Recenzje
Before destiny teaches us to forgive. Tom 2. Część 1
„Nie każdy potrafi przebaczać. Dlatego przeznaczenie tak różni się od miłości. Przeznaczenie potrafi wybacza, a miłość tego wybaczenia się boi. I być może dlatego nie zawsze umieją iść razem w parze. W końcu przeznaczenie potrafi i uczy wybaczać nawet największe cierpienie, a miłość woli wybrać nienawiść, by ochronić się przed bólem.” Bo nawet najwspanialsza miłość nie jest w stanie ochronić przed rozczarowaniem, a kłamstwa i ból, jaki zadają, przyczyniają się do utraty zaufania i rozstania z ukochaną osobą. Destiny i Oscar dwoje ludzi, których połączyło szczere uczucie, ale rozdzieliły kłamstwa, tajemnice i niedopowiedzenia. Oscar przez to, że odwlekał powiedzenie prawdy Destiny, to złamał jej serce, gdy wszystko wyszło na jaw. Teraz ona stara się uleczyć swoje serce i musi skonfrontować się z przeszłością, a tym bardziej podjąć decyzje czy będzie umiała wybaczyć Oscarowi. Za to on nie widzi szans na odzyskanie ukochanej, ale gdy tylko nadarza się okazja, zamierza z niej skorzystać i zrobić wszystko, by naprawić swoje błędy. Oboje dla dobra projektu i podpisania umowy, starają się udawać, że są dalej razem, co nie zawsze im wychodzi. Ale dzięki temu zyskują szansę od losu, by jednak zawalczyć o siebie. Tylko czy są na to gotowi? Czy będą umieli rozmawiać ze sobą, a może pojawią się kolejne tajemnice między nimi? Czy będzie umiała znowu mu zaufać? „- Kłamał, a to wystarczający powód. - Być może tak. Ale kłamstwa dzielą się na kategorie. Te, które nie da się wybaczyć, i te, które się da. Musiałabyś zdecydować, którą drogę wybierasz.” Karolina po raz trzeci zabrała nas do życia Destyni i Oscar, by pokazać nam ciąg dalszy ich historii. Zakończenie drugiego tomu złamało nie tylko serce bohaterom, ale i moje a teraz dostało szansę na posklejanie go. Chodź nie będzie to łatwe i przyjemne, bo emocje, niepewność i napięcie wylewają się z każdej kartki tej historii. Karolina zręcznie prowadzi nas przez labirynt tajemnic, niedopowiedzeń i decyzji, które wpływają na ich życie. Pokazuje jak bardzo potrafi, być bolesne praca i widywanie się z kimś, komu oddało się serce, a kto zna każdy nasz słaby punkt. Ciężko jest odbudować utracone zaufanie, ale nie jest to nie możliwe, gdy chodzi o prawdziwe uczucia. Oboje są zmuszeni do zastanowienia się nad swoimi wyborami i czego tak naprawdę pragną. Do tego jedni pragną im pomóc, ale znajdą się też tacy, którzy chcą im tylko zaszkodzić. Czytając sama się zastanawiałam, co bym zrobiła na ich miejscu. Chociaż kilka razy się wkurzyłam, bo wystarczyło, żeby zaczęli, ze sobą rozmawiać i mogliby uniknąć co niektórych kłótni. Niekiedy komunikacja i rozmowa to podstawa, by uniknąć niedopowiedzeń i pretensji. Zakończenie daje nadzieje, ale przed bohaterami jeszcze daleka droga i kilka przeszkód do pokonania, więc z niecierpliwością czekam na kolejny tom.
