Recenzje
12 NAWYKÓW SZEFA DOSKONAŁEGO. Jak zarządzać sobą, karierą i zespołem w czasach hiperzmienności
„12 nawyków szefa doskonałego. Jak zarządzać sobą, karierą i zespołem w czasach hiperzmienności” - to książka, która nie próbuje idealizować przywództwa — wręcz przeciwnie. Pokazuje je takim, jakie jest naprawdę: pełne napięć, emocji, irracjonalnych zachowań i trudnych decyzji. Autor bardzo trafnie łączy świat biznesu z psychologią, udowadniając, że w czasach hiperzmienności kompetencje miękkie nie są „miłym dodatkiem”, ale fundamentem skutecznego zarządzania. Dużym atutem książki jest jej praktyczność. 12 nawyków to nie teoria oderwana od rzeczywistości, lecz konkretne postawy i zachowania, które można wdrażać na co dzień; niezależnie od poziomu stanowiska. Szczególnie mocno wybrzmiewają wątki związane z samoświadomością lidera, radzeniem sobie z toksycznymi zachowaniami oraz zarządzaniem zespołami o bardzo różnych potrzebach i wrażliwości. Po przeczytaniu tej książki jeszcze mocniej utwierdziłam się w przekonaniu, że dobry lider zaczyna się od pracy nad sobą, a nie od narzędzi, procesów czy benefitów. „Owocowe czwartki” nie zastąpią dojrzałej komunikacji, empatii i umiejętności stawiania granic. To również lektura, która skłania do niewygodnych, ale potrzebnych pytań: które z moich nawyków faktycznie wspierają zespół, a które tylko dają mi iluzję kontroli? Polecam ją nie tylko menedżerom, ale wszystkim, którzy myślą o swojej karierze długofalowo i chcą świadomie budować swoją pozycję; bez popadania w pułapki „upadłego lidera”.
Puck Off
(𝟏) „𝐏𝐮𝐜𝐤 𝐨𝐟𝐟” to pierwsza historia spod pióra Ludki, która mam okazję poznać,- znam jedynie „𝐭𝐡𝐞 𝐀𝐒𝐌𝐑”, które Ludka napisała w duecie razem z Madzia Szponar. Przed poznaniem tej historii sięgnęłam po „𝐫𝐞𝐜𝐤𝐥𝐞𝐬𝐬”, dlatego też ta historia nie była dla mnie całkowitym zaskoczeniem, bo mniej więcej wiedziałam, co dzieje się u bohaterów, jednak zostałam bardzo zachęcona i czekałam już, aby wejść do ich głowy. (𝟐) Jedno przypadkowe, nic nie znaczące spotkanie może zmienić wszystko, tak też było w ich przypadku. Wszystko zaczyna się od jednej wspólnie spędzonej nocy i na tym przecież powinno się zakończyć prawda? A tak przynajmniej twierdzili bohaterowie, a w szczególności ona. Jednak, co jeżeli po tej nocy nie będą mogli o sobie zapomnieć już