Recenzje
Exes and O's. Z byłymi nie ma żartów
Wierzycie w drugą szansę w związkach? Tara to młoda pielęgniarka i bookstagramerka , jest nieuleczalną romantyczką i uwielbia romanse. Kiedy kolejny chłopak ją zostawia , postanawia zacząć wszystko od nowa. Przeprowadza się, zmienia fryzurę i postanawia znowu się zakochać- tylko tym razem ze szczęśliwym zakończeniem. Romanse , którymi się namiętnie zaczytuje lubią motyw drugiej szansy , a babcia powtarzała jej ,że mężczyźni z czasem stają się lepsi. Dlatego kobieta postanawia spotkać się ze wszystkimi swoimi byłymi, wierząc że dla któregoś z nich może zostać 'tą jedyną' Trevor zostaje nowym współlokatorem Tary , mężczyzna jest przystojnym strażakiem. Mężczyzna preferuje krótkie relacje bez zobowiązań. Zgadza się pomóc Tarze w naprawie relacji z byłymi. Autorka stworzyła zabawną historię z nutą refleksji I wzruszeń. Dwoje bohaterów, którzy różnią się od siebie, a zarazem przyciągają. Świetny motyw drugiej szansy , ale też poprostu zamknięcia za sobą przeszłości i dania sobie szansy na miłość. To idealna książka na długie wieczory , która rozbawi i swoją lekkością poprawi humor. I chociaż zakończenie jest przewidywalne , czyż każdy z nas nie lubi książek ze szczęśliwym zakończeniem, które otula i daje nadzieję ? Już za kilka dni walentynki , a każdy z nas potrzebuje nuty romantyzmu , dlatego ta książka będzie idealna na wprowadzenie się w romantyczny nastrój. Bardzo polecam
Ptaki, które śpiewają nocą
★★★★★ [4,5/5] Cześć misie ! Przychodzę do was z recenzją cudownej i wyjątkowej historii , mowa tutaj o „Ptaki, śpiewają nocą”. Ta książka okazała się dla mnie naprawdę bardzo miłym zaskoczeniem. Głównym motywem fabuły jest podróżowanie camperem po Stanach Zjednoczonych i muszę przyznać, że jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką historią. Sam pomysł był niezwykle oryginalny i świeży, a poznawanie kolejnych miejsc oraz bohaterów sprawiało mi ogromną przyjemność. Momentami to ciągłe podróżowanie bywało dla mnie delikatnie irytujące, ponieważ miałam wrażenie, że bardziej skupiamy się na przemieszczaniu niż na samym pogłębianiu fabuły. Mimo to poznawanie świata przedstawionego było bardzo ciekawe, a bohaterowie szybko stali mi się bliscy. Naprawdę polubiłam ten klimat i często z przyjemnością wracałam do lektury. Książka była wciągająca i interesująca, a przy okazji dowiedziałam się z niej kilku ciekawych rzeczy. Całość czytało się lekko, a jednocześnie z zaangażowaniem. Dawno nie trafiłam na tak fajną i nietypową fabułę, dlatego tym bardziej doceniam ten tytuł. Największym zaskoczeniem była dla mnie końcówka ,zupełnie się jej nie spodziewałam. Finał zrobił na mnie duże wrażenie i sprawił, że z jeszcze większym zainteresowaniem śledziłam historię aż do ostatniej strony. Zdecydowanie zachęciło mnie to do sięgnięcia po kolejny tom, jak najszybciej po jego wydaniu🩵! 💕
Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1
To mój pierwszy romans w kowbojskim klimacie… i zdecydowanie nie ostatni. Choć uczciwie trzeba przyznać, że to nie jest stuprocentowy kowbojski romans. Mamy tu bowiem emerytowanego hokeistę, który aktualnie bawi się w dorywczego kowboja, barmana, szefa głównej bohaterki i - wisienka na torcie - najlepszego przyjaciela jej brata. Brzmi jak przepis na katastrofę? No cóż… wiadomo 🤭 Cecilia „CeCe” Ashby po zerwanych zaręczynach z bogatym, przystojnym, ale narcystycznym dupkiem wraca do rodzinnego Laurel Creek w Kentucky. Szuka spokoju, ukojenia i chwili tylko dla siebie. Rodzinne ranczo Srebrzyste Sosny daje jej dokładnie to, czego potrzebuje… przynajmniej do momentu, gdy na jej drodze ponownie staje Nash „Rakieta” Carter. Dawniej chłopak od psikusów i słodyczy podkradanych ze spiżarni, dziś lokalny bohater, były gwiazdor hokeja i mężczyzna, który nie potrafi oderwać od CeCe ani wzroku, ani myśli. Nie jest to książka odkrywcza ani idealna, ale… bawiłam się przy niej świetnie. Urzekł mnie ten małomiasteczkowy, ranczerski klimat - taki bardzo amerykański, ciepły, swojski. Styl autorki jest lekki, przez historię dosłownie się płynie. Bohaterowie mają swoje charaktery i przeszłość: CeCe to zadziorna dziewczyna, która potrafi postawić na swoim, a Nash? Typowy jaskiniowiec - gdy już zdobędzie kobietę, nikt nie ma prawa nawet na nią spojrzeć 😂 I choć momentami przewracałam oczami, to śmiałam się naprawdę często. Jedyny minus? Zbyt wiele scen erotycznych. A to mówi ktoś, kto ich nie unika, a wręcz lubi. Tutaj jednak momentami było ich za dużo i bywało… crindżowo. Gdyby nie to, oceniłabym tę książkę wyżej. Mimo wszystko uważam, że „Serce na wodzy” to idealna lektura na totalne rozluźnienie, poprawę humoru i chwilę oderwania od rzeczywistości. I dokładnie tego od niej dostałam.
