ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Addicted. Związani przeszłością

„Addicted. Związani przeszłością” to romans, który od samego początku mocno stawia na emocje. Nie jest to lekka historia do przeczytania między obowiązkami , tu przeszłość bohaterów ciągle daje o sobie znać, a napięcie między nimi czuć niemal na każdej stronie. To opowieść o tym, jak cienka potrafi być granica między niechęcią a fascynacją i jak trudno odciąć się od dawnych uczuć. Główną bohaterką jest Brealyn Gray, kobieta ambitna i inteligentna, ale też momentami impulsywna i zamknięta w sobie. Nie jest idealna i właśnie dlatego łatwo ją polubić. Brealyn nie udaje silniejszej, niż jest w rzeczywistości, a jej odporność wynika z doświadczeń, nie z braku emocji. Duże wrażenie zrobił na mnie wątek jej macierzyństwa,rola matki nadaje tej postaci głębi i pokazuje ją z zupełnie innej, bardziej wrażliwej strony. Killian Hayes to bohater, który od początku budzi skrajne emocje. Pewny siebie, dominujący, czasem wręcz arogancki, zdecydowanie nie jest łatwym partnerem. Relacja między nim a Brealyn opiera się na wzajemnych złośliwościach, niedomówieniach i napięciu, które narastało przez lata. Ich dialogi potrafią iskrzyć, a momentami miałam wrażenie, że wystarczyłoby jedno zdanie za dużo, by wszystko eksplodowało. Autorka bardzo dobrze poprowadziła motyw hate-love. Uczucia nie pojawiają się tu nagle ani w wygodny sposób, rozwijają się powoli, często wbrew rozsądkowi bohaterów. Widać, że oboje noszą w sobie żal, dumę i lęk przed kolejnym zranieniem, co sprawia, że ich relacja jest daleka od ideału, ale za to wiarygodna. Dużym plusem jest również tło zawodowe. Wspólna praca zmusza bohaterów do ciągłego kontaktu, co tylko podkręca napięcie i prowadzi do kolejnych konfliktów. Z kolei obecność córki Brealyn wprowadza do historii trochę ciepła i równowagi, pokazuje, że ta opowieść to nie tylko namiętność i kłótnie, ale też codzienność i odpowiedzialność. Styl Hope S. Ward jest lekki, ale mocno emocjonalny. Autorka skupia się na myślach i reakcjach bohaterów, dzięki czemu łatwo wczuć się w ich sytuację. Książkę czyta się szybko, a kolejne rozdziały naturalnie zachęcają, by sięgnąć po następny. „Addicted. Związani przeszłością” to propozycja dla czytelników, którzy lubią romanse oparte na trudnych relacjach, silnych emocjach i bohaterach z bagażem doświadczeń. To historia, która pokazuje, że czasem największym uzależnieniem nie jest druga osoba, lecz emocje i wspomnienia, które się z nią wiążą.

