einsteinem i ogólną teorią względności. Nagle okazało się, że grawitacja nie jest zwykłą siłą przyciągania. To zakrzywienie czasoprzestrzeni.
I tutaj książka zaczyna robić się naprawdę fascynująca. Bo jeśli przestrzeń może się zakrzywiać, to mogą istnieć miejsca, gdzie zakrzywienie osiąga niemal absurdalny poziom. Smethurst bardzo dobrze opisuje reakcje naukowców tamtych czasów. Wielu z nich nie mogło uwierzyć, że natura rzeczywiście pozwala na istnienie takich obiektów. Co ciekawe, nawet Einstein miał problem z zaakceptowaniem pełnych konsekwencji własnej teorii. To jeden z najbardziej interesujących aspektów książki. Pokazuje ona, że nauka nie rozwija się w prosty sposób. Wielkie odkrycia często rodzą się w chaosie, sporach i niedowierzaniu.
Horyzont zdarzeń – granica, która działa na wyobraźnię
Jednym z najważniejszych pojęć omawianych w książce jest horyzont zdarzeń. To granica wokół czarnej dziury, po przekroczeniu której nie można już wrócić. Nawet światło nie jest w stanie wydostać się poza tę strefę. Brzmi to niemal metafizycznie. I właśnie tutaj książka zaczyna wywoływać coś więcej niż zwykłe zainteresowanie nauką. Czytelnik zaczyna odczuwać egzystencjalny niepokój i zachwyt jednocześnie. Wszechświat nagle przestaje być uporządkowaną przestrzenią pełną gwiazd. Okazuje się miejscem, gdzie istnieją regiony całkowicie niedostępne dla obserwacji.
Miejsca, gdzie kończy się nasza możliwość poznania. Smethurst bardzo dobrze utrzymuje balans między naukową precyzją a poczuciem kosmicznej tajemnicy. Nie popada w pseudonaukę ani mistycyzm, ale potrafi oddać niezwykłość tych zjawisk.
Dylatacja czasu i momenty, które naprawdę zmieniają sposób myślenia
Najbardziej niezwykłe fragmenty książki dotyczą czasu. Autorka tłumaczy, że czas nie płynie wszędzie jednakowo. Im bliżej ogromnej grawitacji, tym bardziej zwalnia. Dla wielu czytelników to moment prawdziwego intelektualnego szoku. Na co dzień człowiek traktuje czas jako coś stałego i uniwersalnego. Tymczasem fizyka pokazuje, że czas może zachowywać się inaczej w różnych miejscach Wszechświata.
Smethurst tłumaczy to bez nadmiernego komplikowania matematyki. Dzięki temu nawet osoby niezwiązane z fizyką są w stanie zrozumieć podstawową ideę dylatacji czasu. To jeden z powodów, dla których książka działa tak dobrze. Nie próbuje imponować skomplikowanymi równaniami. Skupia się na budowaniu intuicji.A kiedy człowiek zaczyna rozumieć, że czas może zwalniać w pobliżu czarnej dziury, pojawia się bardzo dziwne uczucie.
Rzeczywistość przestaje być stabilna.
Paradoks informacyjny i największy problem współczesnej fizyki
W dalszej części książki Smethurst przechodzi do bardziej zaawansowanych zagadnień. Jednym z najciekawszych jest paradoks informacyjny. Problem wydaje się prosty, ale prowadzi do gigantycznych konsekwencji. Co dzieje się z informacją wpadającą do czarnej dziury?
Czy znika na zawsze?
Jeżeli tak, oznaczałoby to, że prawa fizyki nie działają tak, jak sądziliśmy. W tym miejscu pojawia się Stephen Hawking i jego słynne promieniowanie Hawkinga. Smethurst bardzo dobrze tłumaczy, dlaczego odkrycie Hawkinga wywołało ogromne zamieszanie w świecie fizyki.
Nagle okazało się, że czarne dziury nie są całkowicie „czarne”. Mogą emitować promieniowanie i bardzo powoli tracić energię. To z kolei prowadzi do kolejnego pytania. Jeśli czarna dziura może wyparować, to co dzieje się z informacją o wszystkim, co wcześniej pochłonęła? Autorka świetnie pokazuje, że współczesna fizyka nadal nie zna pełnej odpowiedzi. I właśnie to jest fascynujące. Książka nie udaje, że nauka wie już wszystko.