na dobre? (𝟑) Tak właśnie się staje… jednak los dobrze wie, w którym momencie ma postawić nam kogoś na naszej drodze życiowej, tak jak postawił 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐨𝐰𝐢 𝐑𝐨𝐬𝐢𝐞. Chłopak z początku próbuje sobie wmówić, że to jednorazowa noc, nic więcej, jednak gdy ich drogi ponownie się krzyżują on już wie… (𝟒) Gdy spotykają się ponownie w Edmonton wciąż nie wiedzą, że ich spotkania staną się codziennością… wspólną pracą, tak dokładnie dobrze słyszycie,-𝐌𝐚𝐭𝐭 to tymczasowy hokeista Nafciarzy, a 𝐑𝐨𝐬𝐢𝐞, tak jakby ma zajmować się jego pr, ma pomóc odbudować szarganą przez jego brata reputację oraz sprawić, aby ludzie go pokochali, starając się samej nie zakochać… (𝟓) 𝐌𝐚𝐭𝐭 od początku wie, że zrobi wszystko, aby dziewczyna została w jego życiu na dłużej pomimo tego, że sam ma zostać tutaj tylko rok. Bardzo podobało mi się to jak ich relacja się rozwijała, ja ich historie odebrałam jako ogromny slow burn,- pomimo tego, że od samego początku łączył ich seks to nie równało się z uczuciem, uczuciem które wybuchło pod koniec ich historii. (𝟔) Z 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐞𝐦 polubiłam się od samego początku, jest wykreowany na kogoś, kogo nie da się nie lubić,- na chłopaka z wielkim sercem, wielką pustką w nim, która zapełnia 𝐑óż𝐲𝐜𝐳𝐤𝐚. Pomimo rozdziałów z jego perspektywy przez całą książkę mam wrażenie, że do jego głowy wchodziłam stopniowo, co było dla mnie na plus, bo czułam, jakbym była częścią ich historii i razem z nimi rozwijała ich relację. „ - 𝐍𝐚 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐲 𝐫𝐳𝐮𝐭 𝐨𝐤𝐚 𝐰𝐲𝐝𝐚𝐰𝐚ł𝐞ś 𝐬𝐢ę 𝐝𝐨𝐛𝐞𝐫𝐦𝐚𝐧𝐞𝐦, 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐡𝐢𝐚𝐬𝐢𝐞 𝐂𝐚𝐫𝐥𝐬𝐬𝐨𝐧𝐢𝐞, 𝐚𝐥𝐞 𝐭𝐚𝐤 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝ę 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞ś 𝐬ł𝐨𝐝𝐤𝐢𝐦 𝐠𝐨𝐥𝐝𝐞𝐧 𝐫𝐞𝐭𝐫𝐢𝐞𝐯𝐞𝐫𝐞𝐦.” (𝟕) Wszystko się zmienia, gdy 𝐑𝐨𝐬𝐢𝐞 dowiaduje się, że jest w nieplanowanej ciąży. 𝐌𝐚𝐭𝐭 staje na wysokości zadania co powinno być oczywiste, a jednak życie nauczyło wiele z nas, że nie do końca tak jest … A jednak 𝐌𝐚𝐭𝐭 angażuje się na 100% i to wszystko legnie w gruzach… „𝐑𝐨𝐬𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐜𝐢ą𝐠𝐚 𝐜𝐨ś 𝐳 𝐤𝐚𝐫𝐭𝐨𝐧𝐮, 𝐚 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲 𝐳 𝐩𝐨𝐰𝐫𝐨𝐭𝐞𝐦 𝐬𝐢ę 𝐝𝐨 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐰𝐫𝐚𝐜𝐚, 𝐬𝐭𝐰𝐢𝐞𝐫𝐝𝐳𝐚𝐦, ż𝐞 𝐭𝐨 ś𝐩𝐢𝐨𝐬𝐳𝐤𝐢 𝐰 𝐤𝐢𝐣𝐞 𝐡𝐨𝐤𝐞𝐣𝐨𝐰𝐞, 𝐤𝐭ó𝐫𝐞 𝐣𝐞𝐣 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲ś 𝐝𝐚ł𝐞𝐦. 