tosia_czyta Kobus Małgorzata

In my 20s. 26 lekcji, które dałabym młodszej sobie

𝐈𝐧 𝐦𝐲 𝟐𝟎𝐬. 𝟐𝟔 𝐥𝐞𝐤𝐜𝐣𝐢, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐝𝐚ł𝐚𝐛𝐲𝐦 𝐦ł𝐨𝐝𝐬𝐳𝐞𝐣 𝐬𝐨𝐛𝐢𝐞 - 𝐀𝐥𝐞𝐤𝐬𝐚𝐧𝐝𝐫𝐚 𝐏𝐚𝐰𝐥𝐢𝐤 𝐐: 𝐋𝐮𝐛𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚𝐜́/𝐨𝐠𝐥𝐚̨𝐝𝐚𝐜́ „𝐫𝐚𝐝𝐲 𝐬𝐭𝐚𝐫𝐬𝐳𝐞𝐣 𝐬𝐢𝐨𝐬𝐭𝐫𝐲”? „𝑇𝑜 𝑇𝑦 𝑗𝑒𝑠𝑡𝑒𝑠́ 𝑎𝑢𝑡𝑜𝑟𝑘𝑎̨ 𝑠𝑤𝑜𝑗𝑒𝑗 ℎ𝑖𝑠𝑡𝑜𝑟𝑖𝑖.” Kiedyś o tym wspominałam, ale 𝐦𝐨𝐣𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐠𝐨𝐝𝐚 𝐳 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚𝐦𝐢 w wieku nastoletnim zaczęła się od książek 𝐬𝐚𝐦𝐨𝐫𝐨𝐳𝐰𝐨𝐣𝐨𝐰𝐲𝐜𝐡, 𝐩𝐬𝐲𝐜𝐡𝐨𝐥𝐨𝐠𝐢𝐜𝐳𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐢 𝐭𝐲𝐦 𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐧𝐲𝐜𝐡. Mam ich całkiem sporą kolekcję, a ostatnio wróciłam do częstszego ich czytania. Mam aktualnie 𝟐𝟏 𝐥𝐚𝐭, a na początku 2025 roku czułam, że 𝐭𝐨𝐭𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩𝐨𝐠𝐮𝐛𝐢ł𝐚𝐦. Nie wiedziałam, co chcę zrobić ze swoim życiem, mimo że teoretycznie plan miałam już od wielu lat. Zaczęłam 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 𝐤𝐰𝐞𝐬𝐭𝐢𝐨𝐧𝐨𝐰𝐚𝐜́ i obawiać się tego, co mnie czeka. Potrzebowałam książki, która przypomni mi, że 𝐧𝐚 𝐧𝐢𝐜 𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐳𝐚 𝐩𝐨́𝐳́𝐧𝐨, 𝐚 𝐥𝐚𝐭𝐚 𝐝𝐰𝐮𝐝𝐳𝐢𝐞𝐬𝐭𝐞 𝐭𝐨 𝐝𝐨𝐩𝐢𝐞𝐫𝐨 𝐩𝐨𝐜𝐳𝐚̨𝐭𝐞𝐤 𝐦𝐨𝐣𝐞𝐣 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐢. Wtedy pojawiła się Ola - którą śledzę od wielu lat w social mediach - z książką, która okazała się być 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐦, 𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐨𝐰𝐚ł𝐚𝐦. 💌 „𝑍𝑎𝑠ł𝑢𝑔𝑢𝑗𝑒𝑠𝑧 𝑛𝑎 𝑙𝑢𝑑𝑧𝑖, 𝑘𝑡𝑜́𝑟𝑧𝑦 𝑤𝑖𝑑𝑧𝑎̨ 𝐶𝑖𝑒̨ 𝑤 𝑝𝑒ł𝑛𝑖, 𝑛𝑖𝑒 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑧 𝑝𝑟𝑦𝑧𝑚𝑎𝑡 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑒𝑔𝑜 𝑏ł𝑒̨𝑑𝑢.” Wiele lekcji bezpośrednio 𝐝𝐨𝐭𝐤𝐧𝐞̨ł𝐨 𝐦𝐨𝐣𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐚 𝐢 𝐰𝐞𝐬𝐳ł𝐨 𝐰 𝐠ł𝐚̨𝐛 𝐮𝐦𝐲𝐬ł𝐮. Było ich tak dużo, że nie wskażę wszystkich i wiele zachowam dla siebie, ale niektóre cytaty 𝐝𝐚ł𝐲 𝐦𝐢 𝐝𝐨 𝐦𝐲𝐬́𝐥𝐞𝐧𝐢𝐚, bądź 𝐮𝐭𝐰𝐢𝐞𝐫𝐝𝐳𝐢ł𝐲 𝐭𝐨, 𝐜𝐨 𝐣𝐮𝐳̇ 𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚ł𝐚𝐦. Nie powiem też, że nie było kilka fragmentów, z którymi 𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐨 𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐳𝐠𝐚𝐝𝐳𝐚𝐦, ale jednocześnie uważam to za bardzo 𝐰𝐚𝐫𝐭𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐨𝐰𝐞, ponieważ dzięki temu możemy poznać 𝐩𝐞𝐫𝐬𝐩𝐞𝐤𝐭𝐲𝐰𝐞̨ 𝐢𝐧𝐧𝐞𝐣 𝐨𝐬𝐨𝐛𝐲 i, po różnych przemyśleniach, 𝐝𝐨𝐣𝐬́𝐜́ 𝐝𝐨 𝐧𝐨𝐰𝐲𝐜𝐡 𝐰𝐧𝐢𝐨𝐬𝐤𝐨́𝐰. ❤ „𝑁𝑖𝑒 𝑝𝑜𝑟𝑜́𝑤𝑛𝑢𝑗 𝑠𝑖𝑒̨ 𝑑𝑜 𝑖𝑛𝑛𝑦𝑐ℎ, 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑑𝑜 𝑠𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒 𝑧 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑠𝑧ł𝑜𝑠́𝑐𝑖.” Wydaje mi się, że 𝐧𝐚𝐣𝐰𝐚𝐳̇𝐧𝐢𝐞𝐣𝐬𝐳𝐚̨ 𝐥𝐞𝐤𝐜𝐣𝐚̨, którą wyciągnęłam z 𝐈𝐧 𝐦𝐲 𝟐𝟎𝐬 jest to, że 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑎𝑚𝑦 𝑤𝑝ł𝑦𝑤𝑢 𝑛𝑎 𝑡𝑜, 𝑐𝑜 𝑛𝑎𝑠 𝑠𝑝𝑜𝑡𝑦𝑘𝑎, 𝑎𝑙𝑒 𝑧𝑎𝑤𝑠𝑧𝑒 𝑚𝑎𝑚𝑦 𝑐𝑜𝑠́ 𝑑𝑜 𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒𝑑𝑧𝑒𝑛𝑖𝑎 𝑜𝑑𝑛𝑜𝑠́𝑛𝑖𝑒 𝑡𝑒𝑔𝑜, 𝑐𝑜 𝑧 𝑡𝑦𝑚 𝑧𝑟𝑜𝑏𝑖𝑚𝑦. 𝐊𝐚𝐳̇𝐝𝐲 𝐳 𝐧𝐚𝐬 𝐭𝐫𝐳𝐲𝐦𝐚 𝐧𝐚 𝐬𝐰𝐨𝐢𝐜𝐡 𝐛𝐚𝐫𝐤𝐚𝐜𝐡 𝐢𝐧𝐧𝐲 𝐛𝐚𝐠𝐚𝐳̇ 𝐝𝐨𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐝𝐜𝐳𝐞𝐧́. Nie możemy zwalać winy na nasze traumy i pozwalać na powielanie nieodpowiednich zachowań. Zamiast tego musimy 𝐰𝐳𝐢𝐚̨𝐜́ 𝐨𝐝𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚𝐥𝐧𝐨𝐬́𝐜́ 𝐳𝐚 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐞 𝐜𝐳𝐲𝐧𝐲, ponieważ niestety to właśnie w naszym interesie jest ruszyć do przodu i 𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐳𝐰𝐨𝐥𝐢𝐜́ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐳ł𝐨𝐬́𝐜𝐢 𝐳𝐚𝐰ł𝐚𝐝𝐧𝐚̨𝐜́ 𝐭𝐞𝐫𝐚𝐳́𝐧𝐢𝐞𝐣𝐬𝐳𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐚̨ 𝐢 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐬𝐳ł𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐚̨. Sama byłam kiedyś w takim miejscu, gdzie wszystko zwalałam na przykre doświadczenia z dawnych lat, a prawda jest taka, że 𝐭𝐨 𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐧𝐞 𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐝𝐜𝐳𝐚̨ 𝐨 𝐦𝐨𝐣𝐞𝐣 𝐨𝐬𝐨𝐛𝐨𝐰𝐨𝐬́𝐜𝐢, a to co z nimi zrobię i czy pozwolę im przejąć kontrolę nad moim życiem. 😌 „𝑁𝑎𝑗𝑐𝑧𝑒̨𝑠́𝑐𝑖𝑒𝑗 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎𝑘 𝑗𝑎𝑘 𝑡𝑜 𝑚𝑜́𝑤𝑖𝑎̨ 𝑑𝑜 𝑡𝑎𝑛𝑔𝑎 𝑡𝑟𝑧𝑒𝑏𝑎 𝑑𝑤𝑜𝑗𝑔𝑎. 