ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

555 zagadek o Krakowie

Kraków to bardzo ciekawe i piękne miasto pełne zabytków, które warto zobaczyć chociaż raz w życiu i poznać trochę historii tego miejsca oraz zakochać się w cudownych zakątkach, których tam nie brakuje. 555 zagadek o Krakowie to książka dla wszystkich, zarówno dla mieszkańców tego miasta, jak i turystów, każdy może sprawdzić, jaką wiedze posiada. Poruszone jest tutaj bardzo wiele tematów jak legendy, początki miasta, Kościół Mariacki, Wawel, uniwersytet, teatr, sztuka, festiwale, literatura, folklor i wiele innych. Chyba każdy z nas zna legendę o Smoku Wawelskim, ale jest ich dużo więcej, tylko są mniej znane i tutaj można je poznać, odpowiadając na dość zabawne pytania. Czy Wanda faktycznie nie chciała Niemca? Przyznam, że słyszałam kiedyś o tym, ale odpowiedzi na to pytanie nie znałam. A kto zna legendę o żółtej ciżemce? Ja przyznaje się, że nie ale na pewno ją nadrobię. W taki sam ciekawy sposób mamy opisaną całość, pytania skonstruowane są w taki sposób, że naprawdę czujemy się zainteresowani tym, jaka jest odpowiedź. Na początku mamy kilka pytań z danej dziedziny, a następnie krótkie odpowiedzi, dzięki czemu zawarte jest tutaj naprawdę dużo wiedzy. Możemy z tej książki korzystać różnie, przeczytać ją od początku do końca lub sprawdzając swoją wiedzę, czyli najpierw poznać pytanie, pomyśleć nad odpowiedzią, a dopiero przeczytać ją w książce. Ja o Krakowie wiedziałam nie wiele, ale teraz już mam o wiele większą wiedzę, a to właśnie dzięki tej książce, a przez to, że mamy podział na dane dziedziny to nie musiałam czytać wszystkiego od początku aż do końca, tylko zaczęłam od najciekawszych zagadnień. Nie jest to pierwsza książka z tej serii w moich rękach, ponieważ bardzo lubię ten format, szczególnie jak temat dotyczy miejsc blisko mnie, zdecydowanie inaczej poznaje się dane miasto w ten sposób niż z przewodnika. Do zagadek o Krakowie na pewno będę jeszcze wracać, aż poznam je wszystkie, a jednocześnie będę wypatrywać kolejnych książek z tej serii.