Exes and O's. Z byłymi nie ma żartów
Witajcie Moliki Nadchodzą Walentynki ,i mam dla was idealną książkę... Oczywiście, jeśli jesteś romantyczką to musisz poznać ją 👇 Tara Chen to influencerka ,której nie wychodzi z facetami. Kiedy któryś z kolei ją rzuca,dziewczyna postanawia zmienić podejście...Zaczyna od nowa. ..przeprowadzka,zmiana fryzury oraz spotkania....Z byłymi aby poszukać tego jedynego....brzmi intrygująco i ...śmiesznie.... Ale taka jest Tara .Nawet zamieszkanie z wyluzowanym współlokatorem nie zmienia jej podejścia, mimo że Trevor ma całkowicie inne poglądy na kwestię miłości. Mimo że dziewczyny traktuje przelotnie ....A poznają się w sposób...No cóż powiedzmy ,że jednostronnie nagi i trochę niezręczny... Po jakimś czasie mężczyzna postanawia pomóc Tarze w misji poszukiwania tego jedynego.Spędzając ze sobą coraz więcej czasu nie zauważają. że zaczynają się do siebie coraz bardziej zbliżać.A Trevor okazuje się być całkiem miłym,przyjemnym i wzruszająco dobrym facetem.... Ich rozmowy są czasem śmieszne,czasem banalne ,a czasem wzruszające. Dodatkowym smaczkiem jest babcia Flo,która pomaga na kanale wnuczki.... Mimo że z początku główna bohaterka ogromnie mnie irytowała swoim podejściem, to jednak stwierdzam że miała w sobie pewien urok. No bo przecież Co może być piękniejszego w wyobrażaniu sobie swojej jedynej miłości? Czy wyobrażanie sobie jak będzie wyglądał ojciec twoich dzieci ?No przecież każda z nas Urocza romantyczka wariatka marzyła o tym w dzieciństwie..🤭 Jeśli chodzi o strażaka Trevora to hmmm chyba chciałabym mieć takiego 🤪 Z pozoru playboy ,a tu się okazuje ,że jednak romantyk tylko głęboko skryty za fasadą mięśniaka.... Rzeczy ,które robił dla Tary 🤧🤧 To świetna komedia romantyczna,która ukazuje poważną stronę poszukiwania miłości, ujawnia sekrety byłych związków i ukazuje rzeczywisty świat bohaterów , którzy sami wpadają w sidła miłości. Choć dokładnie wiedziałam jak skończy się ta historia ,nie przeszkadzało mi to w odbiorze tej książki. Jak przystało na komedię romantyczną mamy wszystko co trzeba aby się dobrze bawić... Umięśnionego strażaka .... Uroczą romantyczkę ... Książki, dużo książek.... Przepis na idealny związek ,który nie miał prawa się stworzyć.... Idealny humor ... Cudownych bohaterów i MIŁOŚĆ ❤️ Czego chcieć więcej???Siegnicjie po tę książkę jeśli mieliście ciężki dzień, lub jak Tara wierzycie w tą jedyną miłość ❤️ Kto wie???Może I w waszych otoczeniu jest niejeden Trevor??😙polecam
Medytacja. Odkryj swój sposób na uspokojenie umysłu i ciała
Jeśli na dźwięk słowa „medytacja” przed Twoimi oczami staje obraz instagramowej modelki, która w pełnym makijażu, owinięta w kaszmirowy koc o wartości Twojej dwumiesięcznej pensji, promienieje wewnętrznym blaskiem nad brzegiem oceanu - gratulacje. Właśnie padłaś ofiarą największego marketingowego przekrętu XXI wieku. Bo umówmy się: w realnym świecie medytacja kojarzy się raczej z desperacką próbą niezaśnięcia podczas nudnego dnia albo liczeniem do dziesięciu, gdy rzeczywistość po raz kolejny postanawia przetestować Twoją wytrzymałość na absurd. I tu wchodzi Agnieszka Passendorfer ze swoją książką „Medytacja. Odkryj swój sposób na uspokojenie umysłu i ciała”, która serwuje nam odczarowanie mistycznej mgły. To nie jest kolejny podręcznik o tym, jak lewitować nad biurkiem. To raczej instrukcja obsługi własnej głowy dla ludzi, którzy mają dość szumu - tego w słuchawkach i tego generowanego przez toksyczne otoczenie. Książka Passendorfer ma jedną, zasadniczą zaletę: jej konstrukcja sprawia, że pochłania się ją w jeden wieczór bez poczucia przeładowania. W świecie, gdzie autorzy poradników leją wodę tak obficie, jakby próbowali ugasić pożar w Amazonii, ta konkretność i przejrzystość układu są jak zbawienie. Autorka wychodzi z założenia, że skoro medytacja to w 99% praktyka, to pisanie o niej rozwlekłej rozprawy mija się z celem. Bo ile można czytać o oddychaniu? Autorka robi coś, za co należy jej się solidna porcja wdzięczności, bo to po prostu koniec z instagramowym bullshitem. Wyciąga medytację z oparów kadzidełek, zdejmuje z niej tybetańskie dzwoneczki i mówi wprost: to jest narzędzie. Takie samo jak młotek czy leki na uspokojenie, tylko że nie wymaga recepty i rzadziej trafia w palce. Dowiadujemy się, że medytacja to nie jest stan „niemyślenia o niczym”, co dla większości z nas jest równie osiągalne, jak nagła wygrana w lotto bez kupienia losu. To raczej umiejętność patrzenia na swoje myśli bez chęci natychmiastowego wejścia z nimi w konflikt. Przystępnym, niemal kumpelskim językiem Passendorfer tłumaczy, że nie musisz siedzieć w lotosie, dopóki Twoje kolana nie zaczną błagać o litość. Możesz medytować na krześle, na stojąco, a pewnie i w kolejce po bułki, udając, że po prostu cierpliwie czekasz, podczas gdy w rzeczywistości ratujesz resztki swojego