𝑊 𝑤𝑖𝑒̨𝑘𝑠𝑧𝑜𝑠́𝑐𝑖 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑝𝑎𝑑𝑘𝑜́𝑤 𝑡𝑜 𝑛𝑖𝑔𝑑𝑦 𝑛𝑖𝑒 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎 𝑘𝑜𝑛𝑘𝑟𝑒𝑡𝑛𝑎 𝑟𝑧𝑒𝑐𝑧 𝑎𝑙𝑏𝑜 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎 𝑜𝑠𝑜𝑏𝑎, 𝑘𝑡𝑜́𝑟𝑎 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑜 𝑟𝑜𝑧𝑤𝑎𝑙𝑎.” Wielokrotnie 𝐳𝐫𝐳𝐮𝐜𝐚ł𝐚𝐦 𝐜𝐚ł𝐚̨ 𝐰𝐢𝐧𝐞̨ 𝐧𝐚 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞, aby zakończyć konflikt i nie stracić drugiej osoby. Nie poruszałam trudnych tematów, ponieważ 𝐛𝐚ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨, że osoba, na której mi zależy, poczuje się zaatakowana i mnie zostawi. 𝑊𝑒𝑙𝑙, 𝑖𝑡 ℎ𝑎𝑝𝑝𝑒𝑛𝑒𝑑. Ta książka przypomniała mi, że 𝐧𝐢𝐜 𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐜𝐳𝐚𝐫𝐧𝐨𝐛𝐢𝐚ł𝐞, a ja nie mogę wiecznie brać na swoje barki odpowiedzialności za obie strony. 𝐒𝐳𝐜𝐳𝐞𝐫𝐚 𝐫𝐨𝐳𝐦𝐨𝐰𝐚 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐧𝐢𝐞𝐬𝐚𝐦𝐨𝐰𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐰𝐚𝐳̇𝐧𝐚 w każdej relacji, a młodsza ja zdecydowanie w nią nie potrafiła. Potrzebowałam sporo czasu, aby zrozumieć pewne sprawy i móc aktualnie mieć o wiele 𝐝𝐨𝐣𝐫𝐳𝐚𝐥𝐬𝐳𝐞 𝐢 𝐳𝐝𝐫𝐨𝐰𝐬𝐳𝐞 𝐩𝐨𝐝𝐞𝐣𝐬́𝐜𝐢𝐞 niż przedtem. ❤🩹 „𝑇𝑤𝑜𝑗𝑎 𝑤𝑒𝑟𝑠𝑗𝑎 ℎ𝑖𝑠𝑡𝑜𝑟𝑖𝑖 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑢𝑠𝑖 𝑏𝑦𝑐́ 𝑗𝑒𝑑𝑦𝑛𝑎̨ - 𝑎𝑙𝑒 𝑛𝑎𝑑𝑎𝑙 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑝𝑟𝑎𝑤𝑑𝑧𝑖𝑤𝑎 𝑑𝑙𝑎 𝐶𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒.” Gdybym chciała odnieść się do każdego fragmentu, z którym się utożsamiam, 𝐳𝐚𝐛𝐫𝐚𝐤ł𝐨𝐛𝐲 𝐦𝐢 𝐜𝐳𝐚𝐬𝐮, ale uwierzcie mi na słowo, że każda lekcja 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐰𝐢ł𝐚 𝐩𝐨 𝐬𝐨𝐛𝐢𝐞 𝐬́𝐥𝐚𝐝 𝐰 𝐦𝐨𝐢𝐦 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐮 i otworzyła pole do przemyśleń oraz rozwoju. 𝐈𝐧 𝐦𝐲 𝟐𝟎𝐬 pokazało mi nowe perspektywy, otworzyło oczy na niektóre tematy, ale też zgodziło się z tym, co już wiem. Ta lektura jest idealnym 𝐝𝐚𝐢𝐥𝐲 𝐫𝐞𝐦𝐢𝐧𝐝𝐞𝐫’𝐞𝐦, do którego warto wracać. Te 𝟐𝟔 𝐥𝐞𝐤𝐜𝐣𝐢 to nie tylko rozdziały, które mają nas czegoś nauczyć, ale też przypomnieć, że 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐮𝐬𝐢𝐦𝐲 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐞𝐠𝐨 𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐞𝐜́, a 𝑘𝑎𝑧̇𝑑𝑦 𝑑𝑧𝑖𝑒𝑛́ 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑘𝑜𝑙𝑒𝑗𝑛𝑦𝑚 𝑜𝑑𝑐𝑖𝑛𝑘𝑖𝑒𝑚 𝑠𝑒𝑟𝑖𝑎𝑙𝑢 𝑜 𝑛𝑎𝑧𝑤𝑖𝑒 𝑴𝒐𝒋𝒆 𝒁̇𝒚𝒄𝒊𝒆. 🤍