zaczytane.strony Radlak Karolina

Do wesela się zagoi

Ciasto, które moglibyście jeść bez końca? W moim przypadku jest to sernik - w każdej postaci. „- I jak, szarlotko? - pyta w końcu z przekąsem. - Znajdzie się dla mnie jakiś nocleg na dziś? Zgrzytam zębami, ale nie zamierzam mu wypominać tego głupiego, małostkowego przezwiska. Zerkam za to na naklejkę z dinozaurem na jego koszuli, którą w którymś momencie musiała mu podarować Susie. - Masz pecha, dinozaurze - odpowiadam. - Mamy komplet. Nie znajdę dla ciebie nawet wolnego schowka na miotły. Chociaż chętnie umieściłabym go w komórce pod schodami, gdyby Silver Lodge ją posiadało.” Pióro Ludki Skrzydlewskiej jest już mi od dawna znane i jak już niejednokrotnie wspominałam, jest ona jedną z moich ulubionych autorek, której historie nigdy nie zawodzą. „Do wesela się zagoi” czytało mi się bardzo przyjemnie. Dostarczył mi ten tytuł ogromnej dawki humoru, ale i wiele wzruszających momentów. Ponadto zostały one idealnie zbalansowane, fundując czytelnikowi emocjonalną różnorodność. Narratorami tej powieści są Sutton i Hugh, ale nie można zapomnieć o Susie - uroczej siedmioletniej fance dinozaurów, odgrywającej tu bardzo ważną rolę. Choć ich wspólna impreza sylwestrowa kończy się fiaskiem, nie oznacza końca tej znajomości. Wręcz przeciwnie... Okazuje się być jej początkiem. Mamy tu zastosowany i znakomicie skonstruowany motyw slow burn. Relacja między bohaterami rozwija się stopniowo, ale nie brakuje chemii, napięcia, przyciągania, które potrafią nie tylko rozgrzać serce, ale i przyspieszyć jego rytm. Dostajemy również potwierdzenie słów, że "przeciwieństwa się przyciągają". Sutton jest towarzyska, przebojowa, Hugh natomiast stroni od ludzi, nie czując się wśród nich komfortowo. Te kontrasty między nimi są bardzo widoczne, co uwydatnia jeszcze bardziej ich cechy charakteru i osobowość. W pewnym momencie zaczyna łączyć ich uczucie nie tylko względem siebie, ale i względem siedmioletniej Susie, która jest promyczkiem tej historii. Czuć tutaj również tę otoczkę małomiasteczkowego, zimowego klimatu. Nie chcę wam streszczać treści fabuły, ale uwierzcie mi, że dzieje się w tej powieści naprawdę wiele. Mknie się przez nią niebywale szybko i nie chce się jej nawet na chwilę odkładać na bok. „Do wesela się zagoi” to coś o wiele więcej niż tylko komedia romantyczna. To historia o różnych rodzajach miłości, zaufaniu, lojalności, poczuciu bezpieczeństwa, szukaniu swojego miejsca w tym nie zawsze sprawiedliwym świecie. Można się dzięki niej pośmiać, rozczulić, ale i wyciągnąć z niej wiele ważnych wartościowych rzeczy. Polecam wam ją z całego serca. Czytajcie! Na zimowe wieczory nada się idealnie. „- Nauczysz mnie, jak się korzysta z Temu? - pytam nagle, zmieniając temat. Sutton patrzy na mnie zdziwiona i parska śmiechem. - Z Temu? Dlaczego? - pyta, po czym dodaje kąśliwie: - Myślałam, że nie kupujesz niczego, za co nie możesz dostać faktury. - Zazwyczaj tak - przyznaję z rozbawieniem. - Ale znalazłem tam naklejki z dinozaurami, które chciałbym kupić Susie. Bo wspominała, że się jej skończyły, prawda? Przez chwilę Sutton przygląda mi się dziwnie, jakby zamierzała się znowu rozpłakać. Potem wreszcie bierze się w garść i kiwa głową. - Tak, skończyły jej się - przyznaje zachrypniętym głosem. - Ucieszy się, jeśli kupisz jej nowe. Więc postanowione. Skorzystam z tej strony z chińskim badziewiem i kupię naklejki dla Susie. Dla niej warto nawet nie wziąć faktury.”

w_kolorycie_liter Połoch Małgorzata

Zaburzenia lękowe. Jak naturalnie przywrócić spokój i harmonię

Sięgnęłam po książkę „Zaburzenia lękowe. Jak naturalnie przywrócić spokój i harmonię”, ponieważ jestem w momencie, kiedy lęk i ataki paniki zaczynają rządzić moją codziennością. W moim życiu sporo się namieszało. Dużo stresu, zmian, napięcia. Potrzebowałam czegoś, co nie tylko opisze problem, ale realnie pomoże mi je zrozumieć. Ta książka okazała się bardzo pomocna. Jestem wdzięczna, że na nią trafiłam. Jest podzielona na czytelne rozdziały, które prowadzą od przyczyn stanów lękowych, przez omówienie ich rodzajów, aż po skuteczne terapie i konkretne sposoby radzenia sobie z napięciem. Dużo rzeczy po prostu mi się poukładało. Zrozumiałam, skąd biorą się moje reakcje i że nie „wariuję”, tylko mój układ nerwowy jest przeciążony. Szczególnie cenne były dla mnie ćwiczenia i metody relaksacyjne, które mogę stosować w praktyce. Autorka pisze też o lasoterapii, aromaterapii, adaptogenach i ziołach. Do tego dochodzi temat diety, co jeść, a czego unikać, by nie pogłębiać napięcia. To konkretne wskazówki, które da się wprowadzić w życie. Ta książka naprawdę otwiera oczy i daje poczucie sprawczości. Nie obiecuje cudów, ale pokazuje, że są naturalne sposoby, by krok po kroku odzyskiwać spokój i równowagę. Dla mnie to było ważne wsparcie.