𝐖𝐲𝐜𝐢ą𝐠𝐚 𝐣𝐞 𝐰 𝐦𝐨𝐣ą 𝐬𝐭𝐫𝐨𝐧ę 𝐢 𝐮ś𝐦𝐢𝐞𝐜𝐡𝐚 𝐬𝐢ę 𝐧𝐢𝐞ś𝐦𝐢𝐚ł𝐨. - 𝐙𝐨𝐬𝐭𝐚𝐰 𝐣𝐞 - 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐢. - Ś𝐩𝐢𝐨𝐬𝐳𝐤𝐢 𝐭𝐞ż. 𝐌𝐨𝐠ą 𝐧𝐚𝐦 𝐬𝐢ę 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲ś 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐝𝐚ć. 𝐈 𝐭𝐚𝐤 𝐩𝐨 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐮, 𝐝𝐳𝐢ę𝐤𝐢 𝐭𝐞𝐦𝐮 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐞𝐦𝐮 𝐳𝐝𝐚𝐧𝐢𝐮, 𝐦𝐨𝐣𝐞 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞 𝐳𝐧𝐨𝐰𝐮 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐜𝐚ł𝐞.” (𝟖) Muszę przyznać, że książka wywarła na mnie ogromne emocje, Ludka potrafiła napisać tak abym czuła bijące ze środka książki emocje bohaterów w tym przypadku smutek i ich rozpacz. Trafiło to we mnie z ogromną siłą… „- 𝐉𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐳𝐞𝐩𝐬𝐮𝐭𝐚 - 𝐦ó𝐰𝐢ę 𝐜𝐢𝐜𝐡𝐨, 𝐳𝐚𝐧𝐢𝐦 ł𝐳𝐲 𝐧𝐚𝐩ł𝐲𝐧ą 𝐦𝐢 𝐝𝐨 𝐨𝐜𝐳𝐮. - 𝐂𝐨ś 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐳𝐞 𝐦𝐧ą 𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐚𝐤, 𝐌𝐚𝐭𝐭. - 𝐍𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞ś 𝐳𝐞𝐩𝐬𝐮𝐭𝐚, ä𝐥𝐬𝐤𝐥𝐢𝐧𝐠 - 𝐳𝐚𝐩𝐞𝐰𝐧𝐢𝐚 𝐬𝐭𝐚𝐧𝐨𝐰𝐜𝐳𝐨. - 𝐍𝐢𝐠𝐝𝐲 𝐭𝐚𝐤 𝐧𝐢𝐞 𝐦ó𝐰. 𝐖𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 𝐳 𝐭𝐨𝐛ą 𝐰 𝐩𝐨𝐫𝐳ą𝐝𝐤𝐮. 𝐏𝐨 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐮 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐮𝐣𝐞𝐬𝐳 𝐜𝐳𝐚𝐬𝐮. (𝟗) W ich historii sceny 18 +, aż wylewają się ze środka jednak z taką właśnie myślą podchodziłam do tej historii. Byłam w pełni tego świadoma, dlatego też nie czułam, że mi to przeszkadza, Ludka potrafiła wyważyć emocje,- pożądanie było ważne w ich historii, jakkolwiek to nie zabrzmi, ale potem uczucia wygrały ze wszystkim innym. „- 𝐓𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳𝐞 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐜𝐢𝐞𝐫𝐩𝐢𝐬𝐳 - 𝐰𝐲𝐣𝐚ś𝐧𝐢𝐚𝐦 - 𝐖𝐢ę𝐜 𝐮𝐰𝐚ż𝐚𝐦… ż𝐞 𝐦𝐨ż𝐞 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐮𝐣𝐞𝐦𝐲 𝐭𝐫𝐨𝐜𝐡ę 𝐜𝐳𝐚𝐬𝐮 𝐳 𝐝𝐚𝐥𝐚 𝐨𝐝 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞, ż𝐞𝐛𝐲 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐦𝐲ś𝐥𝐞ć 𝐭𝐞𝐧 𝐳𝐰𝐢ą𝐳𝐞𝐤 𝐢 𝐳𝐝𝐞𝐜𝐲𝐝𝐨𝐰𝐚ć, 𝐜𝐳𝐲 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝ę 𝐜𝐡𝐜𝐞𝐦𝐲 𝐰 𝐭𝐨 𝐢ść. 