zaczytana__liv Popczyńska Oliwia

Podaj dalej

Piętnastoletni Spencer Harris jest dobrym piłkarzem i kochającym starszym bratem. Kiedy po roku izolacji i prześladowań rozpoczął naukę w Oakley, najbardziej liberalnej szkole w Ohio, postanowił nie zwracać na siebie uwagi i postarać się ukryć swój sekret. Sytuacja byłaby prostsza, gdyby nie jego zamiłowanie do piłki nożnej i chęć gry w męskiej drużynie. Rodzice nie chcieli się zgodzić na treningi, jednak chłopak zaczyna trenować wbrew ich woli.  Poszukiwanie tożsamości z pomocą sportu Muszę przyznać, że do sięgnięcia po Podaj dalej skusiły mnie dobre opinie o książce i to, w jaki sposób można połączyć wątek piłki nożnej z odkrywaniem swojego ciała i życia na nowo. Spencer to młody chłopak, który stara się poradzić w życiu ze swoimi nowymi trudnościami. Nowa szkoła, nowi znajomi, nowa szansa na lepsze życie. Chłopak marzy o odrobinie spokoju, jednak już po pierwszej lekcji wychowania fizycznego dostaje propozycję przyjścia na kwalifikację do szkolnej drużyny piłkarzy. Jest tylko jeden problem, Spencer jest trans i boi się, że jego sekret może zniszczyć nowe znajomości. Przeczytaj także: „Kiciusie, koty, sierściuchy” - omówienie książki Podaj dalej od samego początku pokazuje, że to nie będzie kolejna smutna historia, aby ukazać, jak osoby po tranzycji mają gorzej w życiu. To historia walki o swoje marzenia, determinacji i miłości, która nie powinna się pojawić. Chłopak pomimo sprzeciwu rodziców dołącza do drużyny i zaczyna się coraz bardziej z nią zżywać. Wspólne wyjścia, wspólne posiłki i wielkie wsparcie, które oferują sobie wzajemnie, przyczynia się do tego, że Spencer czuje się w pełni zaakceptowany i szczęśliwy. Jedyną osobą, która nie jest zadowolona z powodu dołączenia do drużyny nowego członka, jest wicekapitan drużyny, Justice Cortés, pochodzący z religijnej, nietolerancyjnej rodziny. Spencer ma obawy co do tego, jak Justice zareaguje na jego coming out, dlatego stara się utrzymać tajemnicę jak najdłużej. Sytuacji nie ułatwia mu fakt, że zaczyna coś czuć do Cortésa. Romans z serduchem Isaac Fitzsimons napisał książkę, która pokazuje problemy obecnej młodzieży, jednak w sposób nieco bardziej komediowy. Na tej powieści nie wylejecie setek łez, jednak uśmiechniecie się i będziecie szczerze kibicować dwójce zakochanych chłopaków. Ważnym tematem w Podaj dalej jest religia i to, jak wiara w Boga nie pozwala niektórym otworzyć swoich głów na nowe perspektywy współczesnego świata. Miłość nigdy nie jest łatwa, jednak z perspektywy Spencera to najprawdziwsza jazda bez trzymanki. Na szczęście chłopak ma ogromne wsparcie ze strony swoich rodziców i bliskich przyjaciół, dzięki czemu udaje mu się poradzić nawet z największymi problemami. Sam wątek romantyczny jest bardzo uroczy i szczerze kibicowałam Spencerowi w walce z przeciwnościami losu. Jego relacja z Justice jest zbudowana na szacunku, zaufaniu i szczerym uczuciu. Każde ich zbliżenie obfituje w słowa pełne ciepła i zaufania, obaj uczą się dopiero, jak radzić sobie ze swoimi uczuciami i jak rozwijać ich relację. Momentami miałam wrażenie, że dwójka młodych mężczyzn nie byłaby w stanie za każdym razem zadawać sobie tylu pytań podczas całowania, jednak warto docenić to, w jaki sposób autor zadbał o komfort swoich postaci. Pytanie o możliwość dotyku i dbanie o prywatność ich relacji stanowiła dla nich priorytet. Przeczytaj także: „Siedem Czasz” - omówienie książki Queerowa powieść YA, na jaką zasługujemy Oczywiście w Podaj dalej wątek drużyny stoi na pierwszym miejscu i zostaje nam ukazane, jak system w USA nie potrafi poradzić sobie ze zmieniającym się społeczeństwem. Spencer nie może grać w meczach swojej drużyny, może jedynie być rezerwowym i pomagać trenerowi opracowywać nowe techniki na pokonanie przeciwnika. Uważam, że ta książka ma naprawdę ogromny potencjał i mogłaby wiele nauczyć młodszych czytelników. Mój problem z odbiorem niektórych scen traktuje na zasadzie różnicy wieku. Nie mogę się już klasyfikować jako młodzież, dlatego niektóre sceny były dla mnie mocno niezręczne, czy wręcz zbędne. Nie zmienia to faktu, że cieszę się, że polski rynek wydawniczy sięga w końcu po pozytywną literaturę poruszającą tematykę coming outu, a nie kolejne smutne opowiadania o cierpieniu młodzieży. Podaj dalej czyta się bardzo szybko, bohaterowie są uroczy, a mecze potrafią wciągnąć czytelnika w wir wydarzeń. To nie jest książka o sporcie, a o odkrywaniu swojego własnego celu w życiu.