@kreatywniezjulka Naczyńska Paulina

Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1

„Król umbry” miał być mroczny, intensywny i pełen napięcia… a wyszło trochę jak siedzenie w cieniu burzy, która nigdy do końca nie nadchodzi. Klimat jest. Potencjał jest. Ale momentami napięcie zamiast narastać, po prostu się rozmywa. Pomysł na historię naprawdę mnie kupił. Rory seryjna morderczyni z własnym kodeksem moralnym, widząca kolory dusz i eliminująca te „czarne”. Trauma po śmierci siostry, obsesja zemsty, pięćset lat wyroku w Vinculi brzmi jak emocjonalna bomba. I początek faktycznie daje nadzieję na ogień. Tylko że ten ogień częściej się tli, niż płonie. Vincula jako więzienne królestwo ma świetną konstrukcję: nieśmiertelność na czas kary, utrata wspomnień po wyjściu, Monarchowie, wielowymiarowy Aether. Problem w tym, że zamiast ciągłego napięcia dostajemy sporo przegadanych scen i kręcenia się wokół tych samych emocji. Akcja wyraźnie przyspiesza dopiero pod koniec wcześniej czytałam bardziej z ciekawości niż z ekscytacji. Caius Król Umbry, Król Potworów. Brzmi groźnie i faktycznie ma swoje momenty. Najlepiej wypada wtedy, gdy spod maski wyniosłego władcy przebija zmęczenie i niesprawiedliwość jego wyroku. Chemia między nim a Rory jest i to wyraźna. Iskrzy. Czasem aż za bardzo w stosunku do tego, ile realnie dzieje się w fabule. Ich relacja opiera się głównie na napięciu i dumie. Dużo emocji, mniej konkretu. 🌬️Co znajdziemy w książce: 🔪 motyw zemsty 👁️ widzenie kolorów dusz ⛓️ więzienne królestwo z zasadą nieśmiertelności 🖤 mrocznego monarchę z tajemnicą ⚔️ relację enemies to lovers 🔥 subtelne, ale wyraźne napięcie romantyczne 🌑 motyw przeznaczenia 🐾 lojalnego przyjaciela i charyzmatyczną pumę 🚀 przyspieszenie akcji dopiero w finale + cliffhanger Za to ogromny plus za Sama najlepszego przyjaciela Caiusa. To on wnosi równowagę w ten cały mroczny teatr dramatów. Lojalny, rozsądny, momentami jedyna osoba z działającym zdrowym rozsądkiem. Bardzo lubię takie postacie. I Lo. Domowy „kotek”. Puma. Lo kradnie sceny bez wysiłku. Gdyby było go więcej, książka tylko by zyskała. Styl autorki jest obrazowy, momentami bardzo filmowy. Czuć klimat, ciężar emocji i przemyślaną konstrukcję świata. Jednak narracja bywa nierówna obok mocnych, dynamicznych scen pojawiają się fragmenty rozwleczone. Dramatyzm chwilami jest mocno podkręcony, dialogi czasem zahaczają o teatralność. Ale nie można odmówić autorce wyobraźni. Największy problem? Tempo. Ta historia ma wszystko, by być emocjonalną bombą, ale przez dużą część książki tylko się żarzy. Tajemnice i intrygi są, jednak rozwijają się wolniej, niż bym chciała. Czy to zła książka? Nie. Ma klimat, ciekawy koncept i kilka naprawdę dobrych momentów. Czy mnie porwała? Nie do końca. Bardziej momentami zaciekawiła, niż wciągnęła bez reszty. Jeśli lubicie wolniejsze budowanie napięcia, mroczne relacje i świat z potencjałem na rozwinięcie możecie być zadowoleni. Ja czekam, aż w kolejnym tomie ten mrok w końcu naprawdę ugryzie.

