ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

The ASMR (Arrogant-Sexy-Messy-Roommate)

Moja ocena: ★★★★ "The ASMR (Arrogant-Sexy-Messy-Roommate)” to książka, do której podchodziłam z ogromnym dystansem. Widziałam naprawdę wiele różnych opinii na jej temat. I właśnie to w dużej mierze wpłynęło na to, że tak długo zwlekałam z jej czytaniem. Jednak sama chciałam w końcu przekonać się, jakie będą moje odczucia względem niej. Dlatego wzięłam się za czytanie i już teraz mogę napisać, że mimo początkowych obaw dobrze spędziłam z nią czas. Nie zawiodłam się i trochę żałuję, że tak długo zwlekałam. Początek był dla mnie dość trudny do przebrnięcia, jednak nie poddawałam się. Cieszę się, że mimo wszystko nie porzuciłam tej pozycji, bo im dalej byłam, tym coraz bardziej się wkręcałam i nie umiałam się od tej historii oderwać. Przeczytałam ją w kilka godzin. Styl pisania autorek znałam doskonale z ich wcześniejszych historii, które miałam okazję przeczytać, więc i tym razem się na nim nie zawiodłam. Był on lekki i przyjemny w odbiorze, a dzięki idealnej długości rozdziałów nie nudziłam się ani nie dłużyła mi się ta lektura. Parker to bohaterka, którą myślałam, że się nie polubię. Jednak nie skreśliłam jej już na starcie. I cieszę się, że tego nie zrobiłam, bo mimo że nie stała się moją ulubioną postacią, to z czasem moje nastawienie do niej uległo zmianie i mogę przyznać, że końcowo zyskała bardzo wiele w moich oczach. Jest to bohaterka dość specyficzna, więc nie każdemu uda się ją polubić od razu. Może też czasami irytować swoim zachowaniem i podejściem do życia, ale naprawdę warto dać jej szansę. Lubi jesień, cmentarze i wszystko, co ma trochę bardziej mroczny klimat. Do tego ma dość cięty charakter i nie zawsze pokazuje od razu, co tak naprawdę czuje. Cameron to bohater, którego udało mi się polubić od samego początku. Miał w sobie coś, co sprawiło, że nie dało się przejść obok niego obojętnie. Jest pozytywny i zdecydowanie nie należy do osób, które potrafią usiedzieć spokojnie w jednym miejscu. Zajmuje się kalisteniką i jest trenerem personalnym, więc sport jest ważną częścią jego życia. Podobało mi się również to, że za tą całą energią i ciągłym żartowaniem kryła się jego bardziej troskliwa strona. Relacja wyżej wymienionej dwójki została naprawdę świetnie napisana. Rozwijała się naturalnie i bez zbędnego przyspieszania. Podobało mi się też, że wszystko działo się swoim tempem. Początkowo nie zawsze wszystko między nimi było kolorowe i nie brakowało momentów, w których wzajemnie działali sobie na nerwy. Z czasem było widać, jak dzięki udawanemu związkowi powoli zaczęli się do siebie zbliżać i lepiej poznawać. Cały klimat moim zdaniem zrobił największą robotę, dzięki czemu mnie w sobie rozkochał. Jesienna atmosfera, znicze, cmentarze i ta cała otoczka sprawiły, że całość miała naprawdę świetny klimat. Wszystko idealnie do siebie pasowało. Jest to po prostu idealna książka na jesień. Mimo moich początkowych obaw cieszę się, że dałam tej historii szansę, bo nie zawiodłam się i naprawdę mogę szczerze napisać, że bardzo dobrze spędziłam z nią czas. Początek nie był dla mnie łatwy, ale z czasem coraz bardziej zaczęłam się w nią wkręcać. Ostatecznie jestem zadowolona, że po nią sięgnęłam. Uważam, że warto dać jej szansę i wyrobić sobie własne zdanie na jej temat.