Wioska zagubionych serc. Riverside Lane #2
3,5/5⭐ Wioska zagubionych serc - Alison Sherlock ✨Małe miasteczko✨ ✨Slow burn✨ ✨Found family✨ “Jesteś tą jedyną. Moją bratnią duszą.” 📰 Lubicie klimaty małych miasteczek? Ja uwielbiam ten klimat wspólnoty, który tam najbardziej się wyróżnia ❤️. 📰Lucy po niezbyt udanym (mało powiedziane 😂) związku przenosi się do małego miasteczka, żeby zaopiekować się swoim wujkiem. Jednak miejscowość bardzo się zmieniła na przestrzeni lat, a nad ukochaną gazetą jej wuja wisi widmo bankructwa. Lucy w nowym miejscu powoli zdobywa coraz więcej pewności siebie i czuje, że w końcu zaczyna gdzieś pasować. 📰Tom w ostatnim czasie nie radzi sobie najlepiej. Nie ma weny do pisania, stracił wiarę w miłość i na dodatek próbuje ukryć przed właścicielem redakcji, w jaki opłakanym stanie finansowym jest gazeta. Do tego nagle pojawia się kolejna osoba do opłacania… 📰Wracamy do Cranbridge i do tej jakże uroczej społeczności. I tak jak kocham małe miasteczka - tak tutaj to nawet miasteczkiem nie można nazwać 🙈. Jednak mieszkańcy starają się jak mogą, żeby przywrócić trochę blasku. Uwielbiam to, jak dziewczyny przyjęły Lucy do swojej grupy ❤️. Wsparcie i babskie pogaduchy to coś, czego nasza główna bohaterka zdecydowanie potrzebowała! Relacja Tima i Lucy rozwija się bardzo delikatnie. Nie ma tutaj wyolbrzymionych dramatów - chociaż spina między nimi była troszkę niepotrzebnie rozdmuchana 😂. I oczywiście należy pamiętać o uroczym, futrzastym przyjacielu! Keith zdecydowanie dodaje dużo blasku ❤️. 📰To jest książka z tych spokojnych, na jeden zimowy wieczór. Klimat małej społeczności, która pomaga sobie nawzajem i relacja, która nie jest wymuszona i biegnie swoim tempem - to idealny opis tej historii!
Pora na wycieczkę. 108 najpiękniejszych punktów widokowych w Małopolsce
Czemu ja nie trafiłam na tę książkę wcześniej?! Jestem naprawdę zdziwiona, że nie pojawiła mi się nigdy wcześniej w social mediach, ani nie rzuciła mi się w oczy na stronie księgarni internetowej (które przecież odwiedzam bardzo, bardzo często - według niektórych moich domowników: zbyt często, haha!). Karolina i Filip Mleczek to małżeństwo, które - jak sami przyznają - poznaje ciekawe miejscówki. Tym razem para zakochana w podróżowaniu postanowiła stworzyć książkę - i to nie byle jaką książkę! "Pora na wycieczkę. 108 najpiękniejszych punktów widokowych w Małopolsce" to przewodnik po jednym z polskich województw, które bardzo dokładnie opisuje wszystkie sto osiem punktów - i to nie tylko pod kątem pięknych ilustracji i trzech zdań opisu. Co to, to nie! "Pora na wycieczkę. 108 najpiękniejszych punktów widokowych w Małopolsce" to naprawdę piękne zdjęcia i proste, przejrzyste opisy - ale zdecydowanie nie tylko dlatego warto tę pozycję polecać. To też konkretnie podane informacje - między innymi: czy w danych punktach można pojawiać się ze zwierzętami, czy do danych punktów da się dostać na wózku inwalidzkim, jaki jest poziom trudności dotarcia do danych miejsc... To oczywiście nie wszystko! Mamy tutaj kody QR - i to do różnych treści. Czasem są to trasy GPS, czasem są to dodatkowe informacje, których nie można znaleźć w przewodniku. Są to naprawdę fajne dodatki - a patrząc na to, że kody QR teraz są w stanie otworzyć nawet osoby dużo starsze ode mnie... W życiu nie zdawałam sobie sprawy, że w Małopolsce, która jest często przeze mnie odwiedzana, jest aż tyle miejsc, które można zwiedzić i obejrzeć. Mój mąż stamtąd pochodzi, obecnie mieszka tam teraz moja siostra i moja najlepsza przyjaciółka, a ja o pewnych punktach w tym województwie dowiaduję się właściwie dopiero teraz. Cieszę się, że w sumie teraz odkryłam tę książkę - bo jest okres ferii, a chociaż ja już ferii nie mam - a więcej dni urlopu wolę wykorzystać w czasie wakacji - to chętnie wyskoczę gdzieś na weekend, a w międzyczasie chętnie odwiedzę bliskie sobie osoby. Może nawet zaproponuję im wspólną wycieczkę? A jest w czym wybierać - bo to naprawdę ponad sto miejsc, które znajdują się w niewielkiej odległości od siebie. Ta pozycja to blisko czterysta stron, które zachwycają wizualnie i treściowo. Widać, że zarówno autorzy, jak i Wydawnictwo Bezdroża dołożyli wszelkich starań, aby dopieścić ten tytuł najbardziej, jak się tylko dało. I myślę sobie, że w aspekcie przewodników to jedna z większych perełek, jaka znajduje się na polskim rynku wydawniczym. Jestem zachwycona "Pora na wycieczkę. 108 najpiękniejszych punktów widokowych w Małopolsce" - i mam nadzieję, że Wy też będziecie. Ale czekam na podobne przewodniki co do innych województw: fajnie byłoby mieć komplet, aby w pełni poznać walory naszej ojczyzny - bo Polska to przepiękny kraj pod kątem widoków, a czasem o tym zapominamy...