Recenzje
Akademia piłkarska #1. Gra się zaczyna
Tytuł: "Akademia Piłkarska. Gra się zaczyna" Autor: T. Z. Layton Wydawnictwo: Czytalisek Kategoria wiekowa: 7+ Ocena: 10/10 ⭐ Kojarzycie "Nie skończyłam książki, to ona skończyła ze mną"? Ja właśnie tak miałam z tym tytułem. Poznajemy dwunastoletniego Leo, który kocha grać w piłkę nożną. Poza grą w PlayStation i swoją jaszczurką imieniem Messi, jedyne na czym mu zależy to zostanie profesjonalnym piłkarzem. Gdy dostaje taką szansę dzięki zaproszeniu na obóz letni London Dragons, aby przez miesiąc trenować tam z profesjonalnymi trenerami, jego doczesne życie całkowicie się zmienia. Książka bardzo mnie wciągnęła. Czułam się jakbym oglądała najlepszy, najbardziej ekscytujący mecz, a nawet takich pare. Za każdym razem jak na obozie odbywały się mecze trzymałam kciuki za drużynę, w której był Leo, piszczałam gdy wygrywali i denerwowałam się gdy przegrywali. Uwielbiałam czytać o ich treningach, jak główny bohater nawiązuje nowe przyjaźnie i uczy się nowych sztuczek piłkarskich. Pełna emocji historia, dla młodszych i starszych. Ta historia zdecydowanie wciągnie każdego. Już nie mogę się doczekać, aż w moje ręce trafi drugi tom przygód Leo😍. Polecam!
Kompulsywne objadanie się. Jak zrozumieć problem i skutecznie sobie pomóc
4/6 - początkowo byłam bardzo zafascynowana tą książką i dużo z niej wyciągałam - z czasem jednak zaczęłam się nudzić, bo miałam wrażenie, że w każdym rozdziale czytam to samo - trzeba ograniczyć stres, dobrze się wysypiać, przekładać swoje emocje na inne zajęcia niż jedzenie, analizować swój głód itp. - czasami miałam wrażenie, że niektóre akapity były kopiuj wklej z innych rozdziałów - spokojnie tą książkę można było napisać w 50 stronach, a nie ponad 200 - z dobrych rzeczy - bardzo podobały mi się końcowe rozdziały - takie podsumowanie wszystkiego w jednym miejscu i rozdział przeznaczony dla bliskich osób z zaburzeniami odżywiania - to na wielki plus - książkę czyta się bardzo szybciutko, a dużo informacji jest zapisane od punktów, co ułatwia przyswajanie informacji - na plus są też wstępne testy, które każdy może zrobić odpowiadając na łatwe pytania - książka zdecydowanie otwiera oczy i jest (być może) początkiem zmian i walki z chorobą - warto ją podsunąć osobom, które potrzebują takiego bodźca
Mały człowiek, wielka sprawa. Odpowiedzi na 100 pytań, które zadaje sobie każdy rodzic
„Mały człowiek, wielka sprawa. Odpowiedzi na 100 pytań, które zadaje sobie każdy rodzic” Joanny Madej to poradnik, który skierowany jest do tych, którzy mają w domu maluchy. Autorka w krótkich rozdziałach odpowiada na najczęstsze wątpliwości związane z emocjami, granicami, buntem, histeriami czy codziennym zmęczeniem. To książka, która nie daje jednej słusznej metody, ale pomaga zrozumieć, co stoi za zachowaniem dziecka i co dzieje się w głowie dorosłego. Joanna Madej, psycholożka i mama trójki dzieci, opiera się na wiedzy psychologicznej, ale pisze językiem przystępnym, bez akademickiego tonu. Każde pytanie to osobny, krótki rozdział - dzięki temu można czytać wybiórczo, sięgać do konkretnego problemu w danym momencie. Tematy są bardzo codzienne: napady złości, poczucie winy rodzica, stawianie granic bez krzyku, rozmowy o emocjach. Najmocniejszą stroną książki jest normalizowanie trudnych emocji dorosłych. Autorka wyraźnie pokazuje, że rodzic też ma prawo do zmęczenia, frustracji czy bezradności. Nie moralizuje, nie zawstydza, nie straszy, tylko proponuje refleksję i małe zmiany w komunikacji. To dobra propozycja dla rodziców dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, zwłaszcza tych, którzy chcą wychowywać w duchu bliskości i uważności, ale jednocześnie nie idealizują codzienności.