spokoju. To, co serwuje autorka, to 1% teorii i 99% walki z systemem. Pokazuje, że te wszystkie wydmuchane warunki - kryształy, specjalne poduszki wypełnione łuską gryki zbieranej o północy przez dziewice - to tylko otoczka, która ma sprawić, że poczujesz się gorsza, bo Twoje mieszkanie nie wygląda jak showroom skandynawskiego designu. W książce znajdziemy przegląd różnych technik - od tych skupionych na oddechu, przez skanowanie ciała, aż po praktyki w ruchu. To taki szwedzki stół: bierzesz to, co Ci smakuje, a resztę zostawiasz. Bez oceniania, bez guru patrzącego Ci przez ramię i bez poczucia winy. Autorka podpowiada, jak zacząć, żeby nie skończyć po trzech dniach z poczuciem porażki. Odpowiada na pytania, które wszyscy mamy, ale wstydzimy się zadać, jak choćby to, co zrobić, gdy podczas praktyki przypomnimy sobie o wszystkich sprawach, które nas stresują. Książka Agnieszki to idealna lektura dla tych, którzy czują się wykorzystani przez system i własny przebodźcowany mózg. Napisana jest tak, że nie przytłacza objętością, a jej lekka forma pozwala skupić się na tym, co ważne. Nie obiecuje cudów, ale daje podsumowanie dla niecierpliwych: nauczysz się znajdować w sobie miejsce, w którym zewnętrzne bzdury tracą swoją niszczycielską moc. Jeśli szukasz mistycznego objawienia, idź do kościoła albo na sesję czytania z fusów. Ale jeśli chcesz narzędzia, które pomoże Ci przetrwać kolejny dzień bez konieczności ucieczki na bezludną wyspę, to ta pozycja jest dla Ciebie. To książka, która mówi: świat jest często kiepskim miejscem, a Twoje otoczenie bywa toksyczne, ale Twoja głowa nie musi być Twoim wrogiem. Za brak moralizatorstwa i za przystępność daję tej pozycji okejkę. Nawet jeśli jedyną rzeczą, jaką uda Ci się wypracować, będzie pięć minut dystansu do świata przed wyjściem z domu - było warto.
Medytacja. Odkryj swój sposób na uspokojenie umysłu i ciała
Praktykowaliście kiedyś medytowanie? Może robicie to regularnie, a może to dla Was "czarna magia" i nawet nie próbowaliście? Ja osobiście dawniej robiłam to codziennie, obecnie chyba najbardziej lubię medytację w ruchu, podczas spacerowania po lesie, kiedy jestem "tu i teraz" i kontempluję piękno otaczającej mnie przyrody. Ostatnio dzięki uprzejmości Wydawnictwo Sensus z zaciekawieniem sięgnęłam po książkę "Medytacja" Agnieszki Passendorfer aby przypomnieć sobie co nieco nie tylko z teorii ale i praktycznych podpowiedzi autorki. To lektura, która porządkuje wiedzę, uspokaja i co dla mnie szczególnie ważne odczarowuje temat medytacji, zdejmując z niej aurę niedostępnej, "tajemnej" praktyki tylko dla wybranych. Bo medytować może każdy! A tak naprawdę robimy często nie zdając sobie z tego sprawy. Autorka w bardzo prosty i przystępny sposób, co spodobało mi się już od pierwszych zdań wprowadzenia wyjaśnia, czym właściwie jest medytacja, skąd się wywodzi i jaki ma sens we współczesnym świecie. Teoretyczna część książki nie przytłacza, a raczej stanowi solidny fundament do dalszej pracy z samą sobą. Agnieszka Passendorfer jasno podkreśla, że wiedza to zaledwie początek, prawdziwa zmiana przychodzi poprzez doświadczenie, regularność i uważność. Ogromnym atutem tej publikacji jest jej praktyczny charakter. Czytelnik krok po kroku prowadzony jest przez kwestie, które często budzą wątpliwości: jak zacząć, gdzie medytować, w jakiej pozycji, jak często i jak długo. Autorka pokazuje różne formy medytacji, dzięki czemu łatwo znaleźć taką, która będzie dopasowana do naszych aktualnych potrzeb i możliwości. Najważniejsze to się nie oceniać, nie porównywać i nie zniechęcać. Książka "Medytacja" jest napisana spokojnym, wspierającym językiem, który zachęca do zatrzymania się i wsłuchania w siebie. To dobra propozycja zarówno dla osób, które dopiero myślą o rozpoczęciu praktyki medytacyjnej, jak i dla tych, którzy już medytują ale chcą uporządkować wiedzę lub spojrzeć na swoją praktykę z nowej perspektywy. Dla mnie była to wartościowa lektura, taka trochę "przypominajka" tego co już wiedziałam ale też impuls do tego, aby wrócić do praktykowania.
Volleyball Heart
Przenosimy się do tematu przystojnych sportowców, a konkretniej siatkarzy. Nasza bohaterka, Everly od dziecka uwielbia ten sport. Teraz prowadzi social media lokalnej drużyny, w której gra przystojny Ethan (którego czasem przyjaciele muszą pchnąć, aby dokonał niektórych decyzji). Cała historia bardzo ładnie przenika się z charakterami bohaterów oraz skrywanymi tajemnicami. Jest to romans, po którym nie spodziewałam się wiele, ale koniec końców zostałam mile zaskoczona. Widać, że autorka ma jeszcze trochę do przepracowania - styl, sposób kształtowania dialogów; ale wszystko da się ogarnąć w swoim czasie. Ja bawiłam się naprawdę nieźle i jestem bardzo ciekawa czym autorka jeszcze nas zaskoczy oraz tego, jaki kierunek ostatecznie przybierze jej twórczość.