ksiazkowamagda Ostrowska Magdalena

Codzienność w depresji. Rzecz o tym, jak z depresji powrócić do życia

Depresja to temat, o którym mówi się coraz więcej, a jednak wciąż mam wrażenie, że bardzo trudno naprawdę zrozumieć, czym jest codzienne życie z nią. To nie zawsze spektakularny smutek czy ciągłe łzy. Czasem to brak siły, obojętność, problemy z najprostszymi czynnościami, poczucie pustki albo przekonanie, że każdy kolejny dzień będzie wyglądał dokładnie tak samo. Dlatego po książkę Codzienność w depresji. Rzecz o tym, jak z depresji powrócić do życia sięgałam z dużą ciekawością. Zainteresowało mnie przede wszystkim to, że nie obiecuje cudownej recepty ani szybkiego wyjścia z kryzysu. Zamiast tego próbuje pokazać, jak krok po kroku odzyskiwać kontakt z życiem. Książka ma formę rozmów z ekspertami zajmującymi się depresją z różnych perspektyw. I właśnie ta różnorodność okazała się dla mnie jednym z jej największych atutów. Autorka nie ogranicza się bowiem do psychiatrii czy psychoterapii. Pyta o ciało, ruch, oddech, seksualność, relacje, samotność, uzależnienia, mindfulness, poczucie sensu, a nawet humor. Kolejne rozmowy pokazują, że depresja może wyglądać bardzo różnie. Pojawia się temat depresji okołoporodowej, męskiej depresji i trudności związanych z przyznaniem: „potrzebuję pomocy”. Jest mowa o uzależnieniach i mechanizmach przetrwania, ale również o tym, jak kryzys psychiczny wpływa na ciało i bliskość. Szczególnie interesujące wydały mi się fragmenty dotyczące ruchu, oddechu i odnajdywania motywacji, bo pokazują, że zdrowienie nie zawsze zaczyna się od wielkich zmian. Czasami zaczyna się od naprawdę małego kroku. Ważne miejsce zajmuje również pytanie o sens. Czy depresja może być sygnałem, że żyjemy wbrew własnym wartościom? Czy cierpienie może skłonić nas do zatrzymania się i przyjrzenia własnemu życiu? Książka nie daje tutaj prostych odpowiedzi, ale zachęca do zadawania trudnych pytań. Największą zaletą książki jest jej wielowymiarowość. Depresja nie zostaje sprowadzona wyłącznie do diagnozy, leków czy terapii. Autorka pokazuje człowieka jako całość, z jego emocjami, ciałem, relacjami, potrzebami i historią. Doceniam również przystępny charakter rozmów. Dzięki formule wywiadów książkę czyta się znacznie łatwiej niż typową publikację psychologiczną. Każdy rozmówca wnosi własne doświadczenie i sposób patrzenia na problem, dzięki czemu kolejne rozdziały nie są monotonne. Podoba mi się także to, że publikacja nie próbuje przekonywać, iż wystarczy „myśleć pozytywnie”, zacząć ćwiczyć albo bardziej się postarać. Przeciwnie – wielokrotnie przypomina, że depresja jest poważnym doświadczeniem i że potrzebowanie pomocy nie jest oznaką słabości. Mam jednak wrażenie, że różnorodność tematów może być również pewnym minusem. Niektóre zagadnienia są zaledwie zasygnalizowane i chciałoby się przeczytać o nich znacznie więcej. To książka, która otwiera wiele drzwi, ale nie przez wszystkie prowadzi czytelnika bardzo głęboko. Dla osoby oczekującej konkretnego poradnika krok po kroku może to być pewne rozczarowanie. Codzienność w depresji odebrałam przede wszystkim jako książkę o odzyskiwaniu życia, a nie wyłącznie o walce z chorobą. I właśnie to podejście najbardziej do mnie przemówiło. Nie znajdziemy tutaj obietnicy, że po zastosowaniu kilku prostych metod depresja zniknie. Zamiast tego pojawia się znacznie bardziej realistyczne przesłanie: nawet kiedy jest trudno, można próbować odzyskiwać kolejne fragmenty codzienności. To publikacja, która skłania do zatrzymania się i spojrzenia na depresję z większą empatią: zarówno wtedy, gdy dotyka nas samych, jak i wtedy, gdy pojawia się w życiu kogoś bliskiego. Pokazuje, że czasami pierwszym krokiem nie jest „naprawienie siebie”, ale zaakceptowanie miejsca, w którym właśnie się znajdujemy. Nie jest to łatwa lektura, ale zdecydowanie potrzebna. Zostawia mnie z myślą, że powrót do życia nie musi oznaczać wielkiego przełomu. Czasami może oznaczać po prostu kolejny mały krok. I kolejny. Aż pewnego dnia okaże się, że znów jesteśmy bliżej życia niż mroku. ZALETY wielowymiarowe spojrzenie na depresję; rozmowy z ekspertami z różnych dziedzin; przystępna forma wywiadów; poruszenie wielu ważnych i często pomijanych tematów; empatyczne podejście do osób doświadczających depresji; brak obietnic szybkiego i cudownego rozwiązania; pokazanie różnych dróg prowadzących do zdrowienia; skłania do refleksji nad własnym życiem, relacjami i wartościami.
Karolina Lubas - BLOG NIE TYLKO O EDUKACJI Karolina Lubas