𝐁𝐨 𝐦𝐨ż𝐞 𝐥𝐞𝐩𝐢𝐞𝐣 𝐛ę𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐧𝐚𝐦… 𝐨𝐬𝐨𝐛𝐧𝐨.” (𝟏𝟎) Muszę też wspomnieć o przyjaciółce, jak i przyjacielu głównych bohaterów, czyli o 𝐒𝐡𝐞𝐥𝐛𝐲 & 𝐌𝐢𝐬𝐡𝐲 głównych bohaterach „𝐫𝐞𝐜𝐤𝐥𝐞𝐬𝐬” 𝐌𝐚𝐭𝐭 wraz z Mishą są wyrzutkami w zespole Nafciarzy, oboje mają tylko być w Edmonton rok i na tym ma zakończyć się ich przygoda z Nafciarzami…„𝐂𝐡𝐨𝐜𝐢𝐚ż 𝐧𝐢𝐞 𝐛ę𝐝ę 𝐭ę𝐬𝐤𝐧𝐢ł 𝐳𝐚 𝐄𝐝𝐦𝐨𝐧𝐭𝐨𝐧 𝐠𝐝𝐲 𝐣𝐮ż 𝐰𝐫ó𝐜ę 𝐝𝐨 𝐒𝐳𝐭𝐨𝐤𝐡𝐨𝐥𝐦𝐮, 𝐳𝐚 𝐧𝐢𝐦 𝐧𝐚 𝐩𝐞𝐰𝐧𝐨 𝐭𝐚𝐤.” (𝟏𝟏) Po raz kolejny muszę wspomnieć o tym, że zazwyczaj mam problem z polubieniem się z główną bohaterką… cóż, w tym przypadku zostałam pozytywnie zaskoczona! 𝐑𝐨𝐬𝐢𝐞 jest tak cholernie silną dziewczyną co, aż dla mnie jest niewyobrażalne. Dziewczyna tak bardzo zapierała się przed uczuciami do 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐚 przez to, że tak bardzo bała się życia, które miała jej mama, gdy była z jej ojcem,- hokeistą. Bała się, że 𝐌𝐚𝐭𝐭 nie będzie obecny w jej życiu, tak jak jej ojciec, gdy była mała… „𝐔𝐰𝐚ż𝐚𝐣ą, ż𝐞 𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐚𝐬ł𝐮𝐠𝐮𝐣ę 𝐧𝐚 𝐭ę 𝐫𝐨𝐛𝐨𝐭ę 𝐚 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐰𝐲𝐬𝐭𝐚𝐫𝐜𝐳𝐚𝐣ą𝐜𝐨 𝐝𝐮ż𝐨 𝐜𝐳𝐚𝐬𝐮, 𝐛𝐲 𝐩𝐨𝐤𝐚𝐳𝐚ć 𝐢𝐦, ż𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐰 𝐭𝐲𝐦 𝐳𝐰𝐲𝐜𝐳𝐚𝐣𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐚.” (𝟏𝟐) Gdy byłam pewna, że bohaterowie wycierpieli wiele, bo przecież kiedyś musi być dobrze… cóż, niekoniecznie teraz… totalnie niespodziewanie byłam raniona przez to, co bohaterowie przeżywali, gdybym mogła przytuliłabym ich oboje. 𝐌𝐚𝐭𝐭 jest jak promyczek słońca jednak wiele musiał przejść, wycierpieć żeby wreszcie rozbłysnąć na nie zachmurzonym niebie… 𝐝𝐳𝐢ę𝐤𝐮𝐣ę 𝐦💘 „- 𝐍𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐦 𝐜𝐳𝐲 𝐰𝐚𝐫𝐭𝐨 𝐨 𝐧𝐚𝐬 𝐰𝐚𝐥𝐜𝐳𝐲ć. 𝐂𝐳𝐲 𝐭𝐨 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐦𝐚 𝐰 𝐨𝐠ó𝐥𝐞 𝐬𝐞𝐧𝐬.” - 𝐎𝐜𝐳𝐲𝐰𝐢ś𝐜𝐢𝐞, ż𝐞 𝐦𝐚. - 𝐆𝐝𝐲𝐛𝐲 𝐤𝐭𝐨ś 𝐭𝐞𝐫𝐚𝐳 𝐜𝐨𝐟𝐧ął 𝐜𝐳𝐚𝐬 𝐝𝐨 𝐭𝐚𝐦𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐰𝐢𝐞𝐜𝐳𝐨𝐫𝐚 𝐰 𝐂𝐚𝐥𝐠𝐚𝐫𝐲, 𝐧𝐚𝐝𝐚𝐥 𝐩𝐨𝐬𝐳𝐞𝐝ł𝐛𝐲𝐦 𝐝𝐨 𝐜𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞 𝐢 𝐩𝐫ó𝐛𝐨𝐰𝐚ł 𝐜𝐢ę 𝐩𝐨𝐝𝐞𝐫𝐰𝐚ć, 𝐧𝐚𝐝𝐚𝐥 𝐳𝐚𝐛𝐫𝐚ł𝐛𝐲𝐦 𝐜𝐢ę 𝐝𝐨 𝐩𝐨𝐤𝐨𝐣𝐮, 𝐚 𝐩𝐨𝐭𝐞𝐦 𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐚𝐰𝐚ł 𝐜𝐢 𝐬𝐩𝐨𝐤𝐨𝐣𝐮 𝐰 𝐄𝐝𝐦𝐨𝐧𝐭𝐨𝐧. - 𝐍𝐚𝐰𝐞𝐭 𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳ą𝐜 𝐣𝐚𝐤 𝐰𝐢𝐞𝐥𝐞 𝐛ó𝐥𝐮 𝐦𝐨ż𝐞 𝐭𝐨 𝐬𝐩𝐨𝐰𝐨𝐝𝐨𝐰𝐚ć, 𝐩𝐨𝐬𝐭ą𝐩𝐢ł𝐛𝐲𝐦 𝐝𝐨𝐤ł𝐚𝐝𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐚𝐤 𝐬𝐚𝐦𝐨 𝐑óż𝐲𝐜𝐳𝐤𝐨.”
Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1
Pierwszy raz w życiu przeczytałam książkę z kowbojskim motywem. Nie było go tu dużo ale wystarczyło, abym w przyszłości sięgnęła po więcej 🤭 CeCe powraca w swoje rodzinne strony, po tym jak zrozumiała, że jej przyszły mąż nie potrafi zachować wierności. Definitywnie zakańcza pewien rozdział w swoim życiu i powraca do miasteczka Laurel Creek w Kentucky na rodzinne ranczo Srebrzyste Sosny. Wspierana przez mamę, braci i przyjaciółki czuję, że postąpiła właściwie. Jednak nie spodziewa się, że gdy spotka Nasha - który przyjaźni się z jej braćmi i pomaga całej jej rodzinie, spojrzy na niego inaczej niż kiedyś. Nash, to były hokeista, który robi wszystko by zająć czymś głowę i odgonić dawne traumy. Pomaga na ranczu od rana, w dzień prowadzi własny biznes pomagając dzieciakom i lokalnym mieszkańcom a wieczorami pracuje w barze. Na każdym kroku spotyka CeCe i już nie patrzy na nią jak na małą siostrę swoich przyjaciół. Zdecydowanie dostrzega w niej kobietę. Jednak Nash nie bawi się w związku, a ona jest świeżo po rozstaniu.... Lecz wszystkie zasady przestają istnieć, gdy wkracza między nich niepohamowane pożądanie. Czy mają szansę na coś więcej niż przelotny romans? Małomiasteczkowy klimat, kowbojski motyw oraz były hokeista? Czy z tej mieszanki może powstać coś dobrego? Oczywiście, że tak. Mimo, że fabuła nie jest wielce porywająca, a całość lekko przewidywalna, to dobrze spędziłam czas z tą książką. Gorących scen też nie brakuje, a może i są momentami zbyt... Intensywne 🤭 Jednak historia w swojej lekkości mnie ujęła i świetnie się bawiłam. Myślę, że polubię się z kowbojami, choć dopiero rozpoczynam z nimi swoją przygodę 🤭 Dlatego z przyjemnością sięgnę po kolejny tom 🖤
Titek i magia świąt
Cierpliwość to jedna z najtrudniejszych umiejętności —zarówno dla dzieci, jak i… dla nas, dorosłych. I właśnie dlatego tak bardzo chcę Wam polecić książkę „Titek i magia świąt” To mądra, ciepła opowieść, która w naturalny sposób uczy dziecko: 🤍 cierpliwości 🤍 radzenia sobie z emocjami 🤍 zrozumienia, że nie wszystko dzieje się od razu Bez moralizowania, bez presji — za to z empatią, bliskością i uważnością na dziecięce emocje. To już nasza druga książka o Titku, choć cała seria liczy kilka części i każda z nich porusza ważne, codzienne tematy. ✨ Seria TITEK to prawdziwy przewodnik po emocjach i dziecięcym świecie. Pomaga dzieciom nazwać to, co czują, a rodzicom — lepiej zrozumieć swoje dzieci. Jeśli szukacie książki, która wspiera, a nie poucza — Titek będzie pięknym wyborem
Whispers on Ice
W moje ręce trafiła właśnie książka od Editio Red - „Whispers on Ice” Lori Rave. To drugi tom serii Cup of Coffee, który od pierwszych stron zanurza czytelnika w świecie, gdzie zimna tafla lodowiska spotyka się z ciepłem rodzącego się uczucia. Jeśli szukacie historii, która poruszy serce i pokaże, że nawet z najtrudniejszych sytuacji może wyrosnąć coś pięknego, to jesteście we właściwym miejscu! ❄️📖 Od razu rzuca się w oczy kontrast, który jest sercem