ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Do wesela się zagoi

„Do wesela się zagoi” od Ludki Skrzydlewskiej czytałam w papierze, ale totalnie wpadłam w tę historię prywatnie, sercem, bez kalkulowania. I chyba mam nową Polską autorkę na swojej liście top top. Jej książki niby są lekkie, a potem nagle łapią Cię za gardło emocjami. Sutton to nie jest bohaterka, która tylko „daje radę”. Ona daje radę aż za bardzo. Ogarnia kilka prac, ogarnia życie, ogarnia Susie i jeszcze próbuje nie pęknąć. I w tym wszystkim jest taka ludzka, zmęczona, momentami bezbronna. To nie jest cukierkowa postać, tylko dziewczyna, która nauczyła się stawiać siebie na końcu byleby jej bliscy mieli wszystko. A Hugh, no proszę Was. Niby chłodny jak kostka lodu, a potem topnieje w najmniej spodziewanym momencie. Pan poukładany, pan Excel, pan „nie lubię ludzi”, a wystarczy dinozaur, szarlotka i dwie dziewczyny, żeby świat mu się lekko przesunął pod nogami. I to jak on powoli zaczyna być obecny, uważny, wspierając, no ja to kupuję bez czytania regulaminu. Bardzo podobało mi się, że ta historia jest spokojniejsza w tempie, ale głębsza w emocjach. Relacja buduje się naturalnie, powoli. Bez wielkich fajerwerków, za to z drobnymi gestami, spojrzeniami, rozmowami. To jest taki romans, który bardziej grzeje od środka niż krzyczy na zewnątrz. Zresztą wiecie, że ja lubię slow burn. I jeszcze jedno. Ludka znowu przemyciła coś ważnego. O odpowiedzialności. O stawianiu granic. O tym, że nie zawsze trzeba być silną dla wszystkich. I może dlatego ten tom trafił do mnie jeszcze mocniej niż pierwszy. Śmiałam się. Wzruszałam. Uśmiechałam pod nosem. A kiedy zamknęłam książkę, miałam takie ciche „ojej, już?”. Silver Springs znowu mnie kupiło. Polecam! 🤍🦕🥧

NieSprzatamCzytam Kubacka Magdalena

Zaburzenia lękowe. Jak naturalnie przywrócić spokój i harmonię

📖 "Zaburzenia lękowe" ✍️ Ewa Wądołowska Są takie książki, które czyta się z ołówkiem w ręku i do których chce się wracać. Dla mnie taka była „Zaburzenia lękowe. Jak naturalnie przywrócić spokój i harmonię”. Najbardziej ujęło mnie to, że ta książka jest bardzo czuła i spokojna. Nie ma w niej straszenia ani wmawiania, że trzeba zmienić całe życie w jeden dzień. Jest za to pokazanie, że lęk to nie nasz wróg i że można do siebie wracać małymi krokami. Czytając ją miałam poczucie zrozumienia i dużej delikatności wobec tego, z czym mierzy się ciało i głowa. Podoba mi się holistyczne podejście, bo tu nic nie jest oderwane od siebie. Styl życia, oddech, jedzenie, codzienność, napięcia w ciele. To wszystko składa się na jedną całość i nagle zaczyna mieć sens. Dużo rzeczy jest bardzo prostych do wprowadzenia i to daje takie poczucie, że naprawdę można coś dla siebie zrobić, bez presji i bez walki ze sobą. To nie jest książka do przeczytania i odłożenia na półkę. Raczej taka, z której bierze się to, co jest potrzebne na dany moment i do której się wraca wtedy, kiedy znowu potrzebuje się więcej spokoju. Dla mnie bardzo wspierająca i napisana z ogromnym zrozumieniem.

milena.sookolovska Sokołowska Milena

Nie randkuj z młodszym facetem. Nie pasujemy do siebie #4

Lekko, gorąco i z pazurem🔥 Pierwsze wrażenie? Siadam z kawą, patrzę na tytuł i myślę: „No dobra, panie, ostrzegacie, ale czy na pewno?” 😏 Okładka zachęca, vibe książki - wakacyjny, lekki, ale z tym charakterystycznym dla Keeland i Ward „twistem”, który sprawia, że nie możesz przestać czytać. Idealna na leniwy weekend! O fabule… Bez spojlerów! Historia wciąga od pierwszych stron. Poznajemy bohaterkę, która - jak to u Keeland i Ward bywa - wpada w sytuację, której się nie spodziewała. Młodszy facet? Czemu nie! Ale nic tu nie jest takie oczywiste. Jest chemia, iskrzenie, humor i momenty, które sprawiają, że robi się gorąco pod kołdrą 🔥 Intryga rozwija się w dobrym tempie, a zakończenie? No cóż… ja nie zgadłam się za pierwszym razem! 👀 Główna bohaterka jest autentyczna - momentami taka pogubiona, że aż chce się jej pomóc, a momentami twarda i ogarnięta. On? Młodszy, pewny siebie, ale nieprzesadzony. Ma w sobie to „coś”. Ich dialogi są naturalne, a iskrzenie między nimi aż czuć przez strony! Czułam ekscytację, śmiałam się, a pod koniec miałam ochotę im obojgu wykrzyczeć: „no wreszcie!”. Klasyczne Keeland i Ward - dynamicznie, ale bez pośpiechu. Narracja zmienia się między bohaterami, co daje fajny wgląd w ich myśli. Styl lekki, momentami zabawny, momentami zmysłowy. Idealny na jeden wieczór (albo dwa, jeśli będziesz przeciągać przyjemność). Komu polecam? Jeśli lubisz romanse, w których jest humor, iskrzenie, odrobina chaosu i dużo serca - to jest to! Fanki i poszukiwaczki lekkich historii na poprawę nastroju i te, które lubią, gdy książka zaskakuje - sięgajcie śmiało! 🌸 Moja ocena: 8/10 ⭐ Jedna gwiazdka w dół tylko za to, że momentami miałam ochotę potrząsnąć bohaterką, żeby w końcu podjęła decyzję. Ale poza tym - świetna rozrywka! A Wy - znacie tę książkę? A może macie już swojego „młodszego” w życiu? 😏👇 