Moja_niele Grzejszczyk Magdalena

Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1

"Dziesięć lat temu Rory patrzyła przez okno jak jej siostra jest brutalnie mordowana, co popchnęło Rory na ścieżkę stania się jedną z najbardziej aktywnych seryjnych morderczyń Eridikoi" Aurora pragnie zemsty. Ale zanim uda się ją osiągnąć to kara tych, którzy na to zasługują, a w czym jest bardzo dobra. Jednak nie aż tak dobra, żeby uniknąć odpowiedzialności. Vincula. Więzienie. To właśnie tam trafia bohaterka i to aż na 500 lat. Jest to naprawdę specyficzne więzienie. Wbrew pozorom, nie jest wcale takie złe jak wydawać by się mogło, a nawet niektórzy uważają, że jest znacznie lepsze niż ich dotychczasowe miejsce do życia. Trafiają tam różni ludzie, z różnymi zbrodniami, ale tak się składa, że tylko bohaterka trafia tam z taką poważną zbrodnią, co powoduje, że nie cieszy się sympatią znajdujących się tam osób. Nie pomaga również to, że sam król Umbry, który również odsiaduje swój wyrok upokarza ją na każdym kroku. Jednak mimo tego udaje jej się zdobyć bliskich przyjaciół, których bardzo polubiłam, a przynajmniej do pewnego momentu. Ciekawe jest to, że w więzieniu każdy skazaniec zyskuje nieśmiertelność na czas wykonywania kary, a po jego opuszczeniu nic nie pamięta. Nie pamięta co się tam działo, nie pamięta osób, które tam spotkał, a po powrocie do swojego dawnego świata może zdarzyć się tak, że wszyscy, których kochał już dawno nie żyją. Po poprzedniej książce autorki spodziewałam się czegoś innego, a jednak bardzo się zaskoczyłam. To całkiem inny typ historii. Świat fantastyczny został bardzo fajnie przedstawiony, jest rozbudowany. Do tego, jak coś wyda się za bardzo skomplikowane to można zapoznać się z przewodnikiem, który został umieszczony na końcu książki. Akcja toczy się powoli, wszystko jest przedstawione w sposób logiczny i sensowny. Już po przybyciu do więzienia zaczęło być naprawdę bardzo ciekawie, bo tak naprawdę wydawało się, że wszystko jest wiadome, ale jednak byłoby to za proste. Dlatego, z wielką ciekawością czytałam dalej ciekawa co tutaj się wydarzy. Jak historia się rozwinie? Jest bardzo tajemniczo, nie brakuje sekretów, a w trakcie pojawia się również ciekawy wątek. Rory znajduje się w niebezpieczeństwie i tak naprawdę z jednej strony ten wątek również wydawał się dosyć oczywisty, ale jednak wszystko wskazywało na to, że rozwiązanie takie nie będzie. "Wszyscy robią złe rzeczy. Owszem, jedni gorsze niż inni i niektórzy zasługują na los gorszy od śmierci, ale większość z nas próbuje tylko odnaleźć się w życiu i poradzić sobie z tym, co nas spotyka" Od początku czuć pomiędzy Aurorą a Caiusem duże napięcie. Dochodzi do kilku dosyć pikantnych scen, ale nie było tego dużo. Pojawia się tutaj motyw przeznaczonych dusz i co zaskakujące to nie jest to równoznaczne z miłością. Co więcej, po początkowej niechęci bohaterzy decydują się współpracować, bo odkrywają że przyświeca im ten sam cel. Zemsta. Tylko czy uda się im zrealizować ich plan?. Bohaterzy od pierwszych stron wzbudzają sympatię. Rory, mimo swojego położenia, tego, że każdy teraz wręcz pragnie się jej pozbyć i nie jest miło do niej nastawiony to się nie poddaje. Ciekawe jest to, że choruje na monochromatyzm, co jak okazuje się ma duże znaczenie w toku całej historii. A Caius? Dlaczego został skazany na więzienie? Czy słusznie odsiaduje swoją karę? Król wzbudza sympatię i nie jest wcale okrutny czy też brutalny, jest dosyć specyficzny. Zawsze marzył o tym, aby znaleźć przeznaczoną osobę jednak przymusowy pobyt w więzieniu spowodował, że to jego marzenie stawało się coraz mniej realne. Ale co jeśli teraz jest bardzo bliskie? Co jeśli jego przeznaczona jest znacznie bliżej niż sądził? I dlaczego zamierza trzymać to w tajemnicy? Bardzo podobały mi się dialogi bohaterów, bo często były dosyć zabawne. Swoją drogą, po lekturze mogę stwierdzić, że autorka ma chyba słabość do głupich, irytujących, ślepych na rzeczywistość byłych głównych bohaterów, a przede wszystkim mających na ich punkcie obsesję. Tutaj też takiej nie zabrakło. Książkę bardzo szybko i przyjemnie się czyta. Pojawia się tu bardzo wiele postaci, które polubiłam. Im bliżej końca, w tym akcja zaczęła zdecydowanie przyśpieszać. Zaczęły się pojawiać nieoczekiwane zwroty akcji i nie ukrywam, że częściowo byłam zaskoczona kto był tym zagrożeniem dla głównej bohaterki. Ale to był dopiero początek. Caius decyduje się podjąć pewną decyzję, co też pokazywało jak głębokie było uczucie wobec Rory. Tylko czy rzeczywiście jego decyzja była dobra? Zdecydowanie końcówka pokazuje, że jeszcze więcej będzie się działo i z wielką przyjemnością sięgnę po kontynuację. Polecam, miłego!

i.love.books26 Świętek Daria