Portal Immersja Zarzyńska Laura

Ptaki, które śpiewają nocą

Są takie książki, które się czuje. Opowieści, które otulają swoim klimatem, cicho biegną do przodu, daja wytchnienie, a jednocześnie w bardzo subtelny sposób skłaniają do refleksji. Marta Łabecka ma dar, jej powieści emanują delikatnością, czułością i niesamowitym klimatem. Ja sobie ukochałam jej pióro, a ona po raz kolejny udowodniła, że trafia w samo serce. Ta książka idealnie obrazuje, że życie potrafi zaskakiwać, a czlowiek choć czasem podejmuje decyzje, które mogą wydawać się irracjonalne, to są tak naprawdę ratunkiem przed życiem, które byłoby puste. To opowieść o dwójce młodych ludzi, którzy są na zakręcie.., ich świat wywrócił się, a oni trafili na wyboje które jak się okazuje są czymś znacznie bardziej wartościowym. To lekcja o tym, że czasem warto iść za głosem serca, a jednocześnie być uważnym na zycie. Warto się zatrzymac, wziąć głęboki oddech i po prostu doświadczać chwili porzucając analizy i zbędne myśli. Już sam klimat tej historii mnie oczarował. Ona będąc w żałobie po ukochanej siostrze ucieka w dniu ślubu, aby odbyć podróż różowym kamperem mając nadzieję, że przyniesie jej ona ukojenie, a jednocześnie pozwoli odmienić życie, pożegnać się z siostrą i odważnie sięgać po marzenia. Do tej pory realistka zyjaca według innych nagle zdana jest wyłącznie na siebie oraz na to nieoczekiwane, które kryje się za rogiem. Kiedy wpada w swojej sukni do baru na jej drodze staje były gitarzysta, który już od dłuższego czasu ucieka przed przeszłością.. . Dwoje nieznajomych - rozbitków rusza w podróż kamperem, która jest niczym katharsis; niesie ukojenie i pozwala odetchnąć pełną piersią, a jak sami się przekonają życie potrafi zachwycać, o ile się mu na to pozwoli i nieoczekiwanie ofiraruje znacznie więcej. Ta książka bardzo nieśpiesznie idzie do przodu, jest delikatna, panuje w niej niesamowity klimat, bohaterowie są zróżnicowani, mają swoje słabe strony, a ich relacja rozwija się bardzo autentycznie. To opowieść o dwójce młodych ludzi, którzy pogubili się w życiu i którzy poprzez podróż mają nadzieję na uleczenie duszy. Dwoje rozbitków, dwa różnorodne charaktery które się uzupełniają i którzy stają się dla siebie balsamem na rany. Ja uwielbiam jak autorka tworzy klimat swoich historii, jak pozwala czytelnikowi wejść w świat bohaterów, jak buduje zdania, jak otula klimatem czytelnika bez zbędnych emocji. Ona maluje słowem, pieści czułością, daje wytchnienie. To taka historia, która przezywa się w ciszy i która po zamkneciu ostatniej strony wprowadza czytelnika w stan ukojenia i jeszcze długo unosi się w myślach. Ta historia pokazuje, że życie jest niezwykle o ile my sami się zatrzymamy i zaczniemy go doświadczać. Warto łapać drobne momenty, odłożyć na bok telefon i zachwycać się tym, co nas otacza. Marta Łabęcka mnie rozczuliła, pozwoliła na głębszy oddech, na zatrzymanie.