Brunette Books Walota Kamila

TIME of reveals

„𝐓𝐈𝐌𝐄 𝐎𝐅 𝐑𝐄𝐕𝐄𝐀𝐋𝐒” 𝐖𝐢𝐤𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐝𝐚𝐥𝐯𝐚 𝐉𝐚𝐤𝐮𝐛𝐨𝐰𝐬𝐤𝐚 ★★★★★ 𝐫𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚 ⋆˚ʚɞ Znacie to uczycie kiedy nie możecie oderwać się od książki i zapominacie o rzeczywistości, zagłębiając się w wykreowany w niej świat? Tak właśnie mogłabym opisać Wam moje odczucia podczas czytania „Time of reveals” ♡. Czas kłamstw dobiegł końca, ale czy prawda nie okaże się równie okrutna? Przyznam szczerze, że czytałam już tą serię kilka lat temu na wattpadzie - nawet wtedy pamiętam, jak wiele emocji przeżywałam podczas jej czytania. Należała ona już wtedy do moich ulubionych książek. Czekałam na drugi tom z niecierpliwością. Historia Aurory i członków stowarzyszenia TIME była niesamowita ♡. Fabuła jest tak świetnie przemyślana, że na każdej stronie dzieje się coś nowego przez co czytelnik się nawet na moment nie nudzi. Wątek romantyczny w tej książce jest cudowny. Dzięki piórze autorki mogłam ich bardzo dobrze poznać, tak samo, jak resztę członków TIME. Mogę śmiało stwierdzić, że Timmy i Aurora byli swoimi bratnimi duszami. Oboje mierzyli się z trudną rzeczywistością myśląc tym samym o swojej lepszej przyszłości. Ta książka skradnie Wasze serce już od pierwszych stron. Jeśli jeszcze nie sięgnęliście po pierwszy tom, zachęcam Was do tego ogromnie♡

nads.bookss Słodkiewicz Nadia

Trening uczuć. Ranczo Srebrzyste Sosny #2

Naprawdę podobała mi się ta książka i dobrze mi się ją czytało. Nie miałam momentu gdzie dłużyła mi się albo po prostu nudziła, a jak już wpadłam w rytm czytanie to nie mogłam odłożyć jej. Zdecydowanie lepiej wypada niż pierwszy tom, który też nie był zły. Ivy nie miała w życiu lekko - śmierć taty ukochanego, mama która podupadła na zdrowiu, a później toksyczny partner i pracodawca. Aż w końcu kobieta trafiła na ranczo Srebrzysty Sosny. Ciężko pracowała aby znaleźć się w tym miejscu w którym jest. Polubiłam Ivy za to, że była na tyle silna by odciąć się od tego toksycznego człowieka. I mimo tego ile przeszła dalej była w niej radość i miłość. Wade to klasyczne zrzędliwy gbur. Dalej przeżywa śmierci ojca i żeby kontynuować dziedzictwo pragnie startować w derbach. Mimo że z początku naprawdę wydawał się mrukiem tak strona ze stroną i zaczął odkrywać swoje karty. Okazało się, że wcale nie jest takim gburem za jakiego można go mieć. Potrafi być opiekuńczy, kochać i angażować się czy zaskarbił sobie moją sympatię. Początki tej dwójki nie były łatwe ona zbyt głośna, a on zbyt mrukliwy. Ale w którymś momencie zaczęli się docierać, a to co działo się między nimi było gorące. Chemię było czuć tu na kilometr. Ten romans był po prostu płomienny i dobrze, że przy nim całe ranczo nie spłonęło. A do tego wszystkiego między nimi dochodzi do słownych przepychanek które tylko to wszystko podsycają. Podobało mi się, że ta relacja cały czas ewoluuje. Historia nie jest oparta na samych spice scenach ale jak już się pojawiają to jest naprawdę gorąco. Poczułam też czytając klimat ranczo, że prawie mogłam je sobie wyobrazić. Nie mogę też nie wspomnieć o rodzinie Ashby, która dodatkowo robi robotę. I nie mogę się doczekać kolejnego tomu!

Brunetkaodksiazekisztuki Bryła Martyna