Humor, który naprawdę działa
Wiele książek popularnonaukowych próbuje być zabawnych na siłę. Autorzy używają memów, młodzieżowego języka i żartów, które szybko się starzeją. Becky Smethurst robi to znacznie inteligentniej. Jej humor jest naturalny, lekko brytyjski i bardzo ludzki. Potrafi rozładować napięcie po trudniejszych fragmentach bez niszczenia naukowej powagi. Momentami książka przypomina stand-up astrofizyczny.
Autorka opisuje między innymi „spaghettizację”, czyli rozciąganie obiektu przez ogromne siły grawitacyjne. Robi to w sposób jednocześnie zabawny i przerażający. Czytelnik śmieje się, a chwilę później uświadamia sobie, że opisane zjawisko naprawdę istnieje. To bardzo trudna sztuka.
Książka działa emocjonalnie
Największym zaskoczeniem podczas lektury może być fakt, że książka o czarnych dziurach wywołuje emocje.Smethurst bardzo dobrze oddaje skalę kosmosu. Opisuje narodziny i śmierć gwiazd, gigantyczne galaktyki oraz obiekty o masie milionów Słońc. Czytelnik zaczyna odczuwać coś, co wielu astronomów opisuje jako „kosmiczną pokorę”.
To uczucie, że człowiek jest niewiarygodnie mały wobec ogromu Wszechświata, ale jednocześnie posiada zdolność rozumienia części tych procesów. I właśnie dlatego astronomia tak mocno działa na ludzką wyobraźnię.
Czy książka ma wady?
Tak, choć są to raczej drobne problemy. Momentami tempo narracji jest bardzo szybkie. Autorka przechodzi od jednego zagadnienia do kolejnego bez długiego zatrzymywania się. Niektóre osoby mogą też oczekiwać większej liczby ilustracji lub bardziej szczegółowych schematów.
Czytelnik szukający bardzo technicznej analizy matematycznej również może poczuć niedosyt. To nadal książka popularnonaukowa, a nie akademicki podręcznik fizyki relatywistycznej. Jednak właśnie dzięki temu publikacja pozostaje tak przystępna.
Polskie wydanie Helionu
Polskie wydanie przygotowane przez wydawnictwo Helion prezentuje się bardzo dobrze. Książka została wydana estetycznie, z czytelnym składem i wygodną typografią. Tłumaczenie zachowuje lekkość oryginału, co jest ogromnie ważne przy literaturze popularnonaukowej. Źle przetłumaczona książka naukowa potrafi zamienić fascynujący temat w męczący wykład. Tutaj na szczęście tego problemu nie ma.
Dlaczego ta książka wyróżnia się na tle innych publikacji o kosmosie
Na rynku istnieje wiele książek o astronomii i czarnych dziurach. Problem polega na tym, że część z nich jest zbyt uproszczona, a część przesadnie akademicka. Smethurst znalazła bardzo rzadki balans. Potrafi pisać inteligentnie, ale bez wywyższania się nad czytelnikiem. Potrafi tłumaczyć trudne idee bez infantylizacji. Najważniejsze jest jednak to, że książka zachowuje poczucie tajemnicy.
Autorka nie próbuje zamienić Wszechświata w nudny zestaw definicji. Pokazuje, że prawdziwa nauka jest często bardziej niezwykła niż science fiction.
Ostateczna ocena książki „Krótka historia czarnych dziur”
„Krótka historia czarnych dziur” Becky Smethurst to jedna z najlepszych współczesnych książek popularnonaukowych o kosmosie. To publikacja, która potrafi jednocześnie edukować, fascynować i wywoływać autentyczny zachwyt nad rzeczywistością. Po jej przeczytaniu człowiek zaczyna inaczej patrzeć w nocne niebo. Bo nagle rozumie, że gdzieś tam naprawdę istnieją miejsca, gdzie: czas niemal się zatrzymuje, światło nie może uciec, materia zostaje zmiażdżona do niewyobrażalnych gęstości, a prawa fizyki dochodzą do granic własnych możliwości.
I chyba właśnie dlatego czarne dziury fascynują ludzi tak mocno. Są przypomnieniem, że Wszechświat nadal skrywa tajemnice większe, niż większość z nas jest w stanie sobie wyobrazić. Nasza ocena 10/10!