To nie Ty. Jak rozpoznać narcystycznych ludzi i uwolnić się od nich
„To nie Ty” Ramani Durvasuli to książka, która potrafi otworzyć oczy, ale robi to w sposób uporządkowany i wspierający. To nie jest publikacja, która tylko straszy narcyzmem i toksycznymi relacjami. To przede wszystkim przewodnik, który pomaga zrozumieć, co się właściwie wydarzyło, dlaczego tak długo wątpiłaś w siebie i jak odzyskać grunt pod nogami. Autorka bardzo jasno tłumaczy mechanizmy działania osób narcystycznych. Rozkłada na czynniki pierwsze manipulację, gaslighting, huśtawki emocjonalne i to charakterystyczne poczucie, że „może przesadzam”. Czytając, wiele sytuacji zaczyna się układać w logiczną całość. Nagle widzisz, że to nie była Twoja nadwrażliwość, tylko czyjaś gra. I to daje ogromną ulgę. Ogromnym plusem tej książki jest język. Jest konkretny, ale przystępny. Merytoryczny, a jednocześnie pełen empatii. Nie ma tu oceniania ofiar ani protekcjonalnego tonu. Jest za to dużo zrozumienia i realnych wskazówek, co zrobić dalej. Jak stawiać granice. Jak przestać się tłumaczyć z własnych emocji. Jak wyjść z poczucia winy, które często towarzyszy takim relacjom. To książka, która daje narzędzia. Nie obiecuje magicznej przemiany w tydzień, tylko pokazuje proces. Uczy rozpoznawać czerwone flagi, ale też pomaga odbudować relację z samą sobą. A to bywa najtrudniejsze. Po relacji z narcyzem często zostaje chaos w głowie i sercu. „To nie Ty” pomaga ten chaos uporządkować. Myślę, że to jedna z tych pozycji, które warto mieć pod ręką, nawet jeśli nie jesteś pewna, czy temat Cię dotyczy. Czasem dopiero w trakcie lektury pojawia się to ciche: „To o mnie”. I wtedy zaczyna się prawdziwa zmiana. Jeśli kiedykolwiek zastanawiałaś się, czy naprawdę jesteś „za bardzo”, „za wrażliwa” albo „zbyt wymagająca”, ta książka może być dla Ciebie ważnym wsparciem. Bo czasem najważniejsze zdanie brzmi właśnie tak: to nie Ty.
Stoicyzm. Jak zyskać zdrowy dystans, wpływ na własne życie i wewnętrzny spokój. Zeszyt ćwiczeń
Sięgnęłam po ten zeszyt ćwiczeń nie dlatego, że szukałam kolejnej filozofii na trudne czasy, ale dlatego, że coraz bardziej interesuje mnie pytanie, jak żyć spokojniej, nie uciekając od emocji i nie tracąc wpływu na własne życie. Stoicyzm zawsze wydawał mi się trochę surowy, zbyt zdystansowany. Ta książka pokazuje jednak jego bardziej ludzką twarz. W praktyce oznacza to zatrzymanie się i sprawdzenie, co naprawdę należy do mnie, a co jest tylko próbą kontrolowania świata. Ćwiczenia nie dają gotowych odpowiedzi. Raczej zmuszają do przyjrzenia się własnym reakcjom, przyzwyczajeniom i temu, jak często oddajemy spokój rzeczom zupełnie od nas niezależnym. Podoba mi się, że stoicyzm nie jest tu rozumiany jako chłód czy obojętność. Przypomina raczej słowa Marka Aureliusza „Masz władzę nad swoim umysłem, nie nad zdarzeniami zewnętrznymi”. To przesunięcie uwagi z walki ze światem na pracę ze sobą. Książka nie obiecuje ciszy w głowie po kilku ćwiczeniach. Pokazuje raczej proces, powolne uczenie się dystansu, który nie oddziela od życia, lecz pozwala je przeżywać mniej gwałtownie. To nie jest zeszyt dla osób, które chcą tylko przeczytać i odłożyć na półkę. Wymaga czasu i szczerości wobec siebie. W zamian daje coś cenniejszego niż motywację. Daje zgodę na to, że nie wszystko musi być pod kontrolą. Seneka pisał, że „cierpimy częściej w wyobraźni niż w rzeczywistości” i właśnie to zdanie wracało do mnie podczas pracy z tą książką najczęściej. Zostałam z poczuciem, że stoicyzm nie jest sposobem na nieodczuwanie, lecz na spokojniejsze bycie w świecie, który i tak nigdy nie będzie całkowicie przewidywalny.