Recenzje
Folwark zwierzęcy
George Orwell to to jeden z najbardziej znanych pisarzy XX wieku. Przyznam szczerze, że słyszałam o jego dziełach wiele razy, ale dopiero teraz sama się za nie zabrałam. Folwark zwierzęcy to lektura raczej dla starszych czytelników. ezlitośnie ukazuje mechanizmy władzy i propagandy. Rewolucja nie zawsze okazuje się być skutecznym rozwiązaniem, a strach przed tyranem potrafi sparaliżować społeczeństwo do tego stopnia, że większość staje się bierna.Zwierzęta żyjące na folwarku Pana Janiaka są wykorzystywane do ciężkich prac rolnych. W końcu stary knur Major postanawia 'otworzyć oczy' innym zwierzętom i razem sprzeciwiają się swoim właścicielom, których decydują się wygnać. Razem ustanawiają nowe zasady, głoszą idee równej wartości, współpracy i wolności. Początkowo rzeczywistość zwierząt znacznie się poprawia. W końcu robią co chcą i korzystają z wolności. Pracują ciężko, ale robią to tylko dla siebie. Widzą w tym sens i poczucie sprawiedliwości. Jednak z czasem świetnie - Napoleon i Śniegul stopniowo przejmują władzę. Łamią przykazania i zmieniają je tak, aby czerpać z nich osobiste korzyści, ale robią to w sposób prawie niezauważalny dla pozostałych mieszkańców. Za pomocą propagandy pozostałe zwierzęta wierzą, że wszystkie trudności są potrzebne i konieczne. Każdy sprzeciw czy bunt kończy się konsekwencjami. Tymczasem świnie coraz bardziej zaczynają upodabniać się do swoich dawnych wrogów - ludzi. Chodzą na dwóch nogach, noszą ubrania, śpią w domu, a także spożywają alkohol i spotykają się z innymi ludźmi. Stają się tym z czym pierwotnie walczyły zwierzęta. Rewolucja kończy się totalną katastrofą, gdy zwierzęta nie potrafią odróżnić już świń od ludzi. Mimo że większość zwierząt dostrzega niesprawiedliwość i łamanie ustalonych zasad, pozostają bierni i nie potrafią się przeciwstawić tej sytuacji. Folwark zwierzęcy pokazuje, że łatwo można zmanipulować i zastraszyć społeczeństwo. A władza pozbawiona kontroli prowadzi do osobistych nadużyć i korzyści, a rewolucyjne idee szybko tracą na swoim znaczeniu.
Nie randkuj z młodszym facetem. Nie pasujemy do siebie #4
📖 RECENZJA 📖 „Nie randkuj z młodszym facetem” to czwarta część serii „Nie pasujemy do siebie” aktorstwa Penelope Ward & Vi Keeland. Brayden podporządkował swoje życie pracy. Jako założyciel organizacji charytatywnej Dom Ryana pomaga rodzinom pacjentów onkologicznych, budując dla nich miejsca noclegowe w pobliżu szpitali. Nie ma czasu na związki ani emocjonalne komplikacje - przynajmniej tak mu się wydaje. Jedną z wolontariuszek jest Alex - inteligentna, bezpośrednia i niezwykle uparta kobieta, z którą Brayden od początku wdaje się w mailowe potyczki. Ich relacja szybko jednak wychodzi poza niewinne docinki, a gdy spotykają się na żywo, między nimi pojawia się chemia, której nie da się zignorować. Alex stawia jednak wyraźną granicę - Brayden jest dla niej za młody. Ma za sobą doświadczenia, które nauczyły ją ostrożności, dlatego trzyma emocje na dystans. Wspólna praca, długie rozmowy i coraz większa bliskość sprawiają, że granice zaczynają się zacierać. Gdy wydaje się, że to uczucie ma szansę przetrwać, na ich drodze pojawia się niespodziewana przeszkoda, która wystawia wszystko na próbę. “Nie randkuj z młodszym facetem”, to lekki i emocjonalny romans, idealny na spokojny wieczór. Nie zaskakuje fabularnie, ale nadrabia chemią między bohaterami i przyjemnym klimatem. Jeśli lubicie historie o różnicy wieku i powolnym budowaniu relacji, ta książka może Wam się spodobać. 📌 Książka przeznaczona dla czytelników powyżej 18. roku życia.