tej opowieści. Z jednej strony mamy lodowaty świat profesjonalnego hokeja NHL, z jego pośpiechem, presją i blaskiem fleszy. Z drugiej - ciepło, troskę i zwykłe, codzienne zmagania bohaterów. Ten zabieg autorki tworzy niezwykle przyjemną i „komfortową” atmosferę do czytania. To historia, która przytula, mimo że jej tłem są mroźne areny sportowe. Historia łączy losy Hope i Logana. Hope to dziewczyna, której życie dalekie jest od bajki. Opiekuje się chorą matką, pracując na dwa etaty, a jej głównym zmartwieniem są pieniądze na podstawowe potrzeby. Logan to gwiazda hokeja, która po rozstaniu z partnerką musi odnaleźć się w roli samotnego ojca małej Ruby. Ich przypadkowe spotkanie w lokalu, gdzie pracuje Hope, staje się początkiem czegoś nowego. Fabuła skupia się na tym, jak ich światy - z pozoru tak różne - zaczynają się przenikać, ofiarowując obojgu szansę na uzdrowienie ran i nowy początek. To bohaterowie, których chce się pokochać. Hope to postać, z którą wiele osób może się utożsamić. Jest zwyczajna, pełna poświęcenia dla bliskich, ale też niepewna i naznaczona przeszłością. Jej dobre serce i wewnętrzna siła budzą ogromną sympatię. Logan to ideał mężczyzny. Jego relacja z córeczką Ruby jest czuła i autentyczna, a każda scena ich razem „rozwala serce na maleńkie kawałeczki z rozczulenia”. To bohater, który uczy się priorytetów i konsekwentnie pracuje, by być lepszym. Mała Ruby jest promyczkiem tej opowieści, rozjaśniającym każdą scenę . A otaczająca ich sieć przyjaciół i rodziny dodaje historii głębi i realizmu. Emocje, jakie towarzyszą podczas czytania rej lektury są bardzo różnorodne. Od wzruszenia i rozczulenia po nadzieję i ciepło w sercu. To historia, która wzbudza pozytywne uczucia i pozwala miło odpocząć. Styl pisania Lori Rave jest lekki, naturalny i emocjonalny. Dzięki dobrze wyważonej proporcji opisów i dialogów książkę czyta się bardzo przyjemnie i stosunkowo szybko. Akcja nie jest może porywająca, ale rozwija się w umiarkowanym tempie, które pozwala skupić się na relacjach między postaciami i stopniowo wczuć w ich historię. 🎯Dla kogo jest ta książka? „Whispers on Ice” to idealna propozycja dla Ciebie, jeśli: 🔥Kochasz romanse obyczajowe z głębią emocjonalną. 🔥Jesteś fanem/fanką hokeja lub po prostu lubisz sportowe tło w powieściach. 🔥Szukasz „komfortowego” czytadła, które poprawia nastrój i oferuje zdrową, pełną szacunku relację między bohaterami. 🔥Cenisz historie o rodzinie, odpowiedzialności i drugich szansach. „Whispers on Ice” to jak kubek gorącej czekolady w zimowy wieczór - słodka, rozgrzewająca i dająca poczucie bezpieczeństwa. Lori Rave stworzyła piękną opowieść o uzdrawianiu ran, rodzicielstwie i miłości, która wyrasta z przyjaźni. Mimo że niektóre wątki drugoplanowe mogłyby być lepiej rozwinięte, a tempo dla niektórych czytelników może być zbyt stateczne, całość pozostawia po sobie bardzo ciepłe i pozytywne wrażenie. Moja ocena: 7/10 ⭐ Czytał już ktoś z Was „Whispers on Ice”? Co sądzicie o romansach ze sportowym tłem? Dajcie znać w komentarzu! ❄️❤️