Recenzje
Fake Closeness
Fake Closeness autorstwa Pospolite to książka, dla której bez żalu zarwałam noc. Motyw fake dating połączony z powolnym budowaniem napięcia (slow burn) został tutaj rozegrany po prostu genialnie. Bohaterowie nie są idealni - mają swoje rany, bolesną przeszłość i tajemnice, które trzymają w napięciu do samego końca. Chemia między nimi jest wręcz namacalna, a ich potyczki słowne świetnie rozładowują emocjonalny ciężar historii. Najbardziej urzeka jednak to, jak subtelnie zaciera się granica między udawaniem a prawdziwym uczuciem. To nie jest płytki romans, ale opowieść o zaufaniu, ucieczce przed demonami i szukaniu bezpiecznej przystani w świecie, gdzie każdy nosi jakąś maskę. Styl pisania jest niezwykle lekki, przez książkę wręcz się płynie, a finał totalnie wbija w fotel i zostawia z tysiącem myśli w głowie.
Fever Dream (Emerald Lake #1)
„Fever Dream” Elsie Silver to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Wiem, że wiele osób od dawna zachwala jej książki, a ja jakoś ciągle nie mogłam się za nie zabrać. Teraz już rozumiem, skąd tyle dobrych opinii. Czy to był romans, który od razu wskoczył do mojego TOP? Nie. Ale bawiłam się przy nim naprawdę świetnie i już wiem, że na pewno sięgnę po wcześniejsze książki Elsie Silver. Emmett Bush zgadza się wystąpić w randkowym reality show, ale wcale nie dlatego, że marzy o znalezieniu miłości. Chce zdobyć pieniądze, które pomogą uratować rodzinne ranczo. Wszystko zaczyna się komplikować, gdy na planie pojawia się Julia, konsultantka do spraw lokalizacji i jednocześnie siostra jego największego rywala. Jakby tego było mało, ich drogi już kiedyś się przecięły i żadne z nich nie zapomniało tamtego spotkania. Z każdą kolejną stroną napięcie między nimi tylko rośnie, a granica między tym, co wypada, a tym, czego naprawdę chcą, zaczyna się coraz bardziej zacierać. Bardzo podobał mi się klimat tej książki. Ranczo, rodeo, ujeżdżanie byków, małe miasteczko i randkowe reality show. To połączenie naprawdę zrobiło robotę. Sam motyw programu telewizyjnego był świetnym urozmaiceniem i sprawił, że historia miała coś więcej niż tylko romans. Bardzo lubię, kiedy autorzy wrzucają bohaterów w trochę nietypowe okoliczności i tutaj to naprawdę zagrało. Nie będę udawać, że ta książka mnie zaskoczyła. Jest dość przewidywalna i kilka razy bez problemu domyśliłam się, w jakim kierunku pójdzie fabuła. Tylko że to kompletnie mi nie przeszkadzało. Ja po prostu lubię takie historie. Lubię ten schemat, kiedy bohaterowie powoli się do siebie zbliżają, przekomarzają się, a napięcie między nimi rośnie z rozdziału na rozdział. Nie zawsze potrzebuję wielkich plot twistów. Czasem wystarczy mi dobrze poprowadzona relacja i bohaterowie, którym chce się kibicować. Bardzo polubiłam Emmetta. To jeden z tych bohaterów, których naprawdę trudno nie lubić. Julia również świetnie się sprawdziła i ani razu nie miałam ochoty przewracać oczami na jej decyzje, co w romansach wcale nie zdarza mi się tak rzadko. Za to producent programu… o matko. Dawno żadna postać mnie tak nie irytowała. Ale jeśli ktoś tutaj skradł moje serce, to zdecydowanie babcia Emmetta. Ta kobieta jest absolutnym złotem. Dziarska, bezpośrednia i jakby nie patrzeć ogromnym poczuciem humoru. Są takie dwa momenty, kiedy bierze sprawy w swoje ręce i przysięgam, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Uwielbiam takich drugoplanowych bohaterów, którzy potrafią ukraść całą scenę. Muszę też przyznać, że bardzo spodobał mi się styl Elsie Silver. Książkę czyta się lekko, dialogi brzmią naturalnie, a strony znikają w błyskawicznym tempie. Po skończeniu nie pomyślałam: “to najlepszy romans, jaki przeczytałam”. Ale pomyślałam coś równie ważnego: “chcę przeczytać kolejne książki tej autorki”. A to chyba najlepsza rekomendacja, jaką mogę wystawić po pierwszym spotkaniu z czyjąś twórczością. Jeśli szukacie lekkiego, klimatycznego romansu z fajnymi bohaterami, odrobiną zakazanego uczucia i świetnym ranczerskim klimatem, to myślę, że „Fever Dream” naprawdę może przypaść wam do gustu.