Nie randkuj z młodszym facetem. Nie pasujemy do siebie #4
"Nigdy nie pozwól, by "nie" wyznaczało koniec twojej historii. Postaraj się, żeby był to jedynie rozdział w twojej podróży do "tak". Holden, Owen, Colby, Ryan i Brayden, od najmłodszych lat tworzyli zgraną paczkę przyjaciół. Po śmierci Ryana, przyjaciele wspólnie prowadzą kamienicę i są założycielami "Domów Ryana" dla rodzin pacjentów, którzy przebywają w pobliskich szpitalach, walcząc o zdrowie. Brayden jako jedyny z paczki, pozostaje singlem. Jak do tej pory wogóle mu to nie przeszkadzało. Do czasu kiedy poznaje Alex, kobietę która totalnie zawładnęła jego myślami. Oboje czują iskry przepływające przez ich ciała kiedy są blisko siebie. Pojawia się jednak pewien problem nie do przeskoczenia. A jest nim wiek Alex. Kobieta bowiem uważa, iż Brayden jest dla niej za młody, a to oznacza, iż nie mogą być razem. Mimo to mężczyzna się nie poddaje i każdego jednego dnia coraz bardziej zbliża się do Alex. Kiedy już prawie udało mu się przebić przez mur, jaki kobieta wzniosła wokół siebie, los postanawia sobie z nich zakpić. I jak się później okaże wiek, nie jest jedynym problemem, który ich poróżni. Co zatem stanie im na drodze do miłości? I to już ostatni tom serii NIE PASUJEMY DO SIEBIE. Każda historia bardzo mi się podobała. Natomiast największe emocje wzbudził we mnie ten tom. I nie chodzi tu tylko o relacje między Alex a Braydenem. Owszem były ciekawe i czuć było tą chemię między nimi. Zresztą w dalszym ciągu uważam, że wiek to tylko liczba i nic nikomu do tego. Gorzej z tym z czym będą mierzyć się później. Sytuacja będzie niezręczna ale nie beznadziejna. To co podobało mi się tu najbardziej, to to co oboje robili dla innych. Z jakim sercem, oddaniem i pasją wspierali tych najbardziej potrzebujących. Moim zdaniem było to godne podziwu. Nie zabrakło tu też męskich przekomarzanek. Wszyscy tworzyli tu jedną wielką rodzinę, która się wspierała w najcięższych chwilach. Polecam.
Randka z szefem. Garnitury Seattle #3
Czas na recenzję „Randka z szefem” Nicole Snow. „Brock Winthrope był prezesem sieci luksusowych hoteli, antypatycznym gburem i… wspaniale umięśnionym, rosłym przystojniakiem. Którejś nocy przyleciał do jednego ze swoich obiektów, tego położonego na hawajskiej wyspie Lanai. Kiedy brał prysznic, zorientował się, że nie jest sam. W apartamencie był ktoś jeszcze. Dziewczyna. Obserwowała go błyszczącymi oczami. Nazywała się Piper Renee, była popularną influencerką i miała napisać recenzję hotelu. Na skutek niedorzecznej pomyłki jednego z pracowników otrzymała właśnie ten apartament. Kiedy w środku nocy obudził ją hałas dobiegający z łazienki, była pewna, że za chwilę padnie ofiarą seryjnego mordercy. Sytuacja stawała się coraz bardziej skomplikowana. Brock, obawiając się miażdżącej recenzji Piper, starał się ratować sytuację i z każdym krokiem pogrążał się coraz bardziej. Aż w końcu dziewczyna zażądała czegoś absolutnie wyjątkowego: wyprawy w najpiękniejsze, nieznane zakątki rajskiej wyspy. Brock zrozumiał, że to jego ostatnia szansa na dobrą ocenę hotelu, zgodził się więc bez wahania. Wspólna wyprawa okazała się najwspanialszą randką w ich życiu i zakończyła się niesamowitym pocałunkiem. Ale to się skończyło. Oboje sądzili, że nigdy więcej się nie zobaczą. Los jednak płata figle. Spotkali się w Seattle, już na zupełnie innych zasadach. On był jej szefem. I chciał od niej czegoś bardzo konkretnego. I nie chodziło wcale o następną randkę. Czy na pewno chcesz wygrać z własnym przeznaczeniem?” Lekka, zabawna i wciągająca historia z genialnymi bohaterami i świetnym humorem. Idealna książka na poprawę nastroju i wieczorny relaks. Dużo uśmiechu, fajna chemia i przyjemny romans. Zdecydowanie polecam! Moja ocena to 8/10
W objęciach wroga. Spadkobiercy Spade Hotel #2
Bo czasem największe pragnienie rodzi się dokładnie tam, gdzie powinien być mur. Cooper Spade to mężczyzna, który nie przegrywa. Drapieżny milioner, samiec alfa, buntownik - bierze to, czego chce, i nie ogląda się za siebie. Kiedy śnieżyca zmusza go do zatrzymania się w podrzędnym hotelu, nie spodziewa się niczego więcej niż straconego czasu. Do chwili, gdy w hotelowym barze pojawia się Rowan. Jedno spojrzenie. Jedna noc. A potem siedemdziesiąt dwie godziny, które zmieniają wszystko. Chemia między nimi jest natychmiastowa, dzika, niekontrolowana. Weekend zamknięty w śnieżnej pułapce staje się ucieczką od świata, zasad i rozsądku. Jest namiętność, pożądanie i iluzja, że to może być tylko chwilą. Ale gdy Cooper wraca do Los Angeles, prawda uderza z całą mocą: kobieta, którą pożądał… jest jego największym wrogiem. Od tego momentu historia skręca w mroczniejszą, bardziej niebezpieczną stronę. Emocje nie gasną - one się komplikują. Pożądanie miesza się z gniewem, wspomnienia z lojalnością, a granica między nienawiścią a miłością staje się boleśnie cienka. Marni Mann świetnie gra napięciem - każda scena między Cooperem a Rowan to walka o kontrolę, w której oboje ryzykują więcej, niż są gotowi przyznać. „W objęciach wroga” to romans intensywny, pełen ostrych dialogów, silnych charakterów i emocji, które palą do ostatniej strony. To historia o tym, że czasem najgorszy wróg zna nasze słabości lepiej niż ktokolwiek inny… i potrafi je wykorzystać w najbardziej niebezpieczny sposób.