reading_with_flowers Storek Ewelina

Uwięziona. Bez kontroli

Czy można pokochać swojego więziennego strażnika? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Sylwia Kruk w książce „Uwięziona. Bez kontroli”. To historia, która od pierwszej strony wciąga w wir skomplikowanych, toksycznych emocji i niebezpiecznej gry między oprawcą a ofiarą. Klimat jest intensywny, mroczny i niepokojący - czułam niemal fizyczny ciężar tej „złotej klatki”. Beztroskie życie Luizy kończy się, gdy wbrew jej woli wychodzi za mąż za Dragona - byłego gangstera, który ją uprowadził i uwięził. Mimo że mężczyzna stara się walczyć ze swoją naturą i okazywać jej dobroć, dla Luizy to wciąż jedynie piękna pułapka. Fabuła skupia się nie na akcji zewnętrznej, a na wewnętrznej walce: na manipulacji, psychologicznej zależności i desperackiej próbie odzyskania autonomii. To opowieść o granicach, które są przekraczane, i o miłości, która bardziej przypomina obsesję. Walka wewnętrzna Luizy jest sercem tej historii. Z jednej strony przerażenie i tęsknota za wolnością, z drugiej - rodząca się, niechciana wdzięczność za pozorną troskę. Jej emocje są tak autentyczne, że momentami czułam jej bezsilność. Dragon to postać skrajnie złożona. Jego pragnienie miłości i wysiłki, by być „lepszym”, mieszają się z potrzebą absolutnej kontroli i przekonaniem, że wszystko mu się należy. To nie jest czarny charakter z karykatury, a człowiek uwikłany w swoją przeszłość i naturę, co czyni go jeszcze bardziej niebezpiecznym. Akcja nie jest pędząca, ale za to niezwykle napędzana napięciem psychologicznym. Każda rozmowa, każde spojrzenie niesie ładunek emocjonalny. Sylwia Kruk pisze w sposób bezpośredni i emocjonalny, co potęguje uczucie dyskomfortu i wciąga w środek tego burzliwego związku. Czyta się to jednym tchem, choć momentami trzeba złapać oddech. 🎯 Dla kogo jest ta książka? Sięgnij po nią, jeśli: ✅️ Lubisz mroczne romanse i historie o toksycznych relacjach. ✅️ Interesują Cię psychologiczne portrety bohaterów i złożona dynamika władzy. ✅️ Szukasz emocjonalnego rollercoastera, który pozostawia ślad. ✅️ Cenisz sobie klimat niebezpiecznej namiętności i suspensu. To lektura tylko dla dorosłych, wymagająca pewnej dojrzałości emocjonalnej. Moja ocena: 7/10🌟 To dobra, wciągająca pozycja w swoim gatunku. Daje solidną dawkę emocji i skłania do refleksji nad naturą miłości i wolności. Brakuje jej może nieco głębszego psychologicznego szlifu, który wyniósłby ją na wyższy poziom, ale z całą pewnością zapewnia niezapomniane wrażenia czytelnicze. 

Brunette Books Walota Kamila