https://energiaiwiedza.pl/ Tomasz Bielecki
ADHD jest super. Jak przeżyć życie na turbodoładowaniu
ADHD jest super! To książka napisana przez osobę która mierzy się z tym na codzień. To powieść dzięki której można się dużo dużo nauczyć, zaakceptować swoje ADHD. Nauczyć się jak pracować ze swoimi ADHD. To poradnik, który jest pisany na własnych doświadczeniach. Książka ma 288 stron, ma w środku zdjęcia oraz obrazki. Penn dzieli sie osobistymi doświadczeniami związanymi z ADHD. Osobiście mi ta książka pomogła zaakceptować moje wady i skupić się na pozytywach ADHD . Czytało mi się ja przyjmnie, autor piszę prostym style przez co czyta sie ta pozycję szybko. 4/5⭐️
_z_glowa_w_ksiazkach Wróblewska Oliwia
Keep Me In
„𝐊𝐞𝐞𝐩 𝐦𝐞 𝐢𝐧” to książka, o której mam ochotę mówić bez przerwy, a i tak żadne słowa nie będą w stanie oddać w pełni mojej miłości do tej historii.
W 𝐊𝐌𝐈 przenosimy się do 𝐁𝐨𝐬𝐭𝐨𝐧𝐮, gdzie coraz częściej na ulicach można zauważyć graffiti podpisane nazwiskiem znanego artysty - 𝐂𝐥𝐚𝐮𝐝𝐞’𝐚 𝐌𝐨𝐧𝐞𝐭𝐚. 𝐖𝐢𝐥𝐥𝐨𝐰 𝐌𝐚𝐫𝐜𝐡, dziennikarka lokalnej gazety, podejmuje się odkrycia prawdziwej tożsamości tajemniczego graficiarza. W tym celu trafia do studia 𝐂𝐨𝐥𝐨𝐫𝐥𝐞𝐬𝐬, gdzie poznaje 𝐄𝐯𝐚𝐧𝐝𝐞𝐫𝐚 𝐇𝐚𝐫𝐭𝐰𝐞𝐥𝐥𝐚 - chłopaka prowadzącego zajęcia malarskie. Wspólnie śledzą poczynania 𝐌𝐨𝐧𝐞𝐭𝐚 w mieście, a 𝐄𝐯𝐚𝐧𝐝𝐞𝐫 staje się dla 𝐖𝐢𝐥𝐥𝐨𝐰 przewodnikiem po świecie sztuki. W międzyczasie… pomiędzy tą dwójką rodzi się niezwykle urocza relacja, od której nie lada się oderwać.
Ta książka jest absolutnie wszystkim, co uwielbiam. Wielokrotnie chwaliłam lekki styl autorki i w tym przypadku nie mogło być inaczej. Historia przenosi czytelnika do świata, pełnego sztuki z wyjątkowym klimatem, dzięki któremu można na chwilę zapomnieć o rzeczywistości.
Opisy są niesamowicie dopracowane, przez co bez problemu można wyobrazić sobie każdą scenę przedstawioną w książce.
Bohaterowie natychmiast skradli moje serce. Każdy z nich jest wyjątkowy, ma swoje charakterystyczne cechy i zachowania.
„𝐊𝐞𝐞𝐩 𝐦𝐞 𝐢𝐧” niesie za sobą bardzo wartościowe przesłanie. Pokazuje, że mimo przeciwności losu warto walczyć o swoje marzenia i nie poddawać się nawet wtedy, gdy nie wszystko idzie po naszej myśli.
Po skończeniu tej książki nadal nie potrafię przestać o niej myśleć. Zostawiła mnie z milionem pytań w głowie. Do całego grona ukochanych książek 𝐍𝐚𝐭𝐚𝐥𝐤𝐢 w moim sercu dołącza również ta historia. Z całego serca wam ją polecam! Ja już nie mogę doczekać się co przyniosą kolejne części serii „𝐎𝐧 𝐭𝐡𝐞 𝐈𝐧𝐬𝐢𝐝𝐞”<𝟑
_reading.with.maja Ossowska Maja
Puck Off
"Puck off" to kolejna propozycja romansu sportowego od Ludki Skrzydlewskiej. Autorka za każdym razem porywa czytelnika do świata swoich bohaterów, tym razem do świata Matta i Rosie. Dwa mocne i konkretne charaktery, które wzbudzą mnóstwo emocji. Relacja, która nie pędzi jak struś pędziwiatr i nie wlecze się ślimaczym tempem. Uwaga, między bohaterami mocno iskrzy i z każdą stroną jest coraz bardziej gorąco. Na drodze Rosie i Matta nie brakuje przeszkód, więc nie będzie łatwo i kolorowo, ale obiecująco i ciekawie. Ludka Skrzydlewska ma lekkie pióro, więc książki czytają się praktycznie same. Każdy rozdział to raj dla duszy i wyobraźni. Zabawny, gorący, konkretny romans poleca się na każdą chwilę.
Czytam erotyki Adamczyk Magdalena