Lista

Jak dobrze można znać osobę, z którą planuje się spędzić całe życie? „Lista” Yomi Adegoke zaczyna się niemal jak współczesna historia o idealnej miłości. Ola i Michael są młodzi, zakochani i przygotowują się do ślubu. Wszystko wydaje się układać dokładnie tak, jak powinno. Do momentu, w którym na anonimowej liście pojawia się nazwisko Michaela. Jedno nazwisko. Jedno oskarżenie. I nagle całe życie Oli zostaje postawione pod znakiem zapytania. Najbardziej niepokojące jest to, że Michael twierdzi, że jest niewinny. Ola chce mu wierzyć, przecież zna go lepiej niż ktokolwiek. Ale czy na pewno? Czy można być całkowicie pewnym człowieka, z którym dzieli się życie, jeśli nagle pojawia się informacja burząca wszystko, co do tej pory o nim wiedzieliśmy? I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa siła tej historii. Autorka świetnie wykorzystuje niepewność i brak jednoznacznych odpowiedzi. Czy Michael padł ofiarą pomówienia? Kto umieścił go na liście? Dlaczego wybrał właśnie jego? A może za anonimowym wpisem kryje się historia, o której Ola nigdy nie miała się dowiedzieć? Im więcej pytań się pojawia, tym trudniej komukolwiek zaufać. 📱 Szczególnie mocno wybrzmiewa tutaj temat siły internetu i anonimowych oskarżeń. Wystarczy jeden wpis, żeby uruchomić lawinę podejrzeń, plotek i emocji. Granica pomiędzy tym, co wydarza się w sieci, a tym, co dzieje się w prawdziwym życiu, zaczyna się niebezpiecznie zacierać. A w samym środku tego wszystkiego znajduje się Ola, która musi podjąć najtrudniejszą decyzję: uwierzyć ukochanemu czy uwierzyć temu, co zaczyna podpowiadać jej własna intuicja? „Lista” to historia o miłości wystawionej na próbę, zaufaniu, które może rozpaść się w jednej chwili, oraz sekretach, które potrafią zmienić sposób, w jaki patrzymy na najbliższych. I chyba właśnie to pytanie zostaje z czytelnikiem najdłużej: Czy prawda zawsze jest tym, w co chcemy uwierzyć? 🖤
Zaczytana Archiwistka

Dwa magiczne słowa. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #2

Zwracacie uwagę na oznaczenia, którymi niektóre wydawnictwa oznaczają stopień "ostrości" swoich książek? Tak robi Wydawnictwo Edito Red. Ja zwracam, bo wolę te trochę delikatniejsze. Ale bywa, że wprowadzają one w błąd. Tak było z książką "Dwa magiczne słowa" Meghan Quinn, czyli drugim tomem cyklu Vancouver Agitators. Miłość na lodzie. Jest oznaczona jako sensual, a moim zdaniem, bardziej prawidłowo byłoby spicy, bo jest naprawdę gorąca. I ma dużo, naprawdę hot scen. Ale i tak się w nią wciągnęłam, bo lubię motyw hokeja w książkach. A właśnie w środowisku hokejowym, rozgrywa się ta seria. Znajdziemy w niej też wątek nieplanowanej ciąży oraz to, jakie konsekwencje ma przygoda na jedną noc. To gorący romans, choć można znaleźć w niej też elementy komediowe. Ale całkiem nieźle można spędzić z nią czas. Choć zaznaczam, że seksu tu nie brakuje. I momentami jest bardzo gorąco. Ja sięgnęłam po tę serię ze względu na hokeja, bo lubię książki, które rozgrywają się w tym środowisku. I naprawdę czuć w niej, hokejowy klimat. Ale autorka pokazuje w niej również, jak ogromny wpływ na nasze postępowanie i zachowanie, ma wychowanie oraz dzieciństwo. To co nas ukształtowało. Podobało mi się w niej również to, jak bardzo Eli, główny bohater, był lojalny wobec swoich przyjaciół... momentami aż za bardzo. Myślę, że jak przeczytacie to zrozumiecie o co mi chodziło. To niezły grubasek, bo ma aż 500 stron i ja bym ją odchudziła z tych hot scen. Tak o jakieś 100 stron. Wtedy byłaby idealna. Ale to tylko moje zdanie. Poza tym nie mam do niej zastrzeżeń.

W biblioteczce Renaty Kozłowska Renata

Słowa mają moc przyciągania. 77 prawd, które rządzą naszym życiem

Nadmiar informacji, zmienność wartości, tempo codzienności — łatwo w tym wszystkim stracić z oczu to, co naprawdę istotne. Paweł Wojciechowski w książce „Słowa mają moc przyciągania" proponuje powrót do tego, co niezmienne: siedemdziesięciu siedmiu krótkich „prawd" o człowieku i życiu, zakorzenionych w filozofii, psychologii i realnym doświadczeniu. Wbrew tytułowi, który może kojarzyć się z popularnymi teoriami o „przyciąganiu", autor obiera drogę znacznie bardziej przyziemną i przez to przekonującą. Nie obiecuje magicznego wpływania na los siłą wizualizacji. Jego teza jest prosta i logiczna: nasze słowa kształtują sposób myślenia, myślenie wpływa na działanie, a działanie współtworzy nasze życie. Na tej osi Wojciechowski rozpisuje kolejne rozdziały — o wyciąganiu wniosków, dostrzeganiu możliwości, ciszy, sukcesie, gniewie, odwadze — sięgając do stoickiego spokoju, epikurejskiej radości czy pragmatyzmu i tłumacząc, jak przełożyć je na konkret. Największym atutem jest praktyczny wymiar i przystępność: krótkie, uporządkowane rozdziały czyta się łatwo, a filozofia przestaje być abstrakcją i staje się codziennym narzędziem. To lektura dla wszystkich, którzy chcą uporządkować sposób myślenia o sobie i żyć bardziej świadomie — również dla młodszych czytelników szukających mostu między wielkimi ideami a własnym życiem. Mądrość minionych pokoleń w wygodnej, nowoczesnej formie.

Insta i FB osobisty i firmowy Bartkowiak Radosław