Laos
„Laos” - Małgorzata Falkowska, Wydawnictwo Editio Red Są takie kontynuacje, po które sięga się z ogromną ciekawością, ale i lekkim niepokojem. Po zakończeniu pierwszego tomu zastanawiałam się, czy Małgorzacie Falkowskiej uda się ponownie poruszyć moje emocje. Udało się - i to z nawiązką. „Laos” to historia o bólu, stracie i próbie odnalezienia siebie na nowo. Autorka pokazuje, że nawet po największej tragedii życie potrafi zaskoczyć, choć droga do odzyskania spokoju bywa niezwykle trudna. Bardzo podobało mi się, że bohaterowie nie są idealni - popełniają błędy, przeżywają chwile zwątpienia i kierują się emocjami, dzięki czemu ich historia wydaje się prawdziwa. To książka, która wywołuje cały wachlarz uczuć. Są momenty wzruszające, są chwile pełne nadziei, ale nie brakuje też napięcia i niepewności o dalsze losy bohaterów. Z ogromnym zainteresowaniem śledziłam rozwój relacji Gabi i Laosa, bo autorka nie podaje niczego na tacy - pozwala tej historii rozwijać się naturalnie. Bardzo polubiłam lekki styl Małgorzaty Falkowskiej. Książkę czyta się szybko, a kolejne strony dosłownie znikają w oczach. Grecki klimat ponownie dodaje tej opowieści wyjątkowego uroku i sprawia, że choć historia porusza trudne tematy, znajduje się w niej również miejsce na ciepło i nadzieję. „Laos” to piękna opowieść o tym, że nawet gdy serce pęknie na tysiące kawałków, z czasem można nauczyć się żyć na nowo. To historia o drugich szansach, odwadze i sile, którą czasem odkrywamy dopiero wtedy, gdy wydaje nam się, że już jej nie mamy. Jeśli polubiliście „Iliasa”, koniecznie sięgnijcie po tę część - doskonale domyka ten etap historii i dostarcza wielu emocji.
Nowy początek. Uwolnij się od alkoholu i odzyskaj kontrolę nad swoim życiem
Sięgając po kolejny poradnik o uzależnieniach, trudno nie poczuć pewnego zmęczenia tematem. Półki księgarń i internet są pełne publikacji, które obiecują "przełom" i "nowy rozdział w życiu", a w praktyce serwują te same, wyświechtane rady - weź się w garść, znajdź motywację, myśl pozytywnie. Sięgałem więc po "Nowy początek" z pewną dozą rezerwy, spodziewając się kolejnej odsłony tego samego schematu. Już po pierwszych stronach coś mi jednak nie pasowało do tego scenariusza - w dobrym sensie. Zamiast efektownych haseł i moralizatorskiego tonu, poczułam, że mam do czynienia z kimś, kto naprawdę wie, o czym pisze. Nie chodzi tu o suchą teorię wyjętą z podręcznika psychologii, ale o coś, co brzmi jak głos osoby, która setki razy siedziała naprzeciwko kogoś zmagającego się z nałogiem i widziała, jak trudne bywa to zmaganie - zwłaszcza w polskich realiach, gdzie kieliszek towarzyszy nam praktycznie na każdym rodzinnym obiedzie, imprezie firmowej czy spotkaniu ze znajomymi. Im dalej czytałam, tym bardziej rosło moje przekonanie, że to nie jest książka pisana "na zamówienie rynku", tylko z realnej potrzeby pomocy komuś, kto naprawdę tego potrzebuje. I to jest chyba największa różnica między "Nowym początkiem" a dziesiątkami podobnych publikacji - tutaj czuć, że autorka rozumie, z czym się mierzysz, zamiast tylko o tym pisać.
Śmiertelna królowa
Natan jest księciem Ivecty. Jednak powszechnie wiadomo, że to kobiety pełnią w tym kraju największą władzę. Tron chce przejąć ciotka chłopaka, Imidis. Za radą kuzyna postanawia on zaczerpnąć rady Siostrzeństwa, byleby nie musieć oddać tronu swej okrutnej ciotce. Na ceremonii dostaje radę - musi poślubić Calvię. Jedyny problem jest taki, że Calvii jest człowiekiem i do tego z całego serca nienawidzi wampirów. Kiedy przybywa do pałacu jej pierwszym pragnieniem jest ucieczka, na którą książę jej nie pozwala. Decydują się więc na układ. Ona nauczy się wszystkiego, czego tylko trzeba, by zostać królową i będzie pełnić tą funkcję przez rok, a Natan dołoży wszelkich starań, by odnaleźć ojca Calvii, którego ta nie widziała od momentu, gdy sprawował służbę wojskową dla Ivecty. Młoda dziewczyna ma przed sobą ciężkie zadanie. Musi nauczyć się czyta, pisać, tańczyć, a do tego przekonać do siebie przeciwne jej wampiry ❤️ Sięgałam po tą książkę z nadzieją na fantastyczną historię wampira i ludzkiej kobiety i ta książka zdecydowanie sprostała moim oczekiwaniem, a nawet okazała się jeszcze lepsza, niż myślałam. Bardzo polubiłam wszystkich bohaterów, widać, że są wykreowani genialnie. Szczególnie do gustu przypadł mi Dymitr (manifestuję, by był go więcej w drugim tomie), który swoimi żartami potrafił rozbawić nawet w najcięższej sytuacji, a także Calvia, młoda zielarka, która z dnia na dzień musi się przygotować do pełnienia roli królowej 👑 Jeżeli chodzi o fabułę, to ja chyba nie muszę nic mówić. To, ile plot twistów pojawiło się przez całą książkę jest po prostu niesamowite. Szczególnie nie spodziewałam się sytuacji po balu zaręczynowym, oraz ostatnich już stron książki. Często byłam po prostu wmurowana w kanapę z wrażenia, jakie cudne rzeczy się tam działy 🤍 No i trudno też nie wspomnieć o wątku romantycznym Calvii i Natana. Mimo, że dopiero pod koniec książki coś zaczęło się ta, rozwijać, to każdy bardziej romantyczny fragment powodował uśmiech na mojej twarzy. Liczę na to, że doczekam się jego rozwinięcia ❤️🔥 Reasumując, powieść to jedna z lepszych, jakie przeczytałam w ostatnim czasie. Bardzo mi się spodobała, a końcówka zostawiła mnie w podekscytowaniu i nadziei, że pojawi